Najważniejszy cel dla człowieka

Najważniejszy cel dla człowieka - część 1

Otwórzmy Ewangelię Jana, 14 rozdział. Będziemy czytać dobrze znane Słowa i szczęśliwe dla nas Słowa, które wypowiedział nasz Pan Jezus Chrystus, będąc tutaj na ziemi, chodząc w ciele takim jak my. Zobaczcie ile Pan miał w tym doświadczenia, ale też będąc w tym ciele, w jaki sposób przebywał z Ojcem. Ile też Pan wynosił z tego spotkania z Ojcem i później też przelewał to na swoich uczniów. Pan Jezus był w tylu doświadczeniach, a jednak jak piękne było Jego życie.

Kiedy coś bardzo cię interesuje, to weźmiesz sobie nawet powiększające szkło, żeby zobaczyć to dokładnie, żeby nie pominąć żadnego szczegółu. A Chrystus jest tak szczególny, tak jedyny, każda Jego cząstka jest doskonała, jest święta, jest czysta. Wszystko w Nim jest piękne, wspaniałe, doskonałe. Jakiekolwiek słowa nie powiemy, to Słowa Ojca najwięcej znaczą: „oto mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie.” To znaczy, że musi być doskonale czysty. Jeśli Bóg ma w pełni upodobanie w swoim Synu, to znaczy, że Bóg nie widzi tam niczego, co by Mu przeszkadzało. Wszystko dla Niego jest tam piękne.

Chwała Bogu za to, że Syn chodząc tu na ziemi w ciele znajdował u Ojca takie upodobanie, że tak szczególnie słuchał Ojca i sprawiało mu przyjemność czynienie woli Ojca. Był atakowany tak jak my. Różne rzeczy, wydarzenia próbowały atakować Go. Skoro był doświadczony we wszystkim jak my, prócz jednego – nigdy nie zgrzeszył, to znaczy, że wróg też próbował; a może w ten sposób, a może tak. To była jego jedyna szansa, gdzie miał Jezusa w ciele na ziemi, gdzie mógł kombinować, próbować. Znamy słowa o kuszeniu na pustyni. Później czytamy Słowa Jezusa: „wytrwaliście przy mnie we wszystkich moich pokuszeniach.” Uczniów nie było na pustyni, a więc te pokuszenia nadal toczyły się. Jezus był kuszony jeszcze poza pustynią. Wiemy, że kuszony był do końca: „zejdź z krzyża, a udowodnisz nam, że jesteś Synem Bożym, wtedy uwierzymy w ciebie. Udowodnij, pokaż to.”

Nam się wydaje, że to dla Pana Jezusa była to drobnostka. Sam wiesz jak to wygląda. Ile musisz trzymać się Boga, żeby nie pójść w jakimś innym kierunku. Jak musisz być czujny, trzeźwy, prawdziwy, aby nie upaść w jakimś momencie, w trudnych chwilach, zagrożeniach. Wiesz, że ten człowiek, który ciebie wydaje, to jest ten, który z tobą jadł chleb, chodził z tobą tyle czasu. Doświadczył tyle wspaniałości z nieba i wiesz, że on właśnie poszedł cię zdradzić. I mówisz do niego: „przyjacielu”.

Czytamy Ew. Jana 14,7.8:

Gdybyście byli mnie poznali i Ojca mego byście znali; odtąd go znacie i widzieliście go. Rzekł mu Filip: Panie, pokaż nam Ojca, a wystarczy nam.

Zobaczcie jakie piękne pragnienie. Myślę, że powinniśmy mieć je wszyscy. „Pokaż nam Ojca, pokaż nam Ojca.” Dlaczego człowiek ma być tak zainteresowany, żeby widzieć Ojca? Czy nie chcesz widzieć swojego Ojca? On cię zrodził. Dlaczego doznajesz w sobie ochotę, by żyć w zgodzie z Jego wolą? To jest z Niego, z Jego natury. To jest piękne, kiedy dziecko chce widzieć swojego Ojca. Dziecko może być w jakimś sierocińcu, domu dziecka, ale chciałoby wiedzieć, kto jest ojcem. Czytając świadectwa, wiemy, że niektórzy szukali swojej matki, która ich urodziła, żeby spotkać się z nią. Kobieta, którą chciano usunąć jako płód, i która przeżyła aborcję, szukała swojej matki i spotkała się z nią. A tym bardziej Ojciec z nieba, który zrodził nas, i który włożył w serca nasze potrzebę uświęcenia, porzucanie zła. Jest cenne, żeby zobaczyć Go, spotkać się z Nim, żeby spojrzeć Mu w twarz.

Wiecie, my musimy mieć cel życia w naszej pielgrzymce, jeżeli mamy wygrać z diabłem. Musimy mieć konkretny cel. Tym najważniejszym celem jest stanąć przed Nim i zobaczyć Go twarzą w twarz. Dlatego Jezus jest Drogą, Prawdą i Życiem, żeby umożliwić nam dojście do tego centralnego punktu. Wesele z Barankiem jest czymś pięknym, ale jeszcze bardziej to, żeby stanąć przed obliczem Ojca. Musimy mieć jakiś konkretny cel w naszym życiu, żebyśmy dali odpór diabłu. Czy jest tak, że my nie mamy celu, a nasze chrześcijaństwo określamy w ten sposób, że modle się, śpiewam? Czy też masz taki cel, że choćby zabili cię, to nie zostawisz Pana? Czy masz taki cel w swoim życiu, za który oddasz życie, ale nie zmienisz tego kierunku?

Zobaczcie, że ludzie w świecie mają nieraz takie cele, że są gotowi zostać zabici, a nie zmienią swojego kierunku. Mają takie ziemskie cele, które łapią ich i są zdeterminowani. Chrześcijanie tym bardziej powinni mieć cel. Nasze życie nie może być bezcelowe. Nie prowadzimy życia dla samego chrześcijaństwa. My prowadzimy życie chrześcijańskie, żeby stanąć przed obliczem Ojca i spojrzeć w Jego twarz i żyć. I za to jesteśmy gotowi oddać całe to ziemskie życie, i jesteśmy gotowi nawet gdyby skrócono nam to życie. Cenniejsze od tego wszystkiego, co tutaj moglibyśmy posiąść, czy stracić, musi być dla nas – stanąć przed Jego obliczem. Jezus przyszedł na tą ziemię, by właśnie włożyć w nasze serca to święte pragnienie.

Jezus mówi do Filipa:

Odpowiedział mu Jezus: Tak długo jestem z wami i nie poznałeś mnie, Filipie? Kto mnie widział, widział Ojca; jak możesz mówić: Pokaż nam Ojca? Czy nie wierzysz, że jestem w Ojcu, a Ojciec we mnie? Słowa, które do was mówię, nie od siebie mówię, ale Ojciec, który jest we mnie, wykonuje dzieła swoje. Wierzcie mi, że Ja jestem w Ojcu, a Ojciec we mnie; a jeśliby tak nie było, to dla samych uczynków wierzcie. Ew. Jana 14,9-11.

Jan 14:23