NAJTRUDNIEJSZY BÓJ
NAJTRUDNIEJSZY BÓJ - część 4
„Bo miłość Chrystusowa ogarnia nas, którzy doszliśmy do tego przekonania, że jeden za wszystkich umarł; a zatem wszyscy umarli; a umarł za wszystkich, aby ci, którzy żyją, już nie dla siebie samych żyli, lecz dla tego, który za nich umarł i został wzbudzony.” 2Kor.5,14.15
A więc umarł za nas, żebyśmy nie żyli już dla samych siebie. I popatrz teraz jak wielu jest ochotnych ludzi, aby nie żyć już dla siebie samych, ale żyć dla Niego, dla Jego chwały, według Jego upodobania, według Jego przykazań, według tego, co Bogu podoba się w Synu. Żyć już tylko w ten sposób, żeby Duch Święty mógł uwielbić Jezusa w tobie i we mnie, żeby to nie było tylko napisane w Biblii, ale żeby tak też było w nas. Jak bardzo to jest cenne, że nas, takich ludzi wziętych spośród wielu ludzi, Bóg chce uczynić pełnymi chwały synami i córkami swymi. To jest piękne, ale to cały czas jest w bitwie. To nie tak, że my tak swobodnie żyjemy sobie i to wszystko gdzieś dokonuje się. Nie, to jest cały czas w boju, dlatego Słowo Boże mówi, że mamy być zawsze uzbrojeni, zawsze przyobleczeni w Chrystusa, nigdy bez Niego. Życie bez Chrystusa robi się zaraz życiem religijnym.
Zobaczcie, jaka jest bitwa między nami o chwałę Chrystusa, zobaczcie, jaka bitwa jest, żeby On nie umknął gdzieś w tych rzeczach, które robimy. A ile jest bitwy o nas, o swoje życie, o jakieś normy życiowe, sprawy życiowe. My musimy podeptać po tych wrogach duszy naszej. Jesteś taki humorzasty, to jest właśnie twój wróg, musisz po nim podeptać, musisz wygrać z nim i musisz chodzić stabilnie dzięki Chrystusowi, żeby było widać po tobie, jak żyje ten, który chodzi z Jezusem. Ktoś jest leniwy, musisz podeptać po wrogu "leniwy", musisz wygrać z tym leniwym, musisz stać się ochotnego serca i być pracowitym dla Pana. Ktoś jest małomówny, musisz zacząć mówić, musisz napełniać się Chrystusem, żeby mówić o Nim. Ktoś jest wielomówny, musisz mniej mówić i mówić, żeby więcej mówić o Chrystusie, a mniej o sobie. A więc ty i ja mamy swoich wrogów, to są ci, którzy chcą nadal mieszkać w naszym ciele i musimy wygrać z nimi. A diabeł chce, żebyśmy toczyli bój z innymi ludźmi. Dlaczego z innymi? Bo oni nie pasują nam i wtedy toczymy bój z nimi, a nie z własnymi wrogami. Z własnymi wrogami to już jesteśmy w stanie pogodzić się, i często człowiek wtedy mówi takie potężne zdanie: "no taki się urodziłem i taki będę, i taki umrę." Potężne zdanie niewierzącego serca. My jednakże urodziliśmy się na nowo z Boga, a więc powinniśmy tacy umrzeć. Jako narodzeni z Boga, Boży lud, święty lud.
A więc myślmy o tym, bo to uświadamia ciebie i mnie, że dorosnąć do pełni Chrystusa, to jest bardzo, ale to bardzo, ważne dla nas. Widzimy Pawła, który tyle lat walczy, zmaga się, żyje w czystości, wygrywa bitwy, troszczy się o tylu ludzi i on nadal pragnie więcej Chrystusa. To, dlaczego on tego pragnął? Dlatego, że on wierzył w tego Chrystusa, w Jego potęgę i Majestat i wiedział jak to przerasta jeszcze jego życie i on cały czas tęsknił - więcej i więcej Chrystusa.
A wielu ludzi ma już spokój, dali sobie spokój, bo mają już tyle Chrystusa, że już więcej chyba nawet nie będą mogli mieć. Ale kiedy spojrzysz na życie, widzisz, co jest, z tym życiem. Człowiek żyje dużo dla siebie, a nie dla Boga, dlatego znalazł (znalazła) zaspokojenie w samym sobie, że to nie jest tak źle, że nie jestem takim złym człowiekiem. Ale, popatrz na Chrystusa, w jaki sposób żył Chrystus. Czy mamy tęsknotę, by żyć jak On, żyć w tak czysty, prawy sposób, posłuszni Ojcu we wszystkim, gotowi na bitwę i wygranie w każdej z niej?
Zobaczmy, kiedy apostoł Paweł wymienia doświadczenia, przez które przechodzi w szóstym rozdziale 2Listu do Koryntian:
„Ale we wszystkim okazujemy się sługami Bożymi w wielkiej cierpliwości, w uciskach, w potrzebach, w utrapieniach, w chłostach, w więzieniach, w niepokojach, w trudach, w czuwaniu, w postach, w czystości, w poznaniu, w wielkoduszności, w uprzejmości, w Duchu Świętym, w miłości nieobłudnej, w słowie prawdy, w mocy Bożej; przez oręż sprawiedliwości ku natarciu i obronie, przez chwałę i hańbę, przez zniesławienie i przez dobrą sławę; jako zwodziciele, a jednak prawi, jako nieznani, a jednak znani, jako umierający a oto żyjemy; jako karani, a jednak nie zabici, jako zasmuceni, ale zawsze weseli, jako ubodzy, jednak wielu ubogacający, jako nic nie mający, a jednak wszystko posiadający.” 2Kor.6,4-10.
Zwróćmy uwagę jak idzie ten człowiek i my też mamy iść tą drogę. To jest dla mnie i dla ciebie droga przez ciało Chrystusowe. Dodawajmy sobie otuchy, dodawajmy sobie sił nawzajem. Jeśli ktoś robi coś w Pańskim dziele i widzimy tu rękę Boga, to chwała Bogu. Dokładajmy się, róbmy to w jedności dla Jego chwały. Wszystko róbmy dla chwały Pana. W każdym czasie bądźmy gotowi, dogodnym, czy niedogodnym dla nas, kiedy nam pasuje, czy nie pasuje być gotowymi służyć w taki sposób, jaki podoba się Bogu. Niech Ojciec, który słucha nas teraz i który posłał Syna, żeby zbawić nas od pełnienia naszej woli do pełnienia Jego woli, ma nas zbawionych dla Siebie. Bo na początku człowiek pełnił wolę Boga. Chodził po ogrodzie, po raju i spełniał wolę Boga. A potem, kiedy został namówiony do wypowiedzenia posłuszeństwa, stała się tragedia, w której do dzisiaj bierze udział ten świat.
Mówię ci bracie i siostro, to jest niemożliwe, żebyśmy nie byli coraz bardziej podobni do Chrystusa, gdy prawidłowo toczymy bój. Niemożliwe. Jeśli będziemy stosować Słowo Boże tak jak ono jest do nas powiedziane, jeśli będziemy miłować Chrystusa ponad wszystkich, to niemożliwe jest, żebyśmy nie wzrastali, niemożliwe. Niedopuszczalne jest, żeby w chrześcijaństwie były kłótnie, waśnie, odszczepieństwa, zwady, niedopuszczalne. To jest coś co jest hańbą, ale nie tą hańbą Chrystusową, tylko hańbą, która w zły sposób okazuje Chrystusa Jezusa. Słowo Boże mówi, że mamy dążyć do pokoju ze sobą, do uświęcenia bez którego nikt nie zobaczy Pana. A więc pomyślmy, popatrzmy czy Chrystus umarł po to, żeby osiągnąć z nami to co teraz jest, czy żeby osiągnąć coś więcej? Czy przyszedł zbawić nas z naszych grzechów, czy tylko opowiedzieć o zbawieniu z naszych grzechów? Niech Bóg daje ci mądrość i siłę, i odwagę, i śmiałość bracie i siostro. Pan przyszedł zbawić nas z naszych grzechów. Chwała Bogu, że przyszedł zbawić, zapłacił swoją krwią, umarł na krzyżu, żebyśmy byli uwolnieni od naszego "ja". My nie mamy prawa do naszego "ja". Nikt z nas nie ma prawa do naszego "ja". Mamy być tymi chrześcijanami, którzy żyją dzięki Bogu, być wobec siebie takimi jak mówi Słowo Boże. Duch Święty musi mieć swobodę pracy w nas. Jezus wyraźnie powiedział: "ciało nic tu nie pomaga, Duch ożywia". Amen i koniec, Duch ożywia. I musimy w ten sposób ustawiać się, a Duch będzie ożywiał tych, którzy trwają w Chrystusie. Musimy trwać w Chrystusie, należeć do Niego przez wiarę, trzymać się Go.
Jeśli tylko widzimy, że próbuje napadać nas stary człowiek, to przeciwstawmy mu się. Nowy człowiek ma więcej siły i krzepy, żeby pokonać tego starego, niż stary, żeby pokonać nowego. A jeśli weźmiesz, że stary człowiek to Goliat, a nowy to Dawid - Dawid ma więcej możliwości pokonać Goliata. A więc wygrywajmy. Uczmy się wygrywać. Zobaczcie, że ci, którzy wygrywają, nabywają więcej śmiałości w służbie dla Pana. A więc jeśli wygrywasz w tych swoich bitwach, to jesteś coraz bardziej też gotowy walczyć też o innych ludzi, żeby walczyć o nich, o ich zwycięstwo. Masz ochotę wygrać sprawy ich życia i często wygrywasz, bo Bogu to podoba się.
Niech Bóg będzie z tobą i ze mną w tym, abyśmy o tym pamiętali, żebyśmy tego też się trzymali.
Przeczytam jeszcze z 2Listu do Koryntian, z czwartego rozdziału. To też się łączy w tej sprawie:
„Mamy zaś ten skarb w naczyniach glinianych, aby się okazało, że moc, która wszystko przewyższa, jest z Boga, a nie z nas. Zewsząd uciskani, nie jesteśmy jednak pognębieni, zakłopotani, ale nie zrozpaczeni, prześladowani, ale nie opuszczeni, powaleni, ale nie pokonani, zawsze śmierć Jezusa na ciele swoim noszący, aby i życie Jezusa na ciele naszym się ujawniło. Zawsze bowiem my, którzy żyjemy, dla Jezusa na śmierć wydawani bywamy, aby i życie Jezusa na śmiertelnym ciele naszym się ujawniło. Tak tedy śmierć wykonuje dzieło swoje w nas, a życie w was.” 2Kor4,7-12
I tak za każdym razem czytając Słowo Boże, przychodzą nam na pamięć następne miejsca z Biblii. Paweł mówi: "tak jak gorliwie wypełnialiście to, żyjąc w starym życiu dla grzechu, tym bardziej gorliwie wypełniajcie teraz to, co jest zgodne z wolą Boga, żyjąc dla Boga.” A więc przeciwstawmy się złu, przeciwstawmy się złu w sobie i wygrajmy, i uczmy się dalej wygrywać. Miejmy zwycięstwa, po których człowiek jest szczęśliwy i mówiący: "Pan napełnił mnie zwycięstwem i wygrałem". Rozumiecie, taki człowiek przychodzi na zgromadzenie i jest zadowolony: "z Panem pokonałem wrogów moich". I śpiewa razem z Dawidem: "z Panem moim pokonałem mur moich przeciwności i dzisiaj należę w zwycięskim uświęceniu do Boga." I chwała Bogu! I coraz więcej takich śpiewaków, którzy śpiewają rzeczywistość zwycięstwa, chwalebne działanie Chrystusa w ich życiu. Amen.

