List do Rzymian 7 i 8 rozdział
List do Rzymian 7 i 8 rozdział – część 7
A więc Paweł wysławia Boga, że dał nam wyjście z naszego nędznego stanu i to jest Chrystus Pan, w którym jest oczyszczenie z naszych grzechów. Cudowne, że jest miejsce, gdzie mogę pozbyć się swoich grzechów, gdzie mogę powiedzieć: „Panie uratuj mnie, zmiłuj się nade mną”. Przecież widzę; chcę tego dobra, a wchodzę i czynię zło. Przecież nie jestem ślepy (ślepa), widzę to, że grzech jest mocniejszy ode mnie, a napisane jest, że teraz w Chrystusie, to nie grzech ma panować nade mną, ale ja nad grzechem, dzięki mocy życia Jezusa. A więc widzę to, co się dzieje. Nie wolno dać się oszukiwać! Muszę reagować zgodnie z tym, co pokazuje mi Słowo Boże. Tyle trudności jest dlatego, że człowiek nie reaguje prawidłowo na Słowo Boże i oszukuje sam siebie.
I Paweł pisze dalej w Rzym.8,1:
Przeto teraz nie ma żadnego potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie.
Jakże piękne Słowa – nie ma potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie. Oni nie są doskonali jeszcze, są doskonali dzięki Jezusowi, ale mają wszystko dzięki Chrystusowi, oni oddali Mu swe grzeszne życie, by On je oczyścił, obmył, uwolnił, oni oddali Mu siebie, takimi, jakimi byli, by On zrobił z nimi porządek. Oni nie chcą już napadać na innych ludzi, żeby pokazać, że są lepsi. Oni chcą, by Jezus zrobił z nimi porządek, rozumiecie? I to jest cenność uratowania, to jest cenność doprowadzenia mnie, czy ciebie do stanu, w którym mówisz: „Panie zrób ze mną porządek. A jeśli zrobisz ze mną porządek, będę mógł służyć innym ludziom. Wtedy nie będę wywyższać się nad innych, nie będę lekceważyć ich, nie będę mieć ich za nic, będę służyć.” To jest prawda. Chciałbym, żebyśmy patrzyli na Jezusa i żebyśmy widzieli w Nim prawdziwego Zbawiciela. Nasze usta często otwierają się i mówią słowa, których On nigdy nie powiedziałby. A my myślimy, że to dobre słowa. Skąd mogę wiedzieć, czy są to dobre słowa? Muszę zobaczyć, czy On wypowiada je. Jeśli On wypowiada je, są dobre. Muszę zobaczyć, jak On, żyjąc na ziemi, docierał do ludzi, w jaki sposób pomagał ludziom, muszę zobaczyć Jego życie we mnie. On nie chce, żebym „ja” żył dla Niego, On nie potrzebuje „mnie”. Jest więcej zła z tego życia według swego „widzimisie” dla Pana, niż Jego życie w nas. Ono czyni dobro, tamto czyni zło. Wiele arogancji i wywyższania jest dlatego, że „ja” to czynię, nie Pan.
Chciałbym mówić do was i do siebie szczerze, dlatego, że od tego zależy nasze wieczne życie. Jak ma być głoszona ewangelia do tego świata? – ma być głoszone Królestwo Boże i Jego sprawiedliwość. A kto jest sprawiedliwością Królestwa Bożego? Zakon czy Chrystus? Chrystus. I mamy głosić Królestwo Boże i sprawiedliwość Chrystusa, nie zakonu. Zakon sam zajmuje się tym. Duch Święty przekonuje człowieka o grzechu, nie my mamy przekonywać o grzechu. Nie mamy takiego prawa, nikt nie dał nam takiego prawa. Jeśli my przekonujemy ludzi o grzechu, jesteśmy kim? - „Duchem Świętym”. My mówmy o Chrystusie, a Duch Święty przekona człowieka, że nie żyje tak, jak żyje Jezus. Ludzie zaczęli wiele swojego pokazywania Jezusa, dlatego człowiek w świecie nie potrafi przyjść do Pana. Grzesznik musi zobaczyć sprawiedliwość Chrystusa, tak jak Paweł pokazuje tu – chcę czynić dobro, lecz nie mogę, co z tego, że powiesz mi, że jestem grzesznikiem i wykażesz mi wszystkie moje grzechy. Co z tego, skoro ja nie mogę tak, jak związany człowiek nie może chodzić. Co z tego, że demonstrujesz – „chodzę, zobacz”, on nie może chodzić. On musi znaleźć Jezusa, który uwolni go. To Jezus ma być głoszony, nie zakon. Nikomu nie mamy mówić w sprawie Chrystusa w sposób, w jaki mówi zakon. Mamy mówić tak, jak mówi Duch Święty, tak? To jest głoszenie ewangelii. Gdzie spotykamy tych braci i siostry, którzy szli i głosili zakon? Oni głosili Jezusa. Oni mogli użyć: „czyż zakon tak nie mówi”, ale to Chrystus jest głoszony. I ludzie mogli dowiedzieć się o tym, że Chrystus to jest piękne życie.
Zobaczcie, my mamy wzbudzać pragnienie w ludziach pięknego życia. Musimy znać Chrystusa, by głosić Go, bo to jest nasze życie. On nie posłał nas, by przekonać świat o grzechu. Dlatego możemy stracić wiele czasu, głosząc zakon, zamiast głosić Jezusa. Możemy źle zużyć cały potencjał naszych sił głosząc zakon, zamiast Jezusa. Możemy położyć wiele, wiele rzeczy, tak jak Paweł położył – on głosił zakon, ale w tym zakonie było morderstwo. I później on nie głosił już zakonu, głosił Jezusa. A kiedy używał zakonu, to po to, by pokazać ludziom, którzy chcieli nauczać zakonu i Chrystusa, w jak wielkim są błędzie myśląc, że można złączyć zakon i Chrystusa i żyć pod władzą jednego i drugiego. To samo kiedy głosimy w zborze, musimy głosić Jezusa. Jeśli słyszysz o miłosierdziu, a brak ci miłosierdzia, Duch Święty pokaże ci – brak ci miłosierdzia, zobacz jak miłosierny jest Ojciec. Jeśli głosimy miłość, Duch Święty szybko pokaże, że brak ci miłości. Jeśli głosimy łaskę, Duch Święty szybko pokaże ci, że nie korzystasz z łaski. Przekona o grzechu. Ale Duch Święty pokazuje również to, czego oko nie widziało, czego ucho nie słyszało i co do ludzkiego serca nigdy nie wstąpiło, a co Bóg dał tym, którzy umiłowali Go. Pięknie jest głosić Jezusa.
Człowiek, który słucha i doświadcza może zobaczyć w tym momencie również, że zakon stoi na straży, pilnuje mnie, żebym nie przekraczał granic ciała Jezusa Chrystusa. Jeśli tylko przekraczam, wpadam zaraz pod zakon i zakon mówi do mnie: „teraz odpowiadasz śmiercią za twoje życie”. I co, nie ucieknę do Pana od razu, kiedy usłyszą wyraźnie zakon, który mówi do mnie. Czy myślisz: „nie jestem zwiedziony, żyję sobie dziś pod zakonem. Opuściłem Jezusa, a zakon cały czas ze mną ma komunikację”. Nie. Zakon czeka kiedy byś tylko wychylił się i opuścił tą strefę, on momentalnie mówi ci: „żyjesz teraz dla śmierci”- zapłatą za grzech jest śmierć - po to, byś szybko oczyściwszy się z tego grzechu, wrócił (wróciła) do Pana, piękne prawda? Zakon jest dobry, pożyteczny, ale ja mam głosić Jezusa. To jest podstawa zwiastowania – ukrzyżowanego i zmartwychwstałego, to znaczy miłującego człowieka tak, by wziąć jego grzechy na siebie i zanieść na krzyż, aby każdy mógł umrzeć. Ale żeby człowiek umarł dla swoich grzechów, musi zobaczyć piękno Chrystusa. My musimy znać piękno Chrystusa i przekazać to piękno, wtedy ludzie, którzy są powołani będą potrzebować Jezusa. Oni zobaczą to piękno, na które czekali. Człowiek, że żyje w grzechu, to wie, że jak mu mówisz o Chrystusie i on zaczyna coś widzieć, mówi: „ale musiałbym przestać pić, palić, „itd., taka stara śpiewka złego. W Chrystusie znajdziesz coś tak wspaniałego, że nie będziesz potrzebować pić, palić, żyć w tych rzeczach.
A więc bardzo potrzebujemy znać te słowa apostoła Pawła, usłyszeć jego głoszenie, zobaczyć, jak on docierał do ludzi, zobaczyć jak on naśladował Jezusa – musimy widzieć to, wolni od własnej sprawiedliwości. To jest piękne kiedy w sercu naszym jest to, by ludzie, którzy z nami spotykają się, mogli zobaczyć w nas Pana. I wtedy my wydajemy siebie na śmierć, tak? My chcemy, żeby ludzie zobaczyli w nas Pana i wydajemy siebie na śmierć. Cokolwiek byłoby, jakiś grzech próbuje złapać cię – wydajesz siebie z tym grzechem na śmierć. Nie chcesz żyć z nim, nie chcesz chodzić z nim, rozmyślać o nim, nie chcesz zajmować się nim – chcesz umrzeć razem z tym grzechem, aby żył w tobie Chrystus. I to jest prawdą krzyża. Apostoł bardzo wyraźnie przedstawia to: Nie ma żadnego potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie. Nie ma, oni umarli dla zakonu, umarli dla grzechu, umarli dla świata. Oni są w Chrystusie. Ich pielgrzymowanie tu na ziemi nie jest jeszcze doskonałe i wzdychają w swoich ciałach. Mają świadomość tych przeszkadzaczy, którzy próbują odciągnąć ich od Pana Jezusa, ale oni przeciwstawiają się temu mocą krzyża, nie chcą pielęgnować żadnego skorpiona, żadnego gada, chcą być wolni. Piękne, prawda? To jest prawda ewangelii. Myślcie o tym, co w górze, nie o tym, co na ziemi. Tego, co w górze szukajcie i dla tego, co w górze myślcie. Nie ma potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie. Czy można zobaczyć to, czy jestem w Jezusie? Można. Jezus mówi: „kto trwa we Mnie, ten owocuje”. Jeśli nie owocuję, Pan nie mówi: „nie chcę cię znać”, lecz mówi: „przyjdź do Mnie, daj się oczyścić i będziesz owocował. Nie odrzucę cię.”

