NICZEGO MI NIE BRAKNIE - 4.08.2015
NICZEGO MI NIE BRAKNIE - 4.08.2015 - część 1
Wiecie, kiedy urodziliśmy się na nowo, to zmienił się nam smak. Czy zwróciliście na to uwagę, że zmienił się nam smak? To, co kiedyś smakowało nam w świecie, przestało nam smakować, a zaczęło smakować to, co w ogóle nam nie smakowało. Jak tylko otworzyliśmy Biblię, to za chwileczkę odkładaliśmy. Po co nam się ten smak zmienił? Albo dlaczego nam się ten smak zmienił? Bóg urodził nas z nowymi receptorami smaku. Inne kubki smakowe i inne serce ma duchowy człowiek, a inne cielesny. Inne nerki ma duchowy człowiek, a inne cielesny. Inny język ma duchowy człowiek, a inny ma cielesny. I tak dalej; oczy, uszy, gdzie biegną nogi cielesnego, a gdzie duchowego człowieka.
To była bardzo ważna rzecz dla nas, ponieważ musieliśmy dostać to co pozwoliłoby nam pozostać z Bogiem już do końca i żeby to nie znużyło nas. Tak jak smakuje nam powszedni chleb, tym bardziej ten chleb z nieba. Ale całe doświadczenie polega na tym, że to co słuchamy, słuchamy, patrząc na Jezusa. Aby należeć do Niego okazano nam łaskę. Łaska przyszła po to, żeby żyć dla Jezusa, a nie po to, by brać udział w zawodach kto lepszy pod łaską. Tylko po to, żebyśmy żyli dla Jezusa. Wszystko, cokolwiek przyszło wraz z łaską to przyszło to dla Jego chwały.
A więc cokolwiek znajdujemy w Biblii - zbawienie, łaskę, pokutę, zwiastowanie ewangelii - wszystko to znajdujemy tylko w jednym kierunku - żeby Chrystus był uwielbiony w nas. Mamy to robić z przyjemnością, dla naszego Ukochanego, najbardziej upragnionego naszego Jezusa Chrystusa. Cokolwiek robimy, czyńmy to z największym upodobaniem, zadowoleniem i wdzięcznym sercem. Wiecie, trzeba znaleźć w tej nauce Chrystusa, bo jak tylko odnajdę literę, jestem już dzisiaj zakopany, po tych wszystkich kazaniach jestem zakopany. Teraz muszę odkopać to co każdy mówił i to nie jest już takie proste. Ale kiedy przypisuję to do Chrystusa, wtedy....Wiecie, krowa nie zastanawia się ile w trawie jest poszczególnych składników, ona po prostu ją je, bo ta trawa smakuje jej, a my mamy z tego mleko, mamy pożytek. Tak samo i chrześcijanie - karmimy się Słowem Bożym, a inni mają z tego pożytek, bo serce nasze jest otwarte. Jesteśmy szczęśliwi, zadowoleni, wdzięczni, chwalimy Boga. I po to tu właśnie jesteśmy, żeby nie być tu zakopanym w tym słowie, ale w każdym z tych słów odnaleźć Chrystusa. Wiecie, one dzisiaj były przytoczone powiedzmy w kilkadziesiąt minut, ale te słowa były pisane ileś lat w codziennym doświadczeniu tych ludzi, którzy żyli w ten sposób. Paweł kiedy mówił: "z łaski Jego jestem tym czym jestem", to nie był jeden dzień, dwa, trzy, ale to były lata. A więc te słowa mają lata. My dostaliśmy je w pigułce, w jednej chwili i teraz musimy tą pigułkę znowu rozebrać na lata. Musimy mieć żołądek, który potrafi to zrobić, żeby podjąć się tego i żeby w tym znowu odnaleźć Chrystusa.
Nie rób czegoś dla zasady, nie rób czegoś, bo słyszysz słowo "łaska", no i teraz spróbujesz coś z tym zrobić. Nie. Rób zawsze wszystko dla Jezusa, a wtedy łaska okaże się rzeczywistą łaską, ponieważ ona po to właśnie jest, żeby Chrystus był wywyższony w tobie, we mnie. Łaska to jest wypuszczenie nas na wolność dla jednej chwały, dla chwały Jezusa Chrystusa. I uczymy się chodzić w tej wolności dla Jego chwały. I dlatego ucz się tego codziennie. Zobaczysz łaskę i bardzo sprawnie pomoże ci to widzieć łaskę. A doświadczenia tych dni dadzą ci jeszcze dodatkowe elementy, które będą pokazywały jak dzięki tej łasce przeszedłeś przez to i przez to, i przez to, bo wiedziałeś, że Bóg wypuścił cię na wolność nie dla ciebie, nie dla mnie, tylko dla Jezusa. I będziesz miał coraz więcej elementów, które mówią, że jakie to szczęście, że Bóg nie wypuścił mnie na wolność dla mnie, ale tylko dla Jezusa. Bo jakby wypuścił mnie na wolność dla mnie, to ja bym był całkiem fajnym religijnym człowiekiem. Naprawdę. Bogu dałbym to, a diabłu tamto. Ale że wypuścił mnie dla Jezusa, to już nie mogę tego podzielić, bo jest tylko jeden Jezus dla nas wszystkich. A więc zgromadzamy się pod łaską, ale dla Jezusa. I wtedy, kiedy w tym wszystkim widzę Jezusa, to widzę, że wszystko mogę w Jezusie, bo On przyszedł właśnie po to, żebym to mógł (mogła). Mogę iść dzisiaj w wolności, bo widzę Jezusa, widzę Tego, który mnie wspiera, pomaga i dodaje otuchy.
Psalm 23. Jeden z takich dobrze znanych Psalmów. Kiedy mówimy Psalm 23, to nikt nie ma problemów, żeby wiedzieć o co tutaj chodzi. Gdybym powiedział Psalm 38, to już byłoby trochę trudniej. Są tacy znawcy, co wiedzą, co jest w Psalmie 38, ale już jest ich mniej. Ale co do 23, to nie ma problemu, sto procent pewności, wszyscy wiedzą co w tym Psalmie jest napisane. I znowu, to co jest powiedziane, że Słowo Boże jest posłane po to, żeby dotrzeć do nas i uczynić to z czym jest posłane. I znowu ono musi wykonać w nas pewną bardzo ważną pracę, ono musi skierować nas do stóp Jezusa. Ono musi skierować nas do odpocznienia od swoich dzieł. Ono musi zgromadzić nas przy jednym Pasterzu. Wszyscy musimy być zadowolonymi owcami. Bóg dał nam swojego Pasterza. Musimy być zadowoleni, bo ten Pasterz nigdy nie będzie chodził koło nas dla zdobycia zysków z naszej skóry, z naszego mięsa. Będzie chodził koło nas, abyśmy mieli życie i to wieczne, abyśmy nigdy nie zginęli. Ta cenność polega na tym, że On nie chodzi koło nas z powodu takich zysków jak myślą i patrzą ludzie. "O, co będę miał z tego brata? O taki zasobny, to będzie z tego jakiś spływ dodatkowych rzeczy na to czy na to. O, tego trzeba trochę podwyższyć, to poczuje się lepiej." Jezus w ogóle tego nie robi. Jezus zajmuje się nami dla naszego wiecznego życia.
A więc kiedy czytamy ten Psalm, psalmista chce żebyśmy chcieli przyjąć o jakim Pasterzu jest powiedziane i co ten Pasterz daje nam. Zobaczcie, zaczyna się to w ten sposób:
„Pan jest Pasterzem moim”
A więc jest określenie kto mnie pasie. Ten, który położył za mnie życie. A więc będzie chciał na pewno, żebym przeżył całe ziemskie doświadczenie i wszedł do wieczności. Czyż nie jest to wspaniałe? Zawołaj - alleluja. Alleluja! zawołaj, masz prawo. W końcu takie wieści to są wspaniałe wieści! Jest Pasterz i to jest Pan, nie jakiś grzeszny człowiek, nawet najlepszy, który żyje i umiera. Ale ten Pasterz życiem jest naszym.
"Niczego mi nie braknie"
Włączamy swoje myślenie: "o, niczego mi nie braknie." To jest bardzo dobre, że niczego nam nie braknie. Zacznijmy od 1Księgi Kronik 28, 6-10:
„I rzekł do mnie: Salomon, twój syn, zbuduje mi świątynię, gdyż go sobie wybrałem za syna i Ja będę mu ojcem. I utwierdzę jego królestwo na wieki, o ile wytrwa w spełnianiu moich przykazań i wyroków, jak to jest dzisiaj. Przeto teraz, na oczach całego Izraela, zgromadzenia Pańskiego, gdy słyszy Bóg nasz, napominam was: Przestrzegajcie i wypełniajcie wszystkie przykazania Pana, Boga waszego, abyście posiedli tę urodzajną ziemię i mogli przekazać ją jako dziedzictwo waszym synom po was po wszystkie czasy. A ty, Salomonie, synu mój, znaj Boga, ojca twojego, i służ mu z całego swego serca i z duszy ochotnej, gdyż Pan bada wszystkie serca i przenika wszystkie zamysły. Jeżeli go szukać będziesz, da ci się znaleźć, lecz jeżeli go opuścisz, odrzuci cię na wieki. Miej się więc na baczności, gdyż Pan ciebie wybrał, abyś zbudował mu dom na święty przybytek. Zabierz się dzielnie do dzieła!”
Czego ci więc nie braknie, bracie i siostro, kiedy Jezus jest twoim Pasterzem? Czego ci nie braknie? "Pasterza jak Dawid dam wam, tego prawdziwego, który uczył Dawida paść". Zobaczcie co teraz Dawid robi wobec tych owiec. On wie, że to są owce Pana. Co on robi? Czy ktoś już wie? Odważnie, śmiało, przecież codziennie tego doświadczasz od swojego Pasterza. Pasterz napomina. Nie zabraknie ci napomnień od tego Pasterza, kiedy będziesz próbował zejść w którymkolwiek złym kierunku. Nie zabraknie ci, ponieważ ten Pasterz chce doprowadzić cię do wieczności. A więc nie braknie ci niczego w twoim życiu. Gdy tylko będziesz chciał zejść w lewo, albo w prawo, On powie: "nie". Proste. A więc na pewno nie zabraknie ci napomnienia. Bądź tego w stu procentach pewnym. Jeśli ci braknie, to brakuje ci Pasterza, bo ten Pasterz będzie napominać cię w każdej sprawie twojego życia, aż będziesz umiał (umiała) chodzić według Jego Słów tak, żeby On nie musiał cię napominać. Może już wtedy lekkie korekty wprowadzać, a nie nadal napominać w taki sposób sam sposób, jak schodzisz z Jego drogi. Może już bardziej pomnażać to dobro, które czynisz, w którym działasz, postępujesz.
Kiedy czytamy Dzieje Apostolskie 2,40, apostoł Piotr mówi takie słowa:
„Wielu też innymi słowy składał świadectwo i napominał ich, mówiąc: Ratujcie się spośród tego pokolenia przewrotnego”.
A więc ten Pasterz powie ci: "uciekaj od świata jak najbardziej do Mnie, biegiem". No już, a nie za dwadzieścia lat! Kiedy może śmierć będzie zaglądała w oczy: "oj, trzeba coś zrobić". To może być już za późno! Jezus mówi: "od razu uciekaj, uciekaj od świata do Mnie! Do Mnie wszyscy! Jedynie u Mnie jest zbawienie. Pójdźcie do Mnie wszyscy spragnieni i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie, odpocznienie duszy waszej." Jezus woła: "Do Mnie, do Mnie! Wszyscy pod jednym Pasterzem. Przyszedłem zgromadzić wszystkie rozproszone owce. Do Mnie!" Czy słyszysz ten głos? Nie po obrzeżach, nie boczkiem. Wszyscy przy Jednym i wszyscy wsłuchani w Jego głos. I On zaczyna: "Napominam cię, porzuć to wszystko, bo to cię zgubi. Nie trzymaj się tego świata, to nie jest twoje bezpieczeństwo. Ja jestem twoim bezpieczeństwem." Przecież to byli ludzie, którzy uwierzyli i mieli być za chwilę ochrzczeni. I Piotr do nich to mówi: "uciekajcie z tego przewrotnego świata i idźcie już za Jezusem. Teraz to jest wasze zbawienie, to jest wasza wyrocznia, to jest wasze światło każdego dnia, to jest wasz pokarm, to jest wasze ubranie, to jest wasze życie. Idźcie już tylko za Nim!".
Chrześcijanie, to nie jest zabawa, żeby chrześcijanie chodzili gdzie chcą i robili co chcą. My mamy mieć jednego Pasterza, za którym idziemy już według Jego Słów. Musimy sobie wybić to z głowy, że On będzie dawał nam wszystko po to, żebyśmy brykali po świecie. A więc nie zabraknie nam na pewno napomnienia.
Dzieje Apostolskie 15,32:
„Juda zaś i Sylas, którzy sami byli prorokami, licznymi kazaniami napominali i umacniali braci.”
Ładnie się zaczęło. Wyrzućcie to, zostawcie to, przestańcie chodzić w tych grzechach, porzućcie te swoje złe pożądliwości, nie chodźcie już do tych swoich knajpek, nie chodźcie już po tych barach piwnych, nie chodźcie już po manowcach tego świata, nie biegajcie za mamoną tego świata." "Jak to? Myśmy myśleli, że jak przyjdziemy do Chrystusa, to będzie nam dawał wszystkiego w obfitości, abyśmy mogli powiedzieć światu: zobaczcie, my teraz mamy wszystkiego pełno." A tu jest: "przestańcie tak żyć!" Niczego ci nie zabraknie. Skoro Pan powiedział: "życie za życie", to ci nie zabraknie, żeby wypomniał ci każde twoje próbowanie dołączenia swojego skażonego życia do Jego świętego. Dlatego są słowa: "skoro sprawiedliwy z trudnością dostąpią zbawienia."
Często ludzie myślą o Jezusie, że Jezus będzie zaspakajał nasze potrzeby, będzie biegał koło nas, bo niczego przecież ma nam nie braknąć. No właśnie zaczął od początku - żeby móc ci to dawać i żebyś mógł używać to prawidłowo, to najpierw musiał uwolnić cię od wszystkiego, co by wzięło to, co z Niego i zaczęło używać tak, jak ze świata. U Boga jest porządek.
Dzieje Apostolskie 20,31, gdzie apostoł Paweł mówi do biskupów:
„Przeto czuwajcie, pamiętając, że przez trzy lata we dnie i w nocy nie przestawałem ze łzami napominać każdego z was.”
Zobaczcie, jaka praca. Kto z nas wytrzymałby, żeby napominać bez ustanku? Ktoś powiedziałby: "No, co się czepiasz? Przecież my jesteśmy zbawieni z wiary, za darmo, to nie jest takie konieczne." Oni wiedzieli, że konieczne. Ale oni robili to z miłości, nie z nienawiści. Oni narazili się na niezrozumienie, ale wiedzieli, że to jest konieczne, bo Pasterz jest taki. A mamy naśladować tego prawdziwego Pasterza. Nie tych, którzy zaniedbali trzodę, jak czytamy też w Biblii, którzy sami siebie karmili, a owcom odmawiali. Ale musimy troszczyć się o to wszystko, bo wiemy gdzie ten Pasterz prowadzi nas - przed oblicze Ojca. To jest dla nas sprawa najważniejsza. I chcemy, żeby zawsze każdy z nas widział Jezusa, gdy o czymkolwiek mówimy, bo On jest dla nas zachętą, żeby to przyjąć. Jeśli nie widzę Jezusa, to pomyślę sobie: "nie, to przesada" i odstąpię. Wysłuchałem, w porządku, ale i tak zrobię po swojemu. Ale kiedy widzę Jezusa, to wiem, że to jest dobre i zrobię tak, bo robię to dla Pana. Robię to po to, żeby Jego wielbić we mnie. I wtedy wygrałem, ty wygrałeś (wygrałaś), dlatego, że robimy to dla Jezusa. Dlatego, że ludzie próbują robić to po ludzku (no, muszę to zrobić jakoś tam), to nie dają rady, bo nie mają prawdziwego pociągnięcia do tego, żeby zacząć i dokończyć. A tym pociągnięciem jest tylko Chrystus. Tylko miłość do Chrystusa jest tym, co pozwoli nam przyjąć każde prawdziwe napomnienie i poddać się temu napomnieniu, aby być od czegoś oczyszczonym, albo przyjąć dobro, które będzie jeszcze więcej uwielbiać Jezusa. Bo widzę Jezusa, żyję dla Niego, dla Niego umieram. Nie może nam to uciec sprzed naszego serca! Wszystko co robię, to dla Niego robię. Wysłucham tysiąc takich kazań, zniosę milion godzin słuchania, po raz tysięczny tego samego, jeśli tylko będę widział, że to mi pomoże bardziej uwielbić Jezusa w moim codziennym życiu.

