Wiara, usprawiedliwienie, pokój z Bogiem

Wiara, usprawiedliwienie, pokój z Bogiem – część 2

Kazanie z 6 sierpnia 1999 roku.

Czy to co mówię jest twoim udziałem dzisiaj? Jeżeli nie, to słuchaj Słowa Bożego bardzo uważnie, bo wiara jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe. Jeśli będziesz słuchał naprawdę uważnie i Bóg będzie dzisiaj dawał ci te możliwości, to nie zatwardzaj serca swego na Jego Słowo, ale wyrusz wędrówką wiary. Nie wędrówką rozumu, nie wędrówką namacalności ciała, ale wędrówką wiary we wszystko, co usłyszałeś. Nie chodź na zasadzie: "ja nie mogę, ja nie potrafię". Wiara takich rzeczy w ogóle nie dotyka, ona nie pyta się, czy ty możesz i potrafisz. Ona mówi: "wszystko w Jezusie". Wierzysz w Jezusa, to znaczy, że w ogóle już nie wierzysz w siebie i cokolwiek uczynisz, uczynisz tylko w Jego imieniu.

Chcę zapytać tak jak wczoraj zapytałem: "czy jeszcze mówię o nas?" Czy mówię już o jakimś ludzie, który kiedyś był na tej ziemi i teraz już w ogóle nie ma go. Powiem to tak: Kiedyś był taki lud, który wierzył w Jezusa Chrystusa, gotów był położyć dla Niego życie, gotów był głosić ewangelię, i który mówił, że lepiej jest słuchać Boga niż ludzi. Czy to jest prawda, co powiedziałem? Wszystko, oprócz tego "kiedyś" i "był". Jest lud, który zna swego Boga, i który wierzy w Jezusa Chrystusa, i który coraz bardziej jest gotowy kosztować Go i poznawać jako to, co jest cenniejsze od wszystkich rzeczy tego świata. Dlatego przez to Bóg daje nam poznać co stoi za słowami: wiara, usprawiedliwiony i pokój z Bogiem.

Dopóki nie wierzysz w Jezusa Chrystusa, nie masz usprawiedliwienia, nie doceniasz pokoju z Bogiem. Chodzisz jak chcesz, robisz co chcesz i oszukują cię twoje własne zmysły, że wszystko jest w porządku. Ale z chwilą kiedy wierzysz w Jezusa, jesteś zachwycony tym, co dał ci Bóg. Mówisz: "mam oparcie pełne, niezachwiane, Skałę, której nikt nie poruszy i na niej mogę budować i nikt tego nie zmyje". Ale dopóki nie masz wiary w Skałę, wierzysz w podmyty piasek i on co rusz przewraca ci ten dom i pokazuje, że twoja wiara jest zbudowana nadal na twoich możliwościach, a nie na Jezusie. Czy gotów jesteś wierzyć w Jezusa tak, aby dać Mu całe swoje życie? Czy ufasz Mu, że wierząc w Niego, nie zawiedziesz się nigdy? Czy ufasz Mu, aby pójść do Niego ze wszystkim, co leży ci na sercu, a złożywszy to przed Nim, wznieść ręce, podziękować i odejść, nie czekając na uczucia? Bo wiara nie ma nic wspólnego z uczuciami. To jest oparcie się na tym Kim On jest i co On do nas powiedział. To jest wiara. Wszystko inne jest tylko zmysłowym podejściem i oczekiwaniem, że Bóg będzie spełniał moje zachcianki, bo mi się tak spodobało, żeby na moją modlitwę odpowiedział mi radością, albo jakąś inna ewentualnością, a nie cierpliwością oczekiwania, aż przyjdzie Mu chęć dać mi to, o co Go prosiłem. Wtedy jestem dzieckiem, a On jest Ojcem i jestem gotów czekać. My nieraz mówimy: "dziecko uspokój się, poczekaj cierpliwie, przyjdzie czas, twój tata, czy mama dadzą ci to co potrzebujesz." Ale dziecko płacze i krzyczy i tupie, bo chce już teraz. Ono nie wierzy, ono nie jest pewne, czy rodzice nie zapomną przypadkiem o tym, co powiedzieli i chce wywalczyć to już teraz. A my wiemy, że Bóg nie zapomina, nigdy nie zapomina. Czy wierzymy?

Jak opieramy się na Synu Bożym, to wszystkie skarby niebios spływają na nas, a Duch Święty mówi, że to jest naczynie zaszczytne i mogę napełniać je chwałą, mogę napełniać je mądrością, mogę napełniać je świętością i ono nie pęknie, nie roztłucze się, nie zginie pod wpływem tych dobrych rzeczy, bo ono ma wiarę, która może pomieścić wszystko to, co w Chrystusie. To jest wiara w Jezusa. Dopóki wierzę w jakieś mniejsze rzeczy, to do pewnego czasu dopuszczam, a później mówię: "dosyć, moje możliwości skończyły się, więcej nie puszczam". Ale wszystko w Chrystusie, to znaczy wszytko. Bóg obdarował nas wszelkim błogosławieństwem niebios. A wiara mówiąc mi to, daje mi radość i szczęście. Niewiara nieustannie martwi się, nie jest pewna tego, czy to jest rzeczywiście tak. A więc też i nie kieruje się ku Bogu w każdej sprawie. Bóg, który jest powiedział: "wszelką troskę złóżcie na Mnie, a pokój Mój, który przewyższa wszelki rozum napełni serca wasze i umysły wasze.” "Mój pokój daję wam" - powiedział Jezus. Nie taki pokój jaki daje świat, że za dwa dni będzie znowu wojna, ale pokój, który jest na wieczność, na zawsze. Czy chcemy być mądrymi ludźmi? Czy tak pokiwać, podrapać się i powiedzieć: "no tak, powiedziałeś jakoś Panie, coś takiego było napisane w Biblii". Ale wtedy zginiemy z tym.

Jeżeli wierzymy, to zaczynamy to coraz bardziej podziwiać, a Duch Święty właśnie przez to uwielbia Jezusa w nas. Gdy podziwiamy Go i coraz bardziej doceniamy Go mówiąc do Niego: "Panie, w Twoim imieniu dostałem już wszystko od Ojca. Chcę to mieć, chcę z tego korzystać." I wtedy tak wielu mówi, że kiedy tylko chciało coś więcej, to zaraz przychodziły takie dobre doświadczenia, które rujnowały starego człowieka, żeby Chrystus był wywyższony. I to jest prawda.

A więc, czy wierzymy w Jezusa? Czy gdzieś jeszcze wierzysz w siebie i dlatego masz taką minę jakbyś nigdy nie spotkał na swojej drodze Jezusa? Tak jakbyś nigdy Go nie poznał, a twoje serce jest tak zamknięte, jakbyś nigdy nie usłyszał, że Bóg przebaczył ci twoje grzechy, że darował ci wszystkie twoje winy. Pod zakonem ludzie stale martwili się, czy będą gotowi odejść do Boga, czy tu coś nie uczynili źle, tam coś nie uczynili źle. Pod łaską ludzie są pewni swojego Stworzyciela, pewni są Jezusa i wierząc w Niego są pewni usprawiedliwienia i pojednania, i pokoju z Bogiem. I nie lękają się o jutrzejszy dzień, bo wiedzą, że on także należy do Boga. Ten Bóg nie zmienia się, zawsze jest ten sam.

Czy tak jest? Patrzmy prosto ku Niemu. On przyszedł na tą ziemię. Słyszymy ewangelię, że On chodził po tej ziemi, zwiastował ewangelię, dokonywały się znaki i cuda i ludzie patrzyli na Jezusa, dotykali się Go, doznawali, że to jest Zbawiciel. On przyszedł zbawić nas od grzechów naszych. Ludzie, moglibyśmy powiedzieć: "o zbudźmy się i zobaczmy Pana, powstańmy z martwych i zajaśniejemy wtedy chwałą Jego obecności!” Niestety wielu przychodzi do Jezusa tylko na zasadzie jakiś przekonań ludzkich, że warto mieć jakieś zabezpieczenie. Nie pozwalają Mu zapracować w sercu. Jezus chce przez wiarę mieszkać w sercu, jako Pan i Król. Chce napełniać serca zwycięstwem, pojednaniem, pokojem, szacunkiem do siebie nawzajem, miłosierdziem i przebaczeniem.

Zobaczcie, dlaczego w ludzie Bożym jest tak mało przebaczenia, miłosierdzia i mądrości Bożej? Jezus nie może jeszcze przyjść, bo wiara w Niego jest jeszcze tak mało oparta na Nim. Jezus chce cały zamieszkać w nas. Otwórzmy się szczerze wobec Niego. On nie oczekuje od nas uczynków zakonu. On oczekuje, abyśmy na podstawie Słów Jego uwierzyli we wszystko co On do nas powiedział, w każde Jego Słowo. Nie ma małego, ani wielkiego, bogatego, czy biednego, ślepego, czy głuchego, którego serce nie mogłoby być poruszone przez Ducha Świętego, jeżeli Bóg tak zechce. Do każdego może dotrzeć ewangelia przez Ducha Świętego, rozjaśniając serce i napełniając wiarą w Jezusa Chrystusa.

Tak samo dotarła ewangelia do nas. Pewnego dnia serca nasze poznały Jezusa. I teraz musimy wytrwać w tym, bo zobaczcie co się wtedy stało. Ile szczęścia, ile radości, ile pokoju z Bogiem, ile chwały, ile czytania Biblii?! Żadnych oskarżeń. I taką wiarę mamy mieć do końca, wiarę w Jezusa, nie w nas. Po pewnym czasie, kiedy chodzimy, dochodzimy do jakiegoś punktu i zaczynamy zbawienie opierać na sobie, i wtedy zostawiamy Jezusa, i próbujemy sami dokończyć sprawę, którą On zaczął. Tak, gdyby nie interwencja ap. Pawła zrobiliby Galacjanie; wpadliby pod zakon, i skończyłaby się ich radość. Zaczęłoby się oddalanie od pomocy Chrystusa, by żyć w społeczności z Bogiem.

Jan 14:23