WZÓR SYNOSTWA - 3.08.2015

WZÓR SYNOSTWA - 3.08.2015 część 1

Gdy obudziłem się, z samego rana Pan dotarł do mnie z tym właśnie słowem, aby o tym dzisiaj mówić. On jest też Nauczycielem powtórek, to znaczy, że On wie ile razy musi coś powtórzyć, bo ten problem istnieje. On wie co tu się dzieje. Ja o wielu rzeczach, które tu dzieją się nie mam pojęcia, dlatego najlepiej, jeśli możemy zaufać Jemu, że On wie co tu się dzieje i On wie czym się zająć i kiedy się zająć. I dlatego najlepiej kiedy to On mówi, a my zaczynamy się słuchać Go i poddawać się Jego woli.

         Chciałbym dzisiaj mówić o pięknie Syna Bożego, o wspaniałości Syna Bożego, którego mamy naśladować, o Jego miłości do Ojca, o Jego wierności Ojcu i o Jego wypełnieniu przykazania: "czcij ojca swego i matkę swoją, abyś długo żył na tej ziemi". Nikt nie pokazuje nam tak dokładnie co znaczą te słowa, jak On sam - Słowo, które stało się ciałem, Boży Syn.

         Co to znaczy czcić Ojca? Widzimy też jak Jezus szanował matkę. Kiedy miał dwanaście lat poszedł za nią, gdy wróciła po niego do Jerozolimy. Później już będąc w służbie nie poszedł, dlatego, że ona już nie rozumiała tej służby. Nie widziała tego co On widzi, nie umiała pojąć tego co się dzieje, dołączyła do złej gromadki, chociaż miała objawienie i wiedziała, że to jest cudownie poczęte dziecko. Jednakże zobaczcie jak może stać się w głowie człowieka - zamącenie. Mając tak piękne świadectwa, można w pewnym momencie dołączyć do złej gromadki, do tych, którzy myśleli, że Jezusowi odebrało zmysły. Była tak jak człowiek i pogubiła się, wróg podszedł ją, oszukał ją. Tak samo jak Jana Chrzciciela, który w końcu wysyła swoich uczniów z zapytaniem: "czy to ty jesteś, czy ktoś inny ma przyjść?"

         Ale kiedy patrzymy na Jezusa Chrystusa i na Jego sposób mówienia, to dla mnie jest to coś tak fascynującego w jaki sposób On się wypowiada. Wiecie, gdyby Ojciec chodził po ziemi i mówił: "Mój Syn ma mnie słuchać w tym, ma mnie słuchać w tym, ma mnie słuchać w tym." Ale to Syn chodzi i mówi o swoim Ojcu zawsze z ogromnym szacunkiem. Dlaczego? Bo ten Ojciec jest święty, jest doskonały. I Syn wysławia swego Ojca chodząc po ziemi. Kiedy tylko patrzysz w ewangelii na Syna, to jak On wysławia swego Ojca? Nie jesteśmy w stanie wyrazić tego choćbyśmy dzisiaj mówili do nocy. Jak wiele znaczy życie Jezusa na tej ziemi dla nas, ten obraz prawdziwego Syna. Wiecie ilu ojców płacze z powodu swoich synów? Mówię o opuszczaniu dobrej rzeczy; kiedy ich synowie opuszczają to co piękne i myślą, że mają rację.

         Ale kiedy Ojciec z nieba patrzy na tego Syna, ani jedna łza, zawsze szczęście. Dlaczego kiedy Ojciec z nieba patrzy na Jezusa jest zawsze szczęśliwy? Mówimy: "Ojcze, chcielibyśmy przynosić ci szczęście". Ojciec mówi: "Naśladuj mego Syna, będę zawsze szczęśliwy. Czyń tylko to co Jezus, mój Syn cię uczy, a będziesz  mi sprawiać radość." Czyż nie wyraził tego, że chce mieć nas na obraz swego Syna? Czyż nie lepiej rozpocząć prawdziwy bój o to, by czcić Ojca w niebie? Wtedy spłynie coś i na tych ojców ziemskich, bo z reguły nie będą widzieć zbuntowanych synów, tylko będą widzieć szanujących synów, nawet jeśli z czymś nie zgadzają się. Ziemski ojciec nie musi być doskonały, dąży do doskonałości, uczy się doskonałości. Posiadł doskonałość w Synu, ale nadal dąży do niej, rozwija się. Ale ten niebiański Ojciec nie rozwija się, On jest doskonały cały czas. A więc każde Jego Słowo jest prawdą. Zobacz jak ty chcesz słuchać się Ojca w niebie. Czy chcesz jak Syn słuchać się Ojca w niebie? Czy chcesz Go naśladować będąc nieustannie posłuszny (posłuszna) Ojcu z nieba? Czy chcesz tego? Przecież to jest charakter dzieci Bożych. A charakterem dzieci diabła jest nie słuchać Ojca w niebie, żyć po swojemu, żyć wbrew Jego woli, prowokować Go, zadzierać z Nim, wypowiadać buntownicze słowa, udawać kogoś kim się nie jest, i różne takie rzeczy.

         Ale kiedy patrzymy na Jezusa, na tego Syna Boga, to jesteśmy Jego uniżeniem wobec Ojca. Wiecie, Jezus mógł mieć taką chwałę na ziemi wśród ludzi, rozmnażał jedzenie, miałby wielką popularność wśród ludzi. Ale ani na jedną chwilę On nie szukał tej chwały, ale szukał jedynie tego, by zawsze uczcić Ojca w każdym słowie i każdym czynie.

         Wiecie, żeby ten Duch Chrystusowy przechodził na nas coraz bardziej, my byśmy coraz bardziej wchodzili w kosztowność posłuszeństwa Ojcu z nieba. Bo fizycznie, literalnie my czytamy to w Biblii, ale tylko Duch Boży ożywia. Widzimy sami, że ciało tu nie pomaga. Te pomysły w głowie, które się roją, różne rzeczy i pokolenie za pokoleniem popełnia tą samą głupotę. Jedno pokolenie walczy ze starszym pokoleniem, następne walczy ze starszym pokoleniem. I każde walczy ze starszym pokoleniem. Trzeba umieć skorzystać ze starszego pokolenia - przyjąć to co dobre, a złe wyrzucić. Po co toczyć tą bitwę? Boży Syn nie miał co odrzucać, więc przyjmował wszystko od Ojca.

         Ewangelia Jana 14,26.27:

         „Lecz Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w imieniu moim, nauczy was wszystkiego i przypomni wam wszystko, co wam powiedziałem.  Pokój zostawiam wam, mój pokój daję wam; nie jak świat daje, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze i niech się nie lęka”.

         Wiecie, każde Słowo Jezusa jest potężne. Gdybyśmy tylko umieli czytać je z mocą Ducha Świętego. Każde Słowo naszego Pana rozbija teren wroga, każde Słowo Pana jest jak młot kruszący warownie diabelskie. Jeśli tylko wpuścimy ten młot do swego serca, to on zniszczy wszystko co diabeł zbudował. Jeśli wpuścimy to Słowo  do umysłu, to Słowo zniszczy wszystko co diabeł w umyśle naszym zbudował. Jeśli wpuścimy ten młot do naszego działania, to on zburzy wszystko cośmy zrobili bez Boga. Taką moc ma to Słowo. Gdy tylko je wpuścisz, ono cię uwolni od tego dźwigania ciężaru czegoś, czego dziecko Boże nie powinno już dźwigać.

Czyś już pozostawił całe swoje zło i już nie dźwigasz tego w codziennych relacjach? Czy już tylko dobro czerpiesz, aby dawać je innym tak jak Chrystus? Czy naśladujesz Go z wielką miłością i radością? I uniżony duch nie jest dla ciebie problemem, bo nienawidzisz ducha buntu? Gdziekolwiek otworzyłbym ewangelie, wszędzie znajdujemy uniżonego Bożego Syna. I On mówi, że przyjdzie Pocieszyciel, by pocieszać nas w tym doświadczeniu. Tak, uniżaj się. Duch Święty będzie ci mówił - uniżaj się. Nigdy jeszcze nie uniżyłeś się za nisko. Syn Boży uniżył się jeszcze głębiej. Uniżaj się. Naśladuj w uniżeniu Bożego Syna. On nie jest dumny, ani pyszny, ani buntowniczy. Naśladuj Syna, patrz na Syna, bierz wzór z Syna w codzienności.

         Czytamy dalej:

„Słyszeliście, że powiedziałem wam: Odchodzę i przychodzę do was. Gdybyście mnie miłowali, to byście się radowali, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest niż Ja. Teraz powiedziałem wam, zanim się to stanie, abyście uwierzyli, gdy się to stanie. Już wiele nie będę mówił z wami, nadchodzi bowiem władca świata, ale nie ma on nic we mnie;  lecz świat musi poznać, że miłuję Ojca i że tak czynię, jak mi polecił Ojciec.” Ew. Jana 14,28-31

         Wiecie, ciężko jest spotkać człowieka, który nie chce nic dołożyć do Bożego dzieła. Ale tu spotykam Syna Bożego, który nic nie chce dołożyć do dzieła swego Ojca. Wiecie, można rozeznać, czy ktoś naśladuje Jezusa czy nie, po tym czy coś dokłada do dzieła Ojca, czy ujmuje, czy wiernie stosuje to co chce Ojciec. Po tym można rozeznać czy w tobie jest jeszcze duch buntu, czy nie. Jeśli naśladujesz już uniżonego Syna, to już nie chcesz nic dołożyć do woli Ojca, ani nic z tej woli nie ująć. Czytasz to Słowo i poddajesz się temu Słowu jak Syn, który poddaje się Ojcu we wszystkim. Patrzenie na Jezusa pozwala nam zobaczyć to światło, które oświeca nasze skromności, w których jest duma, pycha i arogancja. Ujawnia nam to po to, by usunąć to, gdyż prawdziwa pokora to Chrystus. Prawdziwa łagodność to Chrystus, prawdziwa uprzejmość to Chrystus, prawdziwa miłość to Chrystus, to nie my, lecz Chrystus.

         I bardzo wiele od tego zależy kiedy my rozumiemy kim my jesteśmy. Ja często słyszę  jak ludzie mówią o sobie dobrze. Mi nie chodzi o to, by człowiek mówił o sobie źle, chodzi o to, by człowiek znał o sobie prawdę. Wtedy człowiek będzie wiedział jak bardzo potrzebuje Jezusa. I żeby znał prawdę, którą jest Chrystus, która daje mu możliwość zbawienia, uratowania, kiedy pozna kim jest naprawdę wobec Boga. Światło z nieba nie oświeca nas po to, żeby nas potępić, ale żeby ujawnić nam wszystko co Ojciec położył w swoim Synu tam na krzyżu, abyśmy umarli wraz z Synem i powstali wraz z Synem. 

         A więc kiedy Słowo ujawnia nam coś, to nie jest przeciwko nam przecież, ale jest za nami, jest po to, by pomóc nam, żebyśmy usunęli to coś. To my musimy chcieć usunąć to. To jest cały problem tego doświadczenia. My musimy chcieć usunąć to co Bogu się nie podoba. My musimy to chcieć. Po to jest głoszona ewangelia i po to głoszone są słowa, żeby wzbudzić chcenie, chcenie uwolnienia. Takie chcenie, że się zerwiesz i uwolnisz się przez moc Bożego Słowa. Jak miecz rozetnie te więzy z ciemnością, tak ty przyjmiesz cięcie Słowa i pobiegniesz za Nim. Jeżeli kazanie nie może tego dokonać, to znaczy, że albo kazanie było nieprawdziwe, albo słuchający nie chciał tego przyjąć. Kiedy jest Słowo Boże, to ono tnie jak miecz obosieczny i odcina to wszystko, w czym Bóg nie ma upodobania. Odcina nawet poukrywane rzeczy, bo Bóg wie więcej niż my wszyscy jesteśmy w stanie razem zobaczyć.

         A więc patrzymy na Syna i On wypowiada bardzo cenne Słowa – „Ojciec jest większy ode mnie”. Który syn tak swobodnie mówi: "ojciec jest większy ode mnie?" Który syn w chrześcijaństwie tak mówi? A Jezus to mówi o swoim Ojcu. Jak wspomniałem – my ziemscy ojcowie, jeszcze uczymy się. Ale Bóg powiedział bardzo ważne rzeczy i warto je przemyśleć, nim zaczniemy działanie czy mówienie. Jezus mówi tu z całą otwartością. On nie szuka własnej chwały, On nie rywalizuje z Ojcem o ludzi, bo to byłby diabeł. On oddaje całą chwałę Ojcu, całą. Czy oddasz całą chwałę Bogu? Czy przypisujesz sobie chwałę z czegoś dobrego co stało się od Boga w twoim życiu? Syn tego nigdy nie zrobił. On zawsze oddał chwałę Ojcu.

         Uczmy się Syna, wtedy unikniemy oszukania. Poznawanie Syna daje nam zbawienie, daje nam uratowanie, daje nam też świadomość, że Jego Słowa są zawsze prawdziwe. "Ojciec większy jest ode mnie.".

         Ewangelia Jana 7,28.29:

         „Wtedy Jezus wołał w świątyni, ucząc i mówiąc: I znacie mnie, i wiecie, skąd jestem, a przecież sam od siebie nie przyszedłem, gdyż godzien wiary jest Ten, który mnie posłał, a którego wy nie znacie. Ja go znam, bo od niego jestem i On mnie posłał”.

         Jezus mówi: "Ja sam od siebie do was nie przyszedłem." Jego Słowa rozbijają wiele teologicznych nauk. Jezus mówi: "Ja sam od siebie do was nie przyszedłem, to nie znaczy, że jestem drugim obok, który tak samo o wszystkim decyduje". On mówi: "To Ojciec mnie posłał." Wielu synów chce zrównać się z ojcami i mieć swoje zdanie przy ojcach i pokazać, że tak samo mogą decydować, tak samo są już dorośli. Jezus  tego nigdy nie zrobił. Uczmy się od Jezusa, a więcej skorzystamy. Wielu chciałoby dumnie przewyższyć swoich ojców, albo starszych, pokazując, że są mądrzejsi od nich. Ale Jezus tego nigdy nie zrobił. Rozpoznajmy ducha buntu i ducha pokory.

         Mamy nadal świadomość Słów Jezusa, ponieważ co do ziemskich ojców jest również to: "będziesz nienawidził wszelki grzech, który zaistniał w życiu twojego ojca i nie przyjmiesz tego grzechu od tego ojca, ale będziesz cenił wszystko co w twoim ojcu jest z Boga i będziesz szanował za to, co Bóg włożył w twojego ojca." Dobrze, że przyszedł Jezus. Gdyby nie przyszedł, mielibyśmy tylko nauczanie, a tak mamy wzór, widoczny wzór, który mamy obserwować i patrzeć. On wyraźnie mówi: "Ja sam siebie do was nie posłałem. Ojciec posłał mnie do was."

Jan 14:23