ŻYJEMY NA ZIEMI ZNISZCZENIA - 1.08.2015

ŻYJEMY NA ZIEMI ZNISZCZENIA - 1.08.2015 - część 4

 Pamiętamy, co Paweł pisał w Liście do Filipian, że jeśli myślimy o rzeczach ziemskich, to jesteśmy jak wrogowie krzyża Jezusa Chrystusa. Co to znaczy myśleć o rzeczach ziemskich? Jeśli myślę o chlebie, żeby przygotować do jedzenia, to nie zgubi mnie. Ale jeśli myślę o rzeczach ziemskich, odwracając się od Chrystusa, wtedy  jestem wrogiem, jak wróg krzyża. Jeśli myślę o rzeczach ziemskich tak, że gubię to co mam uczynić w Duchu Chrystusowym, to jest być wrogiem krzyża, to znaczy przywracać się do starego człowieczeństwa, które jest przeciwko Chrystusowi. Diabeł chciałby, żebyśmy w ten sposób postąpili wobec Chrystusa, żebyśmy znieważyli kolejny raz naszego Stwórcę, kolejny raz obrażali Go swoim życiem, kolejny raz policzkowali Go, kolejny raz krzyżowali Go. Diabeł chciałby. Przeciwstaw się mocno w wierze, wiedząc, że chcesz, i w tym jest twoje serce, należeć do Jezusa. Nie możesz kolejny, kolejny raz się uczyć, że podawanie ręki diabłu kończy się tym, że coraz mniej w tobie siły, żeby żyć po chrześcijańsku. Nic nikomu winni nie bądźcie prócz miłości wzajemnej.

         A więc ta ziemia jest ostatnim przystankiem. Czy masz bilet, który mówi o tym, że prawnie jesteś tym, który podróżuje dzisiaj w Chrystusie? Czy masz świadectwo swojej śmierci w Chrystusie, że umarłeś dla świata i dla rzeczy tego świata i to pozwala ci mieć udział w zmartwychwstaniu i odbywać tą wędrówkę już tutaj ku wieczności, aby spotkać się z Bogiem i oglądać Jego oblicze, i żyć?

         Bóg jest tak potężny! Ludzie mówią, po co niszczyć taką ładną ziemię, szkoda, trzeba ją tylko trochę odrestaurować i będzie się nadawać. Wiecie, nasz Bóg nie zostawi tej ziemi z powodu przelanej krwi Jego Syna i Jego świętych. On zniszczy tą ziemię z powodu tej krwi i zniszczy to całe niebo z powodu tego, co tam wydarzyło się. I tam w niebie i tu na ziemi, powstał bunt, tam diabeł zbuntował jeszcze innych aniołów i tam przeciwstawili się Bogu. Później tu na ziemi wprowadzili bunt przeciwko Bogu w nas. A teraz my możemy być już wolni i nie buntować się już przeciwko Bogu, słuchać Jego Syna i iść za Nim. Czyż nie jest to piękne! Jak owce pobłądziliśmy, a przyszedł Pasterz, żeby wyprowadzić nas z naszego błądzenia. I będą te błądzące owce dalej mówić: "ale po co, ale na co, ale po co aż tak?" Bo nie rozumieją, bo nie widzą Pasterza.

         Dlatego Słowo Boże mówi, że mamy zewlec z siebie starego człowieka wraz z jego uczynkami i przez odnowienie w duchu umysłu naszego przyoblec się w nowego człowieka z jego uczynkami. To jest najpiękniejsze, wtedy jesteśmy sobie bliscy, kiedy nowy człowieka to my. Wtedy mamy ze sobą święte relacje, jesteśmy Bożą rodziną, mamy jedno serce, jedne pragnienia, jedną wieczność. Już dzisiaj możemy sobie wiele pomagać, miłując siebie, jako ludzi wieczności, jako nowych ludzi, którzy mają wieczność w Jezusie Chrystusie. Ta miłość przejdzie przez śmierć, przez wszystko. Ona nigdy nie ma końca. Jak miłujemy się w Chrystusie tu, to tam też będziemy się miłować. Nowy człowiek przechodzi przez śmierć. Stary kończy. Po to jest to nowe człowieczeństwo. Jak służyliśmy kiedyś w tym starym człowieczeństwie, tym bardziej gorliwie służmy w tym nowym, należąc do Boga. Bóg karał tą ziemie już nie raz i pokazywał, że On jest zdolny zalać całą tą ziemię wodą. Tak samo zdolny jest spalić ją w ogniu. Na Jego Słowo wszystko się stanie.

         I kolejny raz przypomnę - spóźnienie, to znaczy, nie bycie dzisiaj gotowym na odejście do wieczności, jako że dzisiaj nie trwam w Chrystusie tak jak być powinno, w oczyszczeniu Jego krwią, żyjąc nowymi myślami, nowymi planami, nowymi działaniami, to muszę oczyścić to, usunąć, żeby być dzisiaj gotowym. Jutro nie należy do nas - oznajmiam wam to wszystkim. Dzisiaj jeszcze tu jesteśmy. Tak mówi Słowo Boże i to jest prawda. Nie to, żeby straszyć kogoś, ale dlatego, że taka jest prawda. Chodzi o to, żeby dzisiaj być pewnym. Jeśli coś było nie tak, przeprosić Pana, usunąć przeszkodę, nie zepchnąć to znowu na kolejne jutro.

         Zobacz jak troszczysz się o inne cząstki Kościoła. Wiecie, mnie nie obchodzi ile lat, czy może miesięcy jesteś chrześcijaninem. Nawet paro miesięczny chrześcijanin wie, co to znaczy myśleć o innych i dążyć do tego, by mieć z nimi społeczność i czynić im dobro. Bo to jest urodzenie z Boga. Z urodzeniem już ten Duch Boży pracuje w tobie. Nie myśl, że to dopiero po jakichś latach osiąga się to, że zaczynasz troszczyć się o innych. To dostajesz z urodzenia. Charakter twój jest z twego Ojca, z urodzenia. Masz już to samo, tak jak Boży Syn - troskę, pragnienie, chodzenie koło tego. Jak w Adamie przyjęliśmy cechy cielesności, tak w Chrystusie przyjęliśmy cechy duchowości. To jest z Jezusa, to nie z nas. Dlatego ja wiem, że gdy nawracasz się, rodzisz się i ty już to masz. To się rozwija, ale już to masz. Staje się to coraz bardziej dojrzałe, ale już to masz.

Niech Bóg pomoże tobie i mnie, żeby wygrać w tej bitwie. To byłoby najwspanialsze. Wiecie, kiedy napominamy siebie, zdając sobie sprawę z własnego głupiego jakiegoś postępku, który powoduje to, że to nie było w Duchu Chrystusowym, czy napominamy innych, to nie robimy tego z nienawiścią, czy z niechęcią, ale z tym, aby uporządkować ten teren, żeby usunąć przeszkodę, żeby Chrystus był uwielbiony w nas i przez nas, żebyśmy byli sobie bliscy w Chrystusie. I chwała Bogu, że jest to widoczne. W pewnych cząstkach jest to widoczne dużo mocniej. Niektóre cząstki święcą coraz bardziej jasno. W niektórych widać poświatę, niech się to rozpali, niech w tych lampach nie braknie oleju. Niech one palą się dla chwały Jezusa. Oblubieniec wraca niedługo. Bądźmy gotowi, jak panny mądre, które mają gotowość, żeby paliły się lampy, aż dojdziemy do spotkania z Nim. Żeby to nie było krótkie duchowe poruszenie i później zastój, duchowe poruszenie i zastój. Tylko duchowe poruszenie i trzymasz się go. To jest ten olej, on trwa i jasno świeci. Musisz zobaczyć w codzienności czy masz lampę, w której jest olej, który trzyma tydzień, miesiąc, rok, dwa lata, trzy i nie ma końca, bo co tam się leje? Leje się z Ducha Świętego do środka i lampa płonie, i idziesz na wieczność. Jeśli to jest rozchwiane to właśnie jesteś głupią panną, która ma trochę i kiedy tylko trzeba iść dalej, to lampa ci gaśnie, i znowu wchodzisz w mroki swojego życia i gubisz społeczność. A więc tu nie chodzi tylko o to, byś rozpalił się jasno i za chwilę zgasł, ale żebyś palił się jasnym światłem cały czas. Coraz jaśniej jak Słowo Boże mówi, aż do pełnego dnia.

         Jeszcze może ostatnie miejsce, 1List Piotra 1,13-25:

         „Dlatego okiełzajcie umysły wasze i trzeźwymi będąc, połóżcie całkowicie nadzieję waszą w łasce, która wam jest dana w objawieniu się Jezusa Chrystusa. Jako dzieci posłuszne nie kierujcie się pożądliwościami, jakie poprzednio wami władały w czasie nieświadomości waszej, lecz za przykładem świętego, który was powołał, sami też bądźcie świętymi we wszelkim postępowaniu waszym, ponieważ napisano: Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty. A jeśli wzywacie jako Ojca tego, który bez względu na osobę sądzi każdego według uczynków jego, żyjcie w bojaźni przez czas pielgrzymowania waszego, wiedząc, że nie rzeczami znikomymi, srebrem albo złotem, zostaliście wykupieni z marnego postępowania waszego, przez ojców wam przekazanego, lecz drogą krwią Chrystusa, jako baranka niewinnego i nieskalanego. Wprawdzie był On na to przeznaczony już przed założeniem świata, ale objawiony został dopiero w czasach ostatnich ze względu na was, którzy przez niego uwierzyliście w Boga, który go wzbudził z umarłych i dał mu chwałę, tak iż wiara wasza i nadzieja są w Bogu. Skoro dusze wasze uświęciliście przez posłuszeństwo prawdzie ku nieobłudnej miłości bratniej, umiłujcie czystym sercem jedni drugich gorąco, jako odrodzeni nie z nasienia skazitelnego, ale nieskazitelnego, przez Słowo Boże, które żyje i trwa. Gdyż wszelkie ciało jest jak trawa, a wszelka chwała jego jak kwiat trawy. Uschła trawa, i kwiat opadł, ale Słowo Pana trwa na wieki. A jest to Słowo, które wam zostało zwiastowane.”

         Wiecie, z moim Panem i z twoim Panem najchętniej przeszedłbym już do wesela, do wesela, do radości uczty weselnej, ale musimy jeszcze nasze szaty porządkować. Nie są to wielkie sprawy, naprawdę. Nie są to jakieś wielkie, straszne sprawy, ciężary takie, że nie można ich przerzucić. Bardzo często to są drobne życiowe rzeczy, a w tych drobnych, życiowych rzeczach diabeł chce skrępować. Jakbym związał cię jedną nitką, którą sobie bez wysiłku zerwiesz, ale kiedy zwiążę cię tysiącem nitek, to co wtedy będzie? Drobnymi rzeczami diabeł wiąże dzieci Boże. To nie są sznury, to są nitki. Jedna, druga i dzień w dzień próbuje dołożyć następną, żeby coraz bardziej cię skrępować. Ale jeśli Słowo tnie, to ono odetnie te wszystkie nitki i daje ci wolność i swobodę. Kiedy Słowo Boże odcina te nitki, to bądź już wolny. Nie pozwól diabłu wiązać siebie następnymi nitkami dzisiaj, jutro, pojutrze. Już nie daj sobie tego czynić! Czyń właśnie dobro wszystkim z wielką radością i uczciwością, a wtedy nie będzie żadnej nitki. Kolejny dzień i żadnej nitki, a coraz więcej swobody i zadowolenia w Chrystusie.

         Niech Pan będzie z tobą, bracie i siostro. On czeka na nas. On czeka. On mógłby już przyjść. On czeka, bo nie chce znaleźć nas w kłopocie. Chce znaleźć nas gotowych. Przygotowujmy się. Niech Jezus będzie uwielbiony. Amen.

Jan 14:23