Wódz świętych żołnierzy
Wódz świętych żołnierzy – część 4
Kazanie z 7 sierpnia 1999 roku.
On powiedział, że będzie ze swoją armią aż do skończenia świata. Nasz Wódz nie zostawił nas żołnierzy sierotami, żebyśmy teraz nie wiedzieli co mamy zrobić. Jego rozkazy docierają bezpośrednio do każdego z nas. Rozkazy miłości Jego. Nasz Wódz powiedział: "W Mojej armii Moich żołnierzy pozna się po miłości wzajemnej. Oni się miłują, bo oni znają Mnie i znają bitwę, oni wiedzą jakie są doświadczenia bitwy. Oni nawzajem miłują się w tej bitwie, bo wiedzą, że bez tej miłości nie będą w stanie jednomyślnie i w jednym duchu poruszać się nawzajem za Mną. Potrzebują Mojej miłości do siebie nawzajem”.
Musimy stale być w tym konsekwentni, a jeżeli zaniedbamy to, to będzie bardzo ciężko. Diabeł wkroczy w każde zaniedbanie nasze i wykorzysta każdy moment, w którym nie będziemy korzystali z tego co uczynił dla nas Jezus. Wróg wkroczy w to, aby zakłócić nam pokój, zakłócić nam radość, zakłócić nam szczęście przebywania razem, aby odebrać nam siły do bitwy z nim. To jest jego praca. My chcemy radości, chcemy szczęścia, ale żeby to mieć, to musimy zadbać o to, by Duch Święty mógł nas tym napełniać. Sprawiedliwość, pokój, radość - to jest Królestwo Boże. Ta kolejność musi być zachowana, innej kolejności nigdy nie będzie. Bo kiedy masz pokój z Bogiem, to Duch Święty może lać tą radość w Panu w twoje serce, aż chce ci się żyć dla Jezusa, chce ci się z Nim być, chcesz słuchać Jego rozkazów. Jesteś żołnierzem, który nie chce dać włożyć się w sprawy tego świata, żeby zaniedbać się w służbie. Bo kochasz Pana, miłujesz Go, jesteś z Nim szczęśliwy, jesteś coraz bliżej Jego. On te rozkazy może coraz bardziej wzmacniać w twoim kierunku, bo widzi, że nabierasz sił, krzepniesz w tej bitwie. On może cię posyłać coraz bardziej, dalej. Powoli zaczynasz dźwigać brzemiona innych. Powoli zaczynasz być tym, który nie tylko, że walczy, ale jeszcze pomaga innym w tej walce. Już nie tylko, że chroni samego siebie, ale także wstawia się za innymi w bitwie modlitwy.
Musisz być w tym zawsze konsekwentny, musisz mieć tą świadomość, i niech ona w tobie pozostanie na zawsze. To nie jest świadomość przestraszonych żołnierzy, którzy boją się bitwy i mówią: "o, straszne te dni, któż wytrzymać je może". Nie, to są żołnierze, którzy mówią: "Panie, każdy dzień to jest dzień, w którym jesteś tym samym Wodzem." Wyznawajmy Jezusa, nie wyznawajmy w żadnej sprawie siebie. Wyznawajmy Jego, a wygramy bitwę. Możemy być poranieni. Apostoł Paweł miał nie jedną ranę fizyczną i duchową, ale on powiedział: "Raduj się w Panu zawsze, twój Wódz żyje, wczoraj, dzisiaj i na wieki ten sam." Wyznawaj zawsze Jego, wyznawaj zawsze tylko Jego, tak jak napisane jest w Liście do Hebrajczyków. Wyznawaj swego Wodza, na Nim skupiaj swoje serce, swoją uwagę. On wie co czujesz, On wie co jest, On zna wszystko każdego dnia. Niech uwielbione będzie Jego święte imię, imię naszego Wodza.
Nie jesteśmy wojskiem, które porusza się w takim pospolitym ruszeniu i teraz ustalamy cokolwiek. Nie, On wyznacza wszystko w swojej armii. Jego Duch, który przyszedł, wyznacza wszystko i napełnia człowieka odpowiednią posługą w każdej chwili. Bo On predysponuje cię do tego, On cię wyprowadza ku temu, On daje ci siły, żebyś mógł to czynić. Jeżeli będziesz powiedzmy ewangelistą, będziesz tak napełniony mocą do ewangelizowania, że inny będzie patrzył na ciebie z podziwem i zobaczy, że to nie człowiek sam w sobie, to musi być Chrystus. Człowiek sam w sobie nie miałby takich możliwości. To tak jak generał w pewnej armii, który idzie i ma pozycję. Możesz doznawać tych wszystkich stanowisk, do których Bóg wyznacza w Kościele i my chwalimy swego Wodza za to. Nie jesteśmy zaniedbaną, zapuszczoną armią. Nasza zbroja jest piękna i doskonała, Jego zbawienie jest pełne, Jego sprawiedliwość jest doskonała. On jest jako Ten, na którego patrzymy i możemy być pewni, że On jest odpowiedzią na wszystkie nasze doświadczenia każdego dnia. Niech imię Pana będzie w tym uwielbione.
Mamy Wodza! Patrzmy armio Pana na Niego. On przyszedł ze wszystkim, żebyśmy mając pokój z Bogiem, nie byli pod sądem Jego gniewu już dzisiaj, ale pod sądem doświadczenia Bożego, czy wybieramy Jezusa każdego dnia. Niech Pan będzie w tym uwielbiony. Patrzmy na naszego Wodza, sprawdzajmy, czy korzystamy z tego, co On dla nas osiągnął.
Pierwsze, tak jak mówię, musisz wierzyć w Niego, nie w siebie. Wtedy zawsze będziesz usprawiedliwiony przez wiarę i będziesz miał pokój z Bogiem, a Wódz twój Jezus Chrystus, będzie docierał do ciebie i nie będziesz musiał nawet często pytać się: "Panie, gdzie mam się skierować?" Rozkazy będą czyste i pełne, i będziesz wiedział co masz zrobić. Widzimy tak armię Pana z Dziejów Apostolskich jak oni szli. Oni szli, a jak Pan chciał ich po prostu skierować gdzie indziej, to zatrzymał ich i pokierował tam, a oni szli. Chwała Bogu za to! Mamy takiego Wodza.
Chcę teraz przeczytać z Listu Judy, ku naszemu doświadczeniu dzisiaj. Niech Pan będzie uwielbiony. Patrzmy na Niego. To jest coś doskonałego, że możemy tak przebywać z Panem.
Czytam od pierwszego do czwartego wiersza:
„Juda, sługa Jezusa Chrystusa, a brat Jakuba, do powołanych, w Bogu Ojcu umiłowanych, a dla Jezusa Chrystusa zachowanych: Miłosierdzie, pokój i miłość niech będą waszym udziałem w obfitości. Umiłowani! Zabierając się z całą gorliwością do pisania do was o naszym wspólnym zbawieniu, uznałem za konieczne napisać do was i napomnieć was, abyście podjęli walkę o wiarę, która raz na zawsze została przekazana świętym. Wkradli się bowiem pomiędzy was jacyś ludzie, na których od dawna wypisany został ten wyrok potępienia, bezbożni, którzy łaskę Boga naszego obracają w rozpustę i zapierają się naszego jedynego Władcy i Pana, Jezusa Chrystusa.”
Jakże my musimy być ludźmi, którzy stoją w wierze, tak samo dzisiaj. Jakże my potrzebujemy, żeby mieć to rzeczywiste patrzenie na Jezusa we wszystkim, wiarę spoczywającą zupełnie na Nim, na każdym Słowie, które z ust Jego wychodzi. Jakże my potrzebujemy mieć tego Wodza każdego dnia przed oczyma swymi, sprawcę i dokończyciela naszej wiary. Jakże my musimy konkretnie znajdować w Nim całe szczęście. Jezus powiedział: "Moje rozkazy nie są uciążliwe, Moje rozkazy są miłe. One napełniają prostaczka rozkoszą, one dają mu siłę, one dają mu radość i zwycięstwo każdego dnia." My chcemy z tego korzystać. Nie raz doznajemy, że wróg napiera, ale my chcemy korzystać z tego, co Jezus nam dał. Niech Pan będzie w tym uwielbiony, nasz ukochany Zbawiciel. To jest nasz Wódz, nasz Pan. Wyznawajmy Jego, uznawajmy Go, i niech tylko Jego rozkazy nas poruszają.
My chcemy bardziej słuchać Boga niż ludzi. Chcemy doznawać, że rozkazy Jezusa są dla nas doskonałe. Jesteśmy przygotowani, bo Bóg dał nam wiarę w Jezusa, że On jest naszym Zbawicielem, On jest naszym Wodzem, On jest naszym Panem i Bogiem każdego dnia, wyznaczającym nasz szlak, abyśmy mogli dojść do Ojca. Każdego dnia, każdego dnia Jego rozkazy płyną do nas. Pewni ludzie zaparli się Wodza i nie chcieli już słuchać Go i wrócili do ciemnych rzeczy, do rozpusty. Ale ci, którzy chcą słuchać Pana nie będą wchodzić w te sprawy. Oni będą mieli siły każdego dnia, by służyć Panu i żyć w dobry sposób, spolegliwy, czyniąc Boże dobro dla innych.

