Rozważanie - List Jakuba 4,1-12
Rozważanie – List Jakuba 4,1-12 – część 2
Czy jesteś zazdrosny, czy jesteś zazdrosna o to? Czy nie jest ci obojętne co się dzieje między wierzącymi ludźmi? Po tym można rozeznać jaki duch w tobie pracuje, bo Jego Duch jest dokładnie taki jaki jest Bóg. Nie jest różny. A więc jeżeli możesz spokojnie uśmiechnąć się, kiedy widzisz, że ktoś grzeszy, to nie jesteś Ducha Bożego. I to trzeba bardzo szybko zmienić. Musi cię to ruszać, kiedy twoje dzieci nie chodzą za Bogiem, kiedy twoja żona nie chodzi za Bogiem, kiedy ty nie chodzisz za Bogiem. Jeśli Duch Boży jeszcze w tobie pracuje, musi cię to gniewać, że tak się dzieje, że trzeba stoczyć z tym bitwę. Możesz być słaby, możesz trudno sobie radzić, ale nie może tak być, że nie jesteś tym zainteresowany, czy zainteresowana. To rusza cię, pobudza cię do tego, że szukasz Boga, żeby to zmieniło się, żeby tak nie było. To jest Jego zazdrość. Jego zazdrość musi mieszkać w nas. Skoro staliśmy się dziećmi tego Boga, to Jego Duch, mieszkający w nas, czyni nas według Jego natury. Jezus powiedział: „bądźcie doskonali, jak Ojciec wasz niebieski doskonały jest.”
Zobaczcie, jak rusza cię np. to, że dziecko twoje nie robi czegoś według twego zamysłu, jak zazdrościsz dlaczego nie robi tak jak ty myślisz, skoro jest twoim dzieckiem i powinno tak robić. Nie zawsze musisz myśleć dobrze, ale Bóg zawsze myśli dobrze. I kiedy On jest zazdrosny i gniewa Go, to zawsze dobrze chce dla nas, a my czynimy coś wbrew Jego woli. Musimy mieć zazdrość. Dlatego czasami ktoś może mówić: „ale nie czepiajmy się szczegółów”. Dla Boga jedna mucha to nie jest szczegół i powoduje, że olejek nie nadaje się dla Niego. „No, nie bądźmy tacy drobiazgowi”, a przecież nic nieczystego nie wejdzie do wieczności.
Zobaczcie, że kiedy sobie opuszczamy świętość Boga, to znaczy, że Jego Duch też zaczyna opuszczać nas. To jest równoznaczne. Kiedy my opuszczamy świętość Boga, to znaczy, że Duch Boży opuszcza nas, bo On jest święty. Jeśli działa w nas Duch Święty, to świętość Boga stoi w nas silnie. My dążymy do uświęcenia, w swoim życiu uświecamy się i chcemy, żeby lud Boży uświęcał się. A więc kiedy widzimy, że lud Boży nie uświęca się, to nie głosimy kazań o wspaniałości nieba. Głosimy kazania o braku uświęcenia, a brak uświecenia, to znaczy, że nigdy nie będziesz widzieć Boga. Głosimy, aż człowiek przyjdzie do upamiętania i zacznie uświęcać się. Nie puścimy tematu, aż nie zobaczymy, że zaczyna się poprawa, czy tak? To znaczy, że jesteśmy zazdrośni. A jak wygłosimy kazanko, a później idziemy sobie dalej, a ludzie nie zmieniają się, to znaczy, że nie działa w nas Duch Boży. Po tym też możemy rozpoznać czy Duch Boży działa w nas, czy nie.
Będziemy was napominać, napominać, napominać, napominać, aż tak wbijemy wam do głowy, że kiedy tylko zobaczycie nas, to od razu będziecie przypominać sobie to, co słyszeliście. To jest zazdrość. To jest walka o twoją wieczność i moją.
Czy chcesz być w zborze zazdrosnych ludzi, którzy nie będą pobłażliwie patrzeć na twój grzech? I za każdym razem usłyszysz, jeśli zgrzeszysz, co o tobie myślą. I nie tylko będą mówić co myślą, ale będą wyciągać konsekwencje wobec ciebie, żeby cię zmienić. Czy twoja szata jest czysta, czy nieczysta będzie miała dla nich znaczenie. Czy chcesz być w takim zborze? Czy chcesz mieć Ducha Bożego? Ten duch, który teraz chodzi po zborach, to nie jest Duch Boży. Gdyby On przyszedł, w tych zborach zaczęłoby się napominanie, pokuta. Tam jednak jest duch odstępstwa, duch cudzołóstwa, duch wszetecznicy, której nie zależy na należeniu do Boga według Jego woli.
Kiedyś czytałem taką opowieść, że był zbór i w tym zborze był jeden człowiek, który został, który miał zazdrość Bożą, i który cały czas napominał ten zbór, że odszedł od Boga. I napominał ten zbór, i według nich dręczył ich, aż pewnego dnia doszedł do wniosku, że to jest bez sensu i odpuścił sobie i dał im spokój. Zbór staczał się coraz głębiej, coraz dalej w grzech, coraz dalej w świat. I pewnego dnia przyjechał do tego zboru ewangelista, Finney. Zobaczywszy stan zboru, zaczął silnie głosić z Bożą mocą, Słowo Boże o odstępstwie od Boga. I tak głosił, że poruszyły się serca i ludzie zaczęli płakać i zaczęli pokutować. Jedynym, który nie płakał i nie pokutował był ten człowiek, który przestał napominać ten zbór. Jego serce było twarde, zamknięte na Boga. I ten człowiek widząc, że ci, którzy byli w takim odstępstwie, teraz mają takie miękkie serca, tak wołają do Boga, tak pokutują i tak przychodzą przed Boże oblicze, był przerażony swoim stanem. Zaczął błagać Boga o litość, o przebaczenie i Bóg się jeszcze nad nim zmiłował i też skruszył jego serce.
Zobaczcie, jak ważne jest to, kiedy masz ducha zazdrości wtedy nie ustąpisz! Bo ten duch zazdrości mówi o tym, że ty jeszcze należysz do Boga. Jeśli ustąpisz i zrezygnujesz z zazdrości o lud Boży, to Bóg może zapomnieć o tobie, kiedy będzie poruszał tych ludzi przez kogoś innego. Bo jeśli widzimy coś, a będziemy zamykać oczy, to jesteśmy winni tego, że zamykamy oczy. Co innego ślepy, który nie widzi, i któremu wydaje się, że widzi, i myśli sobie, że jest w porządku. Jest ślepy i nie widzi.
Czy wstydzimy się, jeśli widzimy człowieka wierzącego w jakiejś głupocie, chociaż ten człowiek może nie wstydzi się? Ale jest wierzący i my wstydzimy się za niego, że mieni się wierzącym, a żyje w głupocie. Że jacyś ludzie mogą patrzeć z politowaniem na tego wierzącego człowieka i my się wstydzimy za niego, że Imię Jezusa jest poniżane przez tego, który mieni się wierzącym, a żyje w grzechu. To jest Duch Boży. A kiedy jest nam to obojętne, to jaki to jest duch?
Zobaczcie, że Ducha Bożego można rozeznać po tym, że my jesteśmy podobni do Boga, że poruszają nami te same emocje. Nie tak silnie jak Boga, bo zostalibyśmy rozsadzeni. Ale na tyle, na ile jest to nam ludziom dane, te emocje poruszają też nas. „Żarliwość o dom Twój pożera mnie, o dom Twój, żeby dom Twój był święty, żeby bracia i siostry byli święci.” Niektórzy bracia mogą mieć mnie już dość, kiedy ich napominam, napominam i przypominam, że jeśli coś mają od Boga, to mają to rozmnażać dla Jego chwały. Po to dostaliśmy życie, żeby mieć coś od Boga dla innych braci i sióstr, żeby nie przychodzić pusto. Każdy z nas ma przychodzić od Boga.

