PASTERZ I OWCE - 4.08.2015
PASTERZ I OWCE - 4.08.2015 - część 1
A więc mówiliśmy, że niczego nam nie braknie. Pan zatroszczy się o wszystko, o każdą sprawę. Naprawdę, trzeba też umieć cieszyć się, pokazać, że radujemy się tym, że urodził się kolejny braciszek. Nie mamy pojęcia co Bóg dla niego przygotował i on też, ale wiemy, że w Chrystusie całe bogactwo niebios dzisiaj spłynęło na niego. Stał się bogaty jak my. Nic biedniejszy, tak samo bogaty w życie wieczne. To jest piękne! Stał się współdziedzicem tej samej chwały w Jezusie Chrystusie. Zobaczcie, jeszcze nic specjalnego nie zrobił, a bierze to samo co my. To dopiero ciekawe. To jest sprawiedliwość Boża i chwała Bogu za to! Można powiedzieć: "o, ja tu w upale dnia, itd. i to samo bierzemy?" Tak to samo. Skarb jest dla wszystkich ten sam i chwała Bogu! A więc niczego nam nie będzie brakowało, Pan będzie się o to troszczył.
Księga Micheasza 2,12.13:
„Na pewno zbiorę całego Jakuba, na pewno zgromadzę resztkę Izraela. Skupię go jak owce w ogrodzeniu, jak trzodę na wygonie, i będzie to gwarny tłum ludzi. Przed nimi pójdzie ten, który będzie łamał szyki, przełamie opór na przedzie, przejdą przez bramę i wyjdą. Przed nimi będzie kroczył ich Król, a Pan będzie na ich czele.”
Piękna wiadomość! Zgromadzę ich w jednym ogrodzeniu, wszyscy będą mieli dostęp do tego samego. Piękne! Zobacz co przed tobą stoi. To od ciebie zależy co z tym zrobisz, jak to wykorzystasz. Bóg pokornym daje więcej i więcej. Tylko pycha może zatrzymać nas przed braniem więcej. Pokora otwiera ci wszystkie możliwości w Chrystusie, wszystkie. Możesz wziąć wszystko, ponieważ to będzie mogło być używane dla chwały Boga. Jeśli tylko pojawi się pycha, to ta pycha oddziela, zamyka. Oto w jednym ogrodzeniu mamy dostęp do wszystkiego, nie ma żadnych przegród. Możesz brać tak samo jak każdy. Bierzcie za darmo, bez pieniędzy. Radujcie się, możecie więcej dawać innym. Bierzcie. To jest piękne! Wszyscy mamy dostęp do tego samego. Będzie to gwarny tłum ludzi.
Widzimy, że gdy Bóg porusza serca, zaczynamy rozmawiać wdzięcznie o Bogu. Pięknie, kiedy są poruszone serca, wtedy doznajemy, że chcemy mówić o naszym Bogu. Gdyby owce rozmawiały na jakiejś łące, to słyszałbyś, ale nie rozumiałbyś. A tutaj mówią ludzie i rozumiesz, możesz słuchać jak ludzie chwalą swojego Pasterza. Jaki wspaniały, jaki troskliwy, jak zaopiekował się, jak przeprowadził, jak dał to co potrzebne, jak opatrzył rany. Piękne! Chwalmy naszego Pasterza. On codziennie troszczy się o nas, o swoje owce i daje nam następne świadectwa swojej miłości do nas, swojej troski o nas.
Ale czego musimy pilnować? Pozostania w ogrodzeniu. Na zewnątrz jest niebezpiecznie. Jeżeli opuścimy miejsce bezpieczeństwa, które daje nam Chrystus, wtedy wychodzimy z własnej woli na rzeczy, które mogą odwieść nas od Chrystusa na zawsze. A więc pozostańmy w tym miejscu na zawsze. Jeżeli to jest wejście i wyjście, to znaczy, że już nigdy nie wracaj do starego. Jezus mówi, że kto przykłada rękę do pługa i ogląda się wstecz, nie nadaje się do Jego Królestwa. Uczeń, który nie będzie nienawidzić tego, co zostawił, nie nadaje się by być Jego uczniem, bo stale będzie wracać tam pamięcią i sercem.
A więc słuchajcie wszystkie owce Pana. Bóg już wcześniej zapowiadał, że da Pasterza, Króla, Pana naszego, który będzie nas prowadził w sposób najbardziej troskliwy. Nikt z nas nie będzie mógł powiedzieć Jezusowi, że On zaniedbał dzieło naszego zbawienia. Nikt z nas. Jeżeli nie wejdziemy do wieczności, to tylko dlatego, że myśmy zaniedbali społeczność z naszym Pasterzem, bo daliśmy odwrócić swoją uwagę od Niego na to, co ziemskie. Musimy tego pilnować, żeby pozostać w tym jednym miejscu. To znaczy w tym miejscu, w którym panuje Jego Duch i ogarnia nas święty zapał, aby czynić to co podoba się Bogu.
A więc Bóg mówi, że skupię go jak owce w ogrodzeniu i będzie to gwarny tłum. Pan Jezus też opowiadał o owcach, o owcach zgubionych, że wychodzi Pasterz, żeby szukać owce i kiedy ta owca krzyczy, Pasterz odnajduje ją, przyprowadza z powrotem. Zadowolony jest i wszystkim ogłasza: "zobaczcie, znalazłem owcę." Dzisiaj właśnie taka jedna zgubiona trafiła za ogrodzenie, w dobre miejsce należenia do Pana Jezusa Chrystusa. Może uczyć się tego wspaniałego Pasterza i może widzieć jak my jesteśmy wzajemnie kochającymi się owcami, braćmi i siostrami, będącymi już dłużej od niego w tym ogrodzeniu. I może podziwiać jak te owce nauczyły się kochać nawzajem, szanować, poważać, młodsze szanują starsze. Jacy są uprzejmi. Patrzy i mówi: "tak, to musi być to miejsce, do którego tęskniło moje serce, które chciałem oglądać już od trzynastu lat." Miły gwar miłujących się nawzajem owiec Pana. Czyżbym przesadzał? Nie. Taka jest prawda, taka jest rzeczywistość. Ma prawo spodziewać się tego jak każdy z nas. I kiedy pamiętam, jak sam wkraczałem za to ogrodzenie, to wydawało mi się, że wszystkie owce to święte, same super święte owce. No i dobrze i tak być powinno. Rzeczywistość jest często trochę inna, ale tak być powinno.
Księga Ezechiela 34 rozdział, dobrze nam znane miejsce. Można by czytać cały rozdział, bo to jest miejsce gdzie Bóg mówi o owcach:
„I doszło mnie słowo Pana tej treści: Synu człowieczy, prorokuj przeciwko pasterzom Izraela, prorokuj i powiedz im: Pasterze! Tak mówi Wszechmocny Pan: Biada pasterzom Izraela, którzy sami siebie paśli! Czy pasterze nie powinni raczej paść trzody? Mleko wy zjadacie, w wełnę wy się ubieracie, tuczne zarzynacie, lecz owiec nie pasiecie. Słabej nie wzmacnialiście, chorej nie leczyliście, skaleczonej nie opatrywaliście, zbłąkanej nie sprowadzaliście z powrotem, zagubionej nie szukaliście, a nawet silną rządziliście gwałtem i surowo. Tak rozproszyły się moje owce, gdyż nie było pasterza i były żerem dla wszelkiego zwierzęcia polnego. Rozproszyły się i błąkały się moje owce po wszystkich górach i po wszystkich wysokich pagórkach; po całym kraju rozproszyły się moje owce, a nie było nikogo, kto by się o nie zatroszczył lub ich szukał. Dlatego wy, pasterze, słuchajcie słowa Pana! Jakom żyw - mówi Wszechmocny Pan - ponieważ moje owce stały się łupem i ponieważ moje owce były żerem dla wszelkiego zwierzęcia polnego, gdyż nie było pasterza, a moi pasterze nie troszczyli się o moje owce, a sami się paśli pasterze, a moich owiec nie paśli, dlatego wy, pasterze, słuchajcie słowa Pana! Tak mówi Wszechmocny Pan: Oto Ja wystąpię przeciwko pasterzom i zażądam od nich moich owiec, i usunę ich od pasienia moich owiec, i pasterze nie będą już paść samych siebie. Wyrwę moje owce z ich paszczy; nie będą już ich żerem.” Ezech.34,1-10.
Kiedy widzimy tego pasterza Pawła, on mówi: "Ja sam pracowałem, ja własnymi rękoma jeszcze innych wspierałem, nie wykorzystałem was. Poświęciłem moje życie, żeby pomóc wam, a nie wykorzystać was". Piękne. To było serce według serca Jezusa, tego Pasterza. Niech Bóg napełnia nas coraz więcej zadowoleniem, że Duch tego Pasterza chce napełniać następnych, którzy w tym samym Duchu będą ratować, docierać, pomagać, wspierać, umacniać, napominać, pocieszać, ale nigdy nie zostawią sprawy tak sobie, swojemu biegowi, tak jak tu zostało powiedziane: "były żerem dla wszelkiego zwierzęcia polnego."
Kiedy owca pęta się po różnych miejscach, łatwo jej jest wpaść w pułapkę, w jakieś rzeczy, które powodują, że straci orientację, że powinna iść za Jezusem, a nie za jakimiś religijnymi naukami. Tak jak Paweł mówi o zakonie, o obrzezaniu, że wtedy Chrystus im nic nie pomoże. Toczy się walka o nas. I ten obraz, o którym mówiłem, tych zakochanych owiec, to jest to właśnie po co Chrystus umarł. Naprawdę, to jest rzeczywistość po co On umarł. Do tego dąży też Duch Święty, żebyśmy takimi dla siebie byli, żebyśmy umieli żyć według tego ustalonego według Niego zamysłu, aby na tym pastwisku pasły się owce miłujące się nawzajem. Jezus mówi: "po tym wszyscy poznają, że Ja tu byłem." A więc jest to dla nas potężne, wspaniałe zadanie, ale musimy uważać, żeby nie wprowadzić do tego elementów starego człowieczeństwa, które nie jest nutą chrześcijańską, to jest nuta starego Adama, starej Ewy.
„Gdyż tak mówi Wszechmocny Pan: Oto Ja sam zatroszczę się o moje owce i będę ich doglądał. Jak pasterz troszczy się o swoją trzodę, gdy jest pośród swoich rozproszonych owiec, tak Ja zatroszczę się o moje owce i wyratuję je z wszystkich miejsc, dokąd zostały rozproszone w dniu chmurnym i mrocznym.” Ezech.34,11.12.
A więc Bóg mówi: "To Ja wezmę to w swoje ręce i Ja będę to czynił." Piękne, prawda? Piękne! Czego ci brakuje? Czy brakuje ci czegoś owco? Czy możesz narzekać na tego Pasterza i mówić, że to co ci jest potrzebne do życia w pobożności On ci nie daje, że czegoś nie robi prawidłowo? Czy raczej możesz Go chwalić nieustannie i coraz bardziej doświadczać jak dobrze ci jest z Panem? Jakie to szczęście, że Jezus jest z tobą! I może napomnieć cię i wskazać i dociera to napomnienie do ciebie: "Miłości chcę, a nie ofiary". Kiedy czytasz Słowa Pasterza, który pisze w Księdze Objawienie List do Efezu: "To czynisz, to czynisz, ale zobacz z jakiej wysokości spadłeś, wróć do pierwszej miłości."
Zobaczcie, nawet ta Wieczerza, którą będziemy dzisiaj spożywać jest powiedzeniem, że ta sama krew oczyściła każdego z nas, abyśmy byli jedno, abyśmy miłowali się nawzajem i budowali na dom Boga w jednym duchu. Ja nie wierzę, że można budować w jednym duchu, kiedy ma się starcia ze sobą, to już nie jest jeden duch. Wierzę, że w jednym duchu, to znaczy wtedy, kiedy w rzeczywistości to jeden Pan decyduje o każdej sprawie naszego chrześcijańskiego życia. On się nie ściera z sobą. On nie doznaje rozdwojenia. Rozdwojenie jest tylko w ciele, w ludziach. Pan jest tak samo działającym. Jeśli działa w tej cząstce tak, to w drugiej też będzie działać i będzie prowadzić do tego samego celu, aby te cząstki miały o siebie nawzajem jednakie staranie.
A więc troska Boga jest widoczna. Kiedy czytamy, że Jezus jest tym Pasterzem, który kładzie życie za owce, On nie jest najemnikiem, który ma tylko paść owce, On kładzie życie, żeby nas uratować, zbawić, wygrać bitwę o nas, żeby uwolnić nas od naszych grzechów, od tego wszystkiego co przeszkadzało nam.
Wiecie, wygrajmy tą bitwę, bo przez cały czas jest przeszkoda, to jest jakiś stan starego sposobu myślenie, rozwiązywania spraw, który nie jest oczyszczony. I ten stary sposób powoduje to, że nie możemy się sobą naprawdę cieszyć jak ci, których długi zostały spłacone. I możemy razem w jednej sprawie wołać do jednego Chrystusa. I zobaczcie, że co rusz pojawiają się jakieś własne pomysły, swoje postanowienia, jakaś walka, zmaganie, jakieś walczenie z cieniami, nie wiem z czym. Po co?! Skoro Chrystus mówi: "To jest jedno miejsce, aby budować się w jednym Duchu, w Duchu pokoju, miłości wzajemnej, troski, wychodzenia sobie naprzeciw.” Nie musimy ze sobą rywalizować. Mamy jedno zbawienie. Teraz mamy sprawę jak uratować ludzi w świecie, jak wspierać się, pomagać, jak chodzić w czystości, jak budować się ze sobą, mieć czyste relacje. To jest najpiękniejsza sprawa.

