Chrzest

Chrzest – część 2

Kazanie z 2 sierpnia 1999 roku.

I naszą potrzebą w chrzcie jest to, żebyśmy mogli znaleźć się poprzez chrzest w Jego śmierci, w pełnej rzeczywistości odkupienia nas przez Niego. Będę chciał później czytać to z Listu do Rzymian, ale zanim zacznę to czytać, chcę wejść w triumf powrotu do nieba Pana naszego, jako naszego Odkupiciela. Księga Objawienia 5 rozdział. Jest to piękny rozdział, który pokazuje Jezusa naszego Pana jako Baranka Bożego, który zgładził grzechy nasze, wchodzącego do nieba.

„I widziałem w prawej dłoni tego, który siedział na tronie, księgę zapisaną wewnątrz i zewnątrz, zapieczętowaną siedmioma pieczęciami. Widziałem też anioła potężnego, który wołał głosem donośnym: Któż jest godny otworzyć księgę i zerwać jej pieczęcie? I nikt w niebie ani na ziemi, ani pod ziemią nie mógł otworzyć księgi ani do niej wejrzeć. I płakałem bardzo, że nie znalazł się nikt godny otworzyć księgę ani do niej wejrzeć. A jeden ze starców rzecze do mnie: Nie płacz! Zwyciężył lew z pokolenia Judy, korzeń Dawidowy, i może otworzyć księgę, i zerwać siedem jej pieczęci. I widziałem pośrodku między tronem a czterema postaciami i pośród starców stojącego Baranka jakby zabitego, który miał siedem rogów i siedmioro oczu; a to jest siedem duchów Bożych zesłanych na całą ziemię. I przystąpił, i wziął księgę z prawej ręki tego, który siedział na tronie, a gdy ją wziął, upadły przed Barankiem cztery postacie i dwudziestu czterech starców, a każdy z nich miał harfę i złotą czaszę pełną wonności; są to modlitwy świętych. I zaśpiewali nową pieśń tej treści: Godzien jesteś wziąć księgę i zdjąć jej pieczęcie, ponieważ zostałeś zabity i odkupiłeś dla Boga krwią swoją ludzi z każdego plemienia i języka, i ludu, i narodu, i uczyniłeś z nich dla Boga naszego ród królewski i kapłanów, i będą królować na ziemi. A gdy spojrzałem, usłyszałem głos wielu aniołów wokoło tronu i postaci, i starców, a liczba ich wynosiła krocie tysięcy i tysiące tysięcy; I mówili głosem donośnym: Godzien jest ten Baranek zabity wziąć moc i bogactwo, i mądrość, i siłę, i cześć, i chwałę i błogosławieństwo. I słyszałem jak wszelkie stworzenie, które jest w niebie i na ziemi, i pod ziemią, i w morzu, i wszystko, co w nich jest, mówiło: Temu, który siedzi na tronie, i Barankowi, błogosławieństwo i cześć, i chwała, i moc na wieki wieków. A cztery postacie mówiły: Amen. Starcy zaś upadli i oddali pokłon.” Piękny obraz triumfu zwycięstwa i wywyższenia w Jezusie Chrystusie także i nas, odkupionych Jego krwią.

Chciałbym, żebyśmy patrząc na ten obraz, mogli rozważyć sobie to, co nam przyświecało, albo przyświecać powinno, kiedy ruszyliśmy ku wodom chrztu. Izrael kiedy wychodził z Egiptu musiał wejść w wodę Morza Czerwonego, musiał je przekroczyć. Ta woda się przed nim otworzyła i wszystko, co było z Egiptu, a chciało pójść za nimi, zostało utopione w morzu, nic się nie przedostało, przeszedł sam Izrael.

Kiedy my wchodzimy w wodę chrztu za nami nic nie ma prawa się przedostać dalej za nami. Wszystko musi zginąć ze starego życia. Stary władca, który nas pejczem pożądliwości poganiał, gdy byliśmy w niewoli u niego, w jakieś swoje rzeczy, musi dla nas zginąć w wodach chrztu. Nasze stare, grzeszne znajomości, jak i stare rzeczy z Egiptu, giną, a pojawia się jedno, ale jakże odważne i chwalebne wyznanie: Jesteśmy cząstką Kościoła Jezusa Chrystusa, gdyż jako Jego cząstka weszliśmy teraz w Jego Kościół. Weszliśmy w rzeczywistość jednego Ciała, które należy do Chrystusa, oczyszczone Jego krwią. Ten obraz musi nam przyświecać, bo od tego momentu należymy już do Niego, jesteśmy Jego rodziną zrodzeni z tego samego Ojca przez wiarę w Jezusa. To musi nam przyświecać, ale dopóki nie wejdziemy w wodę chrztu nadal pozostajemy po stronie świata, nadal nie odcięci od świata, nadal pozostający po stronie tego faraona, który powiedzmy, że reprezentuje diabła i zniewala nas i nie chce nas puścić. Każdy ma jakieś swoje świadectwo chrztu i świadomość wydarzeń jakie działy się wtedy. Wielu dobrze pamięta to, że diabeł ich nie chciał puścić od siebie, lecz przeszkadzał jak tylko mógł, żeby nie poszli dalej za Jezusem Chrystusem. Zatrzymywał, czy to przez rodzinę, czy przez znajomych, czy też przez jakieś trudne do zniesienia wydarzenia. U niektórych te trudności wystąpiły dopiero po chrzcie i były równie agresywne, jak i u tych wszystkich, którzy przechodzili je przed chrztem. Przeżywaliście to i wiecie, że tak to wyglądało, lecz pragnęliście chrztu i nie daliście się zatrzymać. Na ile tylko mieliście wtedy poznania tego, co się dzieje z wami, Bóg je zaakceptował i On od Swojej strony ogarnął Sobą was dając wam wszystko to, co do was należy w Chrystusie. On nie dał wam tego według wymiaru waszego zrozumienia jakie mieliście w czasie chrztu, ale według wymiaru Swego Syna, Którego dał w Swojej miłości za wszystkich nas, abyśmy Jego pełnią zostali ubogaceni. Powiedzmy, że wchodząc w wody chrztu rozumiałeś tylko to, że trzeba tak postąpić, bo powiedziano ci, że trzeba się ochrzcić. Zrobiłeś to wierząc w Jezusa, wszedłeś w wodę chrztu, wtedy oddzielił cię Bóg, poprzez twój chrzest wodny zanurzający cię w śmierć Jezusa Chrystusa, od władzy szatana do władzy Pana Jezusa Chrystusa, dając ci wszystko, co jest zawarte przez Niego w chrzcie. Później możesz to kosztować, poznawać i doznawać, ale Bóg dał ci już wszystko wtedy, gdy byłeś chrzczony. Dał ci całą twoją śmierć w Chrystusie, bo kiedy zanurzyłeś się w tą wodę chrztu to oznaczało równocześnie u Boga to, że śmierć Chrystusa ogarnia ciebie całkowicie, i przed Bogiem nie zostaje ani rąbek ciebie, jako starego człowieka. Cały zanurzony w śmierć, nic, zupełnie nic nie może pozostać w tobie przed Bogiem ze starego człowieka. Jedna ofiara Chrystusa uczyniła wtedy z tobą to, co było dla ciebie konieczne, abyś mógł wejść w społeczność z Bogiem. I kiedy byłeś wynurzany z wody chrztu, wynurzał się zupełnie nowy człowiek. Tak jest u Boga. Taka rzeczywistość panuje u Boga. W tobie jeszcze tego nie było widać. Wynurzasz się i wyglądasz jak ten sam człowiek, który się zanurzał. Nawet wyrazy niektóre mówisz takie same i wszystko jest jakby nadal w tym samym ciągu, ale u Boga jesteś już nowym człowiekiem i w twojej nowej rzeczywistości musi się także pojawić to świadectwo: „Jestem już nowym człowiekiem, moje sumienie już mnie nie oskarża, zostałem uwolniony od bagażu starych rzeczy, mogę wznosić czyste ręce do Boga i chwalić Go, i cieszyć się uwolnieniem darowanym mi przez Niego w Chrystusie w całej pełni, a kosztowanym przeze mnie obecnie na tyle na ile mam zrozumienia go”. Tak wygląda rzeczywistość Boża i nasza. U Boga jest ona stała, a u nas wzrastająca, aż do białego dnia. Od chwili chrztu wodnego mam prawo nazywać siebie wyznawcą Jezusa Chrystusa mającego życie wieczne. Od tego czasu mam prawo chlubić się Jezusem Chrystusem, od tego czasu mam prawo Go naśladować, od tego czasu mam prawo w Kościele być bratem dla wszystkich innych ochrzczonych w Kościele. Od tego czasu mam prawo mieć nadzieję niebiańską, od tego czasu mam prawo przebaczać. Wczoraj mówiliśmy o tym, czy zrobiliście to? Czy przebaczyliście wszystkim. Wszystko wyrzuciliście precz, wszystkie nieprzebaczenia z serca i powiedzieliście: „Przebaczam, bo mi też przebaczono”. To jest rzeczywistość naszego nowego życia, kiedy w twoim sercu już nie może panować jakieś nieprzebaczenie, jakaś zła rzecz, bo wiesz, że Bóg ci wszystko przebaczył. Po to poszedłeś tam do tej wody chrztu, bo Bóg ci wszystko przebaczył. Przyszedłeś tam prosić Go o przebaczenie, tak jak Pan Jezus w tej przypowieści powiedział, że ten człowiek był obciążony długami ogromnymi i wtedy szukał, żeby mu ten pan jakoś pomógł chociaż trochę, a ten pan mu nie tylko, że pomógł trochę, ale darował mu wszystko i wtedy ten człowiek kiedy odszedł natrafił na swego dłużnika, który coś mu był winien. I co było w jego sercu wtedy?

Jan 14:23