Jak mamy budować? - rozważania z I Koryntian 3,10-23;
Jak mamy budować? – rozważania z I Koryntian 3,10-23; Część 2
Niech Pan nam pomoże dziś wspólnie razem zrozumieć to piękno budowania,aby się tym zachwycać. Dziś diabeł wykorzystuje każdą okazję, aby oskarżać, „że ty się nie nadajesz do budowania” i taki człowiek spuszcza ręce, bo się nie nadaje. Tak nie może być. Trzeba wznieść ręce do Pana, bo Pan ma wszelki potrzebny materiał. Paweł też pisał, że my się nadajemy, dzięki cudownej łasce Boga, którą On okazał nam w Jezusie Chrystusie. Rozważmy więc te słowa Pawła, aby to mogło nas jeszcze bardziej umocnić i przybliżyć w tym budowaniu ku Panu, aby mieć chęci brania, czerpania od Pana tego co nam jest potrzebne, na ten dzisiejszy czas, w którym żyjemy.
Tu jest ciekawie napisane, w innym przekładzie:
Ale niech każdy uważa jak nadbudowuje. Gdyż innego fundamentu nikt nie może położyć na równi z tym co jest ustanowiony i którym jest Jezus Chrystus.
I tak skupiłem się nad tym „nadbudowuje”, ponieważ rzeczywiście jest tak, że fundament został już położony i fundamentu nie da rady zmienić. Tu Paweł pisze w jasny i przejrzysty sposób, że jest już fundament, którego już nikt nie zmieni, ani takiego samego już drugiego nie uczyni. Jest to Jezus Chrystus wczoraj i dziś, i będzie ten sam na wieki. To jest właśnie fundament, na którym ktoś może tylko coś nadbudować, jedynie coś postawić. I tak właśnie na przestrzeni wieków ludzie się trudzą, nadbudowują i bardzo często, jeśli to polega na człowieku, widzimy, że to słoma.
Żebyśmy tu nic źle nie zrozumieli, że zbawienie jest rzeczą pewną i teraz „rób co chcesz a i tak zbawiony będziesz”. Nie. Nie o tym Paweł pisze.
Tu jest też napisane: „będzie zbawiony, ale tak tylko jak wśród ognia”. Więc rzeczywiście, jak z ognia człowiek wychodzi dzięki Bogu, tak dzięki Bogu jedynie będzie zbawiony. Jeśli ktoś będzie pokładał swoją nadzieję w Bogu, będzie mógł być zbawiony. Jeśli ktoś nie będzie pokładał swej nadziei w Panu Bogu ten odpadnie. To jest jasne i to wiemy.
Przypomniał mi się również fragment z 1 listu Piotra 2:3-8
„gdyż żeście zakosztowali, iż dobrotliwy jest Pan. Przystąpcie do niego, do kamienia żywego, przez ludzi wprawdzie odrzuconego, lecz przez Boga wybranego jako kosztowny. I wy sami jako kamienie żywe budujcie się w dom duchowy, w kapłaństwo święte, aby składać duchowe ofiary przyjemne Bogu przez Jezusa Chrystusa. Dlatego to powiedziane jest w Piśmie: Oto kładę na Syjonie kamień węgielny, wybrany, kosztowny, A kto weń wierzy, nie zawiedzie się. Dla was, którzy wierzycie, jest on rzeczą cenną; dla niewierzących zaś kamień ten, którym wzgardzili budowniczowie, pozostał kamieniem węgielnym, ale też kamieniem, o który się potkną, i skałą zgorszenia; ci, którzy nie wierzą Słowu, potykają się oń, na co zresztą są przeznaczeni.”
„Gdyż żeście zakosztowali, iż dobrotliwy jest Pan”. I tak zaświeciła mi taka myśl w sercu, że bez zakosztowania jak dobrotliwy jest Pan, nie będę dobrym budowniczym. Bez zakosztowania jak cenny mam skarb w tym kamieniu, nie będę dobrze budował. Im więcej zakosztuję, jak wielki mam skarb podany w budowie w tym fundamencie, jak wielką on dla mnie jest podporą, jak wielkim skarbem jest ten fundament, to rzeczywiście będę lepiej budował, jeszcze pełniej, jeszcze lepszych będę dobierać materiałów. To jest naprawdę niesamowite.
Tu jest napisane, że możemy się budować jako kamienie żywe w dom duchowy. I tak wracałem do tego trzeciego wersetu: można się tylko budować, kiedy zakosztowałem Jezusa Chrystusa, kiedy zrozumiałem na czym polega ta trwałość tego materiału, na czym polega ta charakterystyka tego najlepszego materiału. Jeśli zrozumiem to, że to nie polega na tym jak ja misternie ten materiał sobie obtłuczę, wyszlifuje itd., tylko zależy to od tego, jak ja ten materiał poznam, jak ja go przyjmę, jak ja go zakosztuję. Od tego zależy jak moja budowla będzie postępowała. Tak też zrozumiałem, że zawsze w całym ciągu tego budowania na Chrystusie muszę mieć cały czas powrót do doskonałości, zachwycenia się tym Kamieniem Węgielnym. I to jest też zasada, jak podejmować budowlę.
W Jeremiasza 48,9 czytamy: „Przeklęty, kto wykonuje dzieło Pana niedbale”. W tych słowach widzę, że jeśli podszedłem do tego dzieła, jakim jest budowanie Kościoła na fundamencie, na Jezusie Chrystusie i stawanie się cząstką tej budowli, to biada mi, jeśli wykonywałbym to niedbale. W każdej pracy, którą wykonujemy w swoich miejscach zamieszkania, widzimy, że jeśli wykonujemy ją niedbale to ona się sypie, albo dostajemy po uszach od szefa. Tutaj na tej ziemi wszystko jest wadliwe, niedoskonałe, a w Chrystusie – materiał doskonały. Dlatego Bóg nałożył na nas odpowiedzialność, że biada nam, jeśli to dzieło będziemy wykonywali niedbale. W tym tłumaczeniu jest nawet napisane, że jeśli do sprawy Bożej podejdziemy niedbale, to biada nam. Przeklęty taki, który do sprawy Bożej tak podchodzi.
Widzimy jaka jest odpowiedzialność na ludzie Bożym, jaka wielka odpowiedzialność tkwi na dzieciach Bożych. Z jednej strony rozkosz, zachwycenie się Chrystusem, podziwianie materiału, a z drugiej strony wielka odpowiedzialność, żebyśmy nie zniszczyli tego, co można osiągnąć poddając się Budowniczemu.

