Wolność chrześcijańska
Wolność chrześcijańska – część 7
W głównej mierze, w tym „wszystko wolno”, chodzi o to, abyśmy się budowali na dom dla Boga. Teraz każdy z nas musi mieć świadomość, czy to co robię jest budulcem Bożym. Czy jest ku zbudowaniu dla chwały Boga? Wszystko mi wolno, wobec każdego z was, wszystko mogę zrobić, ale jeśli jestem wolnym człowiekiem, to zrobię to, co zbuduje. Jeśli zaś nie jestem wolnym człowiekiem, to zrobię w pewnych momentach to, co chcę, a to jest różnica. Ponieważ w tym „co chcę”, może być chęć dołożenia komuś w jakiś sposób, czy chęć wywyższenia się, cokolwiek. Ale jeśli to jest Chrystus, to służy ku zbudowaniu.
Zauważyłem, że kiedy człowiek „dobrze stoi w Panu” i kiedy wróg popełni coś niedobrego, to taki człowiek jest gotowy dać mu szansę. Wróg wykorzysta ten moment, ale człowiek Boży potrafi dać szansę. Kiedy stoi w Panu, chce zbudować, nie zniszczyć.
I dla nas teraz jest ważne: czy to jest budowanie dla Pana, czy to jest mój schemat budynku? Jaki plan mną kieruje?
I znowu wracamy. Co jest najważniejsze? Słowo Boże. Jezus mówi: „Jeśli wytrwacie w Słowie Moim, poznacie prawdę”. Nie moje myślenie, nie mój schemat życiowy, ale Słowo Pana Jezusa jest tym planem, na którym mogę zobaczyć, czy to co robię teraz jest budowaniem, czy nie budowaniem? A jeśli nie budowaniem, to stawianiem czegoś na piasku, co nie wytrzyma próby, ani doświadczenia. Coś co może się czuć w tym momencie fajnie, ale gdy przyjdzie próba, to runie.
Pomyślmy, o co chodziło apostołowi „niech nikt nie szuka własnej korzyści, lecz korzyści bliźniego”. Przecież to jest naszą naturą szukać swojej korzyści, to jest naturalne w nas ludziach! Ale to, co jest naturalne w nas ludziach, musi umrzeć, żeby stało się to, co jest Boże.
Czy rozumiemy, że kiedy Bóg mówi o budowaniu, to mówi o uniżaniu się wobec siebie nawzajem? O służeniu sobie nawzajem? O tym mówi Bóg. Nie bądźcie panami, ani nie stawajcie się niewolnikami ludzi. O tym mówi Bóg. Jeśli jesteście w mojej sprawie, to budujcie się nawzajem na dom dla Boga. To znaczy, że ten dom, musi być napełniany. Nie może być przyobleczony niechęcią, kłamstwem, obłudą, złośliwością, nie może być, bo to nie jest dom dla Boga i On nie będzie mieszkał w takim domu. Musi to być dom zgodny z Jego wolą. Czyli jaki?
Słowo Boże wyraźnie mówi, że dom Twój jest przyobleczony świętością po wszystkie czasy. Więc musi to być dom, który jest inny niż domy tego świata. A więc muszę zobaczyć, czy ja jestem podobny do domów tego świata, do ludzi z tego świata, nawet najlepszych, ale ze świata. Czy ja jestem gdzieś podobny do nich? Jeśli tak, to nie należy to do Pana. Jezus mówi: „Ja nie jestem z tego świata. Królestwo moje nie jest z tego świata, więc moi poddani będą walczyć niezgodnie z regułami tego świata”.
Jak nabrać siły, żeby wspólnie dodać sobie otuchy w walce, która nie jest podobna do walki żadnej armii tego świata? Nawet tych, którzy idą do trędowatych, czy zbiórka na jakieś pomoce, świąteczne orkiestry, jakieś inne, nawet w tym Bóg nie ma upodobnienia. Bo to, co jest dla Jego chwały, jest całkowicie inne, bo czyste, uwolnione od ego, od robienia czegoś dla samego siebie, dla własnej chwały. Ile zmiany musi w nas nastąpić, żeby być przemieszczonymi z ego na JEGO? Ile zmian musi w nas nastąpić?
Zdajemy sobie sprawę, że to jest kolosalne przewrócenie wszystkiego w nas. Nie mówię co ja chcę, ale gotowy jestem przyjąć i zaakceptować to, co chce Chrystus. I wtedy On czyni mnie wolnym, uzdatnia mnie, czyni mnie gotowym.
Nie osiągniemy tego nigdy, jeśli nie będziemy mieć z Nim codziennej relacji, kiedy On nas będzie napełniał tym, co dobre, by nie mieć udziału w tym, co złe. Wtedy jest ochota do budowania według woli Bożej.
Zwróćcie uwagę, że są zgromadzenia, rozmowy, które wydają się „gorące”, ale po tym wszystkim nic nie wynika. Czy jeśli Jezus coś mówił, to czy coś z tego miało wyniknąć? Zawsze. Jeśli On powiedział jakieś Słowo, to ono nam daje wyjście, albo nas osądzi. Żadne Słowo nie zostało wypowiedziane w taki sposób, że można je posłuchać i potem zrobić co się chce, a ono nie będzie miało znaczenia.
Nigdzie nie znajdziesz takiego Słowa Jezusa, że możesz zrobić inaczej, niż ono mówi, a nie będzie żadnych konsekwencji. Każde Słowo, albo zrobimy tak, jak On mówi, albo będziemy przez nie osądzeni, że nie posłuchaliśmy go. Każde jedno Słowo Jezusa. Rozumiemy to? Nie wybiórcze, nie które nam pasuje. Każde Słowo, które On wyrzekł, albo nas pobłogosławi, albo osądzi. Nikt tak nie mówił jak On mówił. Nikt.
Paweł mówił: „Teraz ja mówię, nie Chrystus. Duch Boży działa we mnie, ale teraz ja mówię, a nie Pan. Teraz ja mówię. Możesz postąpić jak uważasz, ale teraz ja mówię. ” Ale jeśli Jezus mówi, nie możesz postąpić jak uważasz. Musisz zrobić tak jak On mówi.
I tak siadamy do Biblii, i otwieramy Ewangelię i zastanawiamy się. Te proste Słowa Jezusa mówią mi, że albo będę trwał w tym Słowie i wtedy poznam prawdę i ona mnie wyswobodzi, albo uznam je tylko za naukę i będę wiedział, że tak Jezus mówił, ale nie będę trwał w tym Słowie codziennie, tylko zostanę niewolnikiem tego świata. To jest codzienna praca, codzienne trwanie, codzienne chodzenie z Panem. To jest coś, co musi być najcenniejsze i najważniejsze w nas. Jezus powiedział, że to nie może być drugie, trzecie, czwarte. To musi być priorytetowe dla nas! I wtedy uczymy się, czy jemy, czy pijemy, czy cokolwiek robimy, wtedy robimy to dla Niego.
Czasami zły humor może być przeciwnością. Ze złym humorem nie idzie dobrze pracować. Bo cokolwiek ktoś powie, to już masz odzywkę i to ciętą. Nie błogosławioną, nie budującą.

