ŚWIADECTWO JEZUSA JAKO LUSTRZANY OBRAZ
ŚWIADECTWO JEZUSA JAKO LUSTRZANY OBRAZ - część 2
Kiedy widzimy, że na przykład komar przebije ci naskórek i zacznie ci pić krew, to co się dzieje w twoim ciele? Zaczyna się reakcja na to co się teraz dzieje. Twoje ciało zaczyna reagować na to ukąszenie, zaczyna bronić się. Tak samo jest w ciele Jezusa Chrystusa. Kiedy widzimy, że coś zaczyna uderzać w jakiegoś brata czy siostrę, to Kościół zaczyna reagować. Tak mamy napisane, tak Pan Jezus Chrystus tłumaczy nam to. Kościół zaczyna reagować, zaczyna otaczać tego kogoś troską, zaczyna modlić się o niego, zaczyna przeprowadzać go przez pewne rzeczy. Czy ktoś z was ma swoje ciało w nienawiści i dałby dzisiaj odciąć nogę? Czy jest tu taki chętny? Na próbę. A czy gotowi jesteśmy odciąć na przykład tego brata co tam siedzi? Na próbę. Czy myślelibyśmy tak samo o nim jak o naszej nodze? Czy też myślelibyśmy, że tego brata można odciąć, bo nie należy do nas? Czy myślelibyśmy tak samo jak o swojej nodze? Jezus chce, żebyśmy tak o sobie myśleli. Jest to dla nas zrozumiałe, prawda? Jezus chce, żebyśmy tak o sobie nawzajem myśleli jak o cząstkach jednego Pana, że jeżeli jednemu dzieje się krzywda, to całemu ciału dzieje się krzywda. Żebyśmy tak przyszli do Boga. Bóg tak pokazuje to nam, żebyśmy całym Kościołem nauczyli się wołać do Boga. Dzieje się coś jednemu, nich Kościół przyjdzie do Pana. Na ile tylko Kościół w ramach tego co jest, ma świadomość tego co się dzieje, niech przyjdzie, niech ma chęć i ochotę walczyć w tej sprawie. Pan czeka na swoje ciało, bo On chce wyćwiczyć je w pobożności, w świętości, w niesieniu pomocy sobie nawzajem.
Czy lekarz był od razu lekarzem? Czy ktoś najpierw ćwiczył go w tym wszystkim, aż nabył władz poznawczych, żeby móc to uczynić? Tak samo w każdym z nas dokonują się pewne rzeczy i człowiek przez długie używanie nabywa władz poznawczych, aby odrzucać złe a wybierać dobre dla Kościoła. Dla Kościoła, bo kiedy ty bierzesz dobro, to bierzesz je również dla Kościoła, bo Kościół w tym momencie korzysta z ciebie. Cokolwiek tobie się stanie dzieje się też Kościołowi.
Dlatego zobaczmy, czy my również widzimy w ten sposób Kościół, tak jak Jezus Chrystus widzi? Kiedy czytamy siedem listów z Księgi Objawienia, to tam jest opisany cały Kościół, w różnych stanach, w różnych zamętach i prawidłowościach, ale dla Jezusa on jest Jego ciałem. I my też musimy patrzeć oczami naszej Głowy, słuchać uszami naszej Głowy i karmić się przez usta naszej Głowy pokarmem, który tylko z ust Bożych pochodzi. Czy tak? Tym karmi się Jezus i On przesyła to do ciała jako przykazania i te przykazania ogarniają ciało i budują je. To są przykazania budujące, które powodują w nas nabieranie wartości, nabieranie chwały, odwagi, miłości, szczęścia, niesienia sobie pomocy, smutku, rozterki, wstydu, radości, itd. Czy myślałeś tak kiedyś o sobie kiedy zostałeś ochrzczony, że zostałeś wszczepiony w ciało Chrystusowe, i że teraz jesteś obłożony Nim, żeby ci się krzywda nie stała, że On ogarnia cię z każdej strony, żebyś nie wypadł z Kościoła? I chociaż nieraz wydaje się zewnętrznie, że ktoś jest hen, hen daleko, to fizycznie może być daleko, ale dopóki Jezus ogarnia go sobą, to on nadal jest w Kościele. I może być w pewnym momencie czas kiedy Jezus przywróci go z powrotem. I on cały czas jest w Kościele. To był tylko ten, którego trzeba było otoczyć opieką, bardziej zadbać o niego. Niech Pan nam pokazuje to. Piękne świadectwo, prawda? Mamy dla czego żyć.
Będąc w Kościele mamy naprawdę wiele do zrobienia. Pan takie bezczynne członki co rusz popycha. Czy odbierasz te pasterskie popchnięcia do tego, żebyś zaczął coś robić prawdziwie, żebyś zaczął czytać Biblię, żebyś zaczął się modlić, patrząc się na stan Kościoła? I czy ty spełniasz zadanie, które chce Jezus od ciebie w Kościele, żebyś wyrzucił precz wszystkie rzeczy, które przeszkadzają Kościołowi, i żebyś wyznał Jezusa jako swoją Głowę zarządzającą tobą? Jak Pan powie ci: "krok do przodu", to zrobisz krok do przodu i będzie krok do przodu. Ciało nie wstydzi się kroku do przodu, ono jest swobodne. Powiem wam, że to jest doświadczenie naszego ciała. Kiedy ktoś obserwuje cię tak uważnie, to często człowiek zaczyna sztywno poruszać się, bo chce, jak najpiękniej robić te swoje kroki. I czasami czujemy się tak jakby każdy na nas patrzył. Młodzi najgorzej przeżywają to, bo wydaje się im, że każdy na nich patrzy. Jak podniesie rękę do góry, to już wydarzy się jakiś kataklizm, bo wszyscy widzieli, a tak w rzeczywistości, to nikt nie widział, nikt nawet nie patrzył. Starsi już spokojniej robią te rzeczy. Nie musimy nawzajem usztywniać się wobec siebie. Zostaliśmy wybrani z jednego miejsca do jednego miejsca. Jesteśmy cząstką Chrystusa, a przez to też każdy z nas jest cząstką przeznaczoną do wieczności. Mamy cel, a celem naszej duszy jest zbawienie. I to wszystko mamy w Chrystusie, wszystko w Nim.
Mógłbym czytać wiele tekstów z Biblii, które by nam to zobrazowały. Ale chcę wam pokazać jak Jezus Chrystus przyszedł na ziemię, żywe Świadectwo i co On zrobił. W Ewangelii Jana jest to już w drugim rozdziale napisane, a w Ewangelii Mateusza, w 21 rozdziale. Czytam od 12 wiersza:
„I wszedł Jezus do świątyni, i wyrzucił wszystkich, którzy sprzedawali i kupowali w świątyni, a stoły wekslarzy i stragany handlarzy gołębiami powywracał. (13) I rzekł im: Napisano: Dom mój będzie nazwany domem modlitwy, a wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców.” Ew. Mat.21,12.13.
I zobaczcie co stało się kiedy Jezus przyszedł do nas. Co zrobił w naszym wnętrzu? Czy nie zrobił tego samego? Powywracał wszystko z nas i powiedział: "to ma być dom modlitwy od tego momentu". I zacząłeś wołać do Pana. Twoje usta otworzyły się jak drzwi i z twoich ust wyszło: "Boże mój, Ojcze mój, Jezu, radości moja, szczęście moje." Z tego domu coraz więcej chwały. Pan stoi i pilnuje. Żaden stary uzurpator nie może przejść przez środek świątyni, nie może przechodzić jak chce. Nie ma wolności w świątyni dla tego co ciemne, wszystko na zewnątrz. Tylko Chrystus może się poruszać, tylko życie, tylko chwała, tylko miłość, tylko radość i pokój. Czyż Pan nie mówił, że kto niszczy świątynię, tego zniszczy Bóg? Oni niszczyli świątynię i dlatego Pan Jezus to zrobił. Czyż nie wiecie, że świątynią Bożą jesteście i Bóg mieszka w was? W ciele Chrystusa, tak? Chwała Bogu za to. Właściwie cała Biblia mówi o Chrystusie i o Kościele, o tym co jest tak miłe naszemu Panu, tak bliskie Jego sercu.
Może otworzymy List do Efezjan. Paweł w Liście do Efezjan dał obraz Kościoła, bardzo wyraźny, bardzo rzetelny. Możemy tu znaleźć jak wygląda ten Kościół według świadectwa Chrystusowego. Powiem wam, że ten dziewiętnasty wiersz z drugiego rozdziału zaczyna coraz bardziej pociągać mnie, dlatego, że doznając Kościół jako cząstki, doznaję, że Paweł pokazał nam doskonały obraz, doskonały. Biblia nie pokazuje cząstkowego podchodzenia do Pana, jako całość. O jakaż to chwała, jakież to wywyższenie, bo ona pokazuje nam, że już stoimy w Chrystusie. Ona daje nam obraz "już", dlatego Paweł napisał w Liście do Filipian, że jesteśmy doskonałymi. W Biblii jest doskonały obraz, a zarazem Paweł mówi: "i dążymy do doskonałości." I pokazuje rozwój ku temu obrazowi, który jest tutaj w Biblii. Biblia nie zajmuje się dokładnie cząstkami prowadzenia, ona zajmuje się obrazem, który ma stanąć jak lustro przed naszymi oczyma i pokazać nam, do jakiej doskonałości dopasowywać się mamy.
Kiedy powiesz: "dość, już jestem chrześcijaninem wystarczająco rozwiniętym”, patrząc na obraz Chrystusowy? Kiedy powiesz: "już jestem wystarczająco rozwinięty, Boże jestem bardzo dobrze rozwinięty i wszystko u mnie jest uporządkowane"? Patrzysz na obraz i mówisz: "jeszcze Panie, jeszcze." Tu masz doskonały obraz i chcemy w ten właśnie sposób mówić, o doskonałym obrazie. Kiedy cokolwiek usuniesz z doskonałości tego obrazu, to nie będziesz miał punktu odniesienia, nie będziesz miał żywego świadectwa przed sobą i wtedy nie będziesz wiedział do czego cię Bóg prowadzi. Dlatego musimy zachować Słowo Boże tak jak ono stoi, bo ono pociąga nas do tego obrazu.
Wielu ludzi myśli sobie tak: "a ja taki nie jestem, to znaczy, że chyba ze mną coś musi być nie w porządku." Kiedy czasami słyszę brata czy siostrę jak tak narzekają i biadolą, a widzę, że Bóg prowadzi ich do siebie, że ociosuje ich ze zbędnych rzeczy, obrabia ich, wprowadza ich w wiarę, to wiem, że Bóg właśnie działa w ich życiu po to, by doprowadzić ich do obrazu Chrystusa. A oskarżyciel chodzi i mówi: "widzisz, jesteś do niczego, tutaj jest to napisane, a ty kimże jesteś?" Ale musisz pamiętać, że to jest doskonały obraz. Ten obraz mam już w Chrystusie, już go mam - jesteśmy święci, czyści i nieskalani. Tak jest napisane w Liście do Efezjan, w piątym rozdziale. Jezus przysposabia sobie Kościół czysty, święty i nieskalany. Uczynił wszystko, żeby taki mieć. A teraz my musimy mieć wielką zachętę do tego obrazu i Duch Święty przyszedł zachęcić nas do tego obrazu, żebyśmy dochodzili do niego.
Mamy wielkie zadanie w tym życiu - patrzeć na Jezusa, patrzeć na Tego, który jest doskonały, aby widzieć jak Duch Święty nas coraz bardziej przeprowadza, coraz bardziej. To jest wspaniałe kiedy można widzieć jak Pan dokonuje tego dzieła, jak Pan to czyni. Pamiętaj o tym. Kiedy brat, który usługuje mówi te Słowa, które tu są napisane, one pokazują ci do czego masz dążyć, ku czemu masz zmierzać, one zachęcają cię. Kiedy ci coś odsłaniają, tak jak pisze Jakub: "zobaczyłeś, że nie dostaje ci, to nie odchodź". Nie zapominaj o tym co ci Słowo Boże pokazało, lecz masz prawo modlitwy, masz prawo dziękczynienia za to, że Bóg cię do tego wszystkiego prowadzi. Jesteś cząstką samego Chrystusa Pana po to, żebyś był pewnym tego, że On przyjął cię do siebie, kiedy ciebie jeszcze nie było. Przyjął cię i to, że teraz wierzysz w Jezusa Chrystusa jest tylko potwierdzeniem, że Jezus przyjął cię w Sobie, jako umarłym, zmartwychwstałym i wstępującym do Ojca. Pokazuje nam dwa elementy. Jeden - już tam jesteśmy, a drugi - jak zmierzamy ku temu. I kiedy czytamy Biblię, możemy zobaczyć, że ona zawsze odnosi się do tych dwóch warstw - to co już mamy, abyśmy ku temu zmierzali też. Zachęca nas do tego. Pierwsze - to pokazuje nam, że to już mamy w Chrystusie jako Jego ciało, a drugie - zachęca nas, abyśmy ku temu zmierzali, żebyśmy wiedzieli, że w takim obrazie wejdziemy do wieczności, bo to jest to co przedostało się przez śmierć, zmartwychwstało i poszło do Ojca. Niech Pan nas tym bardzo, bardzo zachęca.
Chcę wam powiedzieć, że bardzo potrzebujemy siebie nawzajem. Dlatego Duch Święty zachęca nas do jedności w Kościele, żebyśmy mieli te odpowiednie poruszania się, żebyśmy nawzajem dla siebie byli cząstkami, które przekazują dalej to, co otrzymują. Bo to jest tak, że nim polecenie od głowy dotrze do tej ręki, to każda cząstka ścięgna musi przekazać ten ruch dalej, aż do ręki. Prawda? Tak samo z Kościołem. Każda cząstka po cząstce przekazuje wartość Chrystusową aż do tego elementu, do którego to idzie. I brat z bratem, czy siostra z siostrą pracują, pracują, aż to dojdzie do tego, do którego miało to dojść, jako żywe świadectwo, że Jezus troszczy się o niego. Wspaniałe, prawda? I Bóg tak posługuje się Swoimi dziećmi. My jesteśmy tymi, którymi posługuje się Bóg. I On chce mieć nas w miłości do każdej następnej cząstki, żebyśmy oczami swymi nie powiedzieli: "ten mi się nie podoba, a ten mi się podoba, temu ewentualnie mogę usłużyć, a temu nie." W Chrystusie takich rzeczy nie ma. W Chrystusie zostaliśmy złączeni, abyśmy nawzajem miłowali się. Jezus powiedział, że każdą Jego cząstkę można rozpoznać po miłości, bo ona musi funkcjonować, a może funkcjonować tylko wtedy kiedy miłuje. Inaczej funkcja w Chrystusie nie może być spełniona i wtedy ta cząstka jest sztywna i chociaż nadal jest w Chrystusie, to ona nie przekazuje odpowiednio tego impulsu Chrystusowego.

