Wolność chrześcijańska

Wolność chrześcijańska - część 1

Czy kiedy rozważaliśmy słowa o wolności, doznaliśmy smaku wolności? To jest najważniejsza sprawa. Niewolnik mógł wiedzieć co znaczy słowo wolność, ale dopiero poznawał smak wolności, kiedy mógł opuścić miejsce niewoli i pójść tam, gdzie chciał.

W przypadku chrześcijan jest trochę inaczej. Smak wolności poznaje się po tym, gdy opuszczasz świat i idziesz za Panem. To jest wolność. Nie idziesz gdzie chcesz, tylko idziesz za Nim. Często jest to mylone, że kiedy człowiek staje się chrześcijaninem, to robi co chce. Nie widzi, że tak naprawdę nie jest wcale wolny, żeby pójść za Panem, tam gdzie jest Pan. Taki człowiek nie dojdzie do wieczności z Bogiem, gdyż tylko idąc za Jezusem można trafić do wieczności.

Człowiek pogmatwa to sobie i tak naprawdę nigdy nie znając smaku wolności, żeby żyć dla Pana pośród wielu doświadczeń, będzie czuł się spokojny o swoją wieczność, ponieważ będzie miał swoje prawa, swoje sprawiedliwości, swoje wypełnienia itd.

Takie proste słowo: „Wszystko mi wolno”. To jest zrozumiałe. „Ale nie wszystko jest pożyteczne”. Czy to też jest zrozumiałe? Jeśli nie wszystko jest pożyteczne, to co jest niepożyteczne? W pierwszym członie nie muszę nic specjalnie wiedzieć. Wszystko wolno to znaczy, że wszystko wolno. Ale w drugim członie muszę już mieć świadomość co jest pożyteczne, a co jest niepożyteczne. Słowo Boże wyraźnie wskazuje, że przez długie używanie, człowiek nabywa władz poznawczych, co jest pożyteczne, a co niepożyteczne, co jest dobre, a co złe.

A więc człowiek bez używania Słowa Bożego nie rozpozna co jest użyteczne, a co jest nieużyteczne. Nie będzie wiedział, co odrzucić, a co wziąć. Jeśli człowiek nie będzie miał rozeznania co odrzucić, a co wziąć, na pewno pobłądzi, bo będzie żył swoją chwilą, swoimi odczuciami, a nie tak, jak jest naprawdę. „Czuję się fajnie – biorę to, czuję się inaczej – biorę tamto”. Człowiek będzie uzależniony od własnych przeczuć, a nie od posłuszeństwa.

Możemy powiedzieć, że na 100 % człowiek, który nie będzie wolny, nie wejdzie do wieczności. Gdzie to jest zapisane? Jezus to powiedział. Odczytam te słowa z Jana 8,34:

„Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, każdy, kto grzeszy, jest niewolnikiem grzechu. A niewolnik nie pozostaje w domu na zawsze, ”

Niewolnik może być w domu, doznawać, ale nie pozostaje w domu.

„lecz syn pozostaje na zawsze. Jeśli więc Syn was wyswobodzi, prawdziwie wolnymi będziecie.”

Jeśli Syn nas nie wyswobodzi, jesteśmy niewolnikami grzechu. Nie możemy pozostać na zawsze z Bogiem, a więc musimy być odrzuceni. To Syn nas musi wyswobodzić, to On musi wprowadzić nas w wolność i wcześniej On nam powiedział na czym to polega - „Trwajcie w słowie Moim.”

Możemy zobaczyć, że wolność, to trwanie w Słowie Jezusa. Uczę się wolności, kosztuję ją, ale to jest jeszcze przedsmakiem takiej pełnej wolności, w której mogę się poruszać za Panem. Już coś mnie uwalnia, już Słowo Boże zaczyna mnie kierować i zaczynam poruszać się tak, jak chce Bóg. Jeszcze nie w pełni, ale już się uczę. Już poznaję to, już kosztuję. Jeśli dalej będę tak podążał każdego dnia, Jezus da mi pełną swobodę. Jeśli będę marnował chrześcijańskie życie na różne rzeczy, to stracę to, co najważniejsze.

Nie da rady żyć i być chrześcijaninem bez gorliwości, bez żarliwości, bez staranności o to co wieczne. Nie da rady. Nie da rady żyć i być bałaganiarzem chrześcijańskim. Gdzieś rzucę sobie to, gdzieś tamto, a potem nie wiem gdzie co jest. Tutaj musi być uporządkowanie.

Skąd mogę wiedzieć co jest pożyteczne, a co niepożyteczne? Ktoś może powiedzieć mi, że pożyteczne jest np. takie działanie. A skąd mogę wiedzieć, czy to naprawdę jest pożyteczne?

Jezus koncentruje się tu na Słowie, ponieważ to Słowo jest do nas wszystkich skierowane. On daje jako podstawę Słowo, a nie to, czy coś kogoś porusza. Musimy być wykonawcami tej samej woli. Wszyscy.

Można powiedzieć, że gdybyśmy oparli się tylko na poruszeniu, to kiedy ktoś nas pchnie z tyłu, to nas poruszy na pewien moment. Potem zatrzymamy się, wyhamujemy i znowu musimy czekać, aż ktoś nas pchnie. Na tej zasadzie nie jesteśmy w stanie normalnie funkcjonować.

Musimy stawiać kroki idąc za Panem, ucząc się jak chodzić z Panem, kosztować jak dobry jest Pan, a to głównie przez Słowo Boże, dlatego apostołowie głosili Ewangelię, Słowo Boże i mówili: „Wy słuchaliście tej Ewangelii i żeście ją przyjęli, jako by była od Boga, chociaż mówił w tym momencie człowiek i uwierzyliście tej Ewangelii i poszliście za tym”. Poznali, że Jezus jest Zbawicielem i w tym kierunku ruszyli. Nie wiedzieli wielu rzeczy, ale już tutaj skosztowali, że u Jezusa jest zbawienie, zwycięstwo.

Jeśli teraz skosztuję, że u Jezusa jest zwycięstwo, to podstawowym prawem dla zwycięzcy jest trzymać się Go przez resztę życia. Trzymać się i nie puszczać Pana. Nie pozwolić sobie włożyć w ręce coś, co sprawi, że nie będę mógł trzymać Pana. „Bo już tak zajęte mam ręce, że nie mam czym się trzymać Pana”. Puszczam się i po jakimś czasie stwierdzam, że już nie chodzę z Bogiem, już nie chodzę z Panem Jezusem, że idę sam, własnym sposobem. A można to rozpoznać po tym, że moje serce już nie bije dla Pana, nie On jest najważniejszy.

Jan 14:23