JAKIE ZNACZENIE MA DLA NAS ŚMIERĆ JEZUSA?

JAKIE ZNACZENIE MA DLA NAS ŚMIERĆ JEZUSA? - część 2

 

Mamy więc pierwsze doświadczenie z Bogiem, który w ten sposób rozwiązuje problem ludzkości. Niech Bóg dociera do nas, bo to jest coś wspaniałego. Niech napełnia nas uświadamianiem sobie Jego działania, Jego sposobów wpływania na to w jakim  stanie byliśmy. Mówię wam, że wielu ludzi nie mając pojęcia po co Jezus umarł na ziemi, balansuje cały czas między poznawaniem Nowego Testamentu, a nadal korzystaniem  dla swojej sprawiedliwości ze Starego Testamentu. Nie pojmują co się stało. Apostoł Paweł pojął to bezpośrednio, w sposób doskonały, od Boga. Nie otrzymał tego przez człowieka, otrzymał to od Boga, bo dla człowieka to są rzeczy niepojęte. Niepojęte. Dlatego ludzie myśląc po ludzku nie zgadzają się z Bogiem, ani nie akceptują Jego działania. Dlatego też Pan Jezus powiedział: "Piotrze, nie ciało i krew ci to objawiły, ale Bóg ci objawił Kim jestem." Człowiek może słyszeć, że Jezus jest Synem Bożym i tak myśleć, ale jeśli to objawienie nie wniknie do środka kim jest Syn Boży, to ten człowiek pozostaje tylko z tą swoją wiedzą, z niczym więcej, bo nie zostaje przemienione życie człowieka. Człowiek nie oddaje chwały Synowi Bożemu tak jak On jest godzien, bo to ciało nie potrafi i nie może oddać chwały Bogu, dopóki wiara nie przeniknie tego człowieka, która pozwoli mu zobaczyć Bożego Syna w tej chwale, w której On jest, aby oddać Mu chwałę, której On jest godzien.

I to dzieje się cały czas, tak krok po kroku, dzięki Bogu. Bez Boga człowiek nawet nie może przyjść do Jezusa. Dlatego Jezus powiedział, że jeśli Ojciec nie przyprowadzi was, to żaden z was sam przyjść nie może. Wszystko zawdzięczamy Ojcu i On posłał nam Syna, żeby nas zbawić. To nie jest to, że my wymyślimy sobie chrześcijaństwo, to Bóg ustalił standard nowego przymierza. Posyłając Swego Syna skończył z tym wszystkim co zostało osiągnięte za starego przymierza.

Wszyscy zgrzeszyli. A więc mamy, że jesteśmy pogrzebani. Jak widzisz swój pogrzeb? Czy widzisz swoją śmierć tam na krzyżu? Czy widzisz swój pogrzeb, kiedy Jezus jest zanoszony do grobu? Czy widzisz swój pogrzeb? Koniec swego "ja"? Nareszcie koniec! Już nie musisz biegać koło tych ziemskich rzeczy, możesz odpocząć, jak umarły odpoczywa od wszystkich dzieł swoich. Umarłszy w Chrystusie, odpoczywamy. Dopóki nie umrze człowiek, nie może odpocząć. Wróg ma nadal gdzie znaleźć miejsce dla siebie.

Bóg nie posłał swego Syna, żeby tak sobie umarł. Śmierć Jezusa jest najważniejszym punktem dla nas ludzi. Powiem jeszcze raz: Najważniejszym punktem dla nas jest śmierć Chrystusa. Dlatego Paweł mówi: "będę się chlubił z krzyża Chrystusowego, na którym ja umarłem dla świata, a świat dla mnie." To jest nasz najważniejszy punkt - znaleźliśmy śmierć, śmierć naszego "ja". To nie jest tylko słowo, to jest rzeczywistość. I my o tym wiemy, bo znamy Słowa Jezusa.

Ludzie próbują walczyć ze sobą o chrześcijaństwo. Najlepszą rzeczą jest umrzeć. Niech walczy Bóg! Niech On napełnia nas swoim orężem, swoim Duchem. Pamiętamy co chcieli zrobić apostołowie, ogień ściągnąć na ludzi, walczyć. Jezus powiedział: "nie tego ducha jesteście." Pamiętamy Piotra, który chwycił za miecz, żeby bronić Jezusa. Jezus też nie pozwolił mu na to. A więc ciało nie ma w tym nic do zrobienia. Paweł opisał też w Liście do Galacjan owoc ciała i owoc Ducha.

A więc musimy wrosnąć. To nie może być takie sobie tylko myślenie, to musi być zrośnięcie się. Codziennie musisz być pewien (pewna), że nie żyjesz ty. To jest zrośnięcie się. Bo można agrafkę przypiąć, odpiąć, przypiąć, odpiąć kiedy się chce. Ale kiedy coś się zrośnie, to spróbuj to wyrwać. Jeśli się uda to ile trzeba się wysilić, a jeśli nie zrośnie się, to łatwo odchodzi. A więc Słowo Boże mówi do mnie i do ciebie, abyśmy byli wrośnięci, zrośnięci ze śmiercią Jezusa i wtedy będziemy też zrośnięci z Jego zmartwychwstaniem.

”wiedząc to, że nasz stary człowiek został wespół z nim ukrzyżowany, aby grzeszne ciało zostało unicestwione, byśmy już nadal nie służyli grzechowi”; Rzym.6,6.

Po co zostaliśmy ukrzyżowani wraz z Chrystusem? Żeby już nie służyć grzechowi! Sprawiedliwy z wiary żyć będzie. A więc Słowo Boże, które czytamy, które skierowane jest do nas jest po to skierowane, żebyśmy byli pewni tego co Bóg powiedział i że możemy się na tym pewnie oprzeć. Jeśli pewni jesteśmy, że to Bóg powiedział i opieramy się na tym w sposób pewny jak na Bogu, wtedy obietnica nie zawodzi nas. Wtedy staje się dokładnie to co jest napisane. Musimy o tym pamiętać, ponieważ chrześcijaństwo to nie jest to, że ludzie sobie myślą jakimi to będą chrześcijanami i co będą robić w chrześcijaństwie. Chrześcijaństwo to jest to, że my jako ludzie umarliśmy i teraz przyjmujemy to co dla nas Bóg przygotował, to co On chce przez nas uczynić. A ja jestem pewny, że to co czyni Bóg jest doskonałe, jest wspaniałe. I Bóg nadal pracuje na tej ziemi w swój własny, osobisty sposób i będzie pracował.

A więc mamy tutaj wyraźny wyrok, wydany po to, żeby Bóg mógł nas zbawić. Czy cieszysz się? Powinno być to dla nas największą radością i powinniśmy nieustannie umacniać się w tym, że śmierć dla nas to było Boże rozwiązanie, a więc  najlepsze. Ile rzeczy dzieje się z powodu cielesności, a ile z powodu Ducha?

„kto bowiem umarł, uwolniony jest od grzechu.”  Rzym.6,7.

Ten człowiek już nie musi przejmować się. Uwolniony od grzechu, to jest już uwolniony też od zakonu, który miał pilnować grzeszników. A więc z chwilą kiedy umarłeś (umarłaś) w Chrystusie, jesteś uwolnionym od zakonu. Paweł opisuje to w siódmym rozdziale Listu do Rzymian. Umarliśmy. Mężem naszym był zakon. I on prowadził nas w sposób taki jak chciał Bóg, tylko, że nie mógł nas zmienić do tego co chce Bóg. Wykazywał nam wszystkie nasze przestępstwa, odstępstwa i pokazywał to co cieszy Boga. Ale nie mógł zmienić swojej żony. Wykazał tylko, że zasługujemy na śmierć, bo nie jesteśmy tymi, którzy z ochotnego i zdrowego serca służą Bogu we wszystkim co On chce. I przyszedł drugi, Chrystus. Paweł tam opisuje to dokładnie. Przez Chrystusa umarliśmy dla zakonu, aby móc stać się żoną drugiego męża. A więc w Chrystusie umarliśmy już dla zakonu, zostaliśmy uwolnieni od grzechu. Zakon już nie ma nam nic do powiedzenia. Zakon wykonał swoje zadanie, dlatego Jezus mówi: "wykonało się!" Zostało to wykonane, zakon został zaspokojony, grzesznik umarł.

Czyż nie jest to Boże rozwiązanie? Zakon jest dobry, jest duchowy, pożyteczny, potrzebny. Jezus mówi, że nawet ani joty, ani litery nie zmienisz z zakonu. Nie wolno nic zmieniać. Ludzie nieświadomi, myślą, że mogą coś zmienić z zakonu i powiedzieć: "tą część teraz uznajemy, a tej części nie uznajemy". Jezus mówi, że absolutnie tak nie można czynić. Kto jotę, albo literę usunie, ten odpowie przed Bogiem. Cały zakon musi być zachowany, bo cały zakon jest potrzebny ku temu, żeby uświadomić ludziom, że jeśli jesteś należącym pod zakon, to on ci będzie pokazywał cały czas to, że jesteś odstępcą w tym czy w tym, czy w tym. Po to on jest. Grzech przy tym jeszcze bardziej rozmnożył się, bo jeszcze więcej okazał buntu z powodu zakonu wobec porządku Bożego. Tak jak żona, który słyszy męża mówiącego to co mówi Bóg i coraz bardziej złości się na niego z tego powodu, że napomina ją w tej czy w tamtej sprawie i robi to zło ona jeszcze więcej i jeszcze gorzej, i z jeszcze większą zawiścią. Tak właśnie postępuje grzesznik, gdy mówi się mu coś dobrego. I w Chrystusie wykonało się. Zakon musiał osiągnąć wyrok, bo tą odpowiedź ustalił Bóg. Zakon musi dojść do wypełnienia, inaczej nie mogło by być. Bóg nie zrywa raptem swoich Słów i tak jak ludzie jedno mówią, a drugie czynią. Bóg kiedy mówi, dotrzymuje swoich Słów. Zakon musi otrzymać to co tam jest napisane. Musi znaleźć śmierć grzesznika, żeby zakończyć swoje działanie i znajduje.

Czyż nie jest to Bóg? Tylko Bóg mógł ustalić takie warunki. Wypełnić je w taki sposób, żeby dać tobie i mnie możliwość nowego życia. On to wiedział już wcześniej, nim dał zakon. Przed założeniem tego świata już przeznaczył nas w Chrystusie. A więc zakon nie jest dany jako główne działanie Boga. Zakon jest tylko pewnym okresowym działaniem tutaj na ziemi. Głównym jest Chrystus. To na Niego są skierowane wszystkie oczy i wszystko Ojciec umieścił w swoim Synu. Nie tylko prawo umieścił w swoim Synu, ale również i zbawienie umieścił w swoim Synu. Wszystko co jest potrzebne do życia i pobożności umieścił w Synu. Czyż nie jest to piękne? Bóg daje nam to i daje nam przywilej - najpierw śmierć, potem zmartwychwstanie. Jakie to jest ważne! Wtedy jesteśmy usunięci my, kończy się nasze "ja", kończy się nasze zderzanie z sobą, upartość, zawziętość, kłamliwość, te różne rzeczy. Wszystko się kończy. Czyż nie jest to piękne Boże rozwiązanie? Gdy patrzę na Boga, podziwiam Go w Jego działaniu. Tylko On mógł coś takiego zrobić. My byśmy, jako ludzie, ulepszali wersję Adama i Ewy, ulepszali i ulepszali. A On rozprawił się z nią w sposób Boski, doskonały w swoim Synu. Czyż nie jest to piękne Boże działanie? Czyż to nie wywołuje podziwu dla Boga, który wyszedł nam naprzeciw, żeby ugiąć nas przed Jego zbawiennym działaniem dla nas?

Czy lubisz swoje odstępcze życie, jeśli wiesz, że Chrystus umarł na krzyżu, żeby je skończyć? Czy lubisz spierać się, złościć się, mieć niechęci, nastawienia? Czy lubisz swoje stare życie? Czyż nie lepiej, że skończyło się to na krzyżu Golgoty? Czy lubisz pychę, czy lubisz popisywanie się swoim "ja"? To umarło. Dzięki Bogu, że to umarło, dzięki Bogu, że to umarło, że nie musimy być sobie wrogami, że możemy być ludźmi, którzy są synami i córkami Boga, którzy mają Ojca w niebie. I mamy kogoś kto daje nam swoje życie, abyśmy mogli być sobie bliscy, abyśmy mogli być jedno w Chrystusie. Ale po to potrzebna jest śmierć, żeby było to piękne życie. Jeśli nie ma śmierci, nie ma pięknego życia.

Wielu ludzi zostało zanurzonych w chrzest. Ale ilu ludzi złączyło się ze śmiercią Jezusa i do końca swoich dni są złączeni ze śmiercią Jezusa, żeby nigdy nie wydobyć z tego chrztu swego starego "ja" i żeby nie pozwolić mu znowu żyć? Ilu ludzi codziennie umartwia swoje stare "ja", trzyma je w tym miejscu chrztu, gdzie nastąpiło złączenie, przyjęcie tego złączenia przez wiarę, przez wykonanie tego co ustalił Pan Jezus Chrystus, zgodnie z wolą Ojca? W śmierci Jego, nasza śmierć.

Wiecie, kiedy patrzę na Boga, to wzbudza we mnie podziw i cieszę się, że On potrafi rozwiązywać wszystkie sprawy w sposób Boski, doskonały, wspaniały. On nie potrzebuje doradców. Sam jest doskonały i cokolwiek czyni, jest to doskonałe. I zawsze każdy, który przyjmuje Boga, przyjmuje to co On czyni, poddaje się Jego woli. Przyjmuje on również Boże działanie w swoim życiu, najlepsze jakie tylko jest możliwe.

Pan Jezus mówi, że On miłuje tych, którzy doszli do tego samego przekonania, że skoro On umarł, to wszyscy umarliśmy. Słuchajcie, to nie jest tylko tak, że ja wiem, że to jest napisane w Biblii. Ja codziennie muszę być martwy i ty też, martwy dla sposobów życia tego świata, dla tego, co zostało wytworzone poprzez grzeszne, odstępcze życie na ziemi. Martwy. Martwy dla swoich pomysłów, martwy. Jezus to wyraźnie mówił, kiedy chodził po ziemi. Paweł też pisał: "doznać Jego śmierci, aby dostąpić Jego zmartwychwstania." Biblia jest napełniona tym wspaniałym objawieniem Bożym. Czy czytając Biblię rozumiesz to, że Bóg nie daje ci już prawa żyć, bo Jego Syn umarł na krzyżu? Czy nie jest to najlepsze rozwiązanie dla nas lękliwych, strachliwych, niepewnych? Najlepsze. Człowiek martwy już się nie boi. Kiedy jesteś wszczepiony w śmierć Chrystusa, niknie lęk o jutro. Lęk o jutro zjawia się wtedy, kiedy człowiek zaczyna coraz bardziej puszczać się Jezusa.

Jan 14:23