Chrzest
Chrzest – część 6
Kazanie z 2 sierpnia 1999 roku.
Ale ty mając nowe życie i pragnienie przebywania z Bogiem szukasz Jego obecności i wiesz, że choćby nawet w tobie coś się załamało, to nie załamie się to w Chrystusie. Ty polegasz na Nim. Twoje nowe życie jest tak samo oparte zupełnie na Chrystusie, jak i życie Pawła, który pisze, że „śmierć Jezusa wykonuje swoje dzieło we mnie, a życie Jezusa w was”. Inaczej mówiąc, jak dobrze, kiedy my jesteśmy martwi w śmierci Chrystusa, a żywy Pan Jezus może udzielać się nam i w nas wychodzić naprzeciw innym ludziom.
„Bo jeśli wrośliśmy w podobieństwo jego śmierci, wrośniemy również w podobieństwo jego zmartwychwstania, wiedząc to, że nasz stary człowiek został wespół z nim ukrzyżowany, aby grzeszne ciało zostało unicestwione”, grzeszne ciało unicestwione, nie to fizyczne, ale to grzeszne. Wiem, że każdy mój włos jest policzony, na tym ciele. Bogu zależy na moim ciele. On powiedział, że mam je zachowywać dla Niego czyste, bo On chce mieszkać we mnie, nie w ciele grzechu, ale w tym fizycznym, i chce mieć mnie za świątynię Swoją. Dlatego nie zgodziłbym się, żeby po śmierci, powiedzmy, ktoś mnie wrzucił gdzieś do rowu lub do dołu w jakimś worku, czy coś takiego. Nie, jestem zbyt cenny dla Boga. Jeżeli nie miałbym już żadnego wpływu na to, a jacyś wrogowie by mnie tam wrzucili, ich sprawa. Bóg jest nad tym, ale ja nigdy nie zgodzę się na to, jeżeli mogę o tym zadecydować, aby sponiewierano moje ciało po śmierci i byle co z nim zrobiono, dlatego że ono jest cenne dla Boga. Odkupił mnie całego i ducha i duszę i ciało. Ono będzie kiedyś przemienione i pójdę do wieczności. Tak, Bóg nas kupił całych, dlatego to ciało też ma do Niego należeć w służbie dla Jego sprawiedliwości. Nie możesz Mu służyć duchem, a ciałem robić co chcesz. Musisz je zachować w czystości, ono ma być świątynią Bożą, która rozbrzmiewa chwałą na Jego cześć. Kiedy wchodziłeś w wodę chrztu ona cię nie obmyła z brudu twego ciała, ale z brudu grzechu tego ciała w śmierci Chrystusa. Dlatego jest ważne dla nas to co się stało w tym momencie. Radujcie się z tego żeście weszli w wodę chrztu, ale też wiedzcie, że weszliście w wielką odpowiedzialność nowego życia, bo drugi raz już nie możecie przejść przez wody chrztu. Trzymajcie się Pana, On jest tym, który czuwa nad wami. Wiele rzeczy w nas musi funkcjonować przez wiarę w Niego, nie poprzez nasze jakieś sprawiedliwe rzeczy, nie przez zakon uczynków. „Kto bowiem umarł uwolniony jest od grzechu. Jeśli tedy umarliśmy z Chrystusem, wierzymy, że też z nim żyć będziemy, wiedząc, że z martwych wzbudzony Chrystus już nie umiera, śmierć nad nim już nie panuje. Umarłszy bowiem, dla grzechu raz na zawsze umarł, a żyjąc, żyje dla Boga. Podobnie i wy uważajcie siebie za umarłych dla grzechu” – czy tak uważasz siebie? Czy jesteś zgodny z tymi słowami: „Uważam siebie za umarłego dla grzechu”? Inaczej mówiąc, cały czas wierzę w moją śmierć w śmierci Chrystusa i trwam przez wiarę w niej, a Jezus mnie miłuje za to. Jeżeli nie uważasz siebie za umarłego, to uważaj. Skoro zostałeś ochrzczony i zanurzony w wodę chrztu to od dzisiaj - przynajmniej od dzisiaj - uważaj już siebie za umarłego dla grzechu. To wiele pomaga, daje odwagę zwyciężać. Każde uleganie jakimś zwodniczym naukom ciemności powoduje, że stajemy się słabsi, ale każde zaufanie Słowu Bożemu powoduje, że stajemy się mocniejsi. A więc: „Podobnie i wy uważajcie siebie za umarłych dla grzechu” i następne „uważajcie siebie”: „A za żyjących dla Boga w Chrystusie Jezusie, Panu naszym”.
Chciałbym, żebyśmy na podstawie Słów Pańskich wyznali Bogu co jest z nami i przez wiarę przyjęli to, co On nam dał, a wyrzucili precz wszystkie ciemne potępienia, wszystkie ciemne oskarżenia i wszystkie ciemne pocieszenia. Bóg nas przyjął w Chrystusie i abyśmy od dzisiaj, przynajmniej od dzisiaj uważali siebie już za umarłych dla grzechu, a za żyjących dla Chrystusa i abyśmy w tym wielką radość znajdowali.
„Niechże więc nie panuje grzech w śmiertelnym ciele waszym, abyście nie byli posłuszni pożądliwościom jego, i nie oddawajcie członków swoich grzechowi na oręż nieprawości, ale oddawajcie siebie Bogu jako ożywionych z martwych, a członki swoje Bogu na oręż sprawiedliwości”. Chciałbym to wam przekazać, widzę jak to pracuje we mnie. W Chrystusie - to wszystko w Nim, ta wielkość w Nim. Widzę jak Pan pracuje w kierunku mojej śmierci i doznaję jak coraz bardziej potrzebuję Jezusa każdego dnia, każdej sekundy, także wtedy, gdy wstaję, by mówić Jego Słowo, oraz wtedy, kiedy chcę słuchać Jego Słowa. Wiem, że Bóg zrobił to dla nas, dla nas wszystkich to zrobił. Powinniśmy być ludźmi, którzy nie chcą się znać już według ciała, nie chcą się znać już według tego ciała, które mówi: „Ja jestem ułomny, ja jestem taki, i taki będę”. Chcemy się znać już według Chrystusa, według tego nowego życia, w którym możesz wszystko dobre czynić - możesz! Wystarczy, żebyś wierzył, bo w Nim zostaliśmy przeznaczeni do dobrych uczynków. To nowe życie w Chrystusie jest otwarte na dobre czyny Jego. Czy wierzysz?
Bądźmy żołnierzami Chrystusa, bądźmy odważni. Nie dajmy przystępu diabłu, nie dajmy mu się oszukiwać. Otrzymaliśmy najwspanialszy oręż jaki tylko mogliśmy otrzymać. Najwspanialszą zbroję, jaką tylko mogliśmy otrzymać, najwspanialszego Przewodnika jakiego tylko mogliśmy otrzymać, najlepszego Pocieszyciela, Tego, Który przychodzi napełnić nas prawdą.
Bądźmy ludźmi, którzy patrzą śmiało w przyszłość, dlatego, że przyjęliśmy wszystko od Boga. Nie chcemy przemycać Egiptu do Królestwa Bożego, bo Królestwo Boże jest zbyt piękne dla nas, by zanieczyszczać je Egiptem, ale chcemy raczej, żeby Królestwo Boże napierało na Egipt, by stamtąd byli wydobywani ludzie do Królestwa Bożego, w którym spotykają ludzi, którzy wierzą w Jezusa i cieszą się z tego, co dostali od Ojca w Jezusie. Niech Pan nas tym napełnia.
„Albowiem grzech nad wami panować nie będzie, bo nie jesteście pod zakonem, lecz pod łaską”. Łaska powiedziała: „Jesteś wolny, opuść ten świat, uwierzyłeś w Jezusa, wejdź w Jego śmierć i rozpocznij nowe życie wiary w Niego. Nie bój się, On się nigdy nie spóźnia, nigdy cię nie zaniedba, zawsze będzie ci gotowy nieść pomoc i zawsze będzie gotowy uczynić to, co jest bliskie sercu Ojca.
Przeczytam jeszcze Psalm 31. Powiem wam, że najchętniej nigdy bym nie skończył mówić o chrzcie, bo jest tam tyle wartości dla nas ludzi, tyle wspaniałości, tyle skończenia naszych starych rzeczywistości. Wszystko przepadło tam w tej wodzie, bo wszystko przepadło w śmierci Chrystusa, i tam jest koniec starego człowieka. Stare umarło, czytamy to w wielu miejscach Biblii, powinniśmy tą rozkoszą pozwolić Duchowi Świętemu napełnić nasze serca. Stare przeminęło, wszystko stało się nowe, zupełnie nowa rzeczywistość. Nie jesteśmy już ludźmi, którzy teraz mogą myśleć: „A co będzie, a jak to będzie”, jesteśmy ludźmi już pewnymi co będzie i jak to będzie. Pan nam powiedział i to nam wystarcza.

