Uczniostwo w szkole Jezusa Chrystusa
Uczniostwo w szkole Jezusa Chrystusa – część 3
Kazanie z 5 sierpnia 1999 roku.
Muszą, bo my wszyscy, którzy jesteśmy w tej szkole, oczyszczamy się z różnych rzeczy, z różnych. I nawzajem musimy wspierać się w tym, ale nigdy nie możemy drugiemu przygładzać tego wszystkiego i mówić: "ty się nie musisz tak troszczyć, inni zatroszczą się o ciebie, inni załatwią to za ciebie. Są starsi i oni niech się troszczą. Oni tobie załatwią wszystko, nawet wejście do nieba." Nie załatwią. Nawet gdybym złapał apostoła Pawła za rękę, to on nie wprowadzi mnie tam, puści mnie i powie: "idź przeklęty, bo nie miłowałeś Jezusa." Tak jak powiedział do Koryntian: "przeklęty każdy, który nie miłuje Jezusa". Byłby rzetelny, bo jest uczniem i wyznawcą jednego Pana.
Ale gdy wszyscy trzymamy się Jezusa, kiedy uchwyciliśmy się Go dlatego, żebyśmy byli czyści, święci, nieskalani, to tam pójdziemy i tam wejdziemy. Uczmy się tego słowa, nie bądźmy marnotrawcami. Ile kazań, ile nauki, ile przesłania Bożego, które mówiło wam, że to jest miłe Panu słyszeliście w swoim życiu? Ile z tego jest zachowane w sercu? Czy nie jesteśmy marnotrawcami, czy nie jesteśmy lekkoduchami, czy nie jesteśmy ludźmi, którzy lekko cenią sobie słowa, które czytamy w Biblii? Dlaczego? Dlatego, że brakuje nam nauki, która pokazywałaby nam rzetelnie Chrystusa. I wielu dzisiaj naprawdę nie widzi Jezusa, nie widzi w tym najwyższego celu.
Chcemy kierować oczy na Jezusa, chcemy kierować oczy na Pana naszego, żebyśmy wszyscy byli zachęceni jako uczniowie. Wiesz, że możesz kogoś prowadzić do szkoły, ale kiedy on sam w sobie nie jest zachęcony, to będziesz musiał stale zmuszać go i zmuszać. Chcemy patrzeć na Pana naszego, chcemy Go podziwiać i wszyscy rozkoszować się Nim. Chcemy o Nim rozmawiać i cieszyć się, bo wszyscy Go znamy. Chcemy wszyscy słuchać Jego nauki, chcemy poznawać naszego Rabbuni, naszego Pana, bo On przeprowadza nas poza śmierć, dlatego chcemy poznać Go.
Kiedyś słyszałem taką opowieść, jak taki dziadek miał rozmowę z wnukiem. Ten wnuk był bardzo szczęśliwy, że właśnie kończy studia. Kiedy przyszedł do dziadka, dziadek zapytał: "i co dalej?" On mówi: "teraz pójdę do pracy, będę pracował, będę wzrastał w pracy." A dziadek mówi: "i co dalej?" "Dojdę do jakieś wysokiej pozycji w pracy, będę zarządzał innymi, będę miał porządne stanowisko". Dziadek pyta: "i co dalej?" "Będę miał żonę, dzieci". "I co dalej?" "Zbudujemy sobie dom". "I co dalej?" Wnuk się w końcu zdenerwował, co ten dziadek czepia się go. „Dalej? – umrę”. Dziadek pyta: "i co dalej?"
Bo pewnego dnia umrzemy i co dalej? Możesz być nie wiadomo jak bogaty, nie wiadomo jak nauczony. Co dalej? Jeżeli nie będziesz uczniem Jezusa i tutaj na ziemi nie będziesz uczył się od Niego tej nauki, która jest w stanie pouczyć cię, co jest miłe u Boga, a co nie, to, to „dalej” będzie dla ciebie tragedią.
Poprzez wyznanie Jezusa powiedzieliśmy sobie: "Panie z Tobą pójdziemy wszędzie, bez Ciebie nie pójdziemy nigdzie. Chcemy Cię kosztować i poznawać." My musimy nabrać szczególnie dzisiaj, kiedy wielu staje się letnimi, odpowiedniej wartości Jezusa w sercach swoich, a Jego Słowo musi być dla nas wartościowsze niż wszystkie słowa tego świata. Potrzebne są szkoły, potrzebni są chrześcijanie na stanowiskach, są potrzebni. Ale na pierwszym miejscu musi być Chrystus, bo On jest ci bardziej potrzebny od tych wszystkich rzeczy.
Gdybyś dzisiaj miał cokolwiek zrobić dla Kościoła, czy umiesz to zrobić? Czy umiesz poruszać się po ciele Chrystusa, darząc innych dobrem? Uczeń Jezusa musi to umieć, bo Jezus powiedział, że każdy jeden uczeń musi być gotowy położyć życie za innych. Czy już powiedziano ci o tym, że Jezus żąda od ciebie życia jako od swego ucznia? Bo inaczej nigdy nie nauczy cię, bo twoje życie musi stać przy Nim cały czas, aby On nauczył cię tego wszystkiego, z czym posłał Go Ojciec do nas. Jeżeli będziesz odchodził od Jezusa, będziesz tracił to, co On mógłby ciebie nauczyć.
Jest to dla nas bardzo zrozumiałe. Możemy popatrzeć po ludziach, którzy nie chodzą z Jezusem, a wcześniej byli naprawdę zakochani w Panu, szczęśliwi z Panem, radowali się Panem, spędzali mnóstwo czasu z Panem. Co dzisiaj jest z nimi? Zapomnieli wszystko, dlatego, że nie chodzą z Jezusem, zapomnieli. W 2Liście Piotra napisane jest, że oni zapomnieli kim byli i dlatego tak z nimi jest. Bóg pamięta jeszcze, jeszcze mogą wracać, ale gdy zapomną na zawsze i gdy śmierć spotka ich na drodze, to ich stan będzie straszny.
Powiem wam, że ta szkoła jest najszczęśliwszą szkołą, do jakiej wszedłem. Jeszcze w żadnej szkole nie byłem tak szczęśliwy, jak w szkole Jezusa. Ona nie jest dla mnie utrapieniem, nie jest dla mnie mordęgą. Nie uczę się dlatego, że Nauczyciel mnie do tego zmusza, ani też nie kosztuje tego kim On jest na siłę, tak jak nieraz mama robi co tylko wobec dziecka, żeby na siłę nakarmić je. Nie. Ja sam otwieram usta i serce, bo chcę poznawać Go w tej szkole, chcę kosztować kim jest Ojciec, a przy końcu chcę zobaczyć oblicze Tego, który mnie zrodził. Wiem, że będąc w tej szkole przejdę tą całą drogę prowadzenia Pańskiego i pójdę do Ojca. W tej szkole nie kończę jakimś stanowiskiem na ziemi. W tej szkole kończę stanowiskiem w niebie, po prawicy Ojca. Ta szkoła prowadzi mnie do tej najwyższej pozycji. Dlatego jestem wdzięczny Panu, że przyjął mnie do tej szkoły. Dał mi wiarę, abym mógł przebywać w tej szkole, daje mi posilenie każdego dnia, żebym był silny w tej szkole, ma staranie o to, żebym myślał także o innych w tej szkole i przez to też można rosnąć, można coraz bardziej kosztować.

