Karmienie się Ciałem i Krwią Jezusa Chrystusa
Karmienie się Ciałem i Krwią Jezusa Chrystusa – część 12
Zobaczcie, że kiedy Izrael został wyprowadzony na pustynię (dzisiaj jeszcze jaśniej mogłem to zobaczyć), to następnym elementem tego wyprowadzenia było to, że Bóg chciał nauczyć ich być jedno. Najlepiej było ich nauczyć na pustyni, kiedy musieli jeść tą samą mannę i pić tą samą wodę. Czy bogaty, czy biedny, czy książę, czy ktoś z ludu, musieli jeść tą samą mannę, omer na głowę i mieć ten sam napój. Bóg uczył ich być jedno. Tak samo, kiedy my mamy tego samego Jezusa, Jego ciało i krew, Bóg przez to uczy nas być jedno, być bliskimi sobie, bo jemy to samo ciało, pijemy tą samą krew, mamy dostęp do tych samych wartości. Nie można tego kupić sobie za pieniądze. Manny i wody nie można było kupić za pieniądze. Każdy, biedny, czy bogaty, musiał przyjąć to od Boga i każdy musiał wyjść, by pozbierać swoją mannę. Bóg tak uczył ich i tak samo uczy nas. Możesz być bogatym, czy biednym chrześcijaninem, ale do stołu Pańskiego jest taki sam dostęp. Taki sam pokarm dla każdego, żeby mogli żyć i obfitować dla chwały Boga. Chwała Bogu za to.
Czytamy o tym również w tym dziesiątym rozdziale, od pierwszego wiersza:
„A chcę, bracia, abyście dobrze wiedzieli, że ojcowie nasi wszyscy byli pod obłokiem i wszyscy przez morze przeszli. I wszyscy w Mojżesza ochrzczeni zostali w obłoku i w morzu, i wszyscy ten sam pokarm duchowy jedli, i wszyscy ten sam napój duchowy pili; pili bowiem z duchowej skały, która im towarzyszyła, a skałą tą był Chrystus. Lecz większości z nich nie upodobał sobie Bóg; ciała ich bowiem zasłały pustynię. A to stało się dla nas wzorem, ostrzegającym nas, abyśmy złych rzeczy nie pożądali, jak tamci pożądali. Nie bądźcie też bałwochwalcami, jak niektórzy z nich; jak napisano: Usiadł lud, aby jeść i pić, i wstali, aby się bawić”. 1 Kor.10,1-6.
Najpierw najedli się manny, napili się, a potem zaraz czcili bałwana. Zrobili sobie bałwana i tańczyli wokół niego, a żyli dzięki pokarmowi Bożemu.
Wielu ludzi ma takie życie – przychodzą na zgromadzenia, ciszą się, podnoszą ręce, chwalą Boga, fajnie jest. Nakarmili się, doznali radości, ale zaraz potem idą i siadają przed telewizorem i oglądają jakieś filmy. To jest właśnie to. Najedli się napili. A potem bawią się. Czy ten pokarm po to został dany, żeby człowiek usiadł przed telewizorem i oglądał jakieś skecze, spektakle, czy inne bzdurne rzeczy, czy też po to, żeby żyć, obfitować, budować się z innymi nawzajem na dom dla Boga, a nie zmarnować to przed gadającymi obrazami. Są jeszcze inne złe rzeczy, ktoś inny jest w innym złu.
Zobaczcie, że w tym pokarmie mamy budować się na dom dla Boga, mamy czynić sobie dobro nawzajem. To jest piękno tego pokarmu. Tak żył Jezus. Jezus posłał swego ucznia, apostoła Pawła, do Grecji i on chodził tam po Areopagu nie po to, by zachłystywać się mądrością Greków, ale żeby powiedzieć im o Jezusie. Nie stał się częścią tego, co ich, żeby im cos mówić, tylko przyszedł z zewnątrz, żeby oznajmić im, że jest ten nieznany Bóg, który może im pomóc, ale On już jest znany.
Chwała Bogu za to. Bardzo podoba mi się świadectwo o pewnym człowieku, które wydał inny człowiek. Czytamy to w Liście do Filipian 2,19-22:
„A mam nadzieję w Panu Jezusie, że rychło poślę do was Tymoteusza, abym i ja się ucieszył, dowiedziawszy się, co się z wami dzieje. Albowiem nie mam drugiego takiego, który by się tak szczerze troszczył o was; bo wszyscy inni szukają swego, a nie tego, co jest Chrystusa Jezusa. Wszak wiecie, że jest on wypróbowany, gdyż jak dziecię ojcu, tak on ze mną służył ewangelii.”
Jakie świadectwo! „Nie mam drugiego takiego, który by się tak szczerze troszczył o was.”
„No, bracie zrobiłbyś to, czy tamto.” „Nie mam czasu, mam teraz takie różne swoje rzeczy do załatwienia.” „A może ty siostro.” „Za bardzo nie mam czasu, muszę myśleć o sobie.”
A ten Tymoteusz zostawił wszystko to kim był i co miał. Kiedy tylko wyszło wskazanie: „Tymoteuszu, pojedziesz tam”, Tymoteusz był gotów. „Tymoteuszu, załatwisz to”, Tymoteusz był już gotów. Tymoteusz oddał całkowicie siebie Bogu i Kościołowi. I Paweł mówi: „nie ma takiego drugiego, który by się tak oddał.” Wielu jest, ale kiedy mają czas, to służą, ale kiedy nie mają czasu, bo mają jakieś swoje plany, to nie służą. „Tymoteusz nie miał swoich planów, to znaczy, że oddał swoje życie dla was, Filipianie.” Kiedy tylko mówię: „Tymoteuszu, pojedziesz do Filipii” i gdziekolwiek by nie był, na jakim krańcu ziemi, Tymoteusz zwija swoje dwie koszule, spodnie i idzie. Tymoteusz nie mógł być związany z niczym, jeśli miał być takim sługą, był wolnym. I to jest piękno. I Paweł również pokazuje to jego piękno, bo był szczerym. Nie mówił: „wiesz, ja naprawdę kocham tych braci i te siostry”. Ale kiedy trzeba było coś zostawić i pójść, to: „mam zajęcia, nie widzisz? Będę miał wolne, wtedy pójdę.” Ale tu nie ma takich rzeczy. Tu jest tak, że Tymoteusz żyje już dzięki Jezusowi, nie dzięki sobie. Tak jak Paweł żyje dzięki Jezusowi, bo Tymoteusz poszedł we wszystkim za Pawłem, tak samo i on żyje dzięki Jezusowi Chrystusowi.
Niech Bóg nas tym napełnia. To jest lepszy kierunek, niż żyć dla siebie samego (samej siebie), mieć to, co mi się podoba i w czasie wolnym służyć Kościołowi. Lepiej jest, kiedy całym życiem służysz, bo taki jest Jezus, kiedy kochasz się w tym, bo ten pokarm napełnia cię miłością. Niech tak się stanie bracia i siostry. To jest dopiero prawdziwy Jezus w prawdziwym Jego słudze, który żyje dzięki Niemu, karmi się Nim, poi się Nim, ubiera się w Niego. Bądźmy takimi właśnie dzięki Jezusowi, nie dzięki sobie. Dzięki Jezusowi szczerość, stawanie przed Bogiem, dostęp do stołu Pańskiego i w sile tego pokarmu życie dla Boga i dla Kościoła. Amen.

