Boża łaska okazana wszystkim ludziom
Boża łaska okazana wszystkim ludziom – część 2
Lecz nie widzimy tego, żeby Bóg przestał miłować człowieka. Powiedział, że pośle Kogoś, kto przyjdzie uratować. Chcę, żebyśmy bardzo wyraźnie zobaczyli to. Bóg z powodu grzechu otoczył tą ziemię śmiercią, dlatego, żeby żaden grzesznik nie mógł przedostać się dalej. Z powodu grzechu jest śmierć.
Boży ludzie, którzy byli wcześniej, za starego przymierza, kiedy umierali, mówili: "Boże, tam nie ma chwalenia Ciebie." Oni nadal chcieli chwalić Boga, ale wiedzieli, że to jest miejsce, gdzie się leży i koniec, gdzie pospołu wszyscy leżą. Bo wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej. Ale ich serca tęskniły do Boga. One otrzymywały poznanie od Boga, że przyjdzie Ktoś na tą ziemię, który przyjdzie uratować człowieka od grzechu. Oni wypatrywali, tęsknili, badali, doświadczali: "kiedyż, kiedy przyjdzie Ten, który ma nas uratować?" Oni mieli piękne zrozumienie. Job mówił: "lecz ja wiem, że mój Zbawiciel nad prochem moim stanie i będę oglądał Jego oblicze i będę z Nim." On wiedział, że Pan przyjdzie po niego, bo on czekał na Pana. On był gotowy uczynić to co chce Bóg, na ile tylko potrafił to robić. Ci, którzy przychodzili do Pana, pociągnięci przez Pana, doznawali: "przyjdzie w końcu, przyjdzie na ziemię."
Jakże szczęśliwy musiał być Symeon w świątyni. Podnosi małe dzieciątko i mówi: "To jest Zbawiciel. Dziękuję ci Boże, że dałeś moim oczom oglądać Zbawiciela."
Jak przyszedł Jezus? Ziemia nadal jest otoczona śmiercią. Nie można z niej inaczej wydostać się jak poprzez śmierć. On przychodzi na tą ziemię z konsekwencją, że nie opuści jej inaczej, jak tylko przez śmierć. Przychodzi w konsekwencje naszych grzechów całkowicie. Nie zostawia sobie żadnej furtki. Zapiera się wszystkiego kim był. Był Bogiem. Zapiera się tego wszystkiego, zostawia to wszystko. Przychodzi na ziemię, aby stać się takim samym jak my. Od czasu kiedy przyjął ciało od Boga Ojca, przyjął również rozwiązanie przez śmierć na krzyżu. Jezus mówi: "Nie chciałeś ofiar, lecz ciało dla mnie przysposobiłeś. Oto przychodzę, by wypełnić wolę Twoją" (Hebr.10,8.9). Na co On tu przychodzi? Przychodzi na tragedię, przychodzi na ciemność. Lecz ciemność Go nie przemogła. Wchodzi w pełną ciemność. Ta ziemia jest cała w ciemnościach. Ludzie błądzą, kręcą się, nie wiedzą o co chodzi. Jedni mówią tak, drudzy mówią inaczej, jeszcze ktoś mówi zupełnie co innego.
I przychodzi Światłość i zaczyna świecić. Ludzie zaczynają słyszeć Słowa, których nigdy wcześniej nie słyszeli w taki sposób mówione. Bo mówi Ktoś, kto wie co mówi. Jedyny, który wie co mówi, gdyż przyszedł od Ojca. Mówi: "gdybym powiedział, że nie znam Ojca, byłbym kłamcą takim samym jakimi i wy jesteście. Lecz Ja znam Ojca i mogę objawić Go wam".
Przyszedł do nas ludzi na tą ziemię w całą tą naszą ciemność, żeby nas uratować. I ciemność Go nie przemogła. Przemogła wszystkich ludzi, lecz Jezusa, Pana naszego, nie przemogła. To jest piękne dla nas. Był tu Ktoś, kto nigdy nie uległ diabłu. Nigdy nie uległ żadnej pokusie, nigdy nie popełnił niczego wbrew Ojcu, chociaż miał takie samo ciało jak my. Wołał, modlił się, jak czytamy w Liście do Hebrajczyków, z płaczem i wołaniem, bo wiedział, że czeka Go śmierć. I ze względu na pobożność został wysłuchany, jak czytamy.
O nas też jest powiedziane, że ze względu też na pobożność Chrystusową jesteśmy przyjmowani. Mamy więc w sobie tą pobożność z natury Chrystusa w nas.
Ciemność nie przemogła jasności. Ale ta jasność była tylko jedna, w Chrystusie. Jezus chodził i tam gdzie On był, tam była światłość. Jezus mówił: "Ratujcie się, póki światłość macie". Tam gdzie był, tam była światłość. Ale gdzie Go nie było, tam nadal była ciemność. Nie wystarczyłoby gdyby sam Jezus Chrystus chodził po całej tej ziemi, ewangelizowałby cały czas na okrągło wszystkie pokolenia i wszystkie pokolenia żyłyby tak jak Piotr i inni apostołowie. Myśleliby o sobie; kto jest większy, kto będzie zajmował lepsze miejsce. Nic to by nie dało. Pan Jezus wiedział jacy oni są. Powiedział im, że kiedy przyjdzie największe doświadczenie, rozproszą się i uciekną, nie wytrzymają próby. Po prostu nie byli gotowi na to.
Zobaczmy to bardzo wyraźnie. Gdyby Jezus tutaj nigdy nie przyszedł, nie mielibyśmy żadnej nadziei, żebyśmy kiedykolwiek poszli poza śmierć. Czy rozumiemy?! Nigdy! Nie moglibyśmy sobie nawet wymarzyć tego, że moglibyśmy być z Bogiem na zawsze, gdyby Jezus tutaj nie przyszedł. Musimy mieć to w sercach naszych i docenić to, że Pan tutaj był, jako światłość, która oświeca każdego człowieka, i która pokazuje nam, że On tutaj był. Jaka wielka nadzieja jaka wielka zachęta! Był tutaj i wszelkie moce ciemności próbowały pociągnąć Go w oskarżenia, pokuszenia na pustyni, pokuszenia w tym i w tym i w tym i szukali gdzie Go złapać za słowo. On okazywał miłość, ciepło, przebaczenie. A oni kombinowali tylko gdzie Go chwycić, żeby oskarżyć Go. Nie wiedzieli, że są przeciwko samym sobie. Byli oszukani przez diabła. Jezus wiedział o tym. Przeszedł przez te wszystkie doświadczenia i nie dał się nigdzie wciągnąć w gorycz. On mówi w miłości do nich: "Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą co czynią". Nie wiedzą co czynią.
I tak jak do mnie dociera, wielu ludzi nie wie co czyni, dlatego uderzają w bliźniego, dlatego są agresywni, dlatego są kłótliwi. Dlatego obrażają się i odchodzą od Kościoła, bo nie wiedzą co czynią. Nie mają zrozumienia, że Chrystus przyszedł właśnie po to, żeby oni byli uwolnieni od tego wszystkiego, jak mówiliśmy na popołudniowym zgromadzeniu. Żeby oni mogli z powodu tego, że Chrystus tutaj przyszedł, zaprzeć się siebie, wziąć krzyż i pójść za Nim.
Niech ten obraz stoi bardzo mocno w naszym sercu. Ratunek przyszedł z góry. Pomoc przyszła nam z góry. Niech to nas bardzo mocno zachęca do tego, żebyśmy trzymali się Pana. On może poprowadzić nas bardzo daleko.
Chcę mówić co stało się przez Pana naszego Jezusa Chrystusa. Przez Niego stała się na tej ziemi łaska i prawda. Jedno i drugie jest nam bardzo potrzebne. Z powodu łaski możemy skorzystać ze wszystkiego co Bóg obiecał nam dać. Z powodu prawdy wiemy co nam obiecał. Jedno i drugie stało sie w Chrystusie dla nas widoczne. To jest światłość. Musimy to mieć jako ludzie, którzy wyznają Chrystusa, żebyśmy byli wdzięczni za to, co Bóg uczynił dla nas, żebyśmy wiedzieli za co mamy być Bogu wdzięczni i żebyśmy to przyjmowali, korzystali z tego, że Jezus tutaj był, żebyśmy nie dali się z powrotem wciągnąć się w świat. Żebyśmy mogli być uratowani, to musieliśmy opuścić ten świat.

