Karmienie się Ciałem i Krwią Jezusa Chrystusa
Karmienie się Ciałem i Krwią Jezusa Chrystusa – część 10
Można by czytać całą Biblię, słowo po słowie i rozkoszować się naszym Panem. Ale najważniejsze co widzimy na obecną chwilę. Na przykład Jezus mówi: „moje przykazanie jest takie, abyście nawzajem miłowali się, jak Ja was umiłowałem”. Kiedy nie widzisz w sobie takiej miłości jaką ma Jezus, to znaczy położyć życie za brata, to co robisz w tej sprawie bracie i siostro? Czy przychodzisz do Ojca i przyznajesz się: „Boże, brak mi tej miłości. Nie umiem kochać moich braci i siostry tak, jak Jezus. Ojcze, to jest złe.” Czy tak żyjesz sobie i tak lecą dni za dniami i nic nie mówisz Bogu, że nie masz takiej miłości? Nie zgłaszasz Mu zapotrzebowania tak jakby wszystko było w porządku. Co wtedy się dzieje?
Dlaczego tak dużo ludzi upada duchowo? Dlatego, że nie zajmują się tym, czym powinni się zajmować. Nie przychodą i nie przyznają się Bogu do tego co jest naprawdę, ale uważają, że są w porządku. To jest właśnie to, czym brzydzi się Bóg. Jeśli widzisz, że w jakimś przykazaniu nie dostaje ci, to musisz być tym zaaferowany, przejęty tym, że tu ci brak, tu ci brak. Musi to zmienić się, a jest skarbnica, jest bogactwo – wszystko, co jest potrzebne do życia i pobożności jest w Jezusie, tylko musisz to wziąć. Ażebyś to wziął, to musi to dać ci Ojciec, to jest Jego stół. Rozmawiajmy z Ojcem. Bądźmy szczerzy.
Jeśli czytamy Biblię i widzimy, że nie dostaje nam, mówmy o tym, rozmawiajmy, bądźmy przejęci tym, że tutaj nie dostaje mi. Nie to, że porażeni i lepiej nic nie mówić, ukrywać się. Nie tak. Przejęci, to znaczy chcący, żeby to się zmieniło, bo był Jezus tu na ziemi, który zapłacił za to na krzyżu Golgoty. To jest to oczyszczanie się. Przychodzimy i Ojciec oczyszcza nas od tych rzeczy. Chwała Bogu za Jezusa! To jest coś co może nas jedynie zbliżać. Możemy zgromadzać się sto milionów lat i to nas nie zbliży tak, jak Chrystus zbliża ludzi do siebie. Dopiero Chrystus powoduje, że różni ludzie urodzeni w różnych miejscach, stają się sobie tak bliscy w Chrystusie jak to jest możliwe dzięki Ojcu. Tak przejęci sobą, tak zajęci sobą, tak myślący o sobie, starający się o siebie nawzajem, jak to jest tylko możliwe. To jest piękno Kościoła. Taki Kościół będzie czekał na Jezusa, ludzi, którzy nie dzięki sobie, ale dzięki Niemu żują na tej ziemi, przeżywają to co ma Jezus, kim jest Jezus.
Niech Bóg zniszczy w nas wszystko, co wytworzone zostało zanikiem karmienia się Jezusem Chrystusem.
List do Galacjan 3,11-14:
„A że przez zakon nikt nie zostaje usprawiedliwiony przed Bogiem, to rzecz oczywista, bo: Sprawiedliwy z wiary żyć będzie. Zakon zaś nie jest z wiary, ale: Kto go wypełni, przezeń żyć będzie. Chrystus wykupił nas od przekleństwa zakonu, stawszy się za nas przekleństwem, gdyż napisano: Przeklęty każdy, który zawisł na drzewie, aby błogosławieństwo Abrahamowe przeszło na pogan w Jezusie Chrystusie, my zaś, abyśmy obiecanego Ducha otrzymali przez wiarę.”
Zobaczcie, już oczy odwróciły się od zakonu: „nie kradnij, nie zabijaj”, itd. Patrzysz na te wszystkie przykazania. To jest bardzo dobre, pokazuje coś. Ale teraz Chrystus uwalnia, teraz mamy patrzeć na Niego i mamy czerpać z Niego. Jeśli będziesz miłował, to do czego jest ci jeszcze potrzebne: nie kradnij, nie cudzołóż, nie zabijaj? Przecież ty nie będziesz nawet szedł (szła) w tym kierunku, bo ty kochasz. Miłość wypełnia już to wszystko. To masz z Jezusa, bo patrzysz na Jezusa. Patrzmy na Jezusa. On jest tym, który wziął na siebie przekleństwo zakonu, abyśmy mogli dzisiaj czerpać chwałę zwycięzców.
To są piękne rzeczy. To jest tak ważne, kiedy spotkamy się, to żebyśmy byli napełnieni tym słowem, żeby następne słowa trafiały w następne rzeczy, zachowywali to słowo Chrystusowe w sobie, budując się nawzajem, nabierając sił, ochoty, radości, żeby spotkania nasze były tak budujące, że każdy, który by wszedł, żeby został porażony miłością Bożą, świętością Boga w Jego ludzie. Żebyśmy nawet nie musieli mówić: „słuchaj, ty musisz upamiętać się z tego”, żeby człowiek sam wiedział, żeby człowiek widząc dobro, zobaczył swoje olbrzymie zło i zobaczył potrzebę dobra. Wielu ludzi mówi innym co mają zrobić, a sami żyją w ten sposób, może trochę „lepszy”. Niech to zobaczą, niech to zobaczą. Karmmy się Jezusem, niech to zobaczą. Niech zobaczą jak ludzie potrafią miłować się w Chrystusie, jak potrafią być w jedności razem, jak potrafią żyć w czystości i świętości tegoż Chrystusa. Być do tego wyznaczonym przez Boga i mieć to w sobie, to jest piękno wiary, bo do tego właśnie przeznaczył nas Bóg i wszędzie w Biblii to znajdziemy. Do świętości, do oddzielenia, do bycia Jego świadectwem, że Jezus Chrystus zbawił nas od naszych grzechów.
Wiecie, mogłeś osłabnąć, nie karmiąc się Jezusem i zaczynasz to widzieć, ale czujesz słabość, żeby to w ogóle zrobić. Czujesz się tak słaby, ale nikt nie każe ci, abyś w tej słabości zaczął prowadzić wspaniałe życie. Ale kiedy widzisz w sobie tą słabość, to przyjdź do Tego, który ma siłę. Przyjdź do Boga, przyznaj Mu się dlaczego tak osłabłeś (osłabłaś), dlaczego dzisiaj nie możesz tak żyć, to On nie wyrzuci cię precz, znowu da ci ze swego stołu. Alleluja! To jest nasz Ojciec! Chwała Bogu!
Wiecie jakie to piękne, kiedy ludzie spotykają się i mówią: „mamy jednego Ojca w niebie i to jest ten sam Ojciec, który dał nam tego samego Jezusa jako drogę powrotu do siebie” Bracia i siostry, jakie to jest piękne, kiedy spotykamy się, chodzimy razem, żyjemy dzięki Jezusowi Chrystusowi na tej ziemi, a nie dzięki jakimś religijnym spotkaniom, czy czemuś, ale dzięki życiu Jezusa w nas.
To nie jest potępianie, czy oskarżanie, jeśli Słowo Boże udowadnia nam, że zagubiliśmy tą główna wartość karmienia się Jezusem Chrystusem. To jest tylko przypomnienie, żeby wrócić i żyć dzięki Niemu. Możemy powiedzieć w ten sposób, że tak naprawdę tylko żywi mogą chwalić Boga. Tylko żywi. Ożywia nas przecież Jezus, my sami nie ożywiamy się. My możemy ożywiać się muzyką, rytmicznymi pieśniami, ale to jest krótkie ożywienie. Ożywienie, które jest w Chrystusie jest ożywieniem stałym, po prostu takim jesteś. Rozumiecie, sytuacja spada na ciebie, a ty takim jesteś, nie tak, że dopiero przygotowujesz się, myślisz, tylko takim jesteś. Sytuacja napotyka na Jezusa w tobie.
Karmmy się Jezusem. To co dzisiaj mówimy, nie mówimy w sensie potępiania, czy oskarżania, tylko w sensie, że kiedy widzisz brak, to do Boga. Do Boga w uniżeniu, w przyznaniu się, do Boga. Jeśli Słowo Boże coś mówi, a nie ma tego we mnie, do Boga. Ten, który zaczął ma moc dokończyć. Ale szczerze i prawdziwie, nie tak, żeby zrzucić na Niego: „byłem u Ciebie” i lecę dalej. Nie tak, tylko szczerze i prawdziwie.
Otwórzmy jeszcze 1 List do Koryntian 10 rozdział, od 14 wiersza.. Zobaczmy na te słowa tutaj, tak bardzo cenne i ważne.
„Przeto, najmilsi moi, uciekajcie od bałwochwalstwa”.1 Kor.10,14.
„Nas to nie dotyczy, bałwanów nie stawiamy. Nie stawiamy sobie żadnych bożków drewnianych, czy innych. Nie mamy.”
„Kielich błogosławieństwa, który błogosławimy, czyż nie jest społecznością krwi Chrystusowej? Chleb, który łamiemy, czyż nie jest społecznością ciała Chrystusowego? Ponieważ jest jeden chleb, my, ilu nas jest, stanowimy jedno ciało, wszyscy bowiem jesteśmy uczestnikami jednego chleba.” 1Kor.10,16,17.
Gdzie ukryte jest to bałwochwalstwo? Każdy kto czci jakiegokolwiek bałwana nie ma dostępu do stołu Pańskiego. Jeśli nie możemy mieć dostępu do takiego bycia, do takiego stania w jedności, to znaczy, że gdzieś coś konkuruje z ciałem i krwią Jezusa Chrystusa w nas.

