JAKIE ZNACZENIE MA DLA NAS ŚMIERĆ JEZUSA?

JAKIE ZNACZENIE MA DLA NAS ŚMIERĆ JEZUSA? - część 3

 

Umarliśmy, więc dla zakonu. Już ten mąż nie ma do nas nic do powiedzenia. Możemy używać to, co się nauczyliśmy z niego, ale On nie ma już nad nami władzy. Władzę ma Chrystus, Ten, który może zmieniać mnie i ciebie każdego dnia, gdy do Niego należymy. Dlatego On kocha tych, którzy przyjęli własną śmierć w Jego śmierci, którzy nie żyją dla samych siebie, ale dla Niego, aby On mógł ich kształtować.

Słowo po Słowie - ta Biblia jest pełna chwały, pełna objawienia Bożego, pełna wspaniałości. Gdziekolwiek zajrzysz w nią i Duch Boży będzie cię wprowadzać w to, zobaczysz Boga w Jego wspaniałości. A wszystko to dane jest dla nas przez uwierzenie Jemu. Nie przez to, że my będziemy próbować być lepsi. My przyjmujemy to całkowicie poprzez uwierzenie w Jego Syna, uwierzenie według wiary Jego Syna.

"Z Chrystusem jestem ukrzyżowany" - kiedy Paweł pisze to w Liście do Galacjan, to jest pełen wdzięczności Bogu, pełen. Rozumiecie, to jest właśnie to, kiedy człowiek zaczyna przyjmować to przez wiarę, zaczyna doznawać normalne uczucia, które towarzyszą przyjęciu przez wiarę tego, co jest prawdą. A więc normalnie człowiek zaczyna być wdzięczny Bogu. Nie można być wdzięcznym Bogu, jeśli nie przyjmiesz tego, co On dla ciebie uczynił i co czyni. Ale kiedy przyjmujesz, wdzięczność już jawi się w tobie. Zaczynasz doznawać tego, co On ci uczynił, twoje serce zaczyna bić mocniej, zaczynasz doznawać wspaniałości Boga. Zaczynasz Mu dziękować. Nie jest to efekt litery, ciała, bo ciało raz dziękuje, a raz się buntuje. To jest efekt prawdziwego dokonania Bożego dzieła w tobie, we mnie. Wtedy dopiero pojawia się prawdziwa wdzięczność. A kiedy dociera do nas coraz więcej, to wdzięczność nie ma końca, nieustannie, nieustannie wdzięczność. Coraz więcej doświadcza tego co czyni Bóg. Paweł pisał to do Rzymian. Wielu czytało to i ktoś może myślał: "takie piękne słowa, ale do tego trzeba wiele czasu, aby tam dojść". Nie. Kiedy Bóg rzekł: "niech powstanie niebo", to czy trzeba było wiele czasu, aby do tego dojść? "Niech powstanie ziemia", to czy trzeba było do tego dojść? "Niech powstaną gwiazdy", to czy trzeba było do tego dojść? Nie. To stawało się od razu. Bóg rzekł i stało się. A więc to Słowo również też tak działa. Jeśli dociera, staje się. To samo co powiedział Izajasz, że Bóg posyła swoje Słowo, a ono czyni tam gdzie dotarło to, z czym zostało posłane.

Nie dzieje się to, więc dzięki naszej sile, ani mocy, ani dzięki naszemu elokwentnemu myśleniu. Dzieje się to całkowicie poprzez przyjęcie. Bo kto przyjmie Jezusa, ten dostaje też prawo bycia dzieckiem Boga. Dzieje się to poprzez przyjęcie, nie przez siłę ludzką: "spróbuję, może się uda." Nie, przyjmujesz i już jest. Ono to czyni w nas. Nie my ożywiamy Słowo, ale to Słowo nas ożywia, jeśli dociera do nas z tym, z czym zostało posłane. Apostoł Paweł mógł tak lekko pisać: "zewleczcie z siebie starego człowieka". A dzisiaj ludzie powiedzieliby: "człowieku, jak zewlec z siebie starego, skoro on jest taki zawzięty i trzyma się mnie jeszcze mocniej, niż tylko cokolwiek byłoby w stanie trzymać się mnie." Dlatego jest tak silny oręż Boży - krzyż, aby było łatwo ściągnąć tego starego człowieka wraz z jego uczynkami i przez odnowienie w duchu umysłu swego przyoblec się w nowego wraz z jego uczynkami.

Wszystko polega na słuchaniu z wiarą, na przyjmowaniu z wiarą. Wielu myśli sobie: "a jak to Bóg sprawi?" Ja widzę, co Bóg uczynił w widzialnych jak i również w duchowych wymiarach. A więc Bóg, kiedy mówi, to ma moc to wszystko uczynić. On jest Bogiem Wszechmogącym. To, co powiedział, to uczyni. I On mówi do nas: "Wierzcie we Mnie"

„Jeśli tedy umarliśmy z Chrystusem, wierzymy, że też z nim żyć będziemy, wiedząc, że zmartwychwzbudzony Chrystus już nie umiera, śmierć nad nim już nie panuje.  Umarłszy bowiem, dla grzechu raz na zawsze umarł, a żyjąc, żyje dla Boga.  Podobnie i wy uważajcie siebie za umarłych dla grzechu, a za żyjących dla Boga w Chrystusie Jezusie, Panu naszym”. Rzym.8-11:

Jak to Paweł wytłumaczył? "Pawle, no jaśniej wytłumacz nam to".

W pewnym momencie Paweł pisze:

„po ludzku mówię przez wzgląd na słabość waszego ciała. Jak bowiem oddawaliście członki wasze na służbę nieczystości i nieprawości ku popełnianiu nieprawości, tak teraz oddawajcie członki wasze na służbę sprawiedliwości ku poświęceniu.”Rzym.6,19.

Powiedział teraz po ludzku.

Słowo Boże jest Słowem Bożym. Kiedy ono zostało tak powiedziane, to tak ono dokładnie działa. A wiec przyjmujemy je, bo wiemy, że to powiedział Bóg i jesteśmy wdzięczni Bogu za to, że On ma moc uczynić wszystko, co powiedział, i że to jest właśnie Jego sprawa. Przez niewiarę mamy spięcia, starcia, kombinacje, szarpanie się. Ludzie udowadniają swoje racje, walczą; to jest tylko wynik niedowiarstwa, bo gdy uwierzysz Bogu, to On to w tobie uczyni. Nie musisz ścierać się z ludźmi. Bóg sam pokaże poprzez przeprowadzenie ciebie poprzez te rzeczy, abyś był nieskażony od tego świata, tak jak modlił się Jezus.

Dalej Paweł pisze tak:

„Teraz zaś, wyzwoleni od grzechu, a oddani w służbę Bogu, macie pożytek w poświęceniu, a za cel żywot wieczny.” Rzym.6,22.

Teraz zaś macie takie doświadczenie. Zostaliśmy wyzwoleni od grzechu. Jak zostaliśmy wyzwoleni od grzechu? Co myśmy zrobili w tej sprawie wyzwolenia od grzechu? Przyjęliśmy wyzwolenie w Chrystusie, a wtedy w umyśle naszym zaczęły pracować myśli Chrystusowe, które są doskonale czyste i wtedy zaczęliśmy też i korzystać z tego wyzwolenia. Kiedy przyjmujemy wyzwolenie, które osiągnął Chrystus, wtedy On daje nam swoje myśli, które są zwycięskimi myślami nad grzechem, nad bezprawiem, nad tymi wszystkimi rzeczami. To On czyni w naszym umyśle tą wspaniałą rzecz, że nie patrzymy już na grzech jak kiedyś stary człowiek, z pożądliwością, ale patrzymy już ze zwycięstwem nad nim. "Grzech panować nad wami nie będzie już, bo nie jesteście pod zakonem, lecz pod łaską." I to jest właśnie to, co czyni w nas Chrystus. My możemy zmierzać się z grzechem i on powali nas za każdym razem. Ale kiedy czyni to Chrystus w nas, grzech jest pokonany. A więc chodzi właśnie o to, by przyjąć to, co uczynił Chrystus - śmierć i zmartwychwstanie, nowe życie.

Mówimy o czymś, co może człowiekowi na tej ziemi wydawać się nieprawdopodobne. Ale taki jest właśnie Bóg. On mówi o rzeczach nieprawdopodobnych w sposób najprostszy, wiedząc, co On z tym zrobi, kiedy tylko my przyjmiemy to z wiarą.

A więc mamy Pawła, który w ten właśnie sposób mówi:

„Albowiem zapłatą za grzech jest śmierć, lecz darem łaski Bożej jest żywot wieczny w Chrystusie Jezusie, Panu naszym”. Rzym.6,23.

W ten sposób właśnie apostoł Paweł przekazuje to, co objawia mu Bóg i to jest piękna rzecz, którą sam doświadczył i można by powiedzieć, że usłyszał w duchowych wymiarach Słowa Jezusa z krzyża: "Wykonało się!" Koniec! Paweł wtedy sam doświadczył, że cała jego sprawiedliwość osiągnięta z zakonu jest niczym wobec śmierci dla grzechu. Bo zakon nie mógł go wyzwolić z grzechu. Powiedział, że zakon jest dobry, ale ja byłem niedobry. Chrystus uwolnił go z grzechów. Uwolnił go też z zabiegania o sprawiedliwość według zakonu.

Naprawdę, tu jest tyle opisanego piękna w tym słowie, kiedy apostołowie piszą o tym, kiedy Jezus o tym mówi. Niech Bóg pokazuje nam to coraz bardziej i bardziej, żebyśmy zginęli my. Przecież my dobrze wiemy, co my potrafimy bez Jezusa. Ile niedowiarstwa, ile zgorzeli, ile różnych tych rzeczy potrafimy uczynić. Jezus nawet mówi, że kto nie zbiera, już rozprasza. Ile potrafimy nie zbierać? Ale w Chrystusie nie potrafimy już nie zbierać. Zawsze zbieramy, jesteśmy zbieraczami klejnotów, zbieraczami skarbów Bożych, zbieraczami myśli Bożych, zbieraczami tego wszystkiego, co Pańskie, zbieraczami tego, by Chrystus jak najwięcej był uwielbiony, aby do ludzi docierała prawda, która wyswobadza człowieka z jego grzechów.

A więc teraz wyzwoleni od grzechu, w czym mamy pożytek? W poświęceniu, w oddawaniu siebie Bogu. To jest najlepszy pożytek, kiedy Bóg może czynić to piękno. Musimy być najpierw uwolnieni, co nie znaczy, że fizycznie w całym naszym życiu jesteśmy już wolni od wszystkiego. To jeszcze to nie znaczy. To znaczy, że w Chrystusie zostaliśmy uwolnieni od wszystkiego i później przyjmujemy to. Nie tracimy ani jednego dnia. Przyjmujemy naszą wolność, którą dostaliśmy w Chrystusie, nasze zwycięstwo nad grzechem. Korzystamy z Jego ofiary codziennie i korzystamy też z życia. A krew Jego oczyszcza nas od wszelkiego grzechu, abyśmy mogli mieć społeczność z Bogiem.

Moglibyśmy sobie bardzo mocno podkreślić: "Wykonało się, wykonało się!" Jakie to ważne zawołanie! Stało się to, co potrzebne, abyśmy mogli skończyć nasze nędzne życie. Rozumiemy oczywiście też to, że to nie zakon jest powodem naszej śmierci. Nie możemy oskarżać zakonu, że nas skazał na śmierć. To tak jakbyśmy narzekali na bardzo dobrego męża, że jest tak dobry, że wszystkie nasze grzechy są ujawnione przy nim. Zakon jest dobry, to my byliśmy źli. A więc narzekanie na to, że gdyby zakon był może łatwiejszy, to byłoby łatwiej, nie ma sensu. Rozumiecie, obniżanie standardu zakonu, żeby było łatwiej wykonać go jest bezsensowne. Dlatego Jezus powiedział, że musi on być cały, żeby nikt nawet nie śmiał sobie części usuwać, części zostawiać.

I nieustannie musi być w nas i pośród nas świadomość, co znaczy śmierć Jezusa, bo ona rozprawia się ze wszelkim nauczaniem, które sprowadza nas z powrotem pod jakieś stare prawa, które chciałyby pokazać, że one są sprawiedliwością ludzką, czy, że są obowiązkowe, żeby być zbawionymi. Ktoś może żyć jeszcze według jakichś starych praw, wierząc w Jezusa Chrystusa. I Paweł mówi, żeby przyjmować takiego słabego w wierze, który jeszcze nie widzi wszystkiego w Chrystusie. Ale ten słaby w wierze nie może określić, że na przykład, jeśli nie będziesz święcić sabatu, to nie wejdziesz do wieczności, jeśli będziesz jeść wieprzowinę, to Bóg cię wyrzuci. Jeśli zaczyna to twierdzić i wymuszać na innych, to już jest to niebezpieczny wierzący, to jest ten, który stracił z oczu śmierć Jezusa. Nie wie, co się stało na krzyżu. Bo jeśli wierzy w Jezusa, a jeszcze nie umie pewnych rzeczy pozostawić i wypełnia je, ale nikogo nie oskarża o to, to przyjmujcie takiego. Bóg przeprowadzi i pomoże zrozumieć śmierć Jezusa jeszcze bardziej. Wtedy człowiek dozna, że to są cienie, które wykonały się w Chrystusie.

Możemy też powiedzieć, że Jezus Chrystus przyjął na siebie całe przekleństwo, które spoczęło na nas z powodu życia wbrew woli Bożej. Bo przeklęty każdy, który grzeszy. Zobaczmy, więc co Jezus przyjął na siebie. Ile rzeczy przyjął na siebie, żebyśmy mogli mieć czyste konto, oczyszczeni Jego ofiarą. Patrz na Jezusa, na Jego działanie. On jest tą jedyną drogą. Widząc w Nim, co On uczynił, nie podchodź do tego lekko, bo to jest dla ciebie i dla mnie bardzo ważne. Od tego zależy nasze zbawienie, nasze życie wieczne i nasze życie tutaj, według tego, co podoba się Bogu. Jeszcze raz powiem, że życie Jezusa nie podobało się nikomu, chociaż było piękne i doskonale zgodne z wolą Ojca. Judasz też z jakichś powodów wydał Jezusa. I Paweł bardzo wyraźnie wykłada to w Liście do Galacjan, że Jezus stał się za nas tym przekleństwem, tym przeklętym, który został ukrzyżowany, abyśmy mogli być uwolnieni, abyśmy nie chodzili już pod przekleństwem, abyśmy chodzili w wolności.

W innym miejscu apostoł Paweł pisze też, że końcem zakonu jest Chrystus. Może otwórzmy List do Rzymian 10,4:

„Albowiem końcem zakonu jest Chrystus, aby był usprawiedliwiony każdy, kto wierzy.”

Zakon miał uczynki. Bóg doprowadził do tego, że Chrystus umiera na krzyżu, jako ten, który przyjmuje na siebie cały wyrok zakonu za nie życie według zakonu. Przez wiarę w to, że Jezus za mnie to zrobił, jestem usprawiedliwiony. Wierzę, że On to zrobił za mnie i za ciebie, za każdego człowieka. I każdy, który to przyjmuje, korzysta z tego. I wtedy dla mnie też jest koniec zakonu. Już nie z uczynków zakonu jestem usprawiedliwiony, lecz z przyjęcia ofiary Jezusa. Tak Bóg podjął decyzję. I chwała Bogu za to, bo nikt z nas nie byłby w stanie wykonać zakonu, żeby być usprawiedliwionym. Paweł to też pisze, że kto wykona cały zakon, będzie usprawiedliwiony. Ale nikt nie jest w stanie wykonać całego zakonu.

Jan 14:23