NAJTRUDNIEJSZY BÓJ
NAJTRUDNIEJSZY BÓJ - część 3
Powiem wam to, co już kiedyś mówiłem, że Bóg nie jest niedbały, Bóg nie jest taki, żeby tracił czas. Ale Bóg nie zrobi czegokolwiek wbrew twojej woli. To z powodu tego, że my nie poddajemy Mu siebie, On nie czyni tego, co On umie. To my, tracąc obraz Chrystusa i to, do czego Ojciec prowadzi nas, żebyśmy byli wszyscy na obraz Chrystusa, odpychamy Jego dłonie od siebie i nie pozwalamy kształtować się a diabeł bardzo cieszy się z tego. Jeśli mamy pragnienie, żeby być jak Chrystus, tęsknimy, żeby być jak Chrystus, poddajemy się temu, żeby być jak Chrystus, modlimy się o to, szukamy Boga, żeby być jak Chrystus, całą wolą przychodzimy do Niego, żeby zmieniał nas, gotowi jesteśmy na wszystkie zniewagi, przejść wszystko, aby tylko być jak Chrystus, wtedy nie ma problemu dla Ojca, żeby to robić. I nawet, gdy cokolwiek próbuje nami zachwiać i wprowadzić niepewność, to my i tak będziemy chcieli przejść przez to, bo chcemy być jak Chrystus. Nasza wola sprzęgła się z wolą Ojca i to jest bardzo ważne w nas chrześcijanach, żebyśmy tak szli dalej. Na początku możemy robić sobie różne rzeczy i wydawałoby się, jacy to my już jesteśmy bohaterzy, jak my potrafimy to i to robić. To jest, dlatego tylko, że Ojciec czyni to, żeby pokazać, do czego chce nas zaprowadzić. Ale później rozpoczyna już ćwiczenie nas w pobożności. Najpierw widzisz, do czego On chce ciebie wprowadzić, a potem On chce ciebie tam wprowadzić zgodnie z tym, jakie jest Jego prawo, to znaczy zgodnie z tym, że ty poddajesz Mu swoją wolę, żeby tam cię wprowadził. A przez to widzisz, jaką cenę trzeba zapłacić, żeby tam wejść. Musimy przejść przez wiele prób, przez wiele cierpień.
Im więcej mamy ambicji, własnego honoru, tym trudniej będzie być nam chrześcijanami. Dlatego to, co głupie najlepiej pasuje do tego, to co nie ma wysokiego mniemania o sobie, to co wzgardzone w oczach świata pasuje najlepiej. Taki człowiek jest świadomy jak bardzo jest niewiele uznawany (nieuznawana) i teraz widzi w Bogu swoją jedyną, wspaniałą nadzieję. Nie próbuje namawiać Boga do swoich pomysłów, bo wie, że jego (jej) pomysły są nic nie warte. Takiemu jest łatwiej.
I niech Bóg pomoże nam, żebyśmy mogli z tego doświadczać, żebyśmy mogli się w tym kosztować, żeby w tobie i we mnie ta prawda biblijna pracowała coraz głębiej, abyśmy pomagali sobie nawzajem i modlili się o siebie.
Nieraz doznajemy jak diabeł napada na nas i próbuje nas zdusić gdzieś swoim atakiem. Jeśli będziemy gorliwie stać przy Panu, to później widzimy jak ten atak powoli puszcza i znika i idziemy dalej, bo Pan jest z nami. Widzimy nieraz jak wróg próbuje przenosić swój atak z człowieka na człowieka. Jednemu przechodzi, a on próbuje przenosić na drugiego. On koniecznie chce wywoływać swoje działania, żeby ludzie byli zaabsorbowani wydarzeniami cielesności, a nie duchowymi warstwami zwycięstwa w Jezusie Chrystusie, żeby wierzący ludzie więcej myśleli o tych cielesnych rzeczach, niż o duchowych, o skarbach nieba, o chwale Chrystusa, o byciu z Nim i dla Niego. On próbuje odwrócić umysł i dlatego próbuje absorbować przez te rzeczy. Dlatego Słowo Boże mówi, że złe niewierzące serce nie pasuje do zgromadzenia, bo człowiek jest bardziej skupiony na sobie i żeby to mu pasowało, niż na tym, że będzie go to wiele kosztowało by być chrześcijaninem (chrześcijanką), bardzo wiele, bardzo wiele.
Zobaczcie, że o Mojżeszu napisane jest, że on uznał hańbę Chrystusową za większe bogactwo niż skarby Egiptu. On wiedział, że skarby Egiptu nie pomogą zmienić jego charakteru, ale hańba Chrystusowa tak. I okazuje się, że Mojżesz był najpokorniejszym z ludzi. Ten człowiek poddając się Bogu, kosztował z tego uniżenia. A więc w sumie wygrał bitwę, stał się bogatym, ponieważ nauczył się chodzić nie według własnej woli, ale według woli Boga.
Przed nami jest jeszcze wiele lekcji, ale każdy dzień jest następną lekcją, bracie i siostro. Nie ma ani jednego dnia, który nie byłby lekcją. Chyba, że Bóg zrezygnował z nas, wtedy zostajemy sami ze swoim życiem i już możemy robić, co chcemy. Ale jeśli jesteśmy w tym Bożym działaniu, to cały czas doznajemy jak Duch Święty mówi do nas, wskazuje nam na pewne rzeczy, napomina nas, przypomina nam o pięknie Chrystusa i mówi: "to nie tak", albo mówi: "tak zrób", kieruje nami. Przecież jest napisane, że kogo Duch Święty prowadzi, ten jest dzieckiem Boga. A więc wskazuje nam, że tak nie można, to nie jest dobry sposób, to nie jest to, w czym Bóg ma upodobanie. Musisz to zmienić i będzie cię to kosztowało. Ty zapłacisz za tą zmianę tym, że nie zrobisz tego co chce twoje ciało, ale zrobisz to co chce Bóg. Zapłacisz ty za to, ty zapłacisz. Nie będziesz żądać, żeby inni płacili, ty zapłacisz tą cenę, żeby uczynić dobro, nie zło, żeby uczynić to, co się Bogu podoba, żeby oddać Mu chwałę w duchu i prawdzie. I to jest dla mnie i dla ciebie bardzo ważne. Pójście za Jezusem sięga daleko, daleko w kosztowność tego, co przyszło do nas z Nim. I niewielu chce płacić tą cenę, i niewielu chce płacić tą cenę.
Ewangelia Jana 10 rozdział, 17.18:
„Dlatego Ojciec miłuje mnie, iż Ja kładę życie swoje, aby je znowu wziąć. Nikt mi go nie odbiera, ale Ja kładę je z własnej woli. Mam moc dać je i mam moc znowu je odzyskać; taki rozkaz wziąłem od Ojca mego.”
Widzimy tam, że Pan Jezus mówi: "nie moja wola, lecz Twoja", ale On czyni to z własnej woli, On z własnej woli poddaje się woli Ojca. To nie tak, że jest zniewolony, zmuszony, skrępowany. On poddaje się osobiście. Nie jest to łatwe poddać się w takim doświadczeniu. Tak samo jak nie jest łatwe poddać się, kiedy atakuje cię wróg, kiedy umysł twój ma pełno różnych myśli, nie jest łatwe. Ale wtedy jak bardzo ważne jest by poddać się Bożej woli, poddać się zniszczeniu przez krzyż i oczyszczeniu przez krew Chrystusa. Mamy zwycięstwo nad diabłem przez krew Chrystusa, przez oczyszczenie. Jeśli wróg atakuje nas to jeszcze nie jest grzech, ale kiedy my dopuścimy się tego, wtedy grzeszymy.
A więc jak ważne jest by zło zwyciężać dobrem Chrystusowym, a nie pozwolić, żeby zło zwyciężyło nas, żebyśmy trafili w orszak ludzi, którzy zaczynają robić to, czego Bóg nigdy nie chciał, żeby Jego dziecko robiło. Niech Bóg pomoże nam pojąć to, że najlepiej, kiedy nasza wola poddaje się Jego woli. Najlepiej, ale i najtrudniej. Mówię wam, że najtrudniej na ziemi mają ci, którzy poddają się woli Bożej. Ale to są bohaterowie, to są ludzie, którzy pojęli krzyż, pojęli zniewagę, pojęli kosztowność tego. Oni coraz więcej upatrują zyski w zwycięstwie nad własnym "ja", niż w pokonaniu własnym "ja" kogoś. I to jest właśnie to, czego Bóg chce nas nauczyć w Chrystusie. Diabeł nauczył nas jak walczyć o swoje racje. Pan Jezus uczy nas jak poddać wolę swoją Ojcu, żeby On mógł zrobić to, co jest cenne, co jest bogactwem.
To jest trudna szkoła, ale zobaczcie, że Bóg daje nam czas. Niektórzy są w tej szkole już ileś lat. Na ile wykorzystali czas? Czasami jest tak, że młody wiekiem, wierzący człowiek wyprzedza starszego od siebie wiekiem, bo pojmuje wolę Boga i poddaje się Jego wpływowi i po jakimś czasie ten młody poucza starszego wiekiem od niego. Takim był Tymoteusz, który wyprzedził wielu starszych od niego, idąc za Pawłem w hańbę Chrystusową. I poszedł za Pawłem we wszystkim, a więc poddał się Chrystusowi tak jak Paweł. I dlatego ten Tymoteusz miał pouczać także i starszych. Paweł mówi, że pouczaj ich jak ojców, ale pouczaj ich jak żyć z Bogiem. Więc nie zależy to jedynie od tego ile masz lat w chrześcijaństwie, ale od tego ile czasu spędziłeś w wojnie i że wygrywałeś różne bitwy. Nauczyłeś się walczyć i wygrywać, przechodzić przez zniewagi, nie oddając złem za zło. Przechodzić przez oskarżenia, pomówienia, plotki, cokolwiek i nie oddawać złem za zło, ale zło zwyciężać dobrem. Na ile nauczyłeś się tego bohaterstwa Chrystusowego, na tyle możesz pomagać innym ludziom.
Ewangelia Jana 13,34.35:
„Nowe przykazanie daję wam, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem; abyście się i wy wzajemnie miłowali. Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli miłość wzajemną mieć będziecie.”
Powiedzcie, jaką cenę trzeba zapłacić, żeby nawzajem się miłować? Jaką cenę trzeba zapłacić? Całe życie położyć. Nie damy rady miłować się, jeśli nie zapłacimy tej ceny. Ne damy rady. I znowu Jezus pokazuje to samo: "Ja za was życie położyłem, miłujcie się tak jak Ja was umiłowałem." A więc nie będziemy w stanie miłować się, będziemy mieli do siebie urazy, nie damy rady wygrać z diabłem, dopóki nie położymy życia jeden za drugiego. Wtedy wygramy. Uczmy się tego. To nie jest pod potępieniem, to jest pod łaską. Jeśli coś się nie uda, możemy oczyścić się i pójść dalej, ale nie cofaj się, nie rezygnuj z tej szkoły, nie rezygnuj z tego uczenia się, nie rezygnuj z tego pola bitwy, nie schodź z tego pola bitwy. Nawet, jeśli robisz coś nieumiejętnie, ale chcesz i Bóg to widzi, to trwaj na tym polu bitwy i poddawaj się Bogu, i wzrastaj, i rozwijaj się. Kto trwa w Chrystusie, o tego troszczy się Ojciec, aby obdarzyć więcej i więcej.
A więc to nie są łatwe przykazania. Wydają się takie łatwe, ale widzimy ile przeciwności staje przeciwko tym przykazaniom i jak wierzący ludzie gubią się, nim dojdą do tego, żeby to, co one nakazują, czynić. Świadomi tego, jak potrzebujemy wzajemnie modlić się o Bożego Ducha, aby działał w nas, aby Bóg napełniał nas tym, abyśmy mogli wygrać. To jest właśnie to, czego potrzebujemy. Zawsze chcieliśmy być bohaterami, oto szansa. Mamy pomoc Ducha Świętego, mamy ku pomocy ofiarę Jezusa, aby być bohaterami, aby wygrać, aby przejść przez to, aby kiedy wróg atakuje nas, wygrać. Aby nie tyle wykazywać innym upadki czy inne rzeczy, ale zobaczyć własne i pokonać je, wygrać z nimi. I to codziennie, aby czynić to, co podoba się Bogu, aby „nie moja, lecz Twoja wola Ojcze” funkcjonowało każdego dnia w nas, kiedy wstajemy, kiedy zasypiamy.
Bóg po to posłał swego Syna, a diabeł z tym stacza bitwę. I wystarczy mu, że ludzie nie idą w tym kierunku, żeby rozwijać się, nie wzrastają w boju, nie wzrastają w dojrzałości. Już diabłu wystarcza, bo jeśli ktoś nie zbiera, ten już rozprasza, jeśli ktoś nie wzrasta, ten powoli już gubi się. A więc diabeł wie, że jeśli zatrzyma wzrost, to powoli człowiek będzie wycofywał się i powoli coraz mniej będzie rozumieć Biblię, coraz mniej będzie rozumieć Pana, śmierć, ofiarę, wszystko. Powoli będzie cofać się w rozwoju. Tak jak ktoś mógł rozumieć, czytać już wiele rzeczy, a później wchodzi w analfabetyzm, bo po jakimś czasie zapomniał już jak się czyta. I tak samo chrześcijanie zapominają poznawać Pana, poznawać, kim On jest i co to znaczy dla nas. Zwróćcie uwagę na słowa apostoła Pawła w Liście do Filipian. To nie jest tak sobie napisane. Paweł miał objawienie Chrystusa, tyle doświadczył w swoim życiu i mówi: "dalej poznać Go i skosztować z tego, Kim On jest." A więc on cały czas doznawał jeszcze więcej bitew, jeszcze więcej zwycięstw, żeby jeszcze więcej chwały Jezusa było widać w tobie i we mnie. To jest miłość. Żeby była miłość do Chrystusa, to my chcemy, żeby to On stał w każdej sprawie, a nie my. I to też nie jest łatwe ustąpić Jezusowi. Czy to jest łatwe? Jeśli dla kogoś z was jest to łatwe, to chyba nigdy nie ustępuje Jezusowi. Ustąpić Jezusowi jest bardzo trudno, ale jest to możliwe dzięki krzyżowi. Jeśli nauczymy się ustępować Jezusowi, to będziemy coraz bardziej posiadali część owocu - uprzejmość. Bo kto nie umie ustępować Jezusowi, to nie ustąpi ludziom: "i tak będę po swojemu myślał, mów, co chcesz, a ja i tak mam swoje zdanie na ten temat." Ale kiedy uczymy się ustępować Jezusowi w tym i w tym, i w tym, wtedy nauczymy się też jak ustąpić ludziom, żeby nie walczyć z nimi, nie zmagać się z nimi, nie toczyć jakichś niepotrzebnych bojów.
A więc jest to dla mnie i dla ciebie bardzo ważne, żebyśmy mogli wygrać w tej sprawie.
2List do Koryntian 5 rozdział, słowa często cytowane. I to jest dla mnie i dla ciebie bracie i siostro, bo Bóg nie chce, żebyśmy byli nie gotowi, Bóg chce, żebyśmy byli gotowi. Ale nie będziemy gotowi w tej bitwie, jeśli nie będziemy ćwiczyć się codziennie i wybierać dobro, a odrzucać zło.

