Ewangelia Jezusa Chrystusa

Ewangelia Jezusa Chrystusa – część 3

Ale czy objawił ją tobie, że dzisiaj żyjesz namiętnie, należąc do Chrystusa, z całego serca, z całej myśli i duszy, będąc Jego wyznawcą? Czy Pan też objawił ci tą ukrytą tajemnicę? Czy też to z zewnątrz weszło do wewnątrz? Pan bardzo pragnie mieć nas namiętnych, naprawdę. Jemu nie zależy na suchej miłości, Jemu zależy na namiętnej miłości, takiej, że jesteś gotów wszystko przejść, ale nie stracić Chrystusa, że jesteś z Nim na zawsze. Nie tylko na teraz na ziemi, żeby chronił cię przed chorobą, złą pracą, przed złym, złym, złym, ale również, żebyś mógł być z Nim na zawsze w Jego radości. Jesteś z Nim, nie tylko żeby chronił cię przed diabłem, ale też, żeby wprowadził cię do wieczności z Ojcem. I to jest coś pięknego.

Nie można być obojętnym wobec takiego Pana. Ta obojętność jest dzisiaj straszną chorobą, ogarniającą ludzi. To tak, jak zasypiasz i staje ci się obojętne, co dzieje się wokół, chyba, że będziesz mieć jeszcze jakieś sny i będziesz coś przeżywać, a tak już leżysz. Ale kiedy żyjesz i wróg skrada się i widzisz nóż w jego ręku, to nie jest ci obojętne. A kiedy czujesz zapach świeżego chleba, nie jest ci obojętne, bo jeszcze żyjesz, nie śpisz, coś dociera, pobudza, albo instynkt samoobrony, albo, żeby pójść i spróbować.

„Wypowiem rzeczy ukryte od założenia świata”. Uczniowie Pańscy, my chcemy poznać te ukryte rzeczy, by wiedzieć, co jest ukryte, mieć je w sercu, mówić potem jeszcze tym, którzy nawrócą się. Co to jest?

Ewangelia Mateusza 13,52:

A On rzekł do nich: Dlatego każdy uczony w Piśmie, który stał się uczniem Królestwa Niebios, podobny jest do gospodarza, który dobywa ze swego skarbca nowe i stare rzeczy. 

Zobaczcie, uczony w Piśmie, który stał się uczniem Królestwa Niebios, uczniem Chrystusa, który przyjmuje Jego naukę, czerpie z nowego i ze starego. Chwała Bogu! Jak Pan bardzo chce, żebyśmy byli tak głęboko poruszeni, nie jak kłoda drewna, ale jak drzewo gotowe na przyjmowanie słońca i deszczu, gotowe przejść przez burze i wichury i nadal trwające, tak silne, tak mocne w Panu. Jak Pan bardzo chce, żebyś chodził i śpiewał, czy śpiewała Mu namiętnie pieśni, pieśni zadowolenia, wdzięczności, chwały i miłości, żeby Duch Święty napełniał cię, bo widzi w tobie kogoś, kogo można napełniać, aby Pan był uwielbiony.

Słowa Jezusa mogą to uczynić. One już nie jedno życie, serce poruszyły. „Gdzież pójdziemy Panie, Ty masz Słowo życia”. Nie jedno serce szło za Panem, mówiąc: „nigdzie więcej nie pójdę, Ty Panie masz to wszystko, co ja potrzebuję.” Wiecie, jak tego potrzeba? Wiedza bez miłości nadyma – mówi apostoł Paweł, a miłość buduje. Uczony w Piśmie, który stał się uczniem Królestwa Niebios, zaczyna korzystać z nowego i ze starego. Jak fajnie byłoby widzieć nas tak rozpromienionych, tak szczęśliwych w Chrystusie, jak słowa pieśni: „jak jestem szczęśliwy w Chrystusie”. Wszyscy mogliby powiedzieć: „to widać, że ten ktoś należy do Tego Chrystusa.”

Naprawdę, poznając Pana, nie można pozostać obojętnym. Ludzie nawracają się, tracą obojętność, zaczynają zachwycać się Panem, gotowi zrezygnować z wielu rzeczy, ale te „stare wygi” później często niszczą ich. Jezus powiedział: „biada temu, który zgorszy jednego z tych najmniejszych”. Biada ludziom obojętnym na prawdy ewangelii, którzy mienią się wieloletnimi chrześcijanami, w których nie ma namiętności do Chrystusa i którzy rozgłaszają wieści, ale już nie Pana, tylko swoje. Jak dobrze pozostać Mu wiernym, czy wierną. Jak dobrze, by było widać, że Chrystus jest wystarczający na całą wędrówkę do wieczności, na całą wieczność.

Rozkoszuj się Panem duszo, a On da ci, czego pragnie serce twoje, dusza twoja.

A więc, dzisiejszy czas to bardzo trudny czas. Jest mnóstwo zgromadzeń, mnóstwo mów o Chrystusie, ale mało namiętności, mało miłości, mało wierności, mało posłuszeństwa, mało serc, które kochają Słowo Pana i zachowują je i wydają owoc. Dużo zabiegania, dużo krzątaniny, dużo kurzu i brak owocu. Wygląda jakby Chrystus był dzisiaj najbardziej uznawany, tyle miejsc, wybudowanych budynków z powodu Chrystusa, aby tam Go uwielbiać, ale ludzie, którzy przychodzą nie uwielbiają Go w codzienności. A ci, którzy przychodzą do Pana, jakże często płaczą nad stanem tego, co się dzieje, widząc to wielkie odstępstwo od Chrystusa, wielkie zaniedbanie oddawania Mu chwały, wielką letność i bylejakość.

I w tych trudnych czasach ewangelia będzie głoszona, nawet na koniec. Będzie zwiastowane Słowo Pana i ludzie będą mogli słyszeć, co powiedział Pan, serca będą pobudzane i ludzie będą się nawracać. Chwała Bogu, za każdego nawróconego. Chciałbym widzieć tych nawróconych, którzy nie patrzą na otoczenie, ale idą za Panam i nie dają się ściągnąć. Nie dają się ściągnąć z ratowania się słowom, czy czynom tych, którzy opuszczają Pana. Nawrócony człowiek to jest cud! Cud przejścia z ciemności do światłości, po prostu oglądamy cud! Jak ważne jest cenić sobie ten cud, który Pan również dzisiaj czyni. Człowiek, który chodził w ciemnościach, w zatraceniu, teraz chce wielbić Chrystusa, chce czytać Jego Słowo, chce być z Nim i być Jemu posłusznym. „Umiłowaliście Tego, którego nie widzieliście” – jakiż to cud! I Chcecie być Mu posłusznymi, wiedząc, że On wróci. To jest cud. To jest nadal Pan, który nadal czyni to, z czym przyszedł. Przyszedł zbawiać, ratować, wydobywać z zatracenia do wieczności.

Jan 14:23