Rozważanie II Listu do Koryntian 3,1-6;
Rozważanie II Listu do Koryntian 3,1-6; - część 1
„Czy znowu zaczynamy polecać samych siebie? Alboż to potrzebujemy, jak niektórzy, listów polecających do was albo od was? Wy jesteście listem naszym, napisanym w sercach naszych, znanym i czytanym przez wszystkich ludzi; wiadomo przecież, że jesteście listem Chrystusowym sporządzonym przez nasze usługiwanie, napisanym nie atramentem, ale Duchem Boga żywego, nie tablicach kamiennych, lecz na tablicach serc ludzkich. A taką ufność mamy przez Chrystusa ku Bogu, nie jakobyśmy byli zdolni pomyśleć coś sami z siebie i tylko z siebie, lecz zdolność nasza jest z Boga, który też uzdolnił nas, abyśmy byli sługami nowego przymierza, nie litery, lecz ducha, bo litera zabija, duch zaś ożywia”.
Zwróćcie uwagę, że kiedy piszesz list tylko samą stalówką, ale bez atramentu, to czy ktoś odczyta go? Dlaczego potrzebny jest atrament ? Po to, żeby inni mogli przeczytać co piszesz.
W tak ważnej sprawie, jak Prawo Boże, potrzebny jest Duch Boży, żeby ludzie zobaczyli, co Bóg pisze. My piszemy atramentem, a Bóg pisze swoim Duchem. Bóg pokazuje przez swojego Ducha, co pisze. A więc, jeśli my mamy być Jego listem, to On musi go napisać, swoim Duchem. Nie to, że ja wiem, jakie jest prawo Nowego Przymierza, bo ja mogę wiedzieć jakie jest prawo Nowego Przymierza, ale nie żyć według tego prawa. Ale kiedy On napisze to prawo Nowego Przymierza swoim Duchem w moim sercu, to ja będę tak żyć, bo Duch ożywia. A więc tu chodzi o to, żeby On swoim Duchem wpisał w nas to prawo.
Wcześniej Bóg napisał je na tablicach kamiennych i można było odczytać je tam. Teraz zapisał Swoje Prawo na naszych sercach, obrzezanych przez wiarę, aby teraz każdy z nas był czytelnym listem, żyjącym tym Słowem, które pochodzi z ust Bożych. I znowu jawi się nam nowe człowieczeństwo z nowym prawem, z nowym sposobem życia, funkcjonowania, gdzie stare przeminęło, a wszystko stało się nowe, gdzie stary człowiek nieraz próbuje zrobić to, co mówi Bóg i przychodzi co chwilę z wiadomością, że to się nie udaje. Zobaczcie, że apostoł Paweł świadomy tego, pisze:
„A taką ufność mamy przez Chrystusa ku Bogu, nie jakobyśmy byli zdolni pomyśleć coś sami z siebie i tylko z siebie, lecz zdolność nasza jest z Boga”,
Zobaczcie jak chwała Bogu należy się, gdy to słowo jest widoczne w moim i twoim życiu. Chwała Bogu się należy, bo to On pisze swoim Duchem. On zapłacił najwyższą cenę, ofiarą swego Syna, żeby pisać to na naszych sercach, aby oczyściwszy nasze serca przez wiarę, pisać na naszych sercach swoje święte Prawo. Czyni to On, Wszechmogący Stwórca nieba i ziemi. A przez to, że On to pisze, ty nabierasz szacunku do Niego, bo oglądasz coś, czego nigdy nie potrafiłbyś (nie potrafiłabyś) zrobić. Oglądasz i jesteś sam zadziwiony tym, co czynisz. Wiesz, że to nie ty. To jest Jego atrament, to jest Jego Duch i to staje się widoczne. Wtedy stajesz się zarazem wonią Chrystusową, jednym ku życiu, drugim ku śmierci, bo ludzie oglądają w tym momencie Boga działającego w tobie. Mogą przyjąć Go, albo odrzucić.
Jeśli my próbujemy ludzi namawiać religijnie do Boga, wtedy nie jest dobrze. Czasami ludzie prowadzą takie rozmowy: „ty słyszałeś już teraz, to co ci zwiastowałem, i to ty teraz staniesz przed Bogiem i odpowiesz za to, że nie robisz tego, co słyszałeś”. To jest bezprawie. Nikt nie posłał nas z tym.
List otwiera się i to Bóg mówi przez list. Bóg nie straszy ludzi, Bóg pokazuje, że kocha ich, że chce ich zbawić, uratować. Bóg wie jacy jesteśmy i wie jak zabrać się za pisanie Swojego listu. Najpierw pociąga ciebie do Siebie w taki sposób, że ty nie potrafisz bez Niego być. Wiesz, że musisz być z Nim, bo inaczej nie potrafisz. Wtedy jesteś jako kartka, która cały czas jest do dyspozycji Tego, który pisze. Przebywasz w miejscu, gdzie On zapisuje to co chce. I doznajesz jak cię to coraz bardziej pociąga, jak coraz więcej chcesz dowiedzieć się, co On jeszcze zapisze w twoim życiu, jak ujawni się to w działaniu twoim. Zaczynasz być zafascynowany Bogiem. Nie tyle myślisz, że musisz coś zrobić dla ludzi. Stajesz się jak te kamienne tablice, które otworzyły się tylko na to, co Bóg na nich napisze, a przez nie objawi innym. To przez te kamienne tablice, On objawił swoje dziesięć przykazań. Gdyby napisał je w niewidzialny sposób, to kto by przeczytał je? Tak samo jest z nami. On chce pisać to w sposób widzialny, a więc potrzebuje nas dla Siebie. Potrzebuje mieć nas wyłącznie dla Siebie, żeby pisać to w nas. Tak miał swojego Syna. Tak jak było tu wspomniane, Jezus był tym najcenniejszym Listem od Boga, ponieważ sam List mówił: „Ja nic innego nie mówię, jak tylko to, co On mi powiedział. Ja nic innego wam nie głoszę, jak tylko to, co On kazał mi wam powiedzieć. Nie czynię nic od siebie, tylko to, co powiedział mi Ojciec. A więc jestem listem, przez który Ojciec mówi do was.” „Na końcu przemówił przez swego Syna umiłowanego.” „A kto by się Go nie słuchał, z ludu wytępiony będzie.”
List więc jest konkretny. Rozumiecie, kiedy król wysyła list, to jest tam też zawarte to: „jeśli nie posłuchasz się tego, co tu jest napisane, to odpowiadasz przed królem za nieposłuszeństwo wobec jego ustanowień”. I stąd jest to, że jeśli Bóg pisze swój list, to ci, którzy odrzucają ten list, odpowiedzą przed Bogiem za to, że go odrzucili. Nie przed tobą, ani przede mną, w formie, że my coś mamy, i że nam coś należy się od ludzi. Jeśli nawet uczynią ci coś złego, to Bóg mówi: „nie tobie to uczynili, ale Mnie to uczynili, bo Ja posłałem cię jako swój list. To Ja wpisałem swoje Słowa, a ty jesteś zmieniony z powodu Mojego działania w tobie. To Mnie odrzucili, to Mnie znieważyli, a nie ciebie, bo beze Mnie nie byłbyś taki.”
A więc dlaczego mielibyśmy przyjąć to, jakby nas znieważono, jeśli to sam Bóg czyni nas takimi właśnie ludźmi. Dlaczego mielibyśmy obrażać się na innych, że źle o nas mówią? My jesteśmy listem i jeśli w tym momencie grzeszymy i źle o nas mówią, to nasz problem. Ale jeśli z powodu tego, co Bóg czyni w nas mówią, to oni mają sprawę z Bogiem, a nie z nami. A jeśli przyjmują wiadomość Bożą , zapisaną w nas, to chwała Bogu. Kogo wtedy przyjmują? Boga przyjmują.
My jesteśmy listem. My jesteśmy napełnieni tymi informacjami od Boga, żeby ludzie mogli zobaczyć, co Bóg dla nich chce. Czy chcesz być listem? Żeby być Bożym listem, trzeba zrezygnować z wielu rzeczy, łącznie ze swoim życiem. Inaczej Bóg nie zapisze swego Słowa. Z chwilą, kiedy uciekasz z pod Jego pióra i myślisz sobie, że już wystarczy tego pisania, wtedy kończy się twój rozwój duchowy. Kiedy wracasz, On będzie pisać dalej i twoje życie będzie się zmieniać.
Czasami człowiekowi może wydawać się, że już jest wystarczająco zapisany. Nie. Bóg jeszcze nie skończył, dlatego jesteśmy tutaj. On chce przez nas dalej pisać swoje nowe prawo, prawo miłości, wierności, budowania tzn. czynienie sobie nawzajem Jego dobra. To nie my to uczynimy, to On uczyni to w nas. Tak samo jak mamy myśl podnoszącą do góry, to jest myśl od Niego, myśl święta, oddzielająca nas od myśli, które są tutaj w tym świecie.
Gdy więc doświadczamy, że serce nasze zostało obrzezane po to, żeby On mógł pisać na nim. To jest tak samo jak masz coś w komputerze, wkładasz i formatujesz to. Formatujesz, wyrzucając wszystko, co było napisane wcześniej, bo chcesz pisać to, co ty chcesz pisać. Nie chcesz dopisywać do kogoś, chcesz wpisywać całkowicie swoje. Tak Bóg postanowił. On nie dopisuje do nas. On robi formatowanie całkowite, doskonałe w Chrystusie i zaczyna od początku pisać swoje, aby nie powstało zamieszanie.

