Jak mamy budować? - rozważania z I Koryntian 3,10-23;

Jak mamy budować? – rozważania z I Koryntian 3,10-23; Część 5

Paweł nawet poszedł do Jerozolimy, aby sprawdzić, czy to co robi, jest zgodne z tym co oni robią. Aby przypadkiem nie błądził gdzieś, nie chybił.

Ważne jest więc dla każdego z nas sprawdzić, czy to co się z nami dzisiaj dzieje, czy to jest Chrystus i czy to dzięki Niemu my to wszytko czynimy dzisiaj i czy my jesteśmy ze sobą połączeni. Jeżeli nie jesteśmy połączeni miłością, to ta budowla jest taka, że dzisiaj ten szarpie w tamtą, a jutro tamten szarpie w tą stronę. A później następnego dnia komuś się zwidziało i na siłę szarpie w przeciwnym kierunku. Można powiedzieć, że to jest budowa szarpana a nie spoista. Kto się bardziej uprze, w tego kierunku ta budowa się porusza. Taka budowa nie może rosnąć. Ona musi być spojona miłością do Chrystusa i do siebie nawzajem. Możemy zbadać siebie i zobaczyć czy nasze relacje, czy nasza spoistość to jest to, że jesteśmy w jednym zgromadzeniu, czy nasza spoistość to jest to, że się nawzajem miłujemy. Nie możemy budować się bez miłości. Jeśli nie mamy do siebie miłości, możemy powiedzieć, że robimy coś takiego: wiele machamy na placu budowy, ale nic w tych rękach nie ma. Nie ma nic z tego, tylko wygląda na to jakby coś się działo, ale nie ma z tego żadnego pożytku. Dopiero miłość pozwala, że ta budowla jest prawidłowo czynna, że widać, że ludzie pracują i widać wzrost zboru, rozwój Kościoła. Bo to musi być widoczne, prawda? To nie jest wirtualna budowa, na której my tak sobie mówimy. Nie. To są rzeczywiste kamienie, tak jak czytał Leszek z Piotra. Rzeczywiste, żywe kamienie, które nawzajem się budują. Prawdziwi ludzie, a określając Słowem Bożym, żywe kamienie, dzięki Jezusowi Chrystusowi.

Żywe kamienie to są takie, które muszą czerpać życie z Życia. Muszą czerpać, one są żywe, nie martwe. One potrzebują Życia, żeby żyć. To są żywe kamienie. Martwe nie muszą mieć życia, ponieważ są martwe same w sobie. Możesz zrobić z nimi co chcesz. Ale żywe muszą być kształtowane dzięki życiu Jezusa Chrystusa. Więc my możemy być częścią tej budowy, kiedy życie Jezusa przenika nasze życie i czyni nas żywymi. Inaczej to my dobrze wiemy jak jest: 10 ludzi – 10 pomysłów, 10 terminów. I nikt nigdy nie ma czasu zgodnie z tym, kiedy ten drugi ma czas. Jak jeden ma czas, to drugi nie ma czasu. Po złości.

I bardzo często tak się dzieje, że ludzie nie pracują ze sobą, bo są do siebie źle ustosunkowani. Nie chcą ze sobą współpracować, bo ktoś nie zrobił tego w tym czasie, a ktoś nie zrobił tego w tamtym czasie. I ten też nie zrobi. Rozumiecie? Już nie miłość, ale złość zaczyna bazować w tym miejscu i czyni tą budowę nieużyteczną. Znamy to. To jest wróg, który chce przeszkadzać, żeby kiedy ja chciałem, to ty nie chciałeś. Zaraz diabeł przychodzi: „odwdzięcz się, on będzie też chciał kiedyś. Pokażesz, że ty możesz też powiedzieć 'nie'. ” Diabeł przychodzi po to, aby przeszkadzać, aby niszczyć. On nie chce pomóc nam ratować się, nie chce. To nie jest ktoś, kto nam pomaga i zawsze nam jest głupio, kiedy go posłuchamy prawda? Wiemy, że to było stracone, to było niedobre, że to nie było zbudowanie dla braci, ani dla sióstr, to była nasza strata czasu. Coś niepotrzebnie zrobiliśmy, to nawet nie była słoma, to był grzech, z którego musimy się oczyścić przez krew, nie przez ogień.

„...na którym i wy się wespół budujecie na mieszkanie Boże w Duchu”. Jest to coś pięknego, być zachwyconym w tym i doznawać tego. Wiecie, kiedyś w czasach komunizmu, bardzo często była pokazywana jakaś budowa i ludzi, którzy śpiewali na tej budowie. Budowa szła ze śpiewem. To był taki pokaz, jak wszyscy się cieszą budując, jak razem współpracują. Jakiś tam Pstrowski położył 3 tys. cegieł przy współpracy z innymi i ta praca rosła, itd. Pokazywano jak dobrze jest na tej budowie. Można powiedzieć, że kiedy ludzie to widzieli, myśleli sobie: „Jaki to piękny kraj i jak tu warto żyć ”.

Dla każdego z nas musi być wiadome, że na budowie Jezusa Chrystusa, która ma wzrastać, musi też być śpiew. Jeśli brakuje śpiewu budowa będzie sucha, smutna i bardzo mozolna, jeśli będzie się w ogóle posuwać do przodu.

Paweł pisze dalej do Efezjan w piątym rozdziale, wers 18:

„Bądźcie pełni Ducha, rozmawiając ze sobą przez psalmy i hymny i pieśni duchowne, śpiewając i grając w sercu swoim Panu. Dziękując zawsze za wszystko Bogu i Ojcu w imieniu Pana naszego Jezusa Chrystusa ulegając zawsze jedni drugim w bojaźni Chrystusowej”.

Ja widzę po prostu, że wróg bardzo nie chce aby serca były szczęśliwe i zadowolone. Bardzo nie chce i może budowę zatrzymać, tak jak kiedyś chciał zatrzymać odbudowę Jerozolimy za czasów Nehemiasza i Ezdrasza, szyderstwem, kpiną, skłóceniem, nastawieniem na proroków. Chcieli wprowadzić męża Bożego w grzech, z którego powodu Bóg musiałby stanąć przeciwko niemu. Diabłu zależy na tym, aby ta budowa się nie posuwała, więc będzie chciał włożyć czy rozdrażnienie, czy cokolwiek, żeby tylko zatrzymać. Podczas gdy Duch Święty chce włożyć pieśń. To jest coś ciekawego, że przez psalmy, pieśni duchowne, hymny, nie przez jakieś podśpiewywanki, ale coś co ma treść tej budowli w sobie, treść Fundamentu. To nie są śpiewanki o czymkolwiek, jakie niebo fajne, ptaszki latają, to jest śpiewanie o Fundamencie, o sile Fundamentu, o mocy Fundamentu, o chwale Fundamentu, o złączeniu przez ten Fundament z Bogiem, z Ojcem Wszechmogącym. To są śpiewy i hymny o tym jaki On jest. One wywyższają Jego nieustannie i tak ta budowa śpiewając sercem wdzięcznym Panu i chwaląc Go nieustannie, podnosi się wzwyż i wzwyż, do góry.

Jan 14:23