Co to znaczy modlić się
Co to znaczy modlić się - część 1
Będziemy dzisiaj chcieli porozmawiać o modlitwie. Nie tyle, żeby nauczyć się modlić, o co się modlić, ale w ogóle co to znaczy modlić się. Dlaczego potrzebujemy modlitwy?
Kiedy widzimy starotestamentowego męża Bożego, Daniela, który trzy razy dziennie odchodzi na bok i woła do Boga, i widzimy życie tego człowieka, to czy możemy powiedzieć, że jego społeczność z Bogiem owocowała na terenie społeczności z ludźmi? Nawet wrogowie powiedzieli, że nie ma co w nim znaleźć. On praktykował to, co usłyszał ojciec wiary naszej, Abraham: „trwaj w społeczności ze Mną i bądź doskonały.” Zwróćcie uwagę, że nauczać o modlitwie można bardzo wiele, ale dopóki człowiek nie zrozumie, że nie może żyć bez modlitwy, to nauczanie będzie przechodzić obok i rzeczy tego świata będą ważniejsze od modlitwy.
Jak ważne jest sama wartość rozmowy z Bogiem. Czy jest ktoś, z kim byłoby najlepiej rozmawiać nam dzisiaj? Rozmawiasz z drugim człowiekiem i on może mówić dobre rzeczy, ale również słyszysz w jego wypowiedziach, że ucieka mu myśl od Boga do pragnienia ziemskich rzeczy, i zawraca ci głowę jakimiś sprawami, które cię w ogóle nie interesują, bo odwracają ci uwagę od twego celu tj. wieczności z Bogiem. Kiedy rozmawiasz z Bogiem, to nie ma ani jednego zbędnego słowa, ani jednej zbędnej myśli, wszystko jest doskonałe. Rozmawiasz z Kimś doskonałym, kto może odpowiedzieć, kto może nadać ci myśl potrzeby Jego, może zrobić wszystko, żeby uratować cię.
Człowiek musi zobaczyć potrzebę modlitwy, musi znaleźć powód dlaczego potrzebuje tej modlitwy. Tak jak przychodzisz do źródła napić się, by zaspokoić pragnienie tak modlitwa jest dla każdego z nas tu na ziemi. Jeśli nie przyjdziesz do źródła, nie będziesz z Nim, a twoje życie pozostanie byle jakie. Nawet w świecie mówią, że kto z kim przystaje, takim się staje. Ludzie modlą się, na przykład dlatego, że powiedziano, żeby się modlić. Wtedy człowiek odmawia modlitwę i mówi, że pomodlił się. Ale co z tej modlitwy wynikło? Czy byłeś w niebie, czy byłeś z Panem, czy twoje serce płonęło, czy twój umysł był napełniany Jego myślami? Co było w tym czasie? Czy była to rutynowa poranna modlitwa i w razie czego załatwienie tematu, że modliłem się, bo powinienem się modlić, bo jestem chrześcijaninem? Czy to była konieczność życia? To jest skala wartości, od której zależy co się będzie z nami działo każdego dnia.
Na ile my potrzebujemy Boga w modlitwie, a na ile my mamy zwyczaj modlenia się? Diabeł chce, żebyśmy mieli zwyczaj, ale nie chce, żebyśmy mieli społeczność z Bogiem. Co trzeba zrobić, żeby mieć z Nim społeczność? Człowiek klęka i myśli sobie: „no, to poopowiadam Bogu jakieś fajne rzeczy”. A jest na przykład problem między tobą, a bratem, między tobą, a siostrą. Klękasz i opowiadasz Bogu fajne rzeczy, a On mówi: „Ja ciebie nie słucham. Idź najpierw i załatw ten temat.” Ale człowiek mija to w swoim codziennym życiu i myśli sobie, że Bóg się zmienił. Ma problem z innym człowiekiem, klęka i myśli, że Bóg wysłuchuje. Bóg się nigdy nie zmienia. Jeśli chcemy rozmawiać z Nim, musimy przygotować się do rozmowy z Nim, musimy oczyścić się, musimy być w odpowiednim stanie do modlitwy z Nim. On nie przyjmuje każdego, który przychodzi przed Jego oblicze i chce Mu coś naopowiadać.
Pamiętamy słowa apostoła Pawła: „a wy, mężczyźni, wznoście czyste ręce do Boga.” Czyste ręce, to czyste ręce. Nie tyle chodzi o umyte ręce, tylko czyste, bo nie tykały się niczego złego. A jeśli dotknęły się, to w pokucie zostały oczyszczone przez krew Jezusa.
Bóg chce przyjmować nas, ale na swoich świętych warunkach. Po to posłał swego Syna. Modlitwa to nie jest coś, co lekko sobie traktuję. Modlitwa jest dla nas czymś bardzo cennym, ale zarazem bardzo niebezpiecznym, bo jeśli zlekceważymy Boga i będziemy bawić się z Nim w modlitwie, wtedy zginiemy.
Pamiętacie tych ludzi, którzy tak dużo pościli, modlili się ileś miesięcy. Później przychodzą i pytają się proroka: „spytaj się Boga, co jeszcze mamy robić?” A Bóg mówi: „Ja tego w ogóle nie chciałem od was, bo wy kiedy modlicie się, załatwiacie swoje własne sprawy w swój własny sposób, nienawidzicie się, stawiacie się jeden drugiemu i po co do Mnie przychodzicie? Skoro Ja chcę, żebyście byli jedno, żebyście miłowali się, żebyście budowali się na dom dla Mnie. Po co przychodzicie do Mnie, skoro wy tego nie chcecie. To co mam wam dać?”
A więc zobaczcie, jak ważny jest stan naszego pojmowania Boga, kiedy modlimy się. Czy wiemy Kim On jest, Ten, do którego przychodzimy? Czy chcemy przyjść na Jego warunkach, czy chcemy przyjść po swojemu? Jak wiele zależy od tego, czy My szanujemy Go, czy my Go czcimy, w jaki sposób do Niego podchodzimy.
Będziemy chcieli o tym dzisiaj myśleć i mówić.
W Ewangelii Mateusza 6,5-8 czytamy:
„A gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy, gdyż oni lubią modlić się, stojąc w synagogach i na rogach ulic, aby pokazać się ludziom; zaprawdę powiadam wam: Otrzymali zapłatę swoją. Ale ty, gdy się modlisz, wejdź do komory swojej, a zamknąwszy drzwi za sobą, módl się do Ojca swego, który jest w ukryciu, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie. A modląc się, nie bądźcie wielomówni jak poganie; albowiem oni mniemają, że dla swej wielomówności będą wysłuchani. Nie bądźcie do nich podobni, gdyż wie Bóg, Ojciec wasz, czego potrzebujecie, przedtem zanim go poprosicie”.
A więc Jezus Chrystus mówi do nas, że Bogu nie podoba się, gdy ludzie modlą się na pokaz, ale kiedy przychodzą do modlitwy w komorze, to nie mają o czym Bogu powiedzieć. Modlitwa staje się sucha, beznamiętna. Kiedy modlą się pośród ludzi, wydaje się, że Bóg zajął całe miejsce w ich życiu, ale kiedy są w komorze i popatrzyłbyś na nich, to pomyślałbyś: czy Bóg ma w ogóle znaczenie dla tego człowieka? Jeżeli nasza modlitwa w komorze nie jest piękniejsza niż ta, kiedy modlimy się razem, to jesteśmy w wielkim niebezpieczeństwie, że chcemy podobać się ludziom, a nie Bogu.
Paweł mówi, że kiedy jestem sam na sam z Bogiem, jestem w zachwyceniu, ale przy was jestem przy rozumie. Komora to musi być najwspanialsze miejsce, to musi być miejsce, gdzie jesteś tylko ty i Bóg, gdzie możesz wylać swe czyste serce przed Bogiem. Albo jeśli gdzieś zabrudziłeś się (zabrudziłaś się), to najpierw oczyszczasz się, aby następnie rozmawiać z Nim, aby On napełniał cię. Komora to jest jedyne miejsce, gdzie nie musisz patrzeć, co ludzie pomyślą, tam możesz mówić wszystko do Niego.
Będziemy chcieli iść i patrzeć, dlaczego tak chce Bóg? Dlaczego nie interesuje Go tak bardzo, żeby to było najpiękniejsze wtedy, kiedy wielu jest, tylko On chce mieć ciebie najpiękniejszym (najpiękniejszą) w komorze. Dlaczego? Bo tam nie udajesz już kogoś kim nie jesteś. Tam jesteś jaki jesteś, tam jesteś, jaka jesteś. Tam już przed nikim nie grasz, tam ujawnia się stan serca, o jakże niestety często suchy, kamienny, zablokowany.
Ale jak pięknie jest, kiedy jest inaczej. Dlatego Jezus mówi: „zamknij się tam, gdzie nikt ciebie nie widzi.” I wtedy módl się i wołaj do Boga swego. Wróg chciał przemieścić to, co piękniejsze na zewnątrz, żeby pokazywać się, a Bóg chce ukryć to, aby później pokazać to przez nasze życie, przez owoc naszego życia. Diabeł chce pokazać przez uniesienia modlitewne, a Bóg chce pokazać przez święte życie, że byłeś (byłaś) z Nim na Jego warunkach.

