Rozważanie II Listu do Koryntian 3,1-6;

Rozważanie II Listu do Koryntian 3,1-6; – część 2

Jak więc musimy ufać Mu, poddawać się, by On czynił to. Radować się tym i dziękować Mu za to, że chce wziąć nas i używać dla swojej chwały. Oczywiście będzie to różniło się od tego świata. Ludzie będą śmiać się z nas, komu w ogóle oddaliśmy się, kto będzie chciał wierzyć w takie rzeczy. Biblie, list Boży były palone, niszczone, ludzie byli paleni na stosach, usuwani, żeby zniszczyć to posłanie od Boga. Ale Bóg pisał następne listy do ludzi, wysyłając następnych ludzi, których palono, przeżynano. Wziął ciebie i mnie, kolejne listy dla swojej chwały. Nasza cenność polega tylko na tym, że jesteśmy Jego listem na ziemi z pieczątką Ducha Świętego, że to jest Jego dzieło w tobie i we mnie.

I to jest Nowe Przymierze. To nie ma nic wspólnego ze starym sposobem myślenia, działania. Stary sposób, to miałeś prawo na tablicach kamiennych. Ale czy kamienne tablice mogły wypełnić to, co było na nich zapisane? Nie. Nie mogły. A więc On uczynił nas żywym listem, który może uczynić to, co On wpisuje weń. I to jest piękno tego doświadczenia, że twoje nogi mogą być piękne, gdy jesteś Bożym listem. Twoje usta mogą być piękne, gdy przez usta twoje przechodzą Jego wiadomości. Piękne to jest, prawda? Być dla Boga, być dla Niego. Wystrzegać się wszelkiego zła, by być dla Boga, który jest święty. Być dla Niego, myśleć o Nim, być dla Jego chwały. I wróg próbuje właśnie to zamieszać, próbuje dołożyć coś złego do tego, zaplamić jakimś grzechem, bezprawiem, żeby to już nie był list.

Pan Jezus mówi, że z obfitości serca mówią usta. Niech obficie napełnia je Bóg. Chciejmy być otwarci na Boże działanie. To jest piękno.

Bardzo często człowiek, który nawraca się doznaje wielkiego szczęścia, kiedy doznaje, że w jego życiu dokonują się właśnie Słowa Boże. Doznaje wielkiego szczęścia, jest tak zadowolony. Opowiada świadectwo o swoim wspaniałym doświadczeniu, jak w życiu jego dzieją się te wspaniałe rzeczy. I zobaczcie, że człowiek powinien być tak do końca szczęśliwy, że Bóg w nim pisze. Ale po jakimś czasie człowiek zaczyna przyzwyczajać się do pewnych rzeczy i wydaje mu się, że to już nie jest tak wspaniałe. Zaczynają pociągać go znowu stare rzeczy. To jest właśnie diabeł. Przychodzi z przypomnieniem starych przyjemności, żeby przyjemność bycia listem Chrystusowym została osłabiona starymi przyjemnościami. Na początku człowiek trudno pozostawia Boga, ma żal do siebie, gdy pozostawia w taki sposób, jak wróg chce. Ale po jakimś czasie słabnie żal i człowiek zaczyna przyzwyczajać się do tego, że przecież nadal jest wierzącym człowiekiem. Ale czy nadal listem? Czy nadal czytanym przez ludzi, że to jest Bóg? Czy to już jest wykazywanie, że ja też jestem chrześcijaninem, bo znam Biblię, wiem to, czy tamto? Ale jakie to ma znaczenie? Jeśli stanąłbym teraz z takim faryzeuszem i wszedł z nim w konkurencję, a jak on zna Biblię? Faryzeusze często uczyli się jej na pamięć, ale to, że uczyli się jej na pamięć, nie zmieniało ich. Dopiero, kiedy Bóg przez swego Ducha wpisuje to w nas, to nas to zmienia. To czyni nas zdolnymi do tego, by czynić to, co podoba się Bogu. Raduj się i trwaj w społeczności z Nim, dziękuj Mu za to, że On chce ciebie mieć swoim listem. Dziękuj mu za to!

Nie zapominajmy o tym dla kogo jesteśmy przeznaczeni, czyją własnością jesteśmy, przecież On chce przez nas pokazać swego Syna, i dlatego chce mieć nas na obraz swego Syna. List ma być obrazem Syna, tak jak Syn, tak i my mamy iść. Zobacz jakie wywyższenie, jaka chwała! Czy jest coś większego, czy jest coś wyższego? Kościół nie może gubić swoich skarbów. Mamy stroić się w swoje klejnoty. Nie potrzebujemy klejnotów świata, nie potrzebujemy tych chwał świata, żeby pokazać, że jesteśmy fajnymi ludźmi, że sobie radzimy. Potrzebujemy Bożych klejnotów, żeby bracia i siostry zobaczyli, że stroimy się w prawdziwe Boże klejnoty, że jesteśmy uprzejmi, mili, łagodni, cierpliwi, święci, czyści, żyjący dla Boga.

Rozumiecie, jeśli tylko nasze usta chwalą nas, a w życiu naszym nie widać Boga, to nic nie da. Niech Bóg nas chwali. Pięknie jest napisane o Jobie, jak Bóg chwalił się Jobem. To był Jego list. Był mężem sprawiedliwym, należał do Boga i Bóg wpisał w Joba to, co na ten czas było możliwe do przekazania innym ludziom. I ludzie szanowali Joba z powodu Boga.

Niech Bóg pomoże nam to sobie bardzo cenić, bardzo cenić, ponieważ zwróćcie uwagę, że apostoł Paweł, który był tym posłanym listem, przez to co było wpisane w niego, mógł wymalować obraz przed oczami ludzi, którzy słuchali ewangelii przez niego głoszonej. Tylko z tego powodu, że był zapisany przez Ducha Bożego, mógł wymalować obraz prawdziwego Jezusa w duchowych wymiarach tym ludziom, którzy Go następnie przyjęli. Kiedy oni przyjęli Jezusa w duchowych wymiarach, to oni wiedzieli już, że nie zakon ich zbawia, ale wiara w Jezusa Chrystusa czyni ich zbawionymi. Że przez wiarę w Jezusa, oni mogą przyjąć całe zbawienie, które przyszło w Jezusie, całe zwycięskie życie nad diabłem. I dlatego oni są zbawieni nie przez zakon, którego człowiek nie może wykonać, ale przez Jezusa, który wygrał z diabłem na tej ziemi. To jest wiara, która trzyma się Jezusa. I przez tą wiarę jest właśnie czyste serce, gotowe by na nim było pisane to wspaniałe Boże prawo.

A więc niech Bóg pomoże nam pojąć, że list musi być podobny do tego pierwszego Listu. Uczeń musi być jak Mistrz, czy tak? Pierwszy List, a wszystkie inne muszą być jak pierwszy. Nie możemy być nowymi, tworzonymi listami z nowymi prawami, z nowym życiem, z jakimiś innymi doświadczeniami. To jest wszystko z tego pierwszego Listu, wszystko z Chrystusa. Chciałbym, żebyśmy znali się tylko jako listy Chrystusowe, które może On posłać gdzie chce i pokazać przez nas jaki On jest. On tego bardzo pragnie dla mnie i dla ciebie. Niech pisze dalej swoim Duchem. Amen.

 

Jan 14:23