List do Rzymian 7 i 8 rozdział

List do Rzymian 7 i 8 rozdział – część 5

Tak, ale z powodu ciała, właśnie. Przykazania są piękne, w nich pokazane jest piękne życie, ale ciało stoi w sprzeciwie do takiego pięknego życia. Zobaczcie, jak piękne byłoby życie w domu, w zborze, gdyby człowiek żył pod zakonem nawet. Nikt nikogo nie okłamuje, nie nienawidzi, nikt nikomu nic nie kradnie, nikt na nikogo nie złości się. Ale, żeby tak było, to my musimy umrzeć, bo to ciało nigdy nie będzie w stanie zrobić tego.

Wiersz 11: Albowiem grzech otrzymawszy podnietę przez przykazanie, zwiódł mnie i przez nie mnie zabił.

A więc taki jest grzech w człowieku, że słysząc dobre prawo Boże, grzech zmusza człowieka, żeby żył wbrew temu prawu. Pomyślmy o tym, gdy żyjemy w złości, w złym nastawieniu, w kłótniach, w kłamstwie. Pomyślmy o tym, czy to jest właśnie Chrystus. Czyż to nie jest życie starego Adama, czy starej Ewy? Czyż nie trzeba ratować się z tego przewrotnego świata i w Chrystusie znaleźć wszystko, co potrzebne jest do życia i pobożności? Czyż nie trzeba oczu swego serca skierować na Tego, który jedynie może zbawić nas? Człowiek mówi sobie: nie będę już kłamał – i co? Kto może z tego kłamstwa uwolnić? Tylko Jezus. Jeśli nastąpiło jedno kłamstwo, wszelkie dalsze życie już jest pogmatwane i dopóki nie usunie się tego pierwszego kłamstwa, nie będzie można osiągnąć tego, co jest bliskie sercu Bożemu. A więc trzeba umrzeć i po to jest krzyż Chrystusa. Zakon mówi: zapłatą za grzech jest śmierć. I ta śmierć dokonała się. Chwała Bogu, że dał Jezusa! Chwała Bogu, że jest miejsce, gdzie mogę umrzeć, gdzie mogę ukryć się przed Bożym gniewem, gdzie mogę doznać, że ktoś akceptuje mnie jako grzesznika i przyjmuje mnie na swój krzyż, po to, bym mógł być napełniony tym, co z góry, nie tym, co z ziemskości.

Wiersz 12: Tak więc zakon jest święty i przykazanie jest święte i sprawiedliwe, i dobre. Czy zatem to, co dobre stało się dla mnie śmiercią? Przenigdy! To właśnie grzech, żeby się okazać grzechem, posłużył się rzeczą dobrą, by spowodować moją śmierć, aby grzech przez przykazanie okazał ogrom swojej grzeszności.

A więc widzimy doświadczenie, w którym człowiek zna zakon, ale żyje wbrew temu zakonowi; stara się, chodzi wokół wszystkiego, lecz nadal grzech używa go tam, gdzie chce i człowiek nie wie, jak poradzić sobie z tym. Próbuje, składa ofiary, wszystko robi, co tylko potrafi, a grzech nadal powala go i powala. Jest tylko jeden, który może pomóc nam wygrać i to jest Jezus, nikt inny, tylko Jezus. I dlatego tak ważne jest znać Chrystusa, być oczyszczonym i napełnionym przez Niego, aby nowe życie prowadzić. Jest ważna moja odpowiedź na moje potrzeby. On mówi: przyjdźcie do Mnie, nie odrzucę tego, który mnie potrzebuje. Ale ja muszę potrzebować Go. Brak potrzeby to jest często efekt, że człowiek znalazł sprawiedliwość w swoim ciele i nie potrzebuje już sprawiedliwości Jezusa.

Wiersz 14: Wiemy bowiem, że zakon jest duchowy, ja zaś cielesny, zaprzedany grzechowi. Albowiem nie rozeznaję się w tym, co czynię; gdyż nie to czynię, co chcę, ale czego nienawidzę, to czynię.

Widzicie Boży ludu, można dostać się i w taki stan i w chrześcijaństwie również, kiedy człowiek zaniedba korzystanie z Chrystusa, wtedy cielesność odżywa i grzech znowu zaczyna zajmować swoje miejsce. Dlatego powiedziane jest do wierzących ludzi w liście do Hebrajczyków: Patrząc na Jezusa, sprawcę i dokończyciela waszej wiary, - porzućcie wszelki grzech i ciężar, który was usidla i pobiegnijcie za Nim. To znaczy, kiedy zobaczysz w sobie to, o czym pisze Paweł tutaj, to wiedz, że Jezus chce cię uratować. Nie chce, by ktokolwiek pozostał w swojej cielesności, w swoim upartym stanie, w swoim złym, cielesnym pielgrzymowaniu. Chrystus chce ratować.

Wiersz 16: A jeśli to czynię, czego nie chcę, zgadzam się z tym, że zakon jest dobry.

Prawda? Jest to oczywiste. Jeśli zakon mówi mi coś i ja chcę czynić to, co mówi zakon, a nie czynię tego, to ja przecież potwierdzam: zakon jest dobry, ale ja nie mogę go wykonać. Rozumiecie, jakie to jest ważne, kiedy człowiek zdaje sobie sprawę, że zakon nie jest jego prześladowcą, nie jest wrogiem, nie jest potępicielem. Jest wykazującym potrzebę Jezusa. Po to jest zakon. Nie trzeba się chować przed zakonem, jeśli odwróciłem się od Chrystusa. Jeśli schowam się przed zakonem poprzez własne usprawiedliwienie, to kto pomoże mi? Nikt już nie przemówi do mnie nawet, kto mi pomoże? Mam własne usprawiedliwienie, mam własne prawo do życia w grzechu – kto mi pomoże wtedy? Kto rozmyślnie grzeszy, nie ma dla niego nadziei, nie mam prawa do życia w grzechu! Mam prawo, aby pod łaską oczyszczać się z wszelkiego grzechu.

A więc, kiedy grzeszę, wiem, że choć nie chcę kłamać, a kłamię, to właśnie grzech powala mnie. Jeśli grzech jest silniejszy od mnie, kto powali grzech? Ludzie Boży, gdybyśmy więcej czasu spędzali z tym Słowem Bożym i w tym miejscu każdego dnia korzystali z tego, o czym pisze Paweł, ileż mniej złych rzeczy byłoby między wierzącymi ludźmi i ileż więcej byłoby Chrystusa, który prawdziwie miłuje grzeszników. Jedynym, który miłuje grzeszników jest Jezus, bo poszedł za nich umrzeć na krzyż. To jest miłość do grzeszników – umrzeć na krzyżu. Chciałbym, żebyśmy to rozumieli. I my też, jeśli żyjemy jako chrześcijanie, to po co tu żyjemy? Słowo Boże mówi – jedni za drugich życie kładźcie. Piękne, prawda? Ale dla jakiego człowieka to prawo jest do wykonania? Dla nowego. Stary nadal ma swoje prawo. Powiedz, co należy ci się tu na ziemi? - i zobaczysz pod jakim zakonem jesteś. Należy ci się śmierć bracie, siostro. Mnie i tobie, każdemu z nas – śmierć. Jeżeli rozumiemy to, że należy mi się śmierć i nic innego tylko śmierć, dobrze dzieje się w moim wnętrzu, dobry jest to kierunek. Ale, jeśli coś należy mi się, to ciało będzie czyniło zło.

Kiedy patrzę na wojnę, mogę powiedzieć, że wojna nie jest dobrym rozwiązaniem, choć ten świat uważa, że jest odwrotnie, bo po wojnie jest prosperita, jest dużo pracy, ludzie są zajęci. Wojna nie jest dobrym rozwiązaniem, pokój jest dobrym rozwiązaniem. W pokoju ludzie mogliby spokojnie pracować i czynić wszystko dobrze. Nie potrzeba wojny, by ludzkość mogła wzrastać, potrzeba pokoju. Mówią, że wojny wykształtowały różne rzeczy, ale czy one są dobre? A więc dziecko Boże potrzebuje wojny, czy pokoju? Czy kiedy wojna będzie w zborze zbór będzie rósł? Nie – kiedy pokój będzie w zborze zbór będzie rósł. „Pokój między sobą miejcie” – mówi Pan.

Czy kiedy pozostaję w cielesności, mogę być w pokoju? Nie. Cielesność ma ducha wojny w sobie. Kain zabił Abla. Cielesność ma ducha wojny, agresji. A więc dobrze, że jest miejsce, gdzie cielesność może być martwa, aby prawo Chrystusa mogło przepełniać nas.

Wiersz 17: Ale wtedy czynię to już nie ja, ale grzech, który mieszka we mnie.

Paweł nie mówi: „jestem zadowolony, usprawiedliwiony – to nie ja czynię to zło, to czyni grzech we mnie. Mogę być spokojny, bracie, siostro, nie czepiaj się mnie. To grzech, to nie ja. Nie jestem winny, to grzech jest winny”. Prawda – grzech. Ale ja muszę nie chcieć żyć w tym grzechu i muszę chcieć żyć w sposób Chrystusowy. Muszę doznawać smutku, że gdzieś czynię zło, aby Pan uwolnił mnie z tego smutku i napełnił radością czynienia dobra. Pięknie – gdybyśmy wszyscy korzystali ze śmierci Chrystusa, aby i życie Chrystusa napełniało nas.

Jan 14:23