Rozważania Listu do Rzymian 6, 1-14

Rozważania Listu do Rzymian 6, 1-14 - część 1

10 kwietnia 2014 roku.

Otwórzmy List do Rzymian 6 rozdział, wiersze 1-14.

Cóż więc powiemy? Czy mamy pozostać w grzechu, aby łaska obfitsza była?

Będziemy szli tak powolutku. Odpowiedzmy sobie na to pytanie: Czy mamy pozostać w grzechu, aby łaska obfitsza była? Czy to jest dobre wyjście, by pozostać w grzechu? Przenigdy! To jeśli kogokolwiek z nas znajdziemy w grzechu, to co powinniśmy takiemu gagatkowi zrobić, jeśli zna Biblię i wie, że Słowo Boże mówi: „czy mamy pozostać w grzechu?” Co mamy zrobić komuś takiemu, kto pozostaje jeszcze w grzechu, a jest chrześcijaninem? Co zrobić?

Odpowiedzi: -„Nie wolno głaskać kogoś takiego, kto pozostaje w grzechu, chociaż nie powinien być w grzechu”.

- „A jeśliby zgrzeszył brat twój, idź, upomnij go sam na sam; jeśliby cię usłuchał, pozyskałeś brata swego. Jeśliby zaś nie usłuchał, weź z sobą jeszcze jednego lub dwóch, aby na oświadczeniu dwu lub trzech świadków była oparta każda sprawa. A jeśliby ich nie usłuchał, powiedz zborowi; a jeśliby zboru nie usłuchał, niech będzie dla ciebie jak poganin i celnik.” Ew. Łuk.18,15-17.

Jest też grzech osobisty, grzech nieosobisty, grzech, który popełnia człowiek nie wobec tego kogoś, który to widzi.

A więc konsekwencją tego, że jesteśmy chrześcijanami powinna być troska o to, żeby nikt nie pozostawał w grzechu. A jak to wygląda w rzeczywistości? Ludzie są uraźliwi, obraźliwi, nie lubią gdy coś mówi się do nich. Jakie są więc stąd wnioski, jeśli nie można pilnować tego, co Słowo Boże mówi? O co tu więc chodzi? Może ktoś po prostu nie wierzy Słowu Bożemu i dlatego uraża się, obraża się, zniechęca się, pokazuje, że to się nie podoba, żeby postępować w taki sposób. W jakiś sposób demonstruje, że to nie jest tak, jak być powinno, a przecież Słowo Boże mówi: „czy mamy pozostać w grzechu?” Pomyślmy. Gdzie jest problem, że w chrześcijaństwie coraz częściej ludzie są tak ponastawiani przeciwko sobie, że ciężki temat jest, żeby normalnie pociągnąć Bożą sprawę, żeby normalnie rozwiązać podstawowe sprawy chrześcijańskie.

Pierwsza zasada: „Czy mamy pozostać w grzechu, aby łaska obfitsza była?” Wszyscy mówią: „Przenigdy!” Co musi pójść za tym słowem? Nikt z nas nie może pozostawać w terenie grzechu, licząc na to, że Bóg będzie cały czas okazywał łaskę i nie jestem zgubiony, gdybym na przykład został zabity przez jadący samochód, albo część samolotu spadłaby na mnie, albo spadłoby na mnie coś z okna, pod którym szedłem.

A więc jaka zasada musi funkcjonować w każdym z nas, jeśli chcemy być prawdziwi? Nie wolno nam zostać w jakimkolwiek grzechu ani chwili. Teren grzechu powinien być natychmiast zniszczony, ponieważ nie mamy trwać w grzechu, ale mamy trwać w Chrystusie. Czy prawidłową więc rzeczą jest to, że ludzie, którzy mówią o sobie, że są chrześcijanami, powinni stosować zasady Biblijne, czy nie? Powinno być to normalne, że wszyscy ci, którzy mówią, że są chrześcijanami powinni stosować zasady Biblijne i nie próbować nawet tego zmieniać, bo w tym momencie jak człowiek próbuje zmieniać Słowo Boże, to Bóg mówi: „Jeśli ujmiesz cokolwiek z Biblii, to Ja ci ujmę, albo jeśli dodasz, to Ja ci dodam”. A więc człowiek wiedząc o tym nie będzie próbował wchodzić w doświadczenie, że Bóg będzie wyciągał wnioski i konsekwencje z takiego postępowania, woli pozostać w sferze posłuszeństwa.

A więc jak powinny wyglądać normalne relacje chrześcijan między sobą, jeżeli nie mamy pozostawać w grzechu? Jak wygląda grzech? Grzech w Królestwie Bożym wygląda bardzo, bardzo nieładnie. W świecie wygląda ładnie, ale w Królestwie Bożym, zupełnie nieładnie. A wiec każdy, który pozostaje w terenie grzechu zupełnie nieładnie wygląda. Wygląda dziwnie jak na Królestwo Boże. Na przykład mówimy: „wszyscy jesteśmy chrześcijanami”. Weźmy to literalnie: „pobiegnijmy sto metrów”. Pada komenda: „start”. Kto wystartował? Tylko ten, kto nie trwa w grzechu. A co z resztą? Oni nie mogą biec. „Dlaczego nie możecie biec?”

Rozumiecie, pozytywne wyznawanie nic nie daje. Konsekwencją jest to, że człowiek nie może biec, nie może być normalnym chrześcijaninem w zborze, nie może być normalnym chrześcijaninem w domu, w pracy, nie może być normalny jako chrześcijanin. A więc, w tym momencie Słowo Boże mówi o doświadczeniu, w którym nie masz prawa być jako chrześcijanin (chrześcijanka). Kraść, zabijać, kłamać, złorzeczyć i tak po kolei wymieniając, nie masz tam być. A potem wchodzimy na teren dobra; nie masz być poza dobrem. Nie masz czynić zła, ale skoro grzechem jest też nie czynienie dobra, które umiesz, to też masz czynić dobro, które umiesz, aby nie być w grzechu.

Czy o tym czytamy tu? Na co liczy człowiek, jeśli pozostaje w sferze odstępstwa od ciała Jezusa Chrystusa? Na co liczy taki człowiek? Oczywiście na obfitszą łaskę. No bo na co może liczyć? „Może Bóg obficiej okaże łaskę i przepuści.” A więc człowiek oparł się na kłamstwie, że Bóg przepuści go. Bardzo często kiedy człowiek słyszy o sferze grzechu, zamyka się w sobie, włącza się instrument: „nie podołam, to jest powyżej mojego sposobu funkcjonowania, to wszystko przerasta mnie”, itp. Później będziemy mówić dlaczego takie rzeczy pojawiają się w człowieku i człowiek zgadza się z nimi. Skąd dopuszczenie do takiego sposobu myślenia, skoro pewne rzeczy, o których będziemy czytać dalej, wyeliminowały już ten element. To skąd to się znajduje?

Pomyślmy tak. Czytamy siódmy rozdział Listu do Rzymian, gdzie apostoł Paweł opisuje grzech, który jest w jego ciele i pragnienie dobra, które jest w jego umyśle. Zna Słowo Boże i chce czynić je, ale gdy chce je czynić, grzech okazuje się silniejszy i grzech robi to, co chce, a on nie może zatrzymać tego. Apostoł, wtedy jeszcze Saul z Tarsu, był człowiekiem uczonym u bardzo dobrego nauczyciela zakonu, a więc był nauczony Biblii i znał ją, ale kiedy miał to czynić, to grzech był silniejszy.

Nawraca się człowiek i wszystko w nim zmienia się. Zaczyna być szczęśliwy, zaczyna zwyciężać. Tu zwycięża, tam zwycięża, jest zadowolony, pełno pięknych świadectw. Ale później człowiek zaczyna sobie odpuszczać życie z Chrystusem, chodzenie z Chrystusem i powoli wpada pod zakon. Staje się jak Saul z Tarsu przed nawróceniem. Znasz Biblię, ale grzech, który uzyskał pozycję w ciele jest silniejszy od twojej znajomości Biblii i za każdym razem powala cię. Co znaczy wtedy takie doświadczenie? Oznacza to, że stałeś się samotny, a Jezus jest na zewnątrz. Gdy Jezus jest w środku, takich rzeczy nie ma. Opuściłeś (opuściłaś) teren Jezusa i musisz natychmiast wracać. To jest stan z przed nawrócenia. Po nawróceniu Paweł nie mówi już o takim doświadczeniu, ale mówi: „widzieliście moje święte życie, widzieliście jak żyłem, jak chodziłem między wami”. Wtedy jest chwalony Jezus.

Rozumiecie, człowiek, który zaczyna robić sobie pewne rzeczy w chrześcijaństwie i nie robi tego, co mówi Słowo Boże, a robi sobie co innego, wpada pod zakon grzechu i śmierci. A więc z powrotem jego ciało zaczyna przemagać i zwyciężać. Wynikiem tego jest: „zapłatą za grzech jest śmierć.” Ludzie w takim stanie zaczynają żyć i mówią, że to jest chrześcijaństwo. Wyszukują to miejsce z siódmego rozdziału Listu do Rzymian i mówią: „popatrzcie, apostoł Paweł też tak żył.” Nie. On tak nie żył. On pokazał tylko stan z przed nawrócenia. To jest stan obecnego chrześcijaństwa, które zna Biblię, ale żyje w grzechu. Grzech jest silniejszy od znajomości Biblii. Znaczy to, że ludzie powpadali pod zakon. Zakon jest bardzo dobry, zakon tylko pokazuje, że w tej chwili nie masz w sobie mocy zwycięskiego Jezusa. Masz znajomość Biblii i masz dopuszczony grzech.

Jan 14:23