Najważniejszy cel dla człowieka

Najważniejszy cel dla człowieka – część 2

Tak żył i czynił. Zobaczcie, czasami jest tak, że myślimy: „no, nie mogę grzeszyć”. Może być tak, że obawiamy się i głupio by nam było, gdyby inni wierzący zobaczyli, że grzeszymy. Myślimy: „nie mogę zrobić tego, bo ktoś wierzący zobaczy to.” Hamujemy się przed czymś, żeby inni wierzący nie powiedzieli: „ a ty jaki (jaka) jesteś?” A punktem centralnym jest to, że Ojciec widzi nas cały czas, a my chcemy być tacy, żeby móc być z Nim teraz i na zawsze.

Chcemy, żeby powodem dlaczego coś robimy był Ojciec. Rozumiecie, że ludzie są, albo ich nie ma. Mogą ocenić tak, czy inaczej, często mogą źle ocenić. Ludzie mogli źle ocenić na przykład to, że Pan Jezus tak zdecydowanie odpowiedział faryzeuszom i uczonym. Powiedzieli do Niego: „Panie, oni się zgorszyli.” Ludzie mogli źle ocenić to, że Pan wygnał ze świątyni, powywracał stoły, porozsypywał pieniądze. Mogli źle pomyśleć o Nim. Jezus nie patrzył na to, co ludzie pomyślą o Nim. On żył przed obliczem swojego Ojca i wiedział, że to podoba się Ojcu i robił to, bo to się Ojcu podoba. Jego celem było wykupić nas, ale jeszcze ważniejszym celem było wrócić do Ojca, tam skąd wyszedł.

Kiedy Jezus miał umierać za nasze grzechy, to nie było dla Niego tragedią to, że przyjmie na siebie nasze grzechy, ale tragedią dla Niego było to, że te grzechy oddzielą go od Ojca. Jezus mówi: „będę w zgromadzeniu śpiewał o Tobie”, to znaczy o Ojcu i Jezus chce przelać na nas to uczucie potrzeby bycia z Ojcem teraz i na wieczność, ponieważ to pomoże nam przejść przez wiele rzeczy i wydarzeń, na które napotkamy. Tak jak dziecko, które wraca i choćby oferowano mu najlepszy sierociniec, najlepszy dom zastępczy, cokolwiek, to ono powie: „Nie, to nie jest mój cel. Moim celem jest wrócić do mojego Ojca, stanąć przed Jego obliczem i zostać tam na zawsze. ” Jezus mówi: „Ojciec postanowił, że na ten czas, ukaże się wam we Mnie. Ukaże się wam w taki sposób, że zobaczycie ten sposób życia, usłyszycie te Słowa i to jest Ojciec. On jest właśnie taki. On tak żyje i tak mówi.” W Liście do Hebrajczyków jest napisane: „On, który jest odblaskiem chwały Jego i odbiciem Jego istoty.” Zobaczymy odblask Bożej chwały, zobaczymy obraz Jego istoty, tego kim On jest naprawdę i to okazało się w doskonałym Synu. Dlatego Ojciec mógł pokazać się nam poprzez swojego Syna. Nie mógł okazać się nam osobiście, ponieważ nie moglibyśmy tego przeżyć, a więc okazuje się nam poprzez swojego Syna. Daje nam jakby pierwsze okazanie Siebie w swoim Synu, przygotowując nas, wskazując: „Taki jestem, do takiego Ojca wracacie. Jestem czysty, święty, nieskalany, prawdziwy. Wszystko, co robię, robię doskonale. Miłuję was. W Moim Synu przebaczam wam, ale musicie wrócić do Mnie oczyszczeni Jego krwią. Nie możecie zaniedbać ofiary Mojego Syna, ponieważ wtedy nie będę mógł przyjąć was”. Jeśli Ojciec otwiera do Siebie drogę poprzez ciało swojego Syna, to znaczy, że tylko ta droga jest tą jedyną, którą możemy wracać, a poprzez ciało Bożego Syna musimy zgubić nasze sposoby. I to jest najważniejsza sprawa.

Zobaczcie, że chrześcijaństwo to nie jest logika, rozum i myślenie. To jest tak, że bierzesz to, albo nie. Mówiliśmy sobie, że jeśli nie chcesz być na obraz Jezusa Chrystusa, wtedy zginiesz. Wszystkie inne obrazy są za małe, żeby były wystarczające dla Ojca, dlatego Ojciec chce upodabniać nas do obrazu swojego Syna. Masz wiele prób i wiele doświadczeń, bo diabeł chce odebrać ci ochotę zmiany. Diabeł chce ciebie czymś zafrapować, pociągnąć w jakimś kierunku, spowodować zaniedbania w tym podążaniu do Ojca. Ale jeśli masz to w sercu ponad wszystko, wtedy wszystko musi stanąć w oddaleniu. Pierwszy jest Ojciec i powrót do Niego, a tą jedyną drogą jest Chrystus Jezus, a więc tylko Jezus. Wszystko musi ustąpić.

Nic innego nie jest drogą. Nie są drogą jakieś znajomości, czy mnóstwo mamony i niewiadomo co byśmy nie wymyślili. Jest tylko jedna Droga i to jest przez ciało Bożego Syna.

Czy my jesteśmy zdeterminowani pragnieniem Ojca żyjąc tu na ziemi dzisiaj? Czy Jezus zdołał przelać nam pragnienie Ojca do naszych serc? Jezus przyszedł od Ojca jak Pasterz, aby zgromadzić w jedno wszystkie rozproszone owce, wszystkie Boże dzieci. Po co Jezus przyszedł zgromadzić wszystkie Boże dzieci w jedno? Ponieważ Ojciec chce się z nami spotkać właśnie w ten sposób.

Dzisiaj mówiliśmy o tym, że religia to jest coś, co wywołuje w człowieku instynkt religijnego życia: przychodzę, czytam Biblię, modlę się, odchodzę, coś mówię, coś robię, ale gdzie jest determinacja? W Jezusie widzimy determinację, gorliwość, żarliwość o dom Ojca. Widzimy, że On jest pełen płomienia dla swego Ojca. To tak, jakby ktoś obrażał twojego Ojca, a ty nie tyle, że walczysz z tym kimś, ale poddając się Chrystusowi, coraz bardziej obraz Ojca jest w tobie i wtedy nie uderzając w człowieka, chcesz pokazać tym obrazem człowiekowi, jak ważny jest Ojciec. Tak właśnie postępował Jezus. Jezus nie uderzał w ludzi, a pokazując Ojca w sobie pokazywał to, kim jest Ojciec dla nas. I to dla nas jest najważniejsze. Nie uderzenia, jakieś słowa, potępienia, gotowość zabicia, jeśli ktoś obrazi twojego Ojca, czy inne rzeczy. Nie, nie! Próbowano to robić, ale to nie o to chodzi.

Jan 14:23