ŻYCIE, KTÓRE POMAGA - 2.08.2015
ŻYCIE, KTÓRE POMAGA – 2.08.2015 – część 2
Zobaczmy, gdyby do Jezusa przyszedł chociaż jeden człowiek, który w Nim pokładał nadzieję i został odprawiony bez pomocy, to moglibyśmy powiedzieć, że Jezus jest w 99 procentach bezpieczny, ale w jednym przypadku nie można na Niego liczyć. Ale gdy przepatrujemy całą ewangelię, On ma sto procent wykonalności. A więc nigdzie nie znajdziemy, aby zawiódł. I zawsze ci ludzie, którzy do Niego przychodzili mogli usłyszeć: "czy wierzysz w to, że mogę ci to uczynić?" Zobaczcie, czytamy ewangelie po to, żeby w Niego wierzyć, żeby widzieć Jezusa w tych doświadczeniach i powiedzieć: "Panie, tu nie zawiodłeś, tu nie zawiodłeś, tu nie zwiodłeś. Ty nie zawodzisz. Jak będę trzymał się Ciebie, należał do Ciebie, służył z Tobą, to nie zawiedziesz, przeprowadzisz mnie przez wszystkie doświadczenia. Każda droga zostanie otwarta, każda brama zostanie otwarta. Wszystko w czym diabeł postawiłby przegrody, rozbijesz je przede mną. Będę szedł swobodnie, ponieważ Ty jesteś moim Panem, w moim życiu Ty panujesz. Ty jesteś w pełni wystarczający”.
Po to patrzymy na Baranka, po to patrzymy na Króla, po to patrzymy na naszego Lekarza, po to patrzymy na Tego, który wypędzał demony z ludzi, żeby zobaczyć, że On wszędzie poradził sobie. I wtedy dowiadujemy się - czy jest coś niemożliwego dla wierzącego, który należy do Jezusa i chodzi z Nim? Chodź z Jezusem. To, że zawiodłeś (zawiodłaś) już ileś razy, to jest straszna rzecz, ale On jeszcze nie sądzi, daje jeszcze możliwość pokuty i usunięcia przeszkody i pójścia za Nim. Nie musisz zginąć. Możesz się uratować, ale zginiesz, jeśli nie zaczniesz się ratować. Nie licz na to, że On załatwił za ciebie temat, a ty możesz pozostać w swoim "ja". Od tego momentu zobacz swój licznik czynionych uczynków Chrystusa w swoim życiu i zobacz jaki jest stan uczynków wobec świata, i porównaj ten stan - uczynków Chrystusowych i uczynków światowych. Gdzie jest więcej? A Słowo Boże mówi, że kiedy rozwijasz się, to coraz mniej jest po stronie świata, a coraz więcej po stronie Chrystusa, aż wychodzi do wyzerowania świata. I wszystko to Chrystus. Ale musisz każdego dnia liczyć co czynisz; czy to jest dla Chrystusa czy dla swojego "ja". Czy po to, żeby ratować, czy po to, żeby sobie przyjemnie żyć. Chodzi o to, że Jezus nie chce cię zgubić, ani mnie, nikogo z nas. On nie chce śmierci naszej, ale ty zginiesz, jeśli nie będziesz służyć. Każdy z nas ma być sługą.
A więc patrzymy na Jezusa i kiedy czytamy ewangelie, postrzegamy, że kiedy On porusza się z miejsca na miejsce, to wszędzie widzimy Jego kroki wymierzone. On nic nie robi chaotycznie. Zawsze jest tam gdzie ma być. On zawsze robi to co ma zrobić. On zawsze wykonuje wolę Ojca. On nie jest przerażony kiedy przyprowadzają do Niego człowieka, który nie może chodzić i leży sparaliżowany. On nie jest przerażony, kiedy spotyka na swojej drodze człowieka opętanego, którego diabeł rzucał w ogień i w wodę, i z którego uczniowie nie mogli wypędzić tego demona. On nigdzie nie jest przestraszony, On nigdzie raptem nie patrzy w jakąś księgę i sprawdza jak powinno działać się w tej sytuacji. On jest Panem nad każdą tą sytuacją. To jest twój Chrystus. On panuje nad każdą sytuacją. Czy wątpisz w to w sytuacjach swojego życia? To jest właśnie niewiara. Kiedy zaczynasz wątpić, czy On potrafi poradzić sobie w tej sytuacji i zaczynasz akceptować, że On nie może, wtedy przegrywasz, a diabeł wygrywa z tobą. I to jest właśnie brak chodzenia z Jezusem. Niewiara jest wynikiem chodzenia w duchu tego świata. Wiara jest wynikiem chodzenia z Jezusem. Apostołowie widzieli co się dzieje. Trudno uczyli się, ale uczyli się.
Wszędzie, więc, gdzie Jezus napotkał jakąkolwiek przeciwność tam następowała zmiana, wtedy kulawy zaczynał skakać, ślepy zaczynał widzieć, głuchy zaczynał słyszeć, niemowa zaczynał mówić, sparaliżowany wstał ze swego łoża. Wszędzie odchodzili od Niego ludzie o odmienionym ich zewnętrznym życiu. Byli chorzy i stali się zdrowi. Ale jakie zdrowie jest ważniejsze? Duchowe. Można być zdrowym fizycznie i chorym duchowo. Widzimy człowieka opętanego przez legion demonów - to był zdrowy człowiek, ale był w straszny sposób chory. I Jezus przyszedł i wypędził ten legion demonów i ten człowiek usiadł i zaczął rozmawiać z Jezusem.
Słuchajcie chrześcijanie, do końca naszego życia to jest ten sam Chrystus. To jest nasza wina, że On znika z widoku. On jest cały czas taki sam i On chce być widoczny w swoim Kościele. To jest niedbalstwo, zaniedbywanie swoich dni, chodzenie koło swoich spraw, kręcenie się koło własnego "ja", zamiast jako chrześcijanin (chrześcijanka) zawsze należeć do Niego i zawsze chodzić z Nim. Zawsze patrzeć jak to Jezus zrobił, uczyć się Go naśladować.
Widzimy, kiedy napotyka na swej drodze w synagodze pochyloną kobietę. On wie, że to diabeł ją związał. On nie wypędza z niej demona pochylenia, czy czegoś takiego. On wie, że ona została związana przez diabła i rozwiązał te więzy. Jezus wie co tobie jest i mnie. On nigdy nie pomyli się co do naszego stanu. On wie jak nam pomóc, rozumiecie? Trzymajmy się Go. On wie jak przez nas pokazać Siebie, tylko się Go trzymajmy. Nie puszczajmy się Go z powodu pracy, szkoły, żony, męża, dzieci, nie wiem czego jeszcze. Trzymajmy się Jezusa, żeby On pokazał co On potrafi w nas i przez nas. I wtedy w tej służbie będziecie mogli więcej robić to co Jezus. Kiedy napotkamy chorobę, to nie będziemy niepewni, kiedy napotkamy opętanego, to nie będziemy zaskoczeni co teraz zrobić. Jeśli napotkamy trędowatego, to będziemy wiedzieć co chce zrobić z nim Pan. Pamiętamy jak apostołowie powiedzieli: "srebra i złota nie mamy, ale co mamy to wam dajemy".
Za mało jest chodzenia z Jezusem. Za dużo wierzący ludzie chodzą koło swoich spraw, a za mało z Jezusem, za mało z Nim. Ewangelie są po to, żeby wyruszyć z Nim, chodzić z Nim jak apostołowie. Po to są ewangelie, żeby z Nim chodzić i wejść też w listy apostolskie, w te nauczania, ale chodząc z Jezusem, aby żyć coraz więcej Nim, aby coraz więcej było pożytku z naszego chrześcijaństwa. Bo z naszego chrześcijaństwa musi płynąć korzyść, bo płynie korzyść z życia Jezusa na ziemi. Nasze chrześcijaństwo musi być korzyścią, musi być bogate. Jezus działał w różny sposób. Wiedział też, jak z kim porozmawiać. Pamiętamy tą kobietę przy studni. Znał jej problem.
Wiecie, naprawdę jestem zadziwiony, że tak mało znamy Jezusa. Jestem zadziwiony, że tak mało mamy ochotę żyć jak Jezus. A wszystko zaczyna się od prostej służby. Zacznij od samych początków - służ, w czym tylko umiesz służ. Pokaż, że chcesz Go naśladować najpierw w pokorze, w uniżeniu, w służbie, nieś pomoc innym, wspieraj, pomagaj. Czyń dobro innym ile tylko potrafisz i umiesz. Czyń dobro innym. Czyń co chcesz, aby tobie uczyniono. Czyń innym, a Pan na pewno to zobaczy.
A więc Jezus wiedział jak rozmawiać z Samarytanką. Wiedział też jak rozmawiać z faryzeuszami i uczonymi w Piśmie. Z nią rozmawiał przyjemnie i łagodnie, a z nimi zdecydowanie i ostro. Nie rozmawiał tak samo ze wszystkimi. A więc możemy powiedzieć, że Jezus wie co zrobić z naszym życiem. Cieszmy się z tego. Twoje życie, bracie, siostro musi być coraz jaśniejsze, nie ciemniejsze. coraz piękniejsze, nie szkaradniejsze, coraz bardziej podobne do Jezusa, a nie coraz dalej od widoku Jezusa.
Ludzie mówią mi różne rzeczy, różne racje. Wiecie ja już nie wierzę po tylu latach, kiedy ludzie mówią, że chcą. "No ja chcę, ale to przeszkadza, tamto przeszkadza". Nie chcesz, bo jak człowiek coś naprawdę chce, to rzuci wszystko, żeby to zrobić. Ja w to wierzę. Ale jak mówi, że chce, ale nie rzuca, to znaczy, że kłamie mnie. Niektórzy wiedzą jakie już jest moje zdanie na pewne tematy. Ono już zostało ustalone. Człowiek może mówić różne rzeczy, a ja wiem, że jak człowiek czegoś naprawdę chce, to będzie chodził przy tym, pytał, szukał, robił wszystko, żeby to zrobić. Ale jak mówi, że chce, a wynalazł (wynalazła) sobie pomysł na to dlaczego nie zrobił, to wiem, że tak naprawdę to człowiek tylko chce pokazać, że chce. A tak naprawdę nie chce, bo mu się za bardzo nie chce tego robić. Bo na to trzeba poświęcić czas, może trzeba wstać wcześnie rano, może później pójść spać, może mniej zjeść, może gdzieś pojechać, usłużyć. "Ja bym chciał, tylko przeciwności są różne". Leniwy też mówi: "ja bym chciał pójść robić, tylko przeciwności za dużo." "Ja bym chciał iść służyć, tylko nie umiem". Umiesz. Sobie służysz całkiem dobrze, zrób to innym.
A więc Jezus jest sprawdzony we wszystkim, jest doskonały. To jest sprawa taka priorytetowa w tej dzisiejszej sprawie, o której mówię. Jest doskonały, nie ma w Nim żadnej ułomności. Bracie i siostro, nie powstrzymuj się. Kiedy prosisz Go, a On widzi, że ty robisz to co On mówi, to On da ci więcej, żebyś więcej mógł (mogła) robić według tego co On chce. A więc im więcej, tym więcej będziesz sługą. A najwyższy sługa, to który? Jezus Chrystus. A ten, który chce być największym, niech kim będzie? Sługą wszystkich. Zacznij od małego. Nie musisz być sługą wszystkich od razu. Zacznij służyć tym, którzy są obok ciebie. I służ, mimo, że będzie cię boleć. Oni nie od razu będą odpłacać ci dobrem, albo w ogóle ci tym nie odpłacą, ale ty wygrasz bitwę. Służ z czystym sercem. Służ ochotnie, bo Pan widzi. Pan widzi, chwała Bogu! Będę służył, bo Pan widzi. Choćby ludzie nie widzieli, Pan widzi. A tym bardziej na obozie mamy siebie nawzajem cały czas, żeby służyć. Jesteśmy tak blisko siebie.

