Chrzest

Chrzest - część 1

Kazanie z 2 sierpnia 1999 roku.

Chciałbym mówić o tym rozstaniu z jedną rzeczywistością, aby wejść w drugą rzeczywistość. O tym szczęśliwym dla nas, a jakże wielkim doświadczeniu Jezusa Chrystusa, który na krzyżu umierał, abyśmy mieli, przez Niego, drogę wyjścia z tego świata nieprawości i zła, do bycia w społeczności Ojcem.

Chciałbym, zanim zacznę mówić o zanurzeniu, o śmierci Jezusa, powiedzieć o mężach i niewiastach starotestamentowych, którzy otrzymali w Duchu Świętym rozpoznanie przyjścia Odkupiciela. Powiedzieć o doświadczeniach ludzi, którzy chcieli opuścić zło i nie potrafili, nie mogli. Kain kiedy zabił Abla, powiedział: „Godzien jestem tego, byś mnie zabił, popełniłem straszny grzech”. Wiedział, że popełnił straszne zło, lecz zrobił je i cofnąć tego, co zrobił już nie mógł. Był pewien tego, że nie ma już dla niego przebaczenia, lecz właśnie wtedy Bóg okazał mu jakim On jest wobec Kaina i że On nie chce, aby ktokolwiek naśladował Kaina, czyniąc to samo zło, które on uczynił. Niestety, niewielu zrozumiało tę Bożą lekcję, bo widzimy, że za złym czynem Kaina, podążyli następni ludzie. Wiele zła rozpleniło się na ziemi. Nasza ludzka rzeczywistość zawsze wychodzi z tego terenu, zawsze. Raj, bunt, odpędzenie i coraz większa i większa degradacja. Lecz ci, którzy szukali Boga, wiedzieli, że przyjdzie Odkupiciel, że przyjdzie Ten, Który spłaci ich dług, którego oni nie byli w stanie spłacić. Wiedzieli, że przyjdzie Ten, Który zapłaci najwyższą cenę. Zapłatą za jeden grzech jest śmierć. Jaka musiała być cena za wiele grzechów? Śmierć Syna Bożego, śmierć Kogoś tak czystego, tak świętego i tak nieskalanego, Który mógłby przejść przez cały bezmiar śmierci i żeby ona Go nie mogła zatrzymać.

Chciałbym mówić o naszej chrześcijańskiej rzeczywistości. Chciałbym mówić jak wielkie znaczenie ma dla nas chrzest. Jak wielkie znaczenie ma dla nas jeden z tych elementów zbawienia, w które musimy wejść, jeżeli chcemy iść do Pana. „Kto uwierzy i ochrzci się zbawiony będzie”. Jeśli tylko jest to możliwe człowiek, który uwierzył w Jezusa Chrystusa, powinien być ochrzczony. Gdy jest niemożliwe, Bóg to widzi, ale gdy tylko jest możliwość, człowiek powinien być ochrzczony.

I chciałbym przeczytać parę wersetów z Księgi Rut, z 3 rozdziału. Mamy tu opisane wydarzenie jak Rut za dobrą poradą swojej teściowej, czyni to, co ona jej podpowiedziała. Idzie do tego mężczyzny Boaza, gdy on śpi i kładzie mu się w nogach tak jak służebnica, czekająca na rozkazy swego pana. Już pierwsze świadectwo jej postępowania spowodowało w nim uznanie jej za niepospolitą kobietę, bo widział, że ona przyszła na pole i pracowała równo z wszystkimi nie spodziewając się żadnej specjalnej zapłaty za to. Takie było pierwsze świadectwo dla Boaza okazujące mu jaka to jest niewiasta. Drugim świadectwem było dla niego to, że ona nie patrząc na jego wiek okazała mu szacunek, jako temu, który byłby ją w stanie wykupić dla siebie. Czytamy o tym wydarzeniu od 8 wiersza: „A o północy poderwał się ten mąż, obrócił się i spostrzegł kobietę u swoich nóg. Zapytał więc: Kto ty jesteś? Ona zaś odpowiedziała: Jestem Rut, służebnica twoja. Rozciągnij swój płaszcz na swoją służebnicę, boś ty wykupiciel. A on rzekł na to: Błogosławionaś ty u Pana córko moja, ten dowód twojej miłości lepszy jest niż pierwszy, gdyż nie uganiałaś się za młodzieńcami ani biednymi, ani bogatymi. Nie kłopocz się teraz córko moja. Uczynię teraz dla ciebie cokolwiek sobie życzysz, wie bowiem całe miasto, żeś dzielna kobieta”. Ona powiedziała do niego: „Boś ty mój wykupiciel”, i on później uczynił to, czego ona się po nim spodziewała. To poletko, które ona miała, musiało być wykupione, ale to poletko musiało być wykupione razem z nią. Ten, który chciał kupić to poletko musiał kupić też i tą niewiastę, aby według prawa Bożego wzbudzić potomstwo jej umarłemu mężowi. Takie było prawo w Izraelu, a ten, który był pierwszym w kolejności pokrewieństwa wykupicielem gotów był nabyć poletko, ale nie był gotów nabyć jej. Boaz był gotów, i nabył ją i to poletko.

I chciałbym żebyśmy zobaczyli Jezusa Chrystusa. On nabył nas z naszymi grzechami, z wszystkim. Wziął nas z wszystkim. Nie tylko, że poniósł nasze grzechy na krzyż, ale też nas wziął tam w Sobie. Wykupił nas. Nie zapłacił tylko za grzechy i nie zostawił nas z zapłaconą sprawą, ale także kupił i nas, aby przeprowadzić nas do tego odpowiedniego miejsca, gdzie będziemy mogli tam przebywać z Nim całą wieczność.

I chciałbym, żebyśmy zastanowili się co to jest chrzest. Co się stało, kiedy myśmy zaczęli zmierzać w stronę wody chrztu i gdy imię Pana naszego, czy też, imię Ojca, Syna i Ducha Świętego było wezwane nad nami. Co się stało wtedy? Wcześniej przebywaliśmy w Egipcie, to znaczy, w świecie. Czyniliśmy wiele nieprawości, wiele zła, wiele różnych ciemnych rzeczy, ale zobaczyliśmy poprzez światło, które zajaśniało w nas, że jest możliwość odkupienia nas od tych wszystkich rzeczy. Zobaczyliśmy, że przyszedł ktoś na ziemię, kto zapłacił najwyższą cenę już za nas. Zapłacił cenę za wszystkie nasze złe uczynki, abyśmy teraz mogli wejść w tą rzeczywistość, którą On dla nas uzyskał. Rut znała wartość fizycznego odkupienia i dlatego powiedziała do Boaza: „Rozciągnij swój płaszcz na swoją służebnicę, boś ty wykupiciel”.

Czytamy w I Liście Piotra, że chrzest jest prośbą do Boga o czyste sumienie. Co może tak „osłonić” sobą nasze sumienie, żeby ono było czyste? Czytaliśmy ostatnio z Listu do Hebrajczyków, że ofiara Jezusa Chrystusa. On Sam. A więc idąc do wody chrztu potrzebuję, żeby On mnie osłonił Sobą wraz z tym co uczynił dla mnie umierając za mnie na krzyżu. Jest to wielka potrzeba tego, żeby On mnie osłonił Sobą na tą nową rzeczywistość, ku której chcę wyjść, żeby stał się moim mężem, żeby stał się moim Panem, żeby stał się Tym, Który mnie przeprowadzi przez wszystkie dni i Który się będzie troszczył o to wszystko, co łączy się ze mną. Chrzest jest wielką prośbą do Boga o zaakceptowanie mnie w Chrystusie Jezusie, o przyjęcie mnie w Chrystusie Jezusie. Chrzest jest czymś bardzo ważnym, bo bez niego nie byłoby tego widzialnego i niewidzialnego momentu korzyści, nie byłoby wejścia w to, co uzyskał dla nas Chrystus. A więc chodziło nam o to, kiedy wchodziliśmy w wody chrztu, a jeżeli nie chodziło, to dobrze żebyśmy sobie uświadomili, że Panu jednak chodziło o to, żeby zanurzenie w wody chrztu było wyrażeniem naszej prośby: „Chcemy być zasłonięci Tobą, sami nie poradzimy sobie, jeżeli Ty nas nie przyobleczesz Panie, nie poradzimy sobie tutaj, na tym świecie. Choćbyś nas wykupił tylko od grzechów naszych i darował nam wszystkie grzechy, my będziemy znowu grzeszyć i znowu będziemy czynić wszelkie zło”. Jest to prośbą o to, by Jezus Chrystus okrył nas Sobą jako nasz sprawiedliwy Odkupiciel, osłaniając nas Sobą od wszystkich rzeczy, które nas tutaj otaczają. Tak samo jak w sposób widzialny Boaz nakrył Rut i w tej chwili ona należała już do niego, tak i Chrystus w sposób niewidzialny nakrył nas Sobą wraz z tym co dla nas osiągnął żyjąc w ciele na ziemi, abyśmy od tej chwili na zawsze należeli wyłącznie do Niego.

Chrzest jest czymś potężnym. Kiedy podchodzisz do wody chrztu, podchodzisz równocześnie do korzyści śmierci Jezusa Chrystusa. Podchodzisz do całej korzyści Jego śmierci na krzyżu. Idziesz jeszcze jako człowiek, który niesie cały bagaż swoich nieprawości, swojego zła, niesiesz je do Pana. Wiesz, że On to przyjął. Niesiesz je jako skruszony, potrzebujący Jego pomocy. Niesiesz go wiedząc, że krew Jego została przelana, tak jak śpiewaliśmy: „O głowo krwią zbroczona...”. Wiemy, że gdy na głowę Jezusa Chrystusa założona została korona cierniowa, to głowa Jego została zbroczona krwią, i ta krew kapała Mu na ramiona i spływała po Jego ciele w dół. I ta krew, wypływająca z wnętrza cierpiącego Chrystusa, oczyszcza nas od wszelkiego zła, bo my, jako całe ciało Chrystusowe otoczeni jesteśmy Jego drogocenną, oczyszczającą nas od wszelkiego naszego zła, krwią.

Jan 14:23