Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych?
Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? – część 3
To nie jest piękno starego Adama czy Ewy. Powiem wam, że ten Chrystus właśnie umyka sprzed oczu wielu ludziom, ludzie już mają swojego chrystusa samowoli, własnej sprawiedliwości.
„A do anioła zboru w Sardes napisz: To mówi Ten, który ma siedem duchów Bożych i siedem gwiazd: Znam uczynki twoje: Masz imię, że żyjesz, a jesteś umarły”.
Co się stało, że człowiek nosi to imię, ale jest umarły? Co się stało, że nosi imię żyjącego, nazywa się od Chrystusa a jest umarły? Dlaczego jest taka różnica? Przecież Jezus jest życiem. Dlaczego więc nosi imię życia, a jest umarły? Bądź czujny. Człowiek stracił czujność. Przestał słuchać Jezusa, zaczął słuchać inny głos i zaczął za tym głosem coraz więcej podążać. Coraz bardziej idzie teraz za śmiercią a nie za życiem. Coraz częściej zaczyna żyć według śmierci słów, a nie słów życia. Jezus mówi: Bądź czujny i utwierdź co jeszcze pozostało, a co bliskie jest śmierci. To, co coraz bardziej zanika to jest Chrystus; utwierdź to, niech to wraca na swoją pozycję, posłuszeństwo Jego przykazaniom, radość należenia do Jezusa, radość słuchania Jego głosu, radość mówienia Jego słów, opowiadania o tym Chrystusie. Zadowolony człowiek słyszy Chrystusa, słyszy Jego słowa i będzie je powtarzał coraz więcej. Ochotnym sercem powtarzał słowa Jezusa, bo te słowa obdarzyły go życiem, nowym życiem. Będzie się cieszyć, że nareszcie może mówić słowa, które darzą życiem. Nie musi się bać tych słów, bo one są piękne. Nie musi dostosowywać się do warunków dzisiejszych czasów, gdzie mówienie Jezusa Chrystusa, imię wymawiane, chlubienie się Chrystusem, mówienie w Biblijny sposób jest uznawane za dewocję. A psychologiczne, filozoficzne komunikowanie się ze sobą nawzajem, jest uznawane za chrześcijaństwo.
Biblia nigdy nie będzie dewocją. Biblia jest życiem. To jest żywe słowo i powinniśmy rozmawiać zgodnie z żywym Słowem do końca naszych dni, tu na ziemi. Bo tak mówił Jezus, Słowo, które stało się ciałem, a przez to, widocznym życiem dla mnie i dla ciebie.
A więc to doświadczamy i o tym też mówimy. A więc utwierdzaj to, co pozostało. Ale też są ludzie, którzy coraz bardziej odchodzą od czujności, od wierności Chrystusowi. Coraz mniej czujności, coraz więcej myśli o ziemi. Coraz więcej myśli o tym co na ziemi można stracić, a co osiągnąć, co zyskać. Ile w tym jest swego ja. Coraz więcej jest myślenia o sobie, a nie o Chrystusie. O czym myśli cząstka twojego ciała? O tym co ty myślisz. Jeśli mamy być Chrystusa, to musimy myśleć o tym, o czym On myśli. Przez nas muszą przenikać Jego myśli, Jego dążenia. Jezus mówi dalej:
„ (…) nie stwierdziłem bowiem, że uczynki twoje są doskonałe przed moim Bogiem."
Uczynki więc straciły doskonałość, stały się ludzkie. Skażone hańbą odstępczego, cielesnego, zmysłowego, demonicznego postępowania wobec Boga. Oczywiście nie tak to się nazywa. To się nazywa, że powoli się dochodzi do wszystkiego , nie trzeba się tak śpieszyć dwudziestolatku czy ileś tam letni, dziesięciolatku chrześcijański. Powoli się do wszystkiego dochodzi. Nie! Bóg mówi: dziś jeśli usłyszałeś głos Jego nie zatwardzaj serca swego. Uniż się przed Nim, poddaj się Jego woli. Zacznij się słuchać Jego głosu i ulegać Jego pragnieniom. Dziś! Nie zostawiaj to na jutro albo na kiedyś indziej. Nie przerzucaj tego co Bóg mówi do Ciebie dzisiaj na kiedyś. To jest zbyt ważne! Zrób to dzisiaj, a usuń to wszystko co masz na dzisiaj bez Boga do zrobienia. Zrób miejsce, usuń te bożki. Niech żyje Chrystus! Niech chwała Jego będzie widoczna.
Pamiętaj więc czego się nauczyłeś – mówi Jezus – czego się nauczyłeś od początku. Pamiętaj Tego, od Kogo się tego nauczyłeś. Pamiętaj, Kto otworzył twoje serce, twój umysł, Kto dał ci święte, czyste pragnienia. Kto spowodował to, że bardzo chciałeś być z Nim, dla Niego, poznawać Jego Słowa, że zostawiłeś świat, czy zostawiłaś świat, zostając z Nim u Jego stóp tak jak Maria, zakochany czy zakochana w Jezusie i z upodobaniem słuchający Jego Słów. Pamiętaj więc czego się nauczyłeś i co usłyszałeś i strzeż tego.
Zobaczcie te zalecenia Jezusa do tych, którzy mają Imię a są umarli. Ale jeszcze jest coś w nich z pamięci o żywym Chrystusie. Jezus dmucha na to tlące się może jeszcze trochę życie i przypomina: pamiętaj, strzeż tego. Zobaczcie, że mówi do tego Kościoła, do tych, którzy mienią się żywymi, a są umarli, mówi: upamiętaj się. Inaczej: zmień swoje myślenie. Znowuż mówi. Najpierw była zmiana myślenia w człowieku. Człowiek zobaczył więcej, że to co jest prawdziwe to jest Chrystus a nie ja, a później odwrócił się, znowu zaczął patrzeć, że więcej to ja a nie Chrystus. Znowu Jezus mówi: zmień myślenie, bo nie ty lecz Ja jestem życiem, beze mnie jest śmierć. Jeśli tedy nie będziesz czujny – mówi – przyjdę jak złodziej, a nie dowiesz się, o której godzinie cię zaskoczę.” Jezus mówi, że jeśli nie będziesz czujny to nie przyjdę do Ciebie jak przyjaciel do przyjaciela. Zachowam cię tej godziny, zachowam cię do Mojego spotkania, żebyś był gotowy, żebyś była gotowa, spotkać się ze Mną jako czujny sługa, służebnica, którzy żyją dzięki Mnie na tej ziemi i mogą mi otworzyć drzwi i przywitać, gotowi i czujni, należący do Jezusa Chrystusa. Gdzie chcesz szukać żyjącego? Kogo będziesz pytać o drogę? Czy ludzi, którzy porzucili Go? Czy ludzi, których dzisiaj miłością nie jest Jezus, będziesz pytać o drogę? Oni są dla samych siebie przecież tacy polubowni, dla samych siebie już dawno z łaski wyciągnęli to, że Bóg nie będzie dochodził. Co ci doradzą? Jedynie, że im jest miło, że jesteś w ich gronie, ze dołączyłeś do nich.
Zobaczmy, że toczy się bitwa o naszą wieczność, to nie jest zabawa. Każdy, który ma świadomość wieczności wie, że nie wolno się bawić w Kościół, że to jest poważna decyzja, żeby należeć do Jezusa. Już dosyć ludzi powoduje to, że imię Jezusa Chrystusa jest wykpione, wyszydzone. Gdyby Kościół żył tak naprawdę jak Słowo Boże mówi, to żyłby dzięki Jezusowi Chrystusowi, i ten świat wstydził by się, wstydził by się swojego życia. A że słyszy i widzi mnóstwo tak zwanych chrześcijan to świat się wcale nie wstydzi, bo widząc ich życie, ich słowa i działania, wcale nie czuje się gorszy. A więc potrzebujemy prawdziwego, żywego Jezusa żeby żyć na tej ziemi. I prawdziwych Bożych słów i prawdziwego widzenia przez Ducha Świętego tego co jest rzeczywistością, żeby nie chybić celu.
Nie możemy na swoich oczach spocząć, ani uszach, ani umyśle. To musi być Chrystus w nas, nadzieja chwały. Musimy się trzymać Jego jako wyroczni do końca naszych dni. Musimy walczyć o życie swoje i życie tych wśród których przebywamy. Nie ma zabawy w Kościół. Nie ma tak, że ludzie sobie porozmawiają coś, rozchodzą się i każdy żyje po swojemu. To, co jest nam dane, to jest zbawcze działanie Chrystusa. Nie możemy Mu odmówić przyjemności zbawienia nas. Bo kiedy Mu odmówimy przyjemności zbawienia nas, wtedy odmówimy przyjemności sobie samym, żeby być z Nim w wieczności. A to jest przyjemność największa dla nas: być wieczność z Tym, Który nas kocha, Który poszedł za nas na krzyż.
Później się może okazać, że człowiek kiedy będzie umierał będzie dopiero myśleć, co ja zrobiłem, czy zrobiłam, ze swoim życiem. Zamiast dać je Jezusowi, żeby On je przygotował do tego dnia śmierci, to sam, czy sama, sobie pozwalałem, czy pozwalałam, żyć po swojemu i teraz wchodzę w śmierć i nie mam życia, nie mam oręża, który pokonuje śmierć. Śmierć nie może pokonać śmierci. Tylko życie pokonuje śmierć. Więc wchodząc w ostatni dzień potrzebujemy życia Jezusa w nas, a nie jakiegoś ludzkiego pomysłu na życie. Jezus bardzo troskliwie mówi do Swojego zborownika: pamiętaj czego się nauczyłeś i co usłyszałeś i strzeż tego, zmień myślenie. Jeśli nie będziesz czujny przyjdę jak złodziej, nie dowiesz się o której godzinie to się stanie.
Potrzebujemy ratować się nawzajem w Chrystusie. To nie może być tak, że ludzie się bawią, że wybierają swoje własne decyzje i mówią: ja też jestem chrześcijaninem. Wstyd! Hańba! Jeśli człowiek myśli o sobie, że jest chrześcijaninem, a widać, że jest martwy. Hańba! Jeśli ktoś mówi, że żyje, a widać, że żyje tak jak świat. Hańba! Odstępstwo! Miłość wielu oziębnie – Słowo Boże mówi – w czasach końca. Wielu ludzi odwróci się od Chrystusa, wejdzie w filozofie diabelskie, w sposób myślenia diabła, który przybiera pozór pobożności, ale uczynkami swoimi wypiera się Chrystusa.
Dla nas jest tylko jedna Droga i to jest Ciało Syna Bożego. Nie ma innej drogi dla nas ludzi. Jeśli ta Drogą będziemy wracać to wygramy, dojdziemy i cel osiągniemy, bo On kocha nas. On nie odrzuca nikogo kto chce się zbawić, ratować w Nim. Przyjmie każdego, ale musimy się poddać Jego przemianom. On musi nas tak zmienić, żeby Ojciec był zadowolony z tego co Syn czyni w nas, w tobie i we mnie.

