JAKIE ZNACZENIE MA DLA NAS ŚMIERĆ JEZUSA?

JAKIE ZNACZENIE MA DLA NAS ŚMIERĆ JEZUSA? - część 4

 

W życiu człowieka jest wiele zmagań dzisiaj i jest brak tego czystego, świętego zadowolenia, dlatego, że człowiek nie widzi Boga w działaniu. Cały czas człowiek próbuje zrobić coś dla Boga, albo zrobić to jakoś po swojemu. I człowiek zmierza się sam z czymś, czego Bóg wcale nie chce. Bóg chce, żebyśmy przyjmowali to, co jest w Jego Synu, bo w Jego Synu jest już to wszystko dla nas przygotowane, te wszystkie dobre uczynki. Czytając Biblię, czytamy o tym wszystkim. A więc widzimy Boży sposób na zbawienie każdego z nas, żebyśmy byli sobie bliscy, żebyśmy cieszyli się sobą nawzajem, a nie walczyli ze sobą.

O co walczysz? Jakub pisze, że te wszystkie złe rzeczy to jest wynik ciała. Przyjmij Pana Jezusa takim, jakim On jest. Skończy się twój bój, zaczniesz czynić to co jest Pańskie. Nie znaczy to, że raptem ślepniemy i nie widzimy, gdy ktoś nierozważnie wypowiada się o Prawdzie. Widzimy to, ale nie toczymy tych cielesnych bojów. Bo jeśli widzimy, że ktoś czegoś nie rozumie, tłumacząc pierwszy i drugi raz, to znaczy, że po prostu nie rozumie tego. Nie muszę spierać się z kimś, udowadniać. Mogę za kogoś modlić się, żeby Bóg otworzył umysł, żeby człowiek pojął, po co Chrystus umarł. Rozumiecie, wielu ludzi nie myśli o śmierci Jezusa. Dyskutują na temat słowa, litery, nie patrząc na śmierć Jezusa, na to, co znaczy śmierć Jezusa na tej ziemi. Dlatego, że ludzie nie patrzą na ten centralny punkt - wykonania dzieła Bożego, co do nas ludzi tam na krzyżu - dlatego jest tyle problemów, teologicznych sporów, różnych nastawień. I próbują odrestaurowywać jakieś rzeczy i wprowadzać znowu ludzi w coś tam, zamiast widzieć, że skończyło się to wszystko tam na krzyżu. Paweł mówi też o tych fałszywych braciach w Liście do Galacjan, którym nie ustąpił ani na chwilę. I co ci fałszywi bracia chcieli zrobić? Otworzę tylko na chwilę i przeczytam:

„A gdy przybyli do Jerozolimy, zostali przyjęci przez zbór oraz apostołów i starszych, i opowiedzieli, jak wielkich rzeczy dokonał Bóg przez nich.  Lecz niektórzy ze stronnictwa faryzeuszów, którzy uwierzyli, powstali, mówiąc: Trzeba ich obrzezać i nakazać im, żeby przestrzegali zakonu Mojżeszowego.” Dz.Ap.15,4.5.

A więc trzeba tych chrześcijan uświadomić, że oni muszą być jak Żydzi, jeśli chcą być zbawieni, muszą się obrzezać i wypełniać zakon Mojżeszowy. Oni w ten sposób pojmowali ofiarę Jezusa. Tak jak dzisiaj może wielu pojmuje, że to ma nam jeszcze pomóc wykonywać zakon Mojżeszowy i będzie nam łatwiej wykonywać zakon Mojżeszowy dzięki Jezusowi Chrystusowi. A więc trzeba ich napomnieć, żeby się obrzezali i wykonywali. Widocznie to ma być tylko dalszy rozwój tego co się z nami działo. Nie, to był koniec! To była śmierć. To był koniec dla zakonu. Ten zakon znalazł swoje wypełnienie w Chrystusie. Znalazł, odnalazł w Chrystusie swoje spełnienie, swój główny cel, dla którego powstał.

Paweł mówi, że już nie jest pod zakonem Mojżeszowym, ale że jest pod innym zakonem. (O tym też będziemy mówić). Jest to zakon dla nowego człowieka, zakon Chrystusa. To są piękne rzeczy. Zobaczcie ile czasu potrzebuje człowiek, żeby być z Bogiem w Bożym Duchu, żeby uczyć się Boga. Zobaczcie jak ludzie myślą sobie, że już poznali Boga, że już wszystko wiedzą i żyją w bezładzie. Już wydaje się, że tu znam Biblię, tam znam Biblię i że już jestem nie wiem, kim, fenomenem chrześcijańskim. A gdzie jest życie Chrystusa?

Przecież po to Chrystus umarł, żebyśmy my umarli z Nim i żeby On zaczął żyć w nas, żeby okazać nam swoje zbawienne życie w tobie i we mnie, żebyśmy mogli uczynić  to czego nie potrafimy uczynić bez Niego. Poznanie nadyma, miłość buduje. I teraz muszę dowiedzieć się o miłości, o Bogu, który jest miłością. I wtedy raptem rozpoznaję, że moje pojmowanie Boga, jako miłości jest zupełnie inne niż naprawdę jest Bóg. Z powodu tego wielu ludzi pozwala sobie na różne rzeczy i mówi: "Bóg jest miłością, Bóg mnie kocha, Bóg mnie weźmie." I tak człowiek daje się nieustannie oszukiwać wrogowi, co do Boga. Przyszedł Chrystus - Prawda i On mówi nam, kim jest rzeczywiście Ojciec i czego możemy spodziewać się po Ojcu.

Wiemy też, że Słowo Boże mówi o tym, że zakon był przewodnikiem do Chrystusa. Jeśli idziemy do miejsca, którego jeszcze nie znamy, potrzebujemy przewodnika i zakon był właśnie takim przewodnikiem. Ale kiedy przewodnik doprowadza nas już do celu naszej wędrówki, to co wtedy się dzieje? Już nie potrzebujemy przewodnika, bo mamy tego, do którego mieliśmy dotrzeć. Zakon wykonuje swoje zadanie jako przewodnik i doprowadził już niejednego człowieka do Chrystusa i wtedy kończy się jego prowadzenie. Poprzez ten zakon Ojciec prowadzi do Syna, bo człowiek zdaje sobie sprawę, że nie jest w stanie wykonać zakonu. Chyba, że chce się oszukiwać, albo umniejszać go o jakieś rzeczy, o jakieś prawa, co, do których człowiek mówi sobie, że już nie musi wykonywać. Nie musi, kiedy jest w Chrystusie, a musi kiedy nie jest w Chrystusie.

A więc zakon jest przewodnikiem i gdy doprowadzi do Chrystusa, kończy się jego zadanie, bo dalej prowadzi już nas Duch Boży i mamy nowe życie w Chrystusie. A więc już jesteśmy ożywieni przez Boga. Jesteśmy napełnieni Jego ożywczym Duchem, który jest silniejszy od naszego ciała. I chociaż ciało nasze jest martwe, Duch Jego ożywia. Znowu można czytać te słowa w Liście do Rzymian i widzieć je, w jaki sposób dzisiaj w tym zmartwychwstałym człowieku Bóg dalej pracuje. Pracuje tam przez Swego Ducha, napełnia mocą z wysokości, daje to, co jest potrzebne w tej wędrówce, żeby człowiek dotarł do celu. A więc potrzebujemy patrzeć na Niego, ufać Jemu, wierzyć w Niego, korzystać z tego, Kim On jest.

Otwórzmy List do Galacjan 4,1-4:

  „A mówię: Dopóki dziedzic jest dziecięciem, niczym się nie różni od niewolnika, chociaż jest panem wszystkiego, ale jest pod nadzorem opiekunów i rządców aż do czasu wyznaczonego przez ojca. Podobnie i my, gdy byliśmy dziećmi, byliśmy poddani w niewolę żywiołów tego świata; lecz gdy nadeszło wypełnienie czasu, zesłał Bóg Syna swego, który się narodził z niewiasty i podlegał zakonowi,”

Jezus podlegał zakonowi żyjąc tu na ziemi.

Gal.4,5-7:

  „aby wykupił tych, którzy byli pod zakonem, abyśmy usynowienia dostąpili. A ponieważ jesteście synami, przeto Bóg zesłał Ducha Syna swego do serc waszych, wołającego: Abba, Ojcze! Tak, więc już nie jesteś niewolnikiem, lecz synem, a jeśli synem, to i dziedzicem przez Boga.”

Już jesteś świadomym dziedzicem. Nie nieświadomym dziedzicem, bo jeszcze nierozwiniętym, prowadzonym i ćwiczonym. Ale jesteś już synem, córką, rozwiniętym dziedzicem, którzy znacie Boga i znacie Jego dzieło w was, które dzieje się przez Ducha Świętego. Dzieje się to przez przyjęcie własnej śmierci i przyjęcie życia Chrystusa. Piękne to jest! To wszystko, co ludzkie, kończy w krzyżu. Człowiek może mówić, tłumaczyć różne rzeczy, lecz Biblia pokazuje wyraźnie sposób Boży, jako jedyny sposób, który jest prawdziwy, i który działa, i który może nas przeprowadzić.

  Gdy czytamy dalej wykład apostoła Pawła w Liście do Galacjan o tych dwóch synach, jednym z niewolnicy, drugim z wolnej, to widzimy tu dwa przymierza - stare i nowe. Pokazuje przymierze i pokazuje tych, którzy są odpowiednikiem teraźniejszego Jeruzalem i przymierze i tych, którzy są odpowiednikiem nowego Jeruzalem, tego w niebie. Wyraźnie pokazuje, co dotyczy tych, którzy są w tym Jeruzalem umiejscowionym na ziemi i tych, którzy są w tym z nieba. A więc pokazuje dwa przymierza, które dotyczyły Jerozolimy i wszystkiego, co tam się dokonywało; zakonu i tych innych rzeczy, które dokonywały się pośród tych ludzi. I pokazuje nowe przymierze i prawo działającego Ducha Świętego w człowieku. Izraelita nie mógł tak tylko sobie przemieścić się z jednego przymierza do drugiego z powodu tego, że jest Izraelitą. On również musiał umrzeć, tak jak wszyscy z pogan. Dla wszystkich była śmierć. Z tego powodu, że był Izraelitą, nie mógł tak sobie wejść w nowe przymierze. Musiał też umrzeć, ponieważ był tak samo z ciała jak i my. Tak samo grzech działał w ich ciele jak i w naszym. Mógł mniemać o sobie, że jest większy, wspanialszy. Ale gdyby Bóg nie zostawił zarodzi, nie weszliby wcale. Bóg zostawił zarodzie, tak jak zostawił z pośród wszystkich narodów pogańskich. Dał prawo nawrócić się, przyjść do Jego Syna, stać się człowiekiem, który umarłszy, powstaje do nowego życia. I to jest Bóg działający. Ta nauka jest po to, żeby uświadomić to nam. Ale kto wierzy, ten będzie żyć tym codziennie. Który nie wierzy, nie będzie mieć tego. Wszystko to jest sprawa wiary i to sprawa wiary nie naszej, tylko sprawa wiary Jezusa Chrystusa w nas, która z tego Słowa czerpie to, co to Słowo zawiera w sobie.

A więc Pan Jezus podlegał zakonowi.

Dalej apostoł Paweł pisze w Liście do Galcjan 5,18:

”A jeśli Duch was prowadzi, nie jesteście pod zakonem.”

A więc sprawa jest tego, kto nas prowadzi. Jeśli zakon nas prowadzi to jesteśmy pod zakonem. Jeśli Duch, to nie jesteśmy już pod zakonem. Jesteśmy pod prawem łaski, a prawo łaski daje nam możliwość oczyszczania się, uświęcania, wzrostu, rozwoju. Piękne to jest, że ja nie muszę już po ludzku martwić się o to, by nie grzeszyć, ja mogę cieszyć się Chrystusem i chodzić przed Boskim obliczem w czystości, oczyszczony krwią Jezusa. Nie muszę się martwić. Martwiłem się kiedyś. Ale teraz nie muszę, bo Jezus oczyszcza mnie swoją krwią. Teraz moim zmartwieniem, można powiedzieć, jest to, żeby zawsze z Nim być, żeby nie dać się odciągnąć. Dlatego zawsze Jezus musi być dla mnie najważniejszy, bo w nikim innym nie mam zbawienia, tylko w Nim.

I chwała Bogu za to, że Bóg ma takie rozwiązania! Chwała Bogu za to, że możemy prowadzić piękne życie na ziemi dzięki Jezusowi Chrystusowi. Albo zupełnie tak jak Żydzi prowadzili mniemając o sobie, że są wspaniali, kiedy tak naprawdę krzywdzili się nawzajem, sprzedawali do niewoli, zabijali, wnosili bożki do miejsca gdzie nie powinny być, różne rzeczy robili. Ale kiedy Jezus mówił im, to twierdzili, że nigdy nie byli w niewoli.

  I Paweł w Liście do Galacjan używa takiego słowa, które zostało też tam dokonane: "wypędź ją, wypędź niewolnicę wraz z jej potomkiem wypędź ją, nie ma prawa dziedzictwa". A więc nie pozwolisz już być razem - zakon i łaska - nie mogą być razem. Zakon dotyczy innej sprawy, łaska innej sprawy.

  Później Paweł pisze: "Odłączyliście się od Chrystusa wy, którzy w zakonie szukacie usprawiedliwienia; wypadliście z łaski."Gal.5,4.

  A więc człowiek, który szuka znowu w zakonie usprawiedliwienia - z sabatów, jedzenia, czy z innych rzeczy, wypada z łaski, bo to nie daje usprawiedliwienia. Jeśli człowiek uważa, że tak ma czynić, niech tak czyni. Ale usprawiedliwienie jest tylko w Chrystusie. Bo Jego ofiara, Jego zmartwychwstałe życie daje nam usprawiedliwienie. A więc tylko w Chrystusie. Z żadnych uczynków zakonu nie ma usprawiedliwienia, z żadnych. Tylko w Chrystusie. I dlatego kiedy ktoś próbuje szukać usprawiedliwienia poza Chrystusem, wypada z łaski. To jest bardzo ważne, ponieważ wielu dzisiaj próbuje ludzi skłaniać do tego, żeby gdzieś tam jeszcze szukać usprawiedliwienia, w jakichś rzeczach i czuć się przez to lepszymi.

Usprawiedliwienie w Chrystusie powoduje to, że prowadzisz dzisiaj nowe życie, nowe, całkiem nowe. Masz pojednanie z Bogiem, masz wstęp do miejsca najświętszego, możesz zawsze przychodzić przed Boskie oblicze i cieszyć się tym, że On jest twoim Ojcem, że zrodził cię. To, co też powiedział Pan Jezus, że jeśli nie narodzisz się z wody i z Ducha, nie możesz nawet ujrzeć Królestwa Bożego, a co dopiero do niego wejść. Ale gdy narodzisz się już, możesz wchodzić, możesz tam być. Jesteś pełnoprawnym obywatelem Jego Królestwa. Ciesz się, więc z tego i żyj prawidłowo. Wiara powoduje to, że my żyjemy tym Słowem Bożym, że ono nie jest tylko napisane w Biblii do rozprawek zgromadzeniowych. Ono jest do codziennego życia, aby tak właśnie żyć. Tak żyć i tak myśleć, taka jest prawidłowość uratowania. Chwała Bogu! Przyjmuję Boże uratowanie.

Dążę do doskonałości, nie jestem doskonały, dążę do doskonałości, ale jestem doskonałym w Chrystusie. I to jest piękne, co Bóg przygotował dla nas. Mamy dążyć, będąc doskonałymi w Chrystusie. To jest oddzielenie nas w tym dążeniu, abyśmy nie byli tymi, którzy jeszcze próbują coś tam pośród świata, dążyć podobnie jak świat. Ale już tą nową drogą przez ciało Bożego Syna.

A więc nie będzie dziedziczył syn niewolnicy z synem wolnej, nie będzie. Jeśli ktoś pozostaje tam pod tym usprawiedliwieniem zakonu i próbuje żyć według tego, nie będzie dziedziczył z tym, który przyjął usprawiedliwienie w Chrystusie. Nie ma wspólnego dziedzictwa. Dziedziczenie jest tylko w Chrystusie. Tylko w Nim. Dlatego śmierć Chrystusa znaczy koniec, wszystkiemu koniec. Koniec wszystkim rzeczom, które się stały na tej ziemi. Koniec!

Jan 14:23