Co to znaczy modlić się

Co to znaczy modlić się – część 2

Święte życie to nie jest wytwór naszej siły, ani mocy. Święte życie to jest właśnie On, który działa przez nas pokazując, że jesteśmy z Nim w społeczności, że nadal trwamy z Nim w społeczności. Święte życie pochodzi od naszego Boga.

Wielomówność oznacza mówienie bez sensu, mówienie bez potrzeby. Możemy modlić się godzinami i to nie będzie wielomówność, kiedy mamy tyle do porozmawiania z naszym Bogiem. Nieraz spotykamy się z kimś i dużo rozmawiamy o ważnym temacie i mija godzina, druga, trzecia i wcale nikt nie uznał, że ktoś mówi tu puste rzeczy. Cały czas jest utrzymany temat, a więc to nie była wielomówność, to była konkretna rozmowa na dany temat. Możemy zobaczyć Jezusa, który długo modlił się, a nie jest wielomówny. Tu nie chodzi o krótką modlitwę i „do domu”, albo gdzie indziej. Chodzi o to, by nie mówić bezcelowych rzeczy. Człowiek nauczony przez innych czegoś powtarza i powtarza to cały czas, mówi i mówi, ale to dla Boga nie ma żadnego znaczenia. Powiedz rzeczywistość, jaki jesteś, o czym chcesz porozmawiać, co chcesz, żeby On usłyszał.

Ewangelia Mateusza 23,5, gdzie Pan Jezus tak mówi:

„A wszystkie uczynki swoje pełnią, bo chcą, aby ich ludzie widzieli. Poszerzają bowiem swoje rzemyki modlitewne i wydłużają frędzle szat swoich.”

Chcą pokazać ludziom jak wiele się modlą.

Powiem to jeszcze raz: twoją modlitwę z Bogiem każdy zobaczy po twoim świętym życiu, albo nie świętym życiu, zabieganym w sprawach świata. Każdy zobaczy, czy modliłeś się (modliłaś się) do Boga naprawdę. Bóg nie odprawi nikogo z kwitkiem, kto przychodzi do Niego na Jego świętych warunkach. On da człowiekowi to co potrzebne, aby on mógł wygrać w tym dniu bitwę z wrogiem, który chciałby zniekształcić proste drogi Pańskie. Ale to jest On. Jeśli nie osiągnąłeś z Nim tego punktu, to później masz swoje zagubione życie. I nie mów, że się modliłeś (modliłaś), ale pokaż glejt na ten dzisiejszy dzień, aby dać odpór diabłu, żeby być świętym człowiekiem, miłującym Boga i ludzi. Pokaż owoc rozmowy z Bogiem.

Będziemy mogli zobaczyć, że On jest takim właśnie Bogiem. Jeśli jesteś naprawdę szczery z Nim, to wychodzisz z tej komory i jesteś innym człowiekiem. Mojżesz był na górze i już był innym człowiekiem, jego oblicze promieniało. A ty przychodzisz do miejsca Najświętszego i jeśli do niego nie wejdziesz, odchodzisz ze swoim starym sercem, albo jeszcze gorzej, z jeszcze bardziej oszukanym sercem.

Bóg nigdy nie myli się, On ma swoje warunki. On nie ma względu na osobę, ale podoba Mu się każdy, kto się Go boi, szanuje i do Niego przychodzi w czystości, w tym wspaniałym imieniu Jezusa Chrystusa. Pomyśl, że to jest najważniejsza, centralna część tego kim jesteś, w jaki sposób to się dzieje. Nie można tego zrobić tak sobie, aby szybko i dalej biegiem świata. Nie można tego sobie załatwić jak coś tam i biec dalej, bo już mam sprawę załatwioną.

Stąd tyle grzechów jest między wierzącymi ludźmi, bo nie modlą się naprawdę, nie rozmawiają z Bogiem. Ludzie próbują wykrzesać własną sprawiedliwość, która kończy się tylko na słowach, mających zademonstrować, że wszystko jest dobrze.

A więc modlitwa to jest coś, z czym wróg na pewno będzie walczył, będzie toczył największą wojnę w twoim i moim życiu, i którą musimy wygrać, jeśli chcemy żyć.

Ewangelia Marka 12, 38-40:

„I mówił w nauczaniu swoim: Wystrzegajcie się uczonych w Piśmie, którzy chętnie chodzą w długich szatach i lubią pozdrowienia na rynkach i pierwsze krzesła w synagogach, i pierwsze miejsca na ucztach; którzy pożerają domy wdów i dla pozoru długo się modlą; tych spotka szczególnie surowy wyrok”.

Zobaczcie, co mówi Jezus, że otrzyma się za to szczególnie surowy wyrok, że chce się oszukiwać innych. Można powiedzieć, że podchodząc do modlitwy, trzeba zachować wszystkie środki bezpieczeństwa. Podchodząc do jakiejś elektrycznej stacji, gdzie są duże napięcia, uważasz, żeby to nie dotknęło cię bezpośrednio, bo zginąłbyś. Tym bardziej do Boga! O tym mało kto wie. Człowiekowi wydaje się, że wyświadcza łaskę Bogu, gdy modli się. To nie jest żadna łaska. To jest przywilej, osiągnięty krwawą ofiarą Jezusa Chrystusa, który wyświadcza nam Bóg, że pozwala nam do Siebie przychodzić.

Próbuje się ludzi zmieniać. Ludzie poznają Biblię, stają się coraz bardziej cwańsi biblijnie, ale również coraz dalej jest w nich widoczny obraz Chrystusa. Bóg pokazuje: „Nie mam upodobania w tym człowieku. Ten człowiek nie jest szczery wobec Mnie, zachowuje się bezmyślnie, nie naśladujcie go. Jest właśnie karany.” Ale kiedy widzisz uświęcanie się w życiu człowieka, widzisz przemienianie się, to widzisz, że ten człowiek szczerze rozmawia z Bogiem.

Nie można uświęcać się bez Boga. Nie da rady. To On musi mieć w tym centralne miejsce. To On musi pracować w tym kierunku. Kiedy On pracuje, to mówi: „ten człowiek należy do Mnie, on jest ze Mną na moich warunkach”.

Czy zależy ci na tym, aby być z Bogiem? Czy zależy ci na tym, żeby dojść do wieczności z Nim? Wykonuj Jego warunki. Każdy z nas znając Biblię wie, że On jest Bogiem świętym, ogniem trawiącym. Nie lekceważ czasu swego nawiedzenia, nie baw się w chrześcijaństwo, bądź z Nim naprawdę. On cię nie odrzuci dlatego, że nie umiesz może czegoś powiedzieć, ale mów szczerze, mów prawdziwie i jeśli On do ciebie mówi przez Słowo, to słuchaj Go. Nie lekceważ Słowa Pańskiego, bo wtedy On zlekceważy wszystkie twoje modlitwy. Jeśli nie będziesz Mu posłuszny w tym, co wiesz, On nie da ci nic więcej, a jeszcze zabierze ci to, co masz. To jest poważna rzecz i musimy uczyć się Boga, bo nie znając Go, będziemy sobie myśleć, że On będzie akceptował to, co my sami z siebie robimy wobec Niego.

Ewangelia Łukasza 3,21,22:

„A gdy wszystek lud przyjmował chrzest i gdy Jezus został ochrzczony i modlił się, otworzyło się nie boi zstąpił na niego Duch Święty w postaci cielesnej jak gołębica, i odezwał się głos z nieba: Tyś jest Syn mój umiłowany, którego sobie upodobałem”.

Widzimy tutaj Jezusa, który zostaje ochrzczony, modli się, otwiera się niebo i odzywa się Boży glos. Jest to wspaniale pokazane jak Bóg wysłuchuje, jak odpowiada. Jezus nie modlił się dlatego, żeby Go ludzie widzieli, tylko dlatego, że zwraca się do Boga. Nie jest to jakaś sprytna modlitwa, jest to coś prostego i Bóg odpowiada. Później słyszymy te proste modlitwy Jezusa: „Ojcze wysławiam Cię za to, że objawiłeś to prostaczkom.” Tu spotykamy Jezusa kiedy modli się przy chrzcie.

List do Hebrajczyków 5,7-9:

„Za dni swego życia w ciele zanosił On z wielkim wołaniem i ze łzami modlitwy i błagania do tego, który go mógł wybawić od śmierci, i dla bogobojności został wysłuchany; i chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał, a osiągnąwszy pełnię doskonałości, stał się dla wszystkich, którzy mu są posłuszni, sprawcą zbawienia wiecznego.”

Za dni swego życia w ciele zanosił On z wielkim wołaniem i ze łzami modlitwy. Musimy zaobserwować życie Jezusa, żeby zobaczyć gdzie On kładł nacisk modlitwy, jak wygląda życie modlitewne Jezusa? Skoro za swego życia zanosił On wołanie do Boga, poznajemy, że całe Jego życie przepełnione jest modlitwą. Z tego wyłania nam się coraz wyraźniejszy obraz życia modlitewnego naszego Pana.

Jan 14:23