Chcemy widzieć Jezusa - 01.08.2015
Chcemy widzieć Jezusa – 01.08.2015 część 1
Ewangelia Jana 12 rozdział, od 20 wiersza: "A byli niektórzy Grecy wśród tych, którzy pielgrzymowali do Jerozolimy, aby się modlić w święto. Ci tedy podeszli do Filipa, który był z Betsaidy w Galilei, z prośbą, mówiąc: Panie, chcemy Jezusa widzieć. Poszedł Filip i powiedział Andrzejowi, Andrzej zaś i Filip powiedzieli Jezusowi. A Jezus odpowiedział im, mówiąc: Nadeszła godzina, aby został uwielbiony Syn Człowieczy. Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, jeśli ziarnko pszeniczne, które wpadło do ziemi, nie obumrze, pojedynczym ziarnem zostaje; lecz jeśli obumrze, obfity owoc wydaje". I chcę wam powiedzieć, że teraz właśnie słyszysz Jezusa mówiącego moim głosem, ale to są Jezusa słowa a nie moje. Słyszysz Go, możesz Go słyszeć, chociaż minęło tyle lat od tego czasu, możesz słyszeć Jego wypowiedź na to, co w tym momencie się dzieje. Możesz wziąć udział tak jakbyś tam był, jakbyś tam stał i widział to całe wydarzenie. Dzięki tym słowom zapisanym w Biblii możesz być uczestnikiem doświadczeń Jezusa Chrystusa. "Kto miłuje życie swoje, utraci je..." - słyszysz te słowa? "... a kto nienawidzi życia swego na tym świecie, zachowa je ku żywotowi wiecznemu. Jeśli kto chce mi służyć..." - słyszysz te słowa? On do ciebie mówi dzisiaj bezpośrednio i do mnie. "Jeśli kto chce mi służyć, niech idzie za mną, a gdzie Ja jestem, tam i sługa mój będzie; jeśli kto Mnie służy, uczci go Ojciec mój". Piękne. Proste wezwanie Jezusa do każdego pokolenia, do każdego człowieka na tej ziemi skierowane jest w tym momencie przez to słowo. Czy słyszysz je, czy słyszysz je w sercu? Czy słyszysz je swoim sercem? Czy słyszysz je swoim duchem? Bo Słowo Jego jest duchem i żywotem. Czy dociera do twojego głębokiego wnętrza, do najgłębszych miejsc twojego jestestwa, że Jezus objawia i tobie wspaniałą prawdę? "Kto miłuje życie swoje, utraci je, a kto nienawidzi życia swojego na tym świecie..." - zobacz, od tego się zaczyna rzeczywistość - "Kto nienawidzi życia swego na tym świecie...". Te wszystkie swoje plany, marzenia, te wszystkie pomysły na życie. Jezus mówi: Jeśli ich nie nienawidzisz, to zostaniesz przez nie skrępowany, zniewolony (zniewolona) i one cię zaciągną na stracenie. Jeśli nie znienawidzisz, one cię będą trzymać i możesz wiedzieć wiele o chrześcijaństwie, lecz nadal będziesz niewolnikiem swoich zniewoleń. Ale jeśli je znienawidzisz to ukrzyżujesz je sam. Oni sami ukrzyżowali siebie, aby być wolnymi od własnych zniewoleń, wydali siebie na krzyż, aby być wolnymi ludźmi dla Jezusa, bo usłyszeli te słowa i wiedzieli, że kiedy Jezus to mówi, to nie ma innej możliwości uratowania się. Oni wiedzieli, że to nie jest połowiczna mowa, że to są słowa, które wypowiada Boży Syn. Wyrocznia Boga jest taka dla mnie i dla ciebie, że jeśli bardziej będziesz miłował swoje życie stracisz je, a jeśli będziesz bardziej miłował życie Jezusa, to znienawidzisz swoje. Zobaczysz olbrzymią różnicę między swoim życiem, a życiem Jezusa, ale pamiętajmy też dlaczego ci ludzie poszukiwali Pana Jezusa. "Panie, chcemy Jezusa widzieć...". Wiecie, myślę, że wielu wierzących ludzi jest bardzo biednych i nie chodzi mi o biedę taką, w której człowiek potrzebuje, żeby mu dać na jedzenie. Są biedni, bo wydają się sobie bogaci, bo nie potrzebują widzieć Jezusa. Oni już mają wszystko, zadowoleni chrześcijanie, nie potrzebują widzieć Jezusa, już mają Biblię, mogą ją czytać, a Jezus mówi: Badacie Pisma, a nie chcecie przyjść do Mnie. Co z tego, że badacie Pisma jak nie chcecie przyjść do Mnie, jak nie potrzebujecie Jezusa? Przecież Pisma mówią o Nim, po to, żeby do Niego przyjść, żeby do Niego należeć całkowicie, żeby być Jego własnością, całkowicie zakochanym/zakochaną w Jezusie, zobaczyć w Nim prawdziwe życie, prawdziwe pojednanie z Bogiem, to wszystko co prawdziwe w Jezusie. Po co jesteś chrześcijaninem (chrześcijanką)? Żeby Go widzieć! Job mówi: Poznałem Go ze słyszenia, ale potem dał mi się zobaczyć. Chwała Bogu, że jest nadzieja dla nas, że Duch Święty przyszedł nie po to, żeby połaskotać nasze emocje, ale przyszedł ożywić nas dla Boga, ożywić, żeby Jezus był uwielbiony. I ty i ja możemy być pełni chwały, jeśli tylko będziemy chcieli widzieć Jezusa, jeśli tylko to nie ustanie w nas, jeśli nie zaspokoi nas to, że ileś lat jestem chrześcijaninem czy chrześcijanką, ale czy widzę Jezusa dzisiaj, czy wiem za kim idę, do kogo należę? Czy wiem kim jest Ten, za kim poszedłem, że to jest Pan panów i Król królów, mój największy Przyjaciel, który położył za mnie życie, ale nie pozwoli mi żyć, jako mi, dlatego, że położył za mnie życie, bo wie, że gdy ja będę żył to zginę. Moje życie zaprowadzi mnie na manowce. Ono sprawi, że będę zadowolonym chrześcijaninem (chrześcijanką) siedząc w plewach tego świata, zamiast iść za Nim, chwaląc Go całym sobą. I dlatego, że mnie kocha to nienawidzi mnie, jako starego, bo żyjącego w grzechach człowieka, i Jego krzyż jest moim krzyżem i twoim. Chce nas uratować. Czy chcemy Go widzieć? Czy to jest największe pragnienie, a gdy Go widzimy to już nie chcemy odwrócić od Niego oczu? Ludzie sobie mają różne pomysły, naprawdę, chrześcijanie, mamy tak różne pomysły. To, co my wymyślamy, gdyby to zebrać i ujawnić to wszystkim, byśmy byli zadziwieni jak mało ludzi chce widzieć Jezusa, jak wielu ludziom wystarczy jakieś polepszone życie moralne. Jak mało ludzi dąży dalej w poznawaniu Jezusa. Jak wielu już jest zadowolonych, że wierzą, że On chodził po tej ziemi, że już nie są religijni, że nie mają obrządków religijnych tylko mogą się modlić bezpośrednio do Niego słowami, które wypowiadamy, ale czy jesteś zadowolony ze swojej modlitwy? Czy ona cię zadowala? Wiecie, kiedy człowiek może być zadowolony z modlitwy? Wtedy, kiedy się już Jezus w tobie pomodlił i we mnie. Kiedy wiem, że to nie ja modliłem się, lecz On modlił się we mnie. Wtedy moje serce skacze, mówię: Boże, teraz to jest moje szczęście, bo, gdy ja Ci mówię to tak naprawdę nie wiem co chcę od Ciebie. Mówię słowa, za którymi nie stoi rzeczywistość, że tego naprawdę chcę, ale gdy Jezus to mówi to wiem, że On tego chce. Dlatego Jezus powiedział, że Ojciec szuka takich, którzy by się modlili jak? W duchu i w prawdzie. Jedno w Duchu Świętym i w Chrystusie, który jest prawdą, a drugie w duchu moim i w prawdzie, która mieszka we mnie. A więc to, co musi być w nas nieustannie: Chcę widzieć Jezusa. Chcę iść za Nim, skoro jest powołanie: Pójdź za Mną, to znaczy, że chcę widzieć tego, za kim idę i moje serce potrzebuje zmiany, mój umysł potrzebuje nieustannie zmiany, moje nogi potrzebują chodzić za Nim z wielkim upodobaniem, moje uszy potrzebują słyszeć nieustannie jak On mówi do mnie. Z ludźmi rozmawiałem już bardzo wiele, ile z tego wyszło zła, a ile z Jezusem? Ile gdy Go słyszę do dzisiaj pamiętam i noszę w sercu każde Jego Słowo, bo to Słowo jest ważniejsze od wszystkich pieniędzy, od wszystkich znajomości Jego Słowa są cenniejsze. Kiedy je słyszysz i On mówi do ciebie bezpośrednio to te Słowa do ciebie więcej ważą niż wszystkie skarby tego świata, bo Bóg Wszechmogący do ciebie przemówił i ty Go usłyszałeś, jakie to szczęście i nosisz to i po latach pamiętasz dokładnie te Słowa i możesz je od razu, kiedy by cię w nocy obudzili powtórzyć: To Słowo mówił do mnie Jezus. Tak mocno wpisują się w serce, to jest właśnie to o czym mówi Biblia, Duch Święty wpisuje te Słowa w nasze serca. To nie jest to, co się pojawia i znika, to jest to, że to zostaje i po pięćdziesięciu latach dokładnie je powiesz, powtórzysz każde Słowo dokładnie jak On ci powiedział. To jest w twoim sercu. Ile już ich tam wpisał? On chce wpisywać je dalej. On nie przestał po pięciu latach twojego chrześcijaństwa, po roku, po dziesięciu, On będzie pisał do końca. Czy masz gotowe naczynie, czy ja mam gotowe naczynie? Czy mam gotową tablicę serca? Panie, pisz. Nie ja, Ty pisz. Ja nie chcę dopisywać do tego co Ty powiedziałeś, ani ująć ani dołożyć. Chwała Bogu, że jest taka nadzieja dla nas ludzi. To jest wyniesienie nas poza strefę ciemności. Na tej ziemi panują ciemności, wszędzie, wszędzie węże, mówię wam, ta cała ziemia jest pełna węży. Jak tego nie widzicie, to mówię wam, że tak jest. W duchowym wymiarze, gdy Bóg patrzy na ziemię, pełno węży jest na tej ziemi. Ale po tej ziemi chodzą dzieci Boże, które depczą po wężach i skorpionach tego świata. Tak Jezus chodził po tej ziemi. Pełno węży, nie myśl sobie, że na tej ziemi tu nie ma węży. Możesz ich nie widzieć, to są wszystkie te kręte dróżki ludzkie, te ciemne myśli ludzkie, te kłamliwe słowa ludzkie. Te życia skrępowane przez ciemność, to są nadal węże. Dopiero wstajesz, by chodzić, kiedy zradzasz się w Bogu, kiedy powstajesz na Boże nogi i wstajesz, by chodzić, by iść dalej. To jest widzieć Jezusa, chodzić w Nim po tej ziemi, to jest widzieć Jezusa, to jest deptać po tych starych myślach swoich, deptać po tych starych przyzwyczajeniach swoich, to jest deptać po tych starych słowach swoich, po starych czynach swoich, deptać, dzisiaj deptać z Jezusem. To kim byłem deptać, nie pozwalać temu odżyć, nie pozwalać temu znowu urosnąć do rangi ważności: Bo ja mam swój charakter, bo ja jestem taki z urodzenia, bo ja taki już jestem. Tylko deptać po tym z Jezusem. Jestem nowym stworzeniem, urodzonym, po to, by żyć dla Boga. Dzisiaj chcę widzieć Jezusa, chcę widzieć za kim i dzisiaj nadal idę. Nie interesuje mnie jakiś tam Jezus, interesuje mnie ten jeden, który zbawi mnie dzisiaj od moich grzechów, który dzisiaj mi przebaczy, gdy zgrzeszę. Interesuje mnie ten, który przelał za mnie Swoją krew, za innym gdy pójdę, to mi nic nie pomoże, może mnie pogłaszcze i powie: Wiesz, nie jesteś najgorszy, są gorsi od ciebie, ale ten Jezus zawsze mi powie: W porządku, tu podoba mi się, tu podoba mi się, ale tu nie podoba mi się, trzeba z tym skończyć. On ci powie prawdę, On stoi jako prawda. Chcemy widzieć Jezusa. Wiecie, gdyby Jezus podszedł do nich literalnie, odpowiedziałby tak: No dla wszystkich mam czas, przecież i Greczynka mnie widziała też i inni mnie widzieli, niech wejdą niech mnie zobaczą. Ale co Jezus mówi? On chce się im pokazać nie fizycznie, nie ciało. Co On chce im pokazać? On chce im pokazać siebie jako duchowego człowieka. Oni muszą Go zobaczyć jako duchowego człowieka, nie fizycznego, On chodzi w ciele po ziemi, ale On później już mówi, że nie mamy znać Go według ciała. Pierwszy człowiek cielesny, drugi duchowy. Jezus chce, żeby oni Go zobaczyli duchowo.

