Gorliwość w miłości
Gorliwość w miłości – część 7
Pamiętacie, jak Paweł powiedział do Filemona o Onezymie, którego zrodził w więzieniu: „jeśli jest coś ci winien, ja to zapłacę, a ty Filemonie jesteś mi sam winien siebie i swoje życie, ponieważ ja dotarłem do ciebie i zrodziłem ciebie przez słowa ewangelii. Ale ja zapłacę, cokolwiek jest winny, ponieważ zyskałeś w nim brata.”
Musimy zobaczyć naszymi duchowymi oczami w bracie, w siostrze samego Pana Jezusa Chrystusa, tak jak Szczepan zobaczył Jezusa po prawicy Ojca. Jeśli oni są mieszkaniem Bożym i w nich mieszka Bóg, to cokolwiek im uczyniłeś, uczyniłeś samemu Bogu. Zawsze jest to: „nie Mnie to uczyniliście, ale Ojcu memu uczyniliście, ponieważ Ja mówię dokładnie to, co Ojciec do was powiedział”. Jeśli okazujemy wdzięczność Synowi Bożemu, poprzez Syna okazujemy wdzięczność i Ojcu. Jeśli wspieramy się nawzajem, to tak jakbyśmy wspierali Pana Jezusa. Jeżeli darzymy się dobrym słowem to tak, jakbyśmy Pana Jezusa darzyli dobrym słowem. Jeżeli staramy się maksymalnie niszczyć to, co irytuje drugiego w nas, wtedy nie irytujemy Pana. Pamiętacie jak Pan powiedział: „dopóki ścierpieć mam was, o rodzie bez wiary?!” A więc cokolwiek czynimy sobie, czynimy to Panu. Pan odpłaci. Napisane jest to w 25 rozdziale Ewangelii Mateusza, kiedy następuje sąd Chrystusowy i jedni stają po prawicy, drudzy po lewicy. Do tych po prawicy Pan mówi: „pójdźcie do Mnie moi umiłowani, bo cokolwiek uczyniliście jednemu z tych moich braci, Mnie to uczyniliście.” A do tych drugich: „coście nie uczynili moim braciom, Mnie nie uczyniliście tego. Idźcie precz!”
Zobaczcie, jak potrzebujemy Jezusa, żeby być gotowymi na spotkanie z Panem, jak potrzebujemy funkcjonować w Jego ciele, żeby być gotowymi. Pan może to uczynić. Główny temat naszego doświadczenia to jest: Jezus wszystko czyni możliwym. Kto w Niego wierzy, zbawiony będzie. Wszystkie możliwości to Jezus. Gdziekolwiek widzisz, że zaczynasz myśleć więcej o sobie niż o Panu, już jesteś w niebezpieczeństwie. Dopuszczasz swoje myśli i już diabeł próbuje coś ubrać i zaczynasz mieć pretensje. Chodzisz z urazą i twoja twarz pokazuje, że nie podobają ci się ci bracia i siostry. Tak pokazać to każdy potrafi, ale znieść przeciwności tak jak Chrystus, czyniąc miłość, to już tylko ten potrafi, co ma czystą przestrzeń dla stóp swoich. Jeśli widzisz, że nie masz czystej przestrzeni, łatwiej jest ci pokazać urazę, niż dać miłość. Proś Pana o czystą przestrzeń dla twoich nóg, bo już nie idziesz dobrze. Diabeł próbuje ciemnością ogarnąć twój umysł i serce i chce cię zniszczyć. To są pierwsze symptomy błądzenia. Ci, którzy za dnia chodzą, nie potykają się nigdy, kiedy czynią dobro. Musimy widzieć to.
Otwórzmy Ewangelię Jana, 6 rozdział, 40 wiersz:
A to jest wola Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w niego, miał żywot wieczny, a Ja go wzbudzę w dniu ostatecznym.
I teraz zobaczmy to, co przed chwilą mówiłem. Gdzie ja dzisiaj widzę Jezusa? W Jego Kościele. I wierzę w tego Jezusa, który odszedł do Ojca, że On pomoże mi uczynić to, co jest bliskie sercu Bożemu. „Filipie, tak długo jestem z wami. Kiedy widzisz mnie, to widzisz Ojca. Pomyśl o tym.” Jeśli burmuszysz się na brata, siostrę, to burmuszysz się na Jezusa. Jeśli obrażasz, obrażasz Jezusa. Jeśli lekceważysz, lekceważysz Jezusa. Nie mną wzgardzasz, albo ja tobą, tylko wzgardzamy Panem. Pomyśl o tym i uciekajmy jak najdalej od tego. Chcemy być zbawieni, a możemy wzgardzać Panem w Kościele. Możemy obrażać się na Pana w Kościele. Możemy nawet złorzeczyć Mu w Kościele.
Pan uczył, że jeśli widzisz brata, że grzeszy, módl się, idź napomnij go. Jeśli posłucha cię, zyskałeś brata, jeśli nie, dalej walcz. Musi być walka o czystość, bo Pan jest czysty i chce mieć czystą przestrzeń w Kościele. Ale Kościół musi chodzić w czystości.
Otwórzmy 1 List Jana, 2 rozdział, wiersze 12-15:
Nie miłujcie świata ani tych rzeczy, które są na świecie. Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca. Bo wszystko, co jest na świecie, pożądliwość ciała i pożądliwość oczu, i pycha życia, nie jest z Ojca, ale ze świata. I świat przemija wraz z pożądliwością swoją; ale kto pełni wolę Bożą, trwa na wieki.
Jeśli będę miłować świat, nie będę mógł miłować Pana i nie będę widział Pana w Kościele. Będę widział Kościół, który ma pomóc mi, mojemu „ja” żyć fajnie. Będę obrażać się i oskarżać Kościół, że za mało itd. Nie miłuj świata, wtedy nie będziesz miał tych złych rzeczy. A jak miłujesz świat, to będą kłopoty. Jeśli kto miłuje świat, nie ma w nim miłości Ojca, prawda? A więc, nie mając miłości Ojca, nie mogę miłować ciebie. Mogę mieć jedynie do ciebie pretensje, że wiesz, że jest napisane, że mamy nawzajem miłować się, a ty nie miłujesz mnie, bo chcę wykorzystać cię do moich celów. To często jest ukryte, ale tak jest.
Ale kiedy miłuję Boga i miłość Boża rozlewa się w moim sercu, to nie chcę użyć cię do moich celów. Staję się twoim sługą, żeby tobie pomóc pójść do wieczności. To jest piękne, stać się sługą, który może umywać nogi innym, samemu będąc w poniżeniu, który poniżenie uważa za wywyższenie. Mieć tą czystą przestrzeń.
W tej nieczystej przestrzeni my mamy pychę, dumę, arogancję, ale kiedy czysta przestrzeń Jezusa jest w nas, przed nami, wtedy tego nie ma, wtedy jesteśmy gotowi nawet życie położyć, tak jak mówi Słowo Boże. „Przyjaciółmi moimi jesteście, kiedy jedni za drugich życie swoje kładziecie”. Kiedy jest czyta przestrzeń, to wtedy położymy nawet życie, bo myślimy o dobru drugiego, sami już mając dobro wewnątrz. I to jest znowu Chrystus i te Słowa Jezusa: „pójdźcie do Mnie wszyscy”.

