ŻYJEMY NA ZIEMI ZNISZCZENIA - 1.08.2015

ŻYJEMY NA ZIEMI ZNISZCZENIA - 1.08.2015 - część 2

 

Ale mam pewność, że Jezus Chrystus chce mojego zbawienia. Gdzie On to udowodnił? Na krzyżu Golgoty. Pokazał, że chce mnie zbawić, a więc On nie będzie przeciwko mnie wtedy, gdy chcę się uratować. Kto będzie wzywać imienia Jezusa, zbawiony będzie. On przyszedł właśnie po to, żeby zbawić mnie. Ale ja zginę, jeśli nie będę potrzebować Go codziennie w każdej sytuacji, czy jem, czy piję, czy ubieram się, czy w pracy. Gdziekolwiek jestem potrzebuję Jezusa, żeby pozostać w Nim. Wszelkie ciało będzie próbowało ściągać mnie z tej drogi.

         Przeczytajmy to z Listu do Galacjan 5,19-21:

„Jawne zaś są uczynki ciała, mianowicie: wszeteczeństwo, nieczystość, rozpusta, (20) bałwochwalstwo, czary, wrogość, spór, zazdrość, gniew, knowania, waśnie, odszczepieństwo, (21) zabójstwa, pijaństwo, obżarstwo i tym podobne;”

         Wszystko, co z tego ciała, z tego skażonego serca wychodzi.

         „o tych zapowiadam wam, jak już przedtem zapowiedziałem, że ci, którzy te rzeczy czynią, Królestwa Bożego nie odziedziczą.”

         Jeśli wiesz, że któraś z tych rzeczy nie pozwoli ci wejść do wieczności, to, co zrobisz? Czy powiesz: "takim jestem, Bóg mnie takim stworzył, takim jestem, takim będę"? Ludzie tak mówią. Oczywiście, urodziliśmy się w grzechu z powodu grzechu Adama i Ewy. Cała linia ciała weszła w grzech, urodziliśmy się w grzechach. Ale przyszedł Chrystus, abyśmy nie umarli w grzechach, ale abyśmy umarli w Nim, należąc do Niego. Aby ostatnie tchnienie na tej ziemi było dokonane, gdy trwamy w Chrystusie, abyśmy dostali tchnienie wieczności w Chrystusie, aby żyć dalej. To jest bardzo ważne dla nas. Oto musi być stoczona prawdziwa bitwa. Paweł mówi: "dobry bój toczyłem". On nie walczył o swoje profity, on nie walczył o swoje zdrówko, on nie walczył, żeby mieć przyjemnie w życiu. O co on walczył? O to, żeby należeć zawsze do Jezusa. I choć bito go, maltretowano, ścigano, oskarżano, obrażano, on nie zrezygnował. On nie mówił tak jak dzisiejsi chrześcijanie: "nie podoba mi się to, że jest tyle przeciwności. Tylu jakiś dziwnie patrzących na mnie ludzi, a może lepiej pożyję sobie inaczej niż Chrystus, aby się od innych ludzi tak bardzo nie odróżniać". On tak nie mówił, on wiedział, że nie ma inaczej. Jest tylko w Chrystusie. Dlaczego? Bo stare człowieczeństwo nie wejdzie do wieczności. Wiecie, jakie dla mnie i dla ciebie jest to cenne? Wiecie, że w tym jest coś najbardziej cennego? Ja kocham Boga za to, że On nienawidzi grzechu. Kocham Go dlatego, że On nienawidzi grzechu, że nie chce, bym ja żył w grzechu, nie chce, żebym był złym, szkaradnym, zniekształconym człowiekiem. On chce, żebym był pięknym, czystym, świętym, pełnym chwały, zadowolonym, wdzięcznym, ufającym, należącym do Niego. I dlatego posłał Jezusa. Wiecie jakie to jest piękne, że Bóg, który stworzył nas, i który widział nasz upadek, miał już przygotowanego Chrystusa przed założeniem świata, żeby podnieść nas z upadku?

         Bracie, siostro, nie leż, nie leż, ale chodź! Im więcej, dłużej jesteś chrześcijaninem, tym lepiej chodź, tym niech będzie bardziej widać, że twoje kroki są stabilne. Nie jesteś rozchwiany jak małe dziecko, które uczy się chodzić i jeszcze nie wie czy to dobre, czy może tamto dobre, czy to zło, czy może tamto to zło. Nosi jeszcze różne niepotrzebne rzeczy i przewraca się. Ale im bardziej dojrzewasz, to zaczynasz rozumieć, co powoduje, że chwiejesz się, a co powoduje, że jesteś stałym, stałą. Więc porzucasz to co powoduje twoją chwiejność, a przyjmujesz to co powoduje, że jesteś stabilnym (stabilną) w codzienności. Wiesz, że ciało nie wejdzie do Królestwa Bożego. A więc, na co kładziesz główny nacisk swojego życia? Co chcesz mieć?

         Popatrz - miłość, która potrafi zwyciężyć nienawiść. Bardzo potrzebujemy jej codziennie. Pełno jest nienawiści, pełno zła. Potrzebujemy miłości. Miłość przyszła w Chrystusie. To jest zbawienie dla nas, że przyszła miłość. Gdyby nie Chrystus, nie moglibyśmy miłować. Musielibyśmy nienawidzić, musielibyśmy się złościć, musielibyśmy się gniewać, musielibyśmy kłamać, musielibyśmy kraść. Bo Słowo Boże mówi, że diabeł zniewalał nas, abyśmy to czynili. Ale przyszedł Chrystus, aby napełnić nas czymś całkiem innym. Ale najpierw musiał usunąć to całe zło. Stąd krzyż, stąd nasza śmierć.

         Słuchajcie, ta Biblia to nie jest książka takich zwyczajnych powiastek, które można sobie poczytać, a potem nic z tego nie wychodzi. Tu są Słowa, które są gwarantowane przez Boga, że On potwierdzi te Słowa, gdy przyjmiemy je z wiarą. Gdy połączymy je z wiarą, On potwierdzi je. Izrael ginął dlatego, że nie połączył Bożych Słów z wiarą. Nikt z nas nie musi zginąć. Ale musimy opuścić stare człowieczeństwo, jeśli nie chcemy zginąć. Stare człowieczeństwo idzie na stracenie. Musimy być nowym człowiekiem. Tylko nowy człowiek wejdzie na nową ziemię, bo nowa ziemia jest dla nowego człowieka. Musimy umartwiać w sobie to co cielesne, co stare, musimy sobie pomagać w tym. Wiecie, gdybyśmy byli pokonali już pewne granice i gdybyśmy umieli już być w tym nowym człowieczeństwie, bylibyśmy sobie tak pomocni nawzajem. I kiedy zobaczylibyśmy gdzieś pojawiającego się starego człowieka, zwracalibyśmy sobie w prosty sposób nawzajem uwagę. Pomagalibyśmy sobie nawzajem i troszczyli się o to, by nic starego nie mogło między nami funkcjonować. Ale my bardzo często obrażamy się i zrażamy, gdy ktoś powie nam prawdę. Myślimy: "to skoro jestem taki beznadziejny, to, po co to wszystko robić?” Nie. To jest to, że człowiek powinien zobaczyć, że nic z tych cielesnych rzeczy nie może wejść do Królestwa Bożego, i że musi oczyścić się od nich. Nic nieczystego nie może tam wejść.

Wiecie, ja rozpoznaję człowieka, który wierzy po tym jak bardzo angażuje się w sprawy uwolnienia od grzechu i przyjęcia świętego życia Jezusa. Człowiek, który wierzy ten to czyni. A jak człowiek nie angażuje się w to, nie trzyma się tego, to znaczy, że ten człowiek nie jest pewny czy to jest prawda, że tak będzie. I wtedy dzień za dniem mija i widzisz, że serce człowieka biegnie do rzeczy świata. Słowo Boże mówi w ten sposób: kto sieje dla ciała swego, z ciała żąć będzie skażenie, ale kto sieje dla ducha, z ducha żąć będzie żywot wieczny. Najbardziej, ponad wszystko, potrzebujemy Jezusa. Wiecie, należeć do Chrystusa, to jest dla nas coś najbardziej ważnego.

         Diabeł wielu wierzących zwodzi dzisiaj, oszukuje kombinując jak podejść, aby nie byli trzeźwymi. Trzeźwy człowiek zdaje sobie sprawę - spóźnię się, stracę wieczność! Ale kiedy diabłu uda się upić wierzącego rzeczami tego świata, to ten traci trzeźwość i wtedy nie walczy już o to, by trwać stale w Chrystusie, jako człowiek, który chce być zawsze znaleziony w Nim. Zaczynamy sobie powoli odpuszczać rzeczywistość Chrystusa i zastępujemy to rzeczywistością religijnego życia chrześcijańskiego. Stajemy się po prostu religijni; mamy Chrystusa i swoje życie. Ale taki człowiek nie wejdzie do wieczności! I to nie chodzi o to, by powiedzieć komuś: "ty nie nadajesz się". Chodzi o to, że nic nieczystego nie może wejść do wieczności. Bóg już nie będzie miał następnego Mesjasza. Tam już nie będzie więcej krzyża, tam już nie będzie łez, cierpienia, grzechu, nic nie będzie. Dlatego musimy już tu na ziemi przejść ze starego człowieczeństwa do nowego. Musimy przejść z człowieczeństwa cielesnego do duchowego, ze zmysłowego do Bożego. Musimy przemieścić się już tu w Chrystusie. Na tej ziemi jest przesiadka, bracia i siostry. Tu na tej ziemi jest przesiadka. Tu jest ostatnia stacja, następnej nie będzie. Jeśli nie przesiądziemy się na tej ziemi, to już nigdzie się nie przesiądziemy. Tylko tu jest czas łaski, czas upamiętania i porzucenia zła. Tu jest czas szukania Królestwa Bożego i Jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie nam przydane. Jeśli to zgubimy, to zgubimy wieczność. Chodzi o to, by mieć to w sercu.

         Bracie i siostro, nikt nie chce cię nie kochać, nie chce cię nie lubić, nie chce z tobą mijać się, ale cię minie, jeśli tylko będziesz przesiąknięty pożądliwością, jeśli będziesz myślał tylko o ziemskich rzeczach i o nich marzył, je planował i tylko w tych rzeczach będziesz umiał poruszać się i o nich mówić. To prawdziwy chrześcijanin po jakimś czasie jak cię zobaczy, to ucieknie, bo nie chce o tym rozmawiać z drugim chrześcijaninem (chrześcijanką). Będzie omijać cię, bo tak uczy go Słowo Boże: szukaj społeczności z tymi, którzy wzywają Pana z czystego serca. Mnie nie interesuje ile i jak można w świecie. Mnie interesuje ile można zyskać w duchowych wartościach, żeby pójść dalej za Jezusem. I ciebie też to musi interesować - jak być dzisiaj prawdziwym (prawdziwą), jak się nawzajem miłować, jak uczcić Pana. Dzisiaj, tutaj, jeszcze na tej ziemi. W jaki to uczynić sposób?

Może teraz wołam na ciebie jak na kogoś kto błądzi, ale nie w formie złości, czy gniewu, ale w formie dotarcia, że to jest sprawa bardzo ważna. Pan Jezus też głośno wołał, chcąc zaznaczyć, że to jest sprawa bardzo ważna, że od tego zależy nasza wieczność. Kocham cię w Chrystusie i nie chcę, żebyś zginął (zginęła). Mógłbym opowiadać fajną rzecz z Biblii teraz i udawać fajnego człowieka, a wiem, że giniesz i potrzebujesz Jezusa, potrzebujesz bardziej szukać relacji z braćmi i siostrami, którzy trzymają się Jezusa. Musisz ogrzewać się jeszcze od innych dzieci, nabierać tej temperatury Chrystusa, żeby umieć później samodzielnie poruszać się pośród tego zimnego, lodowatego świata i nie stać się letnim, i nie stracić tej świętej temperatury zaangażowanego, świętego człowieka, który wie, w Kim jest tutaj prawdziwie bezpieczny. Nie jesteś bezpieczny w twoim domu, bo może spaść samolot na twój dom i zginiesz w jednej chwili. Czy spadają samoloty? Spadają? Spadają. Wytwór ludzi może spaść na ten twój dom i zgubić twój dom. Możesz myśleć sobie, że zasypiasz spokojniutko i będzie dobrze. Pokłóciłeś się ze swoją żoną, pokłóciłaś się z mężem, pokłóciłeś się z siostrą, czy bratem i zasypiasz spokojniutko, myśląc: "a, jutro to spokojnie załatwię tą sprawę." I spada na przykład samolot na ten dom i już nie ma jutra. Rozumiesz?! Słowo Boże mówi: "załatw to przed zachodem słońca, nie zostawiaj tego na później."

         Chodzi o to, że Bóg mówi nam, że żyjesz na śmiertelnej planecie. Nie zaniedbuj swojego zbawienia.

         1List do Koryntian 7,29-31:

         „A to powiadam, bracia, czas, który pozostał, jest krótki; dopóki jednak trwa, winni również ci, którzy mają żony, żyć tak, jakby ich nie mieli; a ci, którzy płaczą, jakby nie płakali; a ci, którzy się weselą, jakby się nie weselili; a ci, którzy kupują, jakby nic nie posiadali; a ci, którzy używają tego świata, jakby go nie używali; przemija, bowiem kształt tego świata.”

         Zobaczcie. Wiecie, jeśli zadowolenie sprawia mi jak coś kupię i to mnie tak po prostu cieszy, chociaż nie jest to ze względu na Boga, to jest to niebezpieczne! Ja kupuję to, by używać to w sprawach Bożych i cieszy mnie, gdy to jest używane w sprawach Bożych. Cieszy mnie, gdy to, co mam obracane jest ku temu, żeby pomóc komuś. Nie cieszy mnie ta rzecz sama w sobie. Cieszy mnie użyteczność tej rzeczy w sprawach Bożych i wtedy się cieszę. Sama rzecz, co ona znaczy? Tu diabeł nas podchodzi: "o, jaka fajna, jakie to inne". Wiecie, że to wszystko obróci się w nic, to będzie zniszczone. Diabeł podchodzi nas tymi rzeczami. Jesteśmy kuszeni, żeby złączyć serce z tymi rzeczami. Mamy dbać o nie, dlatego, że one są użyteczne dla Pana. Dbamy o hamulce w naszym samochodzie, bo wsiadają tam bracia i siostry i nie chcemy, żeby zginęli z powodu naszej bezmyślności. Dbamy o to, bo wiemy, że to ma służyć. Nie kręcimy się koło tego, bo to tkwi w naszym sercu, ale dlatego, że to ma służyć. To nie ma zabić kogoś, to ma służyć, to ma pomóc. Ci, którzy używają, jakby nie używali, ponieważ przemija... To musi być w naszym sercu, to jest wojna z diabłem. Pamiętacie jak diabeł kusił Pana Jezusa. Pokazał mu te wszystkie skarby i powiedział: "oddaj mi pokłon, to wszystko będzie twoje". A Jezus powiedział: "Jedynie Bogu będziesz oddawać pokłon, Jemu będziesz się kłaniać."

         Niech Bóg pomoże nam wygrać w tej bitwie. Wszyscy jesteśmy w takim samym doświadczeniu, wszyscy jesteśmy tak samo kuszeni, tylko jedni dają bardziej, albo całkiem odpór, drudzy mniej, albo prawie w ogóle. Ale wszyscy mamy tą samą wiadomość: ta ziemia zginie. Potrzebujemy się ratować, a jedyny ratunek to Chrystus i dlatego mówimy o Chrystusie. Nie mówimy o jakiejś filozofii religijnej, o jakiś rzeczach, mówimy o jedynym miejscu naszego zbawienia, to jest Chrystus. I dlatego mówimy nawet wtedy, gdy cierpimy: "trzymaj się Jezusa, tam jest zbawienie”. Nie pomożesz nikomu, jeśli opuścisz Jezusa, ale pomożesz, jeśli będziesz trwać w Chrystusie. Z tego miejsca możesz wyciągnąć rękę i nieść pomoc. Ale jeśli opuścisz Chrystusa, to już nic nie pomożesz. To jest jedyne miejsce, jedyna Skała, której nic nie może zniszczyć, cokolwiek się dzieje. Na tej Skale jest zbawienie. Kto tam będzie znaleziony, idzie na wieczność.

Jan 14:23