Rozważania Listu do Rzymian 6, 1-14
Rozważania Listu do Rzymian 6, 1-14 – część 3
10 kwietnia 2014 roku.
Czy wiesz co ja tu czytam? (Gdziekolwiek wejdę w tą Biblię, to zawsze wejdę na sobotę. Sam sobie muszę znaleźć temat, który mówi o tym). A więc każdy temat Bóg chce dać nam i uzmysławiać nam po co jest potrzebna wiara. Wiara jest potrzebna po to, żeby wziąć to, czego nie widać, a to jest. Czy widzisz powietrze, czy widzisz tlen? Nie widzisz, a cały czas żyjesz dzięki tlenowi. Gdyby dzisiaj zabrać stąd tlen, a wrzucić inny gaz, to też byś nie widział, ale czy przeżyłbyś to? Tak jest właśnie z Jezusem. Jeśli jest Jezus, to żyjesz, a jeśli Jezus ujdzie, to zaczynasz umierać i wtedy życie chrześcijańskie tak właśnie wygląda; nie wiesz co spotkasz u tego człowieka, bo jest zamieszanie – chwieje się, buja się, gada od rzeczy, traci rozum.
Kiedyś opowiadałem wam o pewnym człowieku, który na pewnym kazaniu z Listu do Rzymian dowiedział się, że w Chrystusie umarliśmy i to słowo tak dotknęło go, że poszedł do lasu i w lesie na cały głos darł się, dziękując Bogu za to, że już umarł w Chrystusie. To było dla niego jak odkrycie. Później, za rok spotkaliśmy się i on mówi do mnie: „chcę ci coś powiedzieć, już rok czasu nie żyję w tym grzechu. Rok czasu. Uwierzyłem i umarłem i grzech stracił panowanie.” Tylko uwierzył Słowu, nic więcej i grzech stracił siłę. Powalał go cały czas. Ile musiał patrzeć na siebie ze wstrętem jako chrześcijanin, przychodząc na zgromadzenia. Kiedy inni nie wiedzieli o tym, on siadał i wiedział, że żyje w tym grzechu. Wiedział, że teraz mówione jest o Jezusie, a on żyje w grzechu. I tak biegnie jedno zgromadzenie, drugie, następne. On przychodzi i wie, że jest w grzechu. Może po jakimś czasie myśli: „chyba wszyscy udają żyjąc w grzechu, tak jak ja.” Prawdopodobieństwo jest bardzo duże.
Jezus mówi: „czy znajdę wiarę na ziemi, kiedy wrócę?” Wiarę, która zwycięża świat z jego pokuszeniami, a jego działaniem.
A więc my wszyscy, ochrzczeni w Chrystusa, w śmierć Jego zostaliśmy ochrzczeni. Co się stało kiedy byłeś zanurzany w wodę chrztu, co się stało? Odpowiedź: „Umarłem”. Kto pozwala wracać ci do życia? Czy chcesz znowu żyć ze swoją głupotą, ze swoim uleganiem grzechowi? Po co? Skoro umarłeś, to ciesz się z tego. Zacznij radować się tym, zacznij cieszyć się własną śmiercią. Nareszcie ktoś potrafił rozwiązać twój problem, a rozwiązał go w ten sposób, że umarłeś i ja też.
To jest dopiero ewangelia! Jak nie uwierzysz, to zostaje tylko to, żeby po prostu śmiać się z tych słów: „Ktoś napisał sobie takie słowa, ale to jest niemożliwe. Przecież wszyscy wiedzą, że nie da rady tak umrzeć. Przecież my będziemy żyć, przecież to jest za silne, żeby to umarło.” Jest ktoś tak silny, że potrafi to przytrzymać.
„Pogrzebani tedy jesteśmy wraz z nim przez chrzest w śmierć”, Rzym.6,4a.
Ja nie chciałbym, żeby samemu odkopywać swój grób i zaglądać do grobu, czy ja umarłem. Po co mam patrzeć i okazywać przez to niewiarę. Umarłem, wszyscy umarliśmy. Ale jeśli już nie wierzę w to, wtedy zaczynam żyć i zaczynam budować własne chrześcijaństwo. Stąd mamy tyle różnych nauk, różnych pomysłów. Człowiek musi jakoś usprawiedliwić się, musi dać sobie jakąś podstawę, że nie jest tak źle. I wtedy mówi: „nie jest tak źle, ja już niewiele grzeszę.” To dopiero, gdybym poszedł w nocy na cmentarz, a wszyscy wstawaliby i niewiele grzeszyli. To dopiero byłoby wesoło. Co noc wstawaliby i już trochę tylko grzeszą, bo już są umarli. To byłby tłok na ziemi.
A więc jesteśmy pogrzebani i to nie jest zabawa, bo to jest Boży sposób rozwiązania naszego kłopotu, naszego problemu. Bóg podjął taką decyzję dlatego, że nie było innego sposobu na skończenie z nami. Paweł kiedy mówi o naszej śmierci, o naszym pogrzebie, przechodzi dopiero do następnego – pokazania jak to słowo wcześniej mówił.
„abyśmy jak Chrystus wskrzeszony został z martwych przez chwałę Ojca, tak i my nowe życie prowadzili”. Rzym.6,4b.
Ale nowe życie musi być prowadzone już dla chwały Boga. Jeśli będziesz próbować zmieszać świętego Boga za swoim pójściem za grzechem, to Bóg nie pójdzie tam. Zostajesz sam (sama) i wtedy masz ten kłopot. Nie dasz sobie rady i wtedy musisz jakoś wytłumaczyć się, musisz znaleźć jakieś swoje rozwiązanie na to, żeby czytając te słowa minąć je i pójść dalej.
„abyśmy jak Chrystus wskrzeszony został z martwych przez chwałę Ojca, tak i my nowe życie prowadzili. Bo jeśli wrośliśmy w podobieństwo jego śmierci, wrośniemy również w podobieństwo jego zmartwychwstania,”
Zobaczcie, że problem przez cały czas jest w tym, że człowiek nie wierzy w Boże rozwiązanie. Na początku człowiek doświadcza, że Boże rozwiązanie działa; zmienia się życie i człowiek staje się innym człowiekiem. Ale potem zaczyna kombinować i to jest właśnie tragedia. Tak samo robił Izrael. Bóg dawał im to, co piękne. Byli narodem, obchodzili uroczystości, np. w czasach Jozjasza, a później znowu zaczynali kombinować. Patrzyli na innych i zaczynali szukać coś fajnego z nich. I co wtedy się działo? Odchodzili od Boga, od swojego Życia i kopali sobie dziurawe cysterny, które nie mogą już nic zatrzymać.
A więc pomyśl, chcesz być człowiekiem uratowanym. Jeśli chcesz być uratowanym, to musisz być codziennie martwym. Musisz być codziennie martwym, żeby Bóg mógł dawać ci nowe rzeczy. On nie da ci nowych rzeczy, dopóki ty żyjesz. Bóg daje to co jest nowe tylko umarłym. I dopiero to nowe ożywia nas. A więc kochasz czynić dobro, kochasz budować się z innymi na dom dla Boga, kochasz mieć dobre, święte relacje z braćmi i siostrami. Po prostu to cię przepełnia, teraz coś innego przepełnia cię, inne pragnienia, inne dążenia. Grzech nie ma miejsca w tobie. Krew Jezusa oczyszcza cię od wszystkich martwych uczynków. Jesteś wolnym człowiekiem i możesz żyć dla Jego chwały wtedy, kiedy Jezus jest w tobie. Tylko wtedy. Jeśli nie ma w tobie Jezusa, wynikiem będzie takie życie jakie miał Saul z Tarsu, bo już znasz Biblię i będziesz wiedział, że to jest dobre, a mimo tego będziesz żył (żyła) przeciwko temu. Wtedy to mówi o tym, że musisz przyjść do Jezusa. On musi być w tobie. Nie próbuj żyć sam (sama). Dalej prowadząc takie życie, będziesz zaduszać instynkt życia i usprawiedliwiać się. Wielu ludzi, którzy mówili, że ten grzech „nigdy”, po jakimś czasie widzisz ich dokładnie w tym grzechu, dlatego, że zostając sami, ten grzech i tak w końcu złapał ich. Był silniejszy od nich i powalił ich.
Ale jeśli trzymamy się Jezusa, On jest silniejszy od grzechu i daje nam zwycięstwo. Myśl o Jezusie, ciesz się Jezusem, raduj się tym, co On osiągnął.
Zobaczcie ilu ludzi dzisiaj myśli o zwycięstwie Jezusa na krzyżu? Ilu ludzi dziękuje Bogu nieustannie za zwycięstwo Jezusa na krzyżu, widząc w Nim chwalebny triumf Boga niosącego pomoc nam ludziom? Popatrz jak daleko jest krzyż od ludzi, którzy mówią, że chcą żyć z Bogiem, ale zapominają o tym, jak cenne jest to, co Bóg uczynił dla nas. Diabeł pracuje nad sposobem myślenia człowieka, by zająć człowieka sprawami świata. Dlatego Paweł mówił, że ci, którzy myślą o rzeczach ziemskich, są wrogami krzyża. Stale zajęci są czym innym i nie doceniają Bożej pomocy, a więc kręcą się koło świata. Co potem wydobędziesz z takiego człowieka? Wiecie, ja mogę mieć kopalnię złota i kopalnię złomu, np. pobitego szkła. Kiedyś kopałem wykop i tam było wszystko powrzucane. Wiecie jak ciężko kopało się? Pobite szkła, jakieś worki foliowe, szmaty.

