Rozważania Listu do Rzymian 8, 30-39;
Rozważania Listu do Rzymian 8, 30-39; Część 4
Wiecie, że dziecko, które przychodzi do rodzica, obserwuje reakcje rodzica na to, co robi. Patrzy, czy rodzic jest szczęśliwy, czy nieszczęśliwy. Uczy się, czy to jest dobre, czy to jest złe. Ktoś przychodzi do ciebie i jest zadowolony, że powiodło mu się, że nareszcie mógł otworzyć usta i mówić Słowo Boże. Zawsze było mu głupio, że zamykał usta, a teraz mógł i tak pięknie polały się słowa. A ty słuchasz bez radości i w tym momencie ten ktoś widzi, że nie jest twoją radością to, co jego tak cieszy. Ty przecież normalnie mówisz ludziom cały czas i z czego tu się cieszyć? I tego właśnie nie ma w Chrystusie.
Jezus jest tak doskonały, że mógłby nas wszystkich zdołować, a jednak okazuje nam wszystkim miłość, żebyśmy mogli ratować się i wygrać.
A więc możemy zobaczyć, że kiedy ty umiesz coś robić, a drugiemu się powiodło, to ciesz się z nim tak, jakbyś pierwszy raz brał w tym udział. Wtedy pokażesz, że kochasz tego swojego brata, swoją siostrę. Nie bądź sprawiedliwym, który nie umie cieszyć się z czyjegoś zwycięstwa, ale bądź sprawiedliwym, który umie cieszyć się z czyjegoś zwycięstwa, bo to jest zwycięstwo Chrystusa w tym człowieku. To tak, jak ktoś umie coś wspaniale robić, a inny nie umie tego i tylko trochę powiedzie mu się. Ten co umie patrzy i myśli: „tak mało i to ma być coś wielkiego?” A tamten cieszy się już tak, jakby wszystko zrobił. Naucz się cieszyć z tym kimś.
Bóg też tak się raduje. Zobacz, że całe niebo raduje się, kiedy jeden grzesznik nawraca się. Ludzie, całe niebo angażować, bo jeden grzesznik wraca ze swoich grzechów? Jaki to ma sens? A jednak ma sens. Jeśli Bóg się raduje, to całe niebo raduje się. Nie tylko niebo raduje się, ale również ci, którzy mają niebo w sobie na ziemi, że grzesznik upamiętał się, że ktoś zawrócił ze złej drogi.
„Któż będzie oskarżał wybranych Bożych? Przecież Bóg usprawiedliwia.”
Zobaczcie, ktoś może powiedzieć po ludzku, że to jest niesprawiedliwe. Przykład Abrahama i Abimelecha. Abraham przychodzi do Abimelecha i mówi, że Sara to jego siostra. Abimelech bierze sobie Sarę za żonę. Król ten jest mężem uczciwym i Bóg przychodzi do niego we śnie i mówi mu, że to jest żona Jego proroka i jeśli on nie odeśle jej z powrotem, to zginą. Abimelech mówił: „Boże, przecież wiesz, że nie wiedziałem. Ona sama mówiła, że jest jego siostrą, a on, że jest jej bratem.” Bóg mówi: „dlatego właśnie ostrzegam cię.” Zobaczcie co dalej mówi Bóg do Abimeleka, to jest dziwne: „weź ofiarę, a Abraham będzie się modlił i wtedy przebaczę ci.”
Powiedziałbyś, że to niesprawiedliwe. Przecież Abraham zrobił złą rzecz, nie powiedział do końca prawdy. Abimelech nie do końca był uświadomiony, a mimo wszystko Bóg mówi: „weź ofiarę, a Mój prorok będzie się modlił.” I teraz popatrz również na te słowa:
„Któż będzie oskarżał wybranych Bożych? Przecież Bóg usprawiedliwia.”
Bóg ćwiczył Abrahama i mówił: „trwaj w społeczności ze Mną i bądź doskonały”. Bóg ćwiczy i kiedy należysz już do Niego, to któż będzie cię oskarżał? Ale musisz do Niego należeć cały czas, musisz być Jego własnością przez wiarę, wtedy On cię chroni. Nawet jeśli zrobisz coś nie w porządku, to nadal jesteś pod Jego opieką i Jego troską. Tak jak król, który ma poddanych i on decyduje o tym, co będzie z tym poddanym. Nikt inny, tylko On decyduje. Jesteś poddany, poddaną, a więc On decyduje o tym, w jaki sposób będzie cię ćwiczyć, jak będzie cię uczyć. I ten człowiek, Abimelech, musiał przyjść, ukorzyć się i dopiero wtedy Bóg uczynił to, co obiecał. Nie dość tego, to jeszcze dał Abrahamowi ileś tam srebra jako rękojmię.
Po ludzku to nie jest sprawiedliwe, ale po Bożemu tak. W tym momencie widzimy, że Bóg opiekuje się, troszczy się, ponieważ to jest sprawa, o którą On dba. Ty to widzisz teraz, a ktoś może powiedzieć: „to jest niesprawiedliwe. Dawid popełnił taką złą rzecz, a ktoś mniejszą, np. tylko nie poczekał, a jednak jest różnica. Dawid był według serca Bożego. Bóg miał swoją własną osobistą pieczę nad nim. A więc Bóg decyduje o tym wszystkim. Nikt inny.
Widzimy tutaj, że jeśli całym sercem należysz do Boga, ponieważ On podjął decyzję i to On powołał ciebie, to On wezwał cię po imieniu: „wracaj do Mnie, szukaj Mego oblicza, Ja dam ci się znaleźć. Tu jest krew Mojego Syna, tu jest Moje oczyszczenie dla ciebie, tu jest pozbycie się twoich wszystkich grzechów, tu jest twoje nowe życie, żebyś mógł (mogła) prowadzić nowe życie. Wracaj. Jesteś pod Moją jurysdykcją, jeżeli się potkniesz, to Ja cię podniosę.” Choćby sprawiedliwy i siedem razy się potknął, to Bóg podtrzyma go, nie pozwoli mu upaść, ponieważ On jest decydentem o wszystkim. O wszystkim! I musisz nauczyć się Bożej sprawiedliwości. To nie tak, że Bóg jest pobłażliwy. Nie. On będzie wykonywać Swoją pracę, żeby Jego człowiek był święty, czysty i nieskalany. Ale On będzie wykonywać to w swój sposób, w swoim czasie. Jeśli jesteś Jego własnością, do Niego należysz, to On będzie uczył cię, karcił, ale w Swój sposób i nikomu innemu nie pozwoli na to, żeby ktokolwiek wtrącił się do Jego sposobu wychowywania ciebie. Czy wierzysz w to? Będzie cię karał, jak i karał Izraela, ale nie pozwoli, żeby ktoś przekroczył granice. I to jest twoja i moja szansa na zbawienie. Gdyby to było w inny sposób, to czym ten człowiek wierzący różni się od świata?

