Rozważania Listu do Rzymian 6, 1-14
Rozważania Listu do Rzymian 6, 1-14 – część 4
10 kwietnia 2014 roku.
Jak ja cieszę się, że to jest prawda, że Bóg podjął się dzieła zbawienia nas ludzi! Mogę spojrzeć na każdego człowieka i powiedzieć: „to, co niemożliwe jest u ciebie, możliwe jest u Boga.” Jeśli Jego Syn mówi: „nie grzesz”, to Bóg stoi za tym Słowem i zrobi to, co powiedział Jego Syn, jeśli tylko będziesz do Niego należeć z całego serca, z całej myśli, siły i duszy. Kiedy On będzie dla ciebie wszystkim, kiedy On będzie twoim rozwiązaniem każdego dnia, to zobaczysz jaki jest Bóg. Wtedy Biblia zacznie przemawiać wspaniałym językiem zwycięstwa.
Samson, który niesie drzwi wjazdowe do miasta. To nie były takie drzwi, jak tutaj, które gdybyś miał sam nieść, to miałbyś kłopot. Ale to była brama wjazdowa do miasta i on niósł ją kawał drogi i rzucił. To dopiero był widok dla tych ludzi. Jeden chłop wyrwał im te całe wrota i poszedł z nimi. Musieli zadziwić się. Niemożliwe dla człowieka, a jednak Bóg uczynił to i dał mu siłę, aby czynić takie rzeczy. Stajesz i leci na ciebie tysiąc chłopa. Tysiąc chłopa leży za chwilę. A jeden nadal stoi. Biegnie na ciebie tysiąc grzechów, a ty stoisz w sile Jezusa i tysiąc grzechów za chwilę leży, a ty nadal stoisz. „Grzech nad wami panować nie będzie, bo nie jesteście pod zakonem, lecz pod łaską”. Nie myślicie już, żeby nie kłamać. Wy myślicie o Jezusie. On zajął wasz umysł i serce i stał się wszystkim, co cenne.
A więc, jeśli wrośliśmy w podobieństwo Jego śmierci – zostaliśmy zanurzeni w wodę chrztu i wynurzyliśmy się. Wielu ludzi mówi, że po chrzcie ich życie zmieniło się jeszcze bardziej, doświadczyli, że coś zginęło i coś pojawiło się. Jak trzeba to pilnować! Jak trzeba pilnować się tego Boga, który dał ci to. Jak trzeba należeć do Niego każdego dnia, każdej chwili, chodzić z Nim. Teraz On wykupił czas twojego życia, żeby nakarmić cię, napoić, ubrać, otulić, dać ci wszystko co najpiękniejsze i najcenniejsze, żebyś mógł mówić o Nim prawdę, nie domyślać się, ale mówić to kim On jest. To jest Ten, który daje ci się poznawać, bo żyjesz dzięki Niemu.
„Wiedząc to, że nasz stary człowiek został wespół z nim ukrzyżowany”, Rzym.6,6a.
Co stało się z naszym starym człowiekiem? Został ukrzyżowany, jest nieżywy. Czy dobrze, żeby tam pozostał? Czy trzeba w końcu zdjąć go z tego krzyża? Ja myślę, że dobrze, żeby pozostał tam. To jest jedyne wyjście dla nas, żeby pozostał tam. Wtedy jesteśmy nowymi ludźmi. A jak nowi ludzie są ze sobą? Nowi ludzie są podobni do Jezusa. Jak więc jesteśmy ze sobą, kiedy jesteśmy nowymi ludźmi? Jesteśmy dla siebie jak Jezus. Rozwijamy się, ale już jak Jezus. Jezus przecież miał i miesiąc, dwa, trzy i rok, dwa latka, i pięć, i dwanaście, i trzydzieści. Rośniemy, ale jesteśmy jak Jezus. Dostaliśmy nowe życie i jesteśmy cząstką ciała Jezusa. Mamy nowe życie, życie z Jezusa. „Skąd jesteś?” „Urodziłem się tu w Gdańsku.” Dla świata urodziłem się w Gdańsku, ale dla Boga urodziłem się z nieba.
Może przeczytam:
„Cóż więc powiemy? Czy mamy pozostać w grzechu, aby łaska obfitsza była?” Rzym.6,1.
Tak myślałem sobie, że nawet nie mam wchodzić w grzech i w tym grzechu nie mam nawet być. W rozmowie Pana Jezusa z cudzołożnicą, w Ewangelii Jana, 8, 10.11 czytamy:
„A Jezus podniósłszy się i nie widząc nikogo, tylko kobietę, rzekł jej: Kobieto! Gdzież są ci, co cię oskarżali? Nikt cię nie potępił? A ona odpowiedziała: Nikt, Panie! Wtedy rzekł Jezus: I Ja cię nie potępiam: Idź i odtąd już nie grzesz”.
To jest wspaniałe, że Bóg daje taką możliwość w Chrystusie, żeby już nie grzeszyć i żyć dla Niego. Bardzo cieszę się z tego, co Bóg czynił i nadal czyni, jak dotyka mojego serca. Pamiętam taką chwilę, kiedy miałem około 15 lat, kiedy stałem w pewnym miejscu i myślałem o Chrystusie i wiedziałem, że mogę być jak Chrystus i że też mogę nie grzeszyć. Gdzieś docierało to do mojego serca, że przecież ja też mogę być jak Chrystus, ja też mogę nie grzeszyć. I to jest wspaniałe, że w Chrystusie mogę nie grzeszyć i że jestem przyobleczony w Niego. Przeczytam z Listu do Galacjan takie piękne słowa:
„Bo wszyscy, którzy zostaliście w Chrystusie ochrzczeni, przyoblekliście się w Chrystusa”. Gal.3,27.
To jest właśnie niesamowite, że Chrystus chodził po ziemi i wykonał wszystko, co mówił Ojciec i teraz my mamy czynić to, co mówi nam Ojciec. Mamy być przyobleczeni w Chrystusa, a nie w swoje uczynki, w swoje pomysły. Niech Bóg usunie to wszystko, co jest złe, wszystko. To jest wspaniałe, że kiedy jesteśmy przyobleczeni w Chrystusa, to wtedy Chrystus żyje w nas i to jest cudowne. Wtedy nie ma jakichś pomysłów, dziwnych reakcji, nastawień. Jestem przyobleczony w Chrystusa i wtedy czynię to, co chce Ojciec, a nie ja, bo ja już nie żyję, umarłem dla pomysłów, pożądliwości tego świata, dla wszystkiego. Mnie już nie ma, żyje Chrystus. To jest wspaniałe, że w ogóle nie mam nawet wchodzić w grzech, nie mam być w ogóle, ani chwili w grzechu.
„Cóż więc powiemy? Czy mamy pozostać w grzechu, aby łaska obfitsza była? Przenigdy! Jakże my, którzy grzechowi umarliśmy, jeszcze w nim żyć mamy?” Rzym.6,1.2.
Nie mamy wchodzić w żaden grzech. Przeczytam jeszcze takie piękne Słowa:
„Pogrzebani tedy jesteśmy wraz z nim przez chrzest w śmierć, abyśmy jak Chrystus wskrzeszony został z martwych przez chwałę Ojca, tak i my nowe życie prowadzili”. Rzym.6,4.
Przyobleczeni w Chrystusa – to jest wspaniałe. Tak całkowicie zrzucić siebie, nie patrzeć na ludzi, ale patrzeć na Chrystusa, żeby zdeterminowanie wypełniać Jego wolę. Tak pragnę tego, żeby jeszcze bardziej zdeterminowanie wypełniać Jego wolę, służyć Mu, podobać się Jemu, wypełniać Jego Słowo, czynić je. Co mamy robić na tej ziemi? Żyć tylko dla Chrystusa. A jeżeli jesteśmy przyobleczeni w Niego, to mamy wszystko oddać Mu. Teraz w nas ma żyć Chrystus, a jeżeli to On ma żyć, wtedy jest pięknie, wtedy chcemy czynić wszystko dla chwały Ojca. Wtedy nie ma czegoś takiego jak puste gadanie, mówienie: „nie mogę, bo muszę odpocząć sobie”. Nie ma już tego, już mnie nie ma.
Niech Chrystus jeszcze bardziej uwielbi się w nas, niech jeszcze bardziej wywyższy się, żeby oddać Mu chwałę, bo jest tego godzien. Naprawdę. Niech Bóg wszystko usunie, niech nic nie zostawia. To jest takie wspaniałe. Bóg uczyni to. Ja mówię teraz o sobie. To co jest złe, Bóg to usunie. On ma moc, ma władzę, On jest silny i potężny i dla Niego to nie jest żaden problem. I On chce to zrobić, ale chce nauczyć mnie Chrystusa. By Ojciec mógł widzieć we mnie Chrystusa. To jest wspaniałe, że kiedy nauczę się życia Chrystusa, to będę żył jak On, całkowicie jak On. Już teraz mam tak żyć, już teraz mam nie grzeszyć, już teraz mam poddawać się Ojcu, teraz tutaj, w tej chwili. To jest wspaniałe, że Bóg chce to wszystko usunąć, że nie ma dla Boga rzeczy niemożliwych. Nie potrafię tego tak ocenić, ale dla Boga to jest po prostu możliwe i Bóg uczyni to.
To jest wspaniałe, że mamy potężnego Ojca, tak Potężnego! Ważne, żebyśmy teraz trzymali się mocno Chrystusa, kochali Go, uwielbiali, jeszcze bardziej miłowali. A to wszystko co jest naszą przeszkodą, z czym nie dajemy sobie rady, z czym ja nie daję sobie rady, Bóg usunie to. Bóg już tyle uczynił w moim życiu, że to jest niesamowite. Bóg już tak zmienił mnie, a ja chcę jeszcze więcej, jeszcze więcej Chrystusa w moim życiu, w moim sercu, w moim umyśle, samego Chrystusa, żeby chodzić przyobleczonym w Chrystusa. Czynić, wypełniać Jego wolę, Jego dzieło, nie tak, żeby coś sobie narzucać (np. ja muszę wszystkich ludzi zbawić na tej ziemi). Nie, ja mam żyć dla Chrystusa, a On będzie czynił to, co potrzeba.

