Wódz świętych żołnierzy
Wódz świętych żołnierzy – część 2.
Kazanie z 7 sierpnia 1999 roku.
Śpiewaliśmy, że jesteśmy kruchym naczyniem. Bez Jezusa, bez tego Wodza, nie wytrzymalibyśmy tej bitwy. Tyle rzeczy ile napiera na nas w różnych sytuacjach, nie bylibyśmy w stanie dalej poruszać się za Jezusem. Oskarżyciel chodzi i ma różne sposoby na to, by przeszkadzać żołnierzom Jezusa. Chce wrzucać ich to w takie doświadczenie, to w takie. Lecz my musimy wiedzieć, że Jezus powiedział: "jedno macie być w tym". Macie mieć jeden cel i jeden kierunek, ten który wyznaczony jest w Jezusie. Każdy z nas musi myśleć w sposób Chrystusowy, dążyć do tego, co bliskie jest sercu Pana.
Widzimy, że różne rzeczy w armii Pana wynikają z tego tylko powodu, że patrzenie na Jezusa nie jest dokładnie takie jakie On chce. Wtedy też zapominamy o tym, że weszliśmy do armii Pana, zapominamy o tym, że mamy się Jemu podobać. On powiedział: "Ja życie swoje kładę za swoje owce”, kładę życie swoje za Swoich żołnierzy, żeby oni to widząc, potrafili jedni za drugich życie położyć. W tej armii kładzie się życie, jeden za drugiego. Ono ma cenę życia Jezusa Chrystusa. Kiedy jest atak i presja, ty kładziesz swoje życie wobec braci, wobec tego doświadczenia, wygrywasz bitwę. Żołnierze Jezusa Chrystusa mają ciężko w bitwie, bo presja duchowa jaka na nich napiera chce ich odsunąć od bitwy, chce zniechęcić ich w bitwie.
Lecz jakże ważne jest mieć w tym momencie pokój z Bogiem. Zawsze możesz do Niego westchnąć, zawsze możesz skierować do Niego swoją modlitwę i On ci odpowiada, wspiera cię w niemocy twojej, daje ci siły w sprawie, w której potrzebuje używać ciebie, posila cię. Możemy doznawać tego jak wiele może On, kiedy my nie chcemy poddać się tej presji i wtedy mówimy: "Panie Ty jesteś moim Wodzem, Ty uczyń to, co jest zbawieniem dla mnie, Ty spraw, że mimo różnej presji, ja nadal będę mógł służył w Twoim wojsku".
Żołnierze Jezusa Chrystusa przechodzą przez wiele bojów duchowych. Paweł mówił, że my nie toczymy boju z ciałem i krwią i dlatego mamy być pełni zbroi Bożej każdego dnia, aby ostać się. Każdy i ty, który toczysz tą bitwę, wiesz, co czujesz w środku, kiedy wszystko spada na ciebie i chce cię oskarżyć i sponiewierać. Ale kiedy masz pokój z Bogiem, to wyznajesz Boga jako tego, który cię wziął do armii i zapewnił wszystko co jest ci potrzebne, aby przeciwnik nie zatrzymał cię w drodze, żeby nie zniechęcił cię, żeby ci nie przeszkodził, żebyś nie zaczął w armii Pana rozglądać się ze złośliwością jeden na drugiego.
W armii Jezusa, Jezus chce, żeby żołnierze mieli ku sobie otwarte serca. My walczymy rzeczywiście z mocami ciemności. To nie jest bitwa ani zabawa, po której każdy później się rozchodzi i mówi: "idziemy wszyscy do swoich domów". Wielu odchodzi zupełnie rozbitych i poniszczonych po jakiejś bitwie. Później trzeba leczyć ich, doprowadzać z powrotem do stanu skuteczności bojowej w Jezusie Chrystusie. Jakże ważne jest, żebyśmy rozpoznali, że toczymy bój, że jesteśmy żołnierzami Chrystusa. Jak ważne jest dla nas, by mieć w tym pokój z Bogiem, żebyś nie wszedł pod potępienie, kiedy wróg atakuje cię i próbuje ze wszystkich stron zniechęcić. Zobaczcie ilu żołnierzy Chrystusa, tak śmiałych, otwartych, tak pięknie walczących, dzisiaj jest zupełnie ostygniętych dlatego, że doznali wiele przeżyć. Ale Paweł pisze, że najgorsze z nich, były od braci. Nie było gorszych przeżyć, jak niezrozumienie i złe nastawienie braci w tej bitwie.
Jakże my musimy być wobec siebie ostrożni, a także i zdecydowani. Jakże bardzo ten oręż bojowy musi służyć nam ku niesieniu sobie nawzajem pomocy. Możemy doznawać jak piękne jest to, kiedy mówimy o Ojcu, o miłości Ojca, kiedy my w tym wojsku rozważamy jak Ojciec nasz wyciągnął do nas swoje ręce i chce mieć nas ze sobą. Wiesz ile bitew dzisiaj przeżyłeś. Dzięki komu jeszcze żyjesz tutaj, dzięki komu masz nadal chęć być chrześcijaninem i służyć w armii? Czy dzięki sobie znajdujesz energię i siły ku temu? Jesteśmy kruchym naczyniem. Rozpadlibyśmy się po jednym dniu wszelkich tych doświadczeń. Skończylibyśmy już na polu biwakowym, czy na innym miejscu świata, gdyby nie Chrystus, który nadal przez swego Ducha zachęca nas i mówi: "Żołnierzu mój, nie rezygnuj, Ja jestem z tobą codziennie, aż do skończenia świata, wygraj tę bitwę." I wygrasz, kiedy będziesz miał pokój z Bogiem, bo wtedy Bóg mówi: "wszystkie potrzebne mu siły trzeba dać temu żołnierzowi, on nadal chce walczyć w Mojej armii, on nie ustępuje. On nadal patrzy na Mnie, on nadal szuka mego oblicza, on nadal zagląda ku niebu, on nadal wzdycha w Moim kierunku, on nadal nie chce zrezygnować".
Bóg nie ma upodobania w tych, którzy cofają się i giną. Nie ma upodobania w żołnierzach, którzy schodzą z pola Bożej bitwy, cofają się i giną później gdzieś na bezdrożach tego świata. Bóg ma upodobanie w tych, którzy trwają i ufają Mu. Wiesz jaką bitwę toczysz, wiesz ile presji wywiera na ciebie wróg, wiesz jak bardzo potrzebujesz każdego dnia bratniej duszy, która by ci wspomniała: "spójrz ku niebu, tam twój Ojciec nadal cię kocha, nadal chce cię mieć ze sobą, idź do przodu. Chociaż wiatr jest przeciwny i dzieją się różne rzeczy, ty wytrwaj.”

