Wolność chrześcijańska

Wolność chrześcijańska – część 2

Dopóki widzę Jezusa wszystko jest zasłonięte, nic nie ma wartości, wszystko jest stracone. A kiedy tracę Jezusa z oczu, to właśnie Jezus traci wartość w moim sercu, a rzeczy, jakieś wydarzenia nabywają wartości. Stwierdza się to po tym, że człowiek nie ma już takiego serca, aby być z Panem. Można rozpoznać czy ono jest z Panem, czy nie jest z Panem, czy człowiek szuka Pana, czy już nie.

Naprawdę, kiedy człowiek oddala się już od Pana, to nie ma emocji połączenia z Panem i wszelkie bycie z Panem staje się utrudnieniem. To tak, jak kogoś się już nie kocha, to ciężko być z nim, kiedy się kocha już kogoś innego. Podobnie jak mąż, który zdradza swoją żonę, przestał ją kochać, a zaczął kochać drugą kobietę. Gdzie go ciągnie? Kiedy wpada nawet do domu, to myśli jak polecieć do tej drugiej.

Już widać, że serce nie jest z Panem, jest gdzie indziej i ciągnie je gdzieś tam. To znaczy, że człowiek wszedł w coś, co nie jest pożyteczne dla niego.

Pewni ludzie mogą jeść tłuste mięso i nic im się nie stanie z tego powodu. Ale inni nie mogą jeść tego tłustego mięsa. Kiedy zjedzą, to zdają sobie sprawę, że nie jest pożyteczne jeść takie mięso, bo są problemy z organizmem.

Dla chrześcijanina jest tak samo niepożyteczne karmić się tym światem. Świat może się karmić światem i jemu nie odbija się zgagą. Ale chrześcijaninowi już się odbija, już mu nie pasuje ten pokarm. Wcześniej mogłem jeść z tego stołu demonów, ale teraz już nie mogę, bo mam niestrawności. Mam kłopoty, duchowe niestrawności. Nie mogę się normalnie pomodlić, już są przeszkody, mąci się w głowie. Nie mogę jeść ze stołu demonów, chyba, że zmienię stanowisko. Zostawię Jezusa i wrócę do świata, wtedy ten pokarm będzie dla mnie przyjemnością. Wtedy będę czuć, że to co z tego świata, sprawia mi przyjemność. Ale dopóki jest we mnie kosztowność Chrystusa, to zdaję sobie sprawę, że za każdym razem, kiedy człowiek weźmie coś z tego świata, to ma niestrawność, ma kłopot. W ten sposób również uczę się, doświadczam i widzę, że coś się nie nadaje.

 

Gdybyś dzisiaj zapalił papierosa, tak jak kiedyś paliłeś i przychodzisz na zgromadzenie, i czuć od ciebie ten zapach papierosów, i jeśli jesteś jeszcze wierzący, to jest ci głupio. Ale kiedy tracisz kosztowność Boga, to co cię to obchodzi, że śmierdzisz papierosami – „to moja sprawa”.

Od momentu kiedy przestajemy się wstydzić złych rzeczy, to bardzo blisko jest kryzys końcowy i można zginąć. Pamiętacie jak Bóg mówił do Izraela: „wy się już nie umiecie rumienić z powodu tego, że zostawiliście mnie i poszliście do dziurawych cystern i zaczęliście pić z cystern, które nie mogą zatrzymać wody. Staliście się niewolnikami, ponieważ już musicie siedzieć tam i tkwić, bo nie możecie być nasyceni”.

A to nasycenie Boga jest piękne. Możesz poznawać, uczyć się, On jest ogarniającym wszystko. Nasz umysł jest zachowany wtedy, kiedy nad nami pracuje Duch Święty. Zdajemy sobie sprawę, że „Boże, Ty ogarniasz wszystko, jesteś Wszechmogącym Bogiem, który stworzył niebo i ziemię. Boże, mam do czynienia z Kimś najszlachetniejszym, najczyściejszym, najwspanialszym! Z Tobą nie można być połowicznie. Z Tobą się albo jest, albo się nie jest!” I chrześcijanin to rozeznaje, że z Bogiem nie idzie być połowicznie. Jeśli ktoś mi powie, że można być połowicznie i duchowo być zwycięzcą, to powiem, że jest kłamcą, bo to jest niemożliwe. Jeszcze nie spotkałem w swoim życiu człowieka, który byłby z Bogiem połowicznie i byłby zwycięzcą duchowym, kroczącym w zwycięski sposób w swoim codziennym życiu. Ale spotkałem ludzi, którzy oddali całe serce Bogu i byli z Bogiem i mogłem ich widzieć w zwycięstwie.

Wolności nie osiąga się na zasadzie, że ja „wierzę”. Bo jeśli tak by się osiągało wolność przez „ja wierzę”, to ona byłaby dostępna dla wszystkich wierzących. Paweł napisałby: „Wy wszyscy, którzy wierzycie, jesteście wolni.” Wolność nabywa się przez kosztowanie Słowa Bożego, które pochodzi od Pana i łączy się to z wiarą. I ono wydaje owoc w naszym sercu, uwalnia nas od słów, które są nieprawdziwe, odsłania te ciemności i wyprowadza nas z niewoli, i zaczynamy doznawać, że życie ma sens, kiedy On jest uwielbiony. Naprawdę im bardziej zbliżamy się do końca, widzimy wroga, który uderza w pewne struktury chrześcijaństwa. Żeby kogoś zwieść, to nie trzeba go zabrać z chrześcijaństwa, trzeba spowodować, żeby czuł się nadal chrześcijaninem, ale już nie był z Panem. I diabeł jest w tym wyspecjalizowanym przeciwnikiem, musimy uważać i mieć rozeznanie.

Zrozumcie, teraz rozmawiamy w jakimś gronie ludzi, np. bierzemy z całego Opola wszystkich, którzy uważają się za wierzących i pytamy się: „Co jest dla chrześcijanina pożyteczne, a co niepożyteczne?” Jakie usłyszelibyśmy odpowiedzi? Dużo takich, że np. jak sobie korzystasz z życia, jak jeździsz na wczasy, korzystasz z tego, co Bóg stworzył, wtedy jesteś zadowolony i wypoczęty i możesz służyć Bogu. Żyć pełnym życiem. Pożytecznym było, że Bóg pobłogosławił i pojechali sobie na wczasy w dobre miejsce. Naprawdę, podobnych wypowiedzi byłoby dużo, ale jak sprawdzić, co jest prawdą? Jest zakon wolności. Jest słowo wolności. I ono mówi o wolności, o prawdziwej wolności.

To co przeczytałem, to jedno z tych Słów: „Jeśli więc Syn was wyswobodzi, prawdziwie wolnymi będziecie”. Syn, On jest centrum naszej wolności. Jak ważny jest dla nas Syn? Jak ważny jest Wyswobodziciel? Rozumiecie? To jest Słowo wolności. Jeśli On jest najważniejszy, to ja jestem wolny. Ale jeśli nie jest najważniejszy, to ja nie jestem wolny. Te słowa mówią o wolności, albo o niewoli, a nie to, co ja sobie wyobrażam o wolności. Jak będzie walczył wróg, żeby nas oszukać? Tak, żeby Jezus nie był najważniejszy.

Jan 14:23