ŻYJEMY NA ZIEMI ZNISZCZENIA - 1.08.2015
ŻYJEMY NA ZIEMI ZNISZCZENIA - 1.08.2015 - część 1
Z łaski Pana mamy czas, aby zajmować się sprawami najważniejszymi, tym wszystkim, co ma największe znaczenie dla naszego Stwórcy jak i dla nas. Mamy świadomość, że ta ziemia stworzona przez Boga, została z powodu grzechu przeklęta ziemia i że z powodu grzechu, biegnie do swego finału. Żyjemy na planecie, która będzie zniszczona. Czy wiemy o tym? Przecież wiemy. Tylko, że codzienne życie napiera na nas w taki sposób, żebyśmy wiedząc o tym nie trzymali się odpowiednio Pana Jezusa, żeby uratować się. A więc diabeł przez potrzeby takie i inne próbuje pociągać człowieka w ten sposób, żeby zależało mu na czymś na tej ziemi, i żeby zaczął żyć wbrew temu Słowu, które zostało napisane, że ziemia i dzieła ludzkie, które są na niej, spłoną. Diabeł chce, żeby człowiek przylgnął sercem do ziemskich rzeczy i żeby z powodu tego przylgnięcia zaczął zaniedbywać swoje zbawienie.
A więc żyjemy na planecie, która skończy w sposób tragiczny swój bieg. Wszystko, co zrobili tutaj ludzie, co wybudowali, te wszystkie konstrukcje, wszystko to zginie. Dla Boga nie ma to wartości, dlatego to zginie. To Bóg zniszczy tą ziemię. I dla Boga nie mają wartości ludzie, którzy złączyli swoje serce z ziemskim życiem, a nie z niebiańskim. Też zginą. To jest ważne poznanie. To poznanie pomaga mi podejmować, decyzje, żeby uwolnić się od wszystkich grzechów ludzkich, od wszystkich zniewoleń zła, ponieważ moim zadaniem jest uratować się na tej ziemi. A znam tylko Jednego, który może mnie uratować. Tak jak Noe kiedyś znalazł tylko jedną arkę, która mogła go unieść. Wszyscy ludzie mogli się w jakiekolwiek inne miejsca ukrywać, to i tak to wszystko zostało zatopione. Jedynie jedna arka była podtrzymywana ręką Bożą i zachowana od zagłady.
Musimy bardzo uważnie czuwać nad stanem naszych serc, ponieważ diabeł dobrze wie, że dobrobyt jest jego środkiem na to, żeby niszczyć chrześcijan. I wszędzie gdzie wkracza dobrobyt, kończy się chrześcijaństwo. I to my też wiemy. Zawsze dobrobyt niszczył chrześcijaństwo. Kiedy ludziom się lepiej powodziło, zaraz zaczynali pchać się w te rzeczy. Izraelici również, kiedy tylko im się dobrze powodziło, odwracali się od Boga, a kiedy im się źle powodziło szukali Boga. Człowiek całym sobą ucieka od doświadczenia, w którym mogłoby mu coś brakować. Lepiej się czuje jak ma niż jak mu brakuje. Ucieka od doświadczenia niedostatku i szuka ratunku w mamonie, bo ona daje zabezpieczenie, mimo, że wie, że jest tylko Jeden, który daje zabezpieczenie. Człowiek nie jest tak szczęśliwy, gdy posiada Słowo tego Jednego, jak to, gdy posiada jakieś zabezpieczenie w tym świecie. Gdy ma swoje własne, rozwojowe życie, wtedy jest zadowolony. Nie jest tak zadowolony, kiedy Chrystus opiekuje się nim (nią), jak tym, gdy to coś ma. Ma tą bezpieczną pracę, to zabezpieczenie - tu ma to, tu ma to, w porządku, dobrze jest. A gdyby zabrakło? Czy pozostaje Chrystus? To jest właśnie środek. Nie mówię, że nie masz nic przy sobie posiadać i wtedy to będzie najlepsze wyjście. Ale mówię o tym, że mamy mieć nieustannie świadomość, że to wszystko ma swój koniec a Chrystus trwa na wieki.
A więc gdy rodzą ci się dzieci, to, co będziesz najbardziej chciał dla nich? Czy zabezpieczyć byt i dawać wszystko, by miały wszystko jak dzieci tego świata? Czy też będziesz chciał nauczyć ich tego, żeby ratowały się na tej planecie, i że jest tylko Jeden, w którym można się uratować, to jest Jezus Chrystus? Czy będziesz chciał im to przekazać i one zobaczą to w twoim życiu, w twoich wyborach i decyzjach, że ty zawsze wybierasz Chrystusa i bez względu na wszystko, co się dzieje, należysz do Niego, bo nie chcesz zginąć na tej planecie wraz z nią? I twoje dzieci będą wiedzieć po twoim życiu, że ty jesteś wierzącym (wierzącą) i wiesz na pewno, że ta planeta zginie. I twoje dzieci będą widzieć to w twoim życiu, że ty wiesz na pewno, że ta planeta zginie i dlatego tak żyjesz. Biegniesz za wszystkim, co pozwoli ci pójść dalej za Chrystusem. Twoje wybory to Chrystus, twoje decyzje to Chrystus, twoje plany to Chrystus. Wszystko połączyłeś (połączyłaś) z Nim. Wtedy inni zobaczą, że ty wierzysz, że ta planeta zginie. Gdybyś wiedział, że tu będzie trzęsienie ziemi takie, że wszystko porozlatuje się, ziemia będzie rozchodzić się, ludzie będą wpadać w szczeliny, ginąć, to zostałbyś, czy uciekłbyś (uciekłabyś) z tego miejsca? A zniszczenie ziemi będzie jeszcze bardziej tragiczne. W bryły rozleci się ziemia, w kawałki rozleci się ziemia. Przecież znasz to z Biblii, znasz to z Listu Piotra, z Izajasza, z innych miejsc. Zobaczcie, że można czytać te słowa w Biblii i nie przejąć się tak mocno tym, bo serce człowieka jest bardzo niebezpiecznym członkiem naszego ciała. Dlatego kiedy Pan Jezus uczył, to uczył, żeby nie powiązać swego szczęścia z rzeczami świata, ale z Nim.
Wiecie to jest jedyna rzecz, w której spóźnienie kosztuje utratę wieczności. Nie poznali czasu swego nawiedzenia. Nie wykorzystali czasu swego nawiedzenia, spóźnili się i już nie mogli pójść dalej. Tu spóźnienie kosztuje całą wieczność, a wielu ludzi spóźnia się na swoją wieczność. Umierają nie gotowi, aby przejść do wieczności. I to jest największa tragedia człowieka! Nie znam większej. Człowiek, który uczy się spóźniać w codzienności na pewno spóźnia się również, co do osiągnięcia wieczności w Chrystusie Jezusie. Taki człowiek uważa, że zawsze zdąży, dlatego się spóźnia. Człowiek, który przygotowuje się do tych wszystkich wydarzeń jest świadomy i bierze pod uwagę różne warianty, żeby się nie spóźnić. Tak samo my chrześcijanie wiemy, że musimy być gotowi tu na tej ziemi na to, żeby być tymi, którzy trafią do wieczności. Możemy sobie myśleć, że jeszcze te świadectwa, i te znaki nie mówią, że Pan Jezus przyjdzie już tak zaraz, to można jeszcze spokojnie porobić sobie różne swoje rzeczy. Ale my żyjemy na takiej planecie, na której się codziennie umiera i codziennie trzeba być gotowym, że nasze życie zakończy się. Dzisiaj siedzisz, a za chwilę może już cię nie być, czy mnie. Zawał serca, cokolwiek i skończymy życie. Jesteśmy kruchym naczyniem. Możemy myśleć o sobie: jestem młody (młoda), to mi nie grozi, starym może grozi. Nie. Umierają starzy i młodzi, różni umierają. To jest śmiertelna planeta, na niej umiera się, to jest efekt grzechu. Zapłatą za grzech jest śmierć. To z powodu popełnionego grzechu przyszła śmierć na tą planetę. Możemy sobie myśleć: jeszcze nic mi nie dolega, jeszcze nie widzę zagrożenia. Wiecie, mnóstwo ludzi nie widziało i za chwilę już nie żyło.
Chodzi o to by wiedzieć gdzie my żyjemy i dlaczego musimy ratować się. Wielu myśli sobie tak o swojej religijności: mam swoją religię, jestem wierzącym człowiekiem. A czy jesteś gotowy (gotowa) odejść do wieczności? Na jakiej bazie możesz rozpoznać czy jesteś gotowy (gotowa) odejść do wieczności? Czy to są twoje przemyślenia, czy decyzje Boga? Jaką decyzję podjął Bóg, co do naszej wieczności? On powiedział, że nie ma w nikim innym zbawienia, jak tylko w tym jednym Imieniu - Jezus Chrystus. Co my robimy z tym Imieniem? Czy w tym Imieniu mamy położoną całą nadzieję i wzywamy Go nieustannie? Szukamy społeczności z Nim, zależy nam na tym, bo wiemy, że tylko w Nim jest zbawienie? Jeżeli wiedziałbyś, że tylko jeden pociąg odjeżdża z tego miejsca tragedii, która tu się odbędzie, to czy chciałbyś się (chciałabyś się) w nim znaleźć? W tym miejscu, które wyprowadzi cię z tej tragedii?
Wiecie, gdy ja wierzę Bogu, to chcę być znalezionym w Jezusie, bo to jest jedyne miejsce wywiezienia mnie z tragedii tej ziemi. I kogo Bóg znajdzie w Chrystusie, tego zachowa, ten nie zginie na wieki. Ludzie nie bawcie się swoją wiecznością! Każdy, który bawi się swoją wiecznością, ryzykuje wszystko! Wszystko, wszystko ryzykujesz, rozumiesz? Możesz znaleźć u ludzi fajne zaplecze i powiedzą, że fajny człowiek jesteś, miły, ale Jezus może powiedzieć: "nie znam cię, bo żyjesz w grzechu, uporządkuj całe życie, przygotuj się każdego dnia, bądź gotowy (gotowa), nie lekceważ czasu swego nawiedzenia." Jest tylko Jeden, w którym można „odjechać” z tej ziemi i nie być zgubionym i to jest Jezus Chrystus! Tylko Jeden! Musisz w to wierzyć, jeśli chcesz się uratować.
Wielu porusza Biblia, a za jakiś czas stygną. Człowieku, ty nie zdajesz sobie sprawy z tego, że jesteś w wielkim zagrożeniu! Nie masz prawa stygnąć. Musisz pozostać w gorącym Chrystusie. To jest jedyne miejsce zbawienia, w Jezusie, który jest podporządkowany Ojcu we wszystkim. To jest jedyne miejsce, w którym możesz być bezpieczny. Tak jak przyjęliście Chrystusa, ...tak obok Niego trwajcie? Czy w Nim? Możesz być obok pociągu odjeżdżającego z miejsca tragedii i zostać. Mógłbyś chodzić obok Jezusa i zostać, albo być znalezionym w Nim. To jest walka o wszystko. Jeśli wierzymy, wtedy tą walkę toczymy, walczymy, zmagamy się, idziemy dalej, nie rezygnujemy, nie poddajemy się. Wiera dziecka Bożego napotykając na przeciwności nie mówi: "daj sobie spokój", ale mówi: "muszę przejść, muszę przejść, muszę dojść, wierzę, że będzie nowa ziemia." A jest tylko jeden transport na nową ziemię - przez ciało Jezusa Chrystusa. Muszę iść, muszę iść tą jedną drogą. Wiem, że jest przygotowana nowa ziemia pod nowym niebem. Chcę tam być! Czy tak jest chrześcijaninie, chrześcijanko? To jest nasz cel!
To nie jest tak, by odegrać tu na ziemi rolę chrześcijanina, chrześcijanki - taki miły człowieczek, z takimi fajnymi pomysłami na życie. To jest być w Chrystusie, być w miejscu, które diabeł będzie atakował najbardziej, bo on wie, że tylko w Chrystusie umkną mu wszyscy. Dlatego jeśli jesteś w Chrystusie będziesz najbardziej atakowaną osobą na tej ziemi, bo diabeł wie, że Chrystus wywozi cię z jego tragedii ziemskości do wiecznej radości. Nie dasz zatrzymać się nikomu, ani niczemu, ani sobie samemu. Choćbyś miał ucierpieć, pozostaniesz w Chrystusie, bo wiesz, że tylko w Nim jest twoje bezpieczeństwo. To trzeba wiedzieć, to trzeba znać. Czy wierzysz w to? Apostołowie wierzyli w to. I chociaż grożono im sankcjami, nawet śmiercią, nie wycofali się. Wierzyli, że tylko, gdy pozostaną w Chrystusie, wejdą do wieczności.
Czy ty w to wierzysz? Bo od tego zależy, co zrobisz każdego dnia. Od tego zależy czy całym sobą będziesz trzymać się Jezusa, czy świat skrępuje cię, czy jakiekolwiek ciało skrępuje cię, czy twoje ciało skrępuje cię. Od tego zależy czy wierzysz, że tylko w Chrystusie jest życie wieczne. Nawet moje piękne chrześcijaństwo nie zbawi mnie. Jeśli nie zostanę znaleziony w Chrystusie, pozostanę z moim pięknym chrześcijaństwem.

