PASTERZ I OWCE - 4.08.2015

PASTERZ I OWCE – 4.08.2015 – część 2

Wiemy, że wróg będzie zawsze próbował atakować myślami. Wygrajmy to w Panu. Cieszmy się, że jesteśmy owcami, że możemy służyć dla jednej chwały i że ten sam Duch Chrystusowy ogarnia każdą owcę. Jeśli jedna odchodzi przez śmierć, druga jest tak samo trzymająca się Pana, należąca do Pana Jezusa i nigdy nie kończy się dzieło Chrystusa. Kiedy jedne odchodzą, następne w tym samym Duchu dalej idą służąc Jemu w miłości, czystości, uświęceniu, łagodności. I następni, którzy dołączają znowu widzą tą samą obecność Chrystusa w tych następnych owcach, które żyją i słyszą świadectwo o owcach, które odeszły i też tak żyły. A więc uczą się szacunku, korzystania z tego doświadczenia, które osiągali inni, patrząc na wodzów naszych. Słowo Boże mówi: "naśladujmy ich wiarę." Piękne rzeczy i to wszystko spowodował Chrystus.

         Wiecie, my jako ludzie jesteśmy z powodu grzechu skłonni do wojny, do udowadniania kto lepszy, ale z powodu Chrystusa oddaliśmy to już. Najlepszy jest Chrystus. On jest Księciem pokoju. Nie wierzę, że Książę pokoju rozpoczął wojnę w swoich członkach. Nie wierzę. Kiedy widzę wojnę, to już wiem, że to nie jest Książę pokoju. Wiem jaki to jest książę, książę tego świata ciemności. To nie znaczy, że człowiek jest zdemonizowany, czy coś tam, ale diabeł już próbuje przedostać się. Jeśli uda mu się dostać głębiej, to już będzie powodował rozdarcie. I trzeba uważać, żeby nie dopuszczać do rozdarcia. Powinniśmy mieć ze sobą coraz lepsze relacje. Czy tak, czy nie? Na tym samym pastwisku ta sama pasza, ten sam Duch, ta sama wieczność.

         No kto ma niestrawności? Komu tam odbija się i ma czkawkę, czy zgagę po tym wspaniałym jedzeniu? Nie może mieć, chyba, że pójdzie poza ogrodzenie i naje się jakiś dziwnych rzeczy. I później rozdęcie i kłopoty. Ale na tym pastwisku tego nie ma; zjesz, będzie pożytek. Będziesz karmić się i będą działy się same dobre rzeczy. Chwała Bogu! Będą działy się same dobre rzeczy. A więc jedzmy z ochotą to co Pan nam daje. Kosztujmy z tego uczciwie, obdarzajmy innych. Niech cudowne działanie Boga napełnia nas.

         Musimy też umieć cenić się nawzajem, szanować siebie nawzajem, bo to są ważne rzeczy między owcami Pana. Musimy umieć miłować. Słowo Boże mówi: „miłujcie wrogów waszych”. A co dopiero przyjaciół? Musimy umieć miłować się; mąż żonę, żona męża, dzieci rodziców, rodzice dzieci, bracia braci, siostry siostry, bracia siostry, siostry braci. Mamy nawzajem miłować się, cieszyć się sobą, że możemy się miłować i cieszyć sobą nawzajem. To jest normalna rzecz. A więc dobrze, wspaniałe rzeczy. Wszyscy jesteśmy szczęśliwi, że dostaliśmy się w taką wspaniałą rodzinę, gdzie owce mają o siebie staranie. Szanuj swojego brata i siostrę. Powiedzieliśmy już wcześniej, że małżeństwo to najpierw brat i siostra, a potem mąż i żona. Mąż i żona umrą, a brat i siostra idą na wieczność. Szanujmy się jak brat i siostra. Nawet gdyby miało dojść do konfliktów małżeńskich, czy innych, to i tak przestaną one funkcjonować, bo brat i siostra potrafią poradzić sobie z takimi rzeczami, bo znają Chrystusa. Czy tak? My musimy uczyć się, jako owce Pana, to wiemy przecież. Na tym pastwisku nie ma oddzielnych pomieszczeń dla małżonków; inna pasza dla małżonków. Nie, ta sama dla wszystkich. A więc wykorzystujmy to. Szanujmy swoich mężów, szanujmy swoje żony, szanujmy rodziców, szanujmy dzieci.

Uczmy się, że karmieni tym samym pokarmem, możemy być coraz bliżsi sobie i cieszyć się sobą nawzajem. Możemy. Musimy tylko dobrze zrozumieć to i ocenić; czy to co robimy jest czymś czego nie umiemy, czy to co robimy jest efektem zgorzeli naszego serca. Bo jeśli jest to zgorzel serca, to trzeba z tym rozpocząć natychmiastową bitwę. Jeśli czegoś nie rozumiemy, to mamy szukać zrozumienia. Ale jeśli jest zgorzel serca, to trzeba z tym natychmiast rozprawiać się, bo zgorzel serca powoduje to, że rozpala zgorzel w innych sercach, roznosi złą wieść, złą opowieść, używa złych słów. I wtedy na to pastwisko wnosi się innego ducha. Istnieje takie właśnie niebezpieczeństwo. Pamiętajmy, żeby tego nie robić i nie być zapalnikiem złych wydarzeń. Żeby pilnować tego, bo Chrystus jest Pasterzem. I tak jak mówiliśmy, różnego rodzaju napomnienia przychodzą od Niego.

         A więc wiemy, że na tym pastwisku musi być jedność, troska o siebie nawzajem, staranie, ponieważ ten Pasterz okazał jak bardzo nas wszystkich miłuje. Położył za nas życie, abyśmy oczyszczali się i podchodzili do siebie z miłością.

         Księga Izajasza 51,12-16:

         „Ja, Ja jestem tym, który was pociesza. Kim jesteś ty, że się boisz człowieka śmiertelnego, syna człowieczego, który ginie jak trawa? A zapomniałeś Pana, swojego Stworzyciela, który rozciągnął niebiosa i założył ziemię? Ustawicznie, dzień po dniu, drżysz przed zawziętością gnębiciela, ilekroć zamierza niszczyć. A gdzie się podziała zawziętość gnębiciela?  Spętani będą szybko rozpętani i nie umrą w dole, i nie braknie im chleba.  Ja, Pan, jestem twoim Bogiem, Ja wzburzam morze tak, że szumią jego fale: Pan Zastępów, to jest jego imię. I włożyłem moje słowa w twoje usta i ukryłem cię w cieniu mojej ręki, aby rozciągnąć niebiosa i założyć ziemię, i powiedzieć do Syjonu: Ty jesteś moim ludem!”

         Piękne Słowa: "Ja jestem tym, który cię pociesza." Przyjmij pocieszenie. To jest piękne. Paweł też pisał, że sam pocieszany przez Boga, umie pocieszać innych. Nie bój się człowieka, jego zawziętości, czy złych słów o tobie. Bóg mówi: "Nie bój się. Ja jestem z tobą, będę cię umacniać, będę wspierać cię."

         Słuchajcie, my powinniśmy wygrać wszystkie bitwy o nas, żeby nie było między nami chorej, kulawej, ślepej, głuchej, która by nie słyszała Pana, nie widziała Pana, nie mogła biec za Pasterzem. Musimy toczyć walkę o nasz duchowy stan, o to kim jesteśmy. I to jest potężna bitwa o twoją i moją wieczność. To jest walka o wszystko. Dlatego Pan jest zainteresowany tym, żeby powstawało coraz więcej sług i służebnic, którzy w tym duchu, w tej służbie Jezusa, będą sobie najbliżsi. Bez względu na odległości będą sobie tak bliscy, tak silnie ze sobą złączeni, aby służyć temu Panu, by ratować. Którzy będą w stanie przeciwstawić się każdemu, kto będzie chciał niszczyć, i wspierać każdego, kto będzie chciał ratować się. I to jest właśnie ta główna służba, która musi pilnować tych spraw na tym pastwisku, żeby umieć widzieć w jaki sposób podejść do danej sprawy. To jest piękne, powiem wam, to zbliża w tej służbie, bo toczy się bitwa o tych, którzy są.

Zobaczcie, gdybyśmy mieli narysować na dużej kartce każdego z nas, rysując obraz naszego charakteru jako owcy. Kto by się tego podjął? Może do końca obozu? Każdego tak namalować jako taką owcę, jaki charakter jest tego kogoś. Później zrobilibyśmy wspólnie pokaz. Tak jak widzicie te charaktery - zamknięty, otwarta, sentymentalny, radosny. Można by coś takiego zrobić i wtedy może zobaczylibyśmy, że tymi wszystkimi owcami, z tym w jakim stanie są, zajmuje się jeden Pasterz. On pokochał nas wszystkich w tym stanie. I On chce pomóc nam stać się podobnymi do Niego. Zobaczcie, że On nie wyrzuca nikogo. On daje możliwości. Jeśli przylegasz do Niego, to bez względu na to jak zły jest twój stan, On zajmuje się tobą w kierunku oczyszczenia, porzucenia zła. On przyjął nas i On dalej ma co robić, bo sami przecież widzimy, że nie jesteśmy sobie tak bliscy, a przecież powinniśmy być sobie bliscy, tęsknić za sobą, lgnąć do siebie nawzajem. Bo teraz mamy najwspanialszą sprawę na ziemi - zwiastować naszą jednością w miłości, że należymy do Chrystusa i że Chrystus przyszedł nas zbawić. To jest najpiękniejszy obraz, kiedy owce miłują się nawzajem, wspierają się, pomagają sobie, modlą się o siebie. Pasterz mówi: "Po tym wszyscy poznają, że Ja tu byłem. To Ja zmieniłem was, zmieniłem wasze podejście do siebie." Wielu ludzi zdaje sobie sprawę, że kiedy ludzie są długo ze sobą, to musi w końcu dojść do tego, że w jakiejś sprawie pojawi się między nimi różnica zdań. I jeśli ktoś ze świata miałby przyjść do nas i obserwować nas, to patrzyłby czy dochodzi do zatargów z tego powodu. Gdyby dochodziło, to powiedziałby: "to są tacy ludzie jak my, tylko dłużej wytrwali." Ale gdyby byli cały czas i nie zobaczyliby zatargów, powiedzieliby: "to nie są ludzie jak my, coś z nimi musiało się stać." I to jest właśnie świadectwo, że gdyby ktoś nas tu obserwował, to nie znalazłby zatargów. Zobaczyłby jak ludzie ze sobą rozmawiają w duchu pokoju.

          I to jest to świadectwo, które Pasterz chce mieć między nami, że umiemy poruszać się prawidłowo, umiemy szanować sie i umiemy ze sobą rozmawiać.

         Księga Izajasza 66,12-16:

         „Tak bowiem mówi Pan: Oto Ja skieruję do niego dobrobyt jak rzekę i bogactwo narodów jak wezbrany strumień. Wtedy ich niemowlęta będą noszone na ramionach i pieszczone na kolanach. Jak matka pociesza syna, tak ja będę was pocieszał, i w Jeruzalemie doznacie pociechy.  Gdy to zobaczycie, rozraduje się wasze serce i jak świeża trawa zakwitną wasze kości: objawi się ręka Pana jego sługom, a jego zawziętość jego nieprzyjaciołom.  Bo oto Pan przyjdzie w ogniu, a jego wozy jak huragan, aby dać upust swojemu gniewowi i spełnić swoją groźbę w płomieniach ognia, gdyż ogniem i swoim mieczem dokona Pan sądu nad całą ziemią i będzie wielu pobitych przez Pana.”

         Pan mówi do ciebie: "Ja będę was pocieszał jak matka pociesza swoje dziecko, przytulę je". Bóg mówi: "Ja tym bardziej pocieszę was." Chwała Bogu za to! Chwała Bogu! Możesz doznać jak Bóg przytula cię do siebie po to, żebyś mógł (mogła) być taki swobodny (swobodna), zadowolony (zadowolona). Bardziej niż dziecko odstawione od piersi jest zadowolony ten, którego Bóg pociesza. Ten człowiek jest wspaniale silny pośród tego całego dziwnego świata. Pośród tych dziwnych rzeczy, które się dzieją, ten człowiek jest silny, bo pociecha Boga czyni go innym człowiekiem. Jest posilony, wzmocniony pociechą Boga, jest inaczej patrzącym na rzeczy, na które napotyka. "Bo pocieszył mnie Pan". Wiecie to jest piękne! Mogłeś być strapiony (strapiona) gdzieś w różnych doświadczeniach, a raptem Boże pocieszenie przyszło do ciebie i doznałeś takiej ulgi, jakby ktoś zdjął z ciebie cały ciężar. I możesz dalej swobodnie czynić dobro. Tak Bóg chce nas pocieszać, żebyśmy wszyscy byli swobodni, szczęśliwi, zadowoleni. "Dlaczego jesteś taki zadowolony (zadowolona)?" "Pan mnie pociesza". I wtedy przychodzimy, aby uwielbić Tego, który nas pociesza. To jest Jego zadanie, a my jesteśmy owcami Jego pastwiska. I cały czas liczymy na to, że On to będzie z nami robił, ponieważ chcemy być tutaj, na tej ziemi dla Jego chwały, żeby nie odpowiadać złem na zło, ale zło dobrem zwyciężać. To jest tak bardzo ważne dla nas.

         A więc napomina, ale też i pociesza. "Nie martw się maleńka trzódko, upodobało się Ojcu dać wam Królestwo Boże." Pamiętasz te Słowa? Piękne Słowa! Odpocznij w tych Słowach. Wiecie, to jest właśnie najwspanialszy pokarm - Słowo Boże. To jest pokarm, w którym zaczyna odpoczywać nasza dusza, zaczynamy znajdować odpocznienie. "Twoje obietnice napełniły mnie. Zobaczyłem Ciebie w tym działaniu Boże. Już nie muszę szamotać się i szarpać. Wiem, że Ty zacząłeś i dokończysz."

         2List do Koryntian słyszymy słowa apostoła Pawła:

         „Błogosławiony niech będzie Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec miłosierdzia i Bóg wszelkiej pociechy, który pociesza nas we wszelkim utrapieniu naszym, abyśmy tych, którzy są w jakimkolwiek utrapieniu, pocieszać mogli taką pociechą, jaką nas samych Bóg pociesza. Bo, jak liczne są cierpienia Chrystusowe wśród nas, tak też i przez Chrystusa obficie spływa na nas pociecha. Jeśli tedy utrapienie nas spotyka, jest to dla waszego pocieszenia i zbawienia; jeśli zaś pocieszenie, jest to ku waszemu pocieszeniu, którego doświadczacie, gdy w cierpliwości znosicie te same cierpienia, które i my znosimy; a nadzieja nasza co do was jest mocna, gdyż wiemy, iż jako w cierpieniach udział macie, tak i w pociesze.” 2Kor.1,3-7

         Chwała Bogu! Wiecie, cieszę się, jesteśmy w różnym stanie doświadczenia rozwoju, ale to samo nasienie, ten sam Chrystus działa w nas. Chwała Bogu! Kiedy Pan tłumaczy tobie prawo swojej miłości, to nie rozróżniasz miłości do ludzi dlatego, że oni są według twego upodobania. Miłujesz tych, których Pan powołuje, bo On ich miłuje. Mogą być różni, naprawdę niektórzy bardzo trudni. Ale potrafisz wygrać, bo wiesz, że Pan, który miłuje, powołał ich na swoje pastwisko. I po jakimś czasie kiedy miłujesz ich jak Pan napominając, pocieszając, powoli widzisz, jak coraz więcej i więcej w nich zaczyna się kierować do Pana. Nie zaniedbujesz tej pracy, nie zostawiasz tego losowi. Wiesz, że  to jest zadanie do wykonania, że to jest działanie Boże. Modlisz się, ale również zdajesz sobie sprawę, że diabeł nie śpi, że gdy ty nie będziesz walczyć, to diabeł zrobi swoje. A więc nie zaniedbujesz sprawy. Nie jesteś najemnikiem, który obserwuje czy owca padnie, czy nie padnie. Wychodzisz naprzeciw, starasz się, patrzysz jak Bóg rozwiązuje takie sytuacje i naśladujesz Go i Bóg wtedy stoi za tym.

Jan 14:23