Karmienie się Ciałem i Krwią Jezusa Chrystusa

Karmienie się Ciałem i Krwią Jezusa Chrystusa – część 8

1Piotra 2,22-25:

„On grzechu nie popełnił ani nie znaleziono zdrady w ustach jego; On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorzeczeniem”,

To jest w Nim. Jeśli odpowiadasz złorzeczeniem na złorzeczenie, to znaczy, że nie ma Jezusa w tej sprawie, nie karmisz się Jezusem. Nadal jesteś ty i ta reakcja jest normalną reakcją starego człowieka. Ale jeśli Jezus jest w tobie, to nie ma już tej reakcji. Jego reakcja jest inna. On nie złorzeczył złorzeczącym.

„gdy cierpiał, nie groził, lecz poruczał sprawę temu, który sprawiedliwie sądzi; On grzechy nasze sam na ciele swoim poniósł na drzewo, abyśmy, obumarłszy grzechom, dla sprawiedliwości żyli; jego sińce uleczyły was. Byliście bowiem zbłąkani jak owce, lecz teraz nawróciliście się do pasterza i stróża dusz waszych”.

To jest piękne. Kiedy my wszyscy jemy ciało Jezusa i pijemy Jego krew, to jesteśmy sobie takimi braćmi i siostrami, jakimi zawsze chciał nas mieć Ojciec. Ale kiedy nie jemy ciała i nie pijemy krwi Jezusa, to jesteśmy udawanymi braćmi i siostrami dla siebie. Sztuczka. Nie oddalibyśmy życia jeden za drugiego. Ale kiedy jemy Jego ciało, oddalibyśmy.

Problem jest właśnie w tym. Dostęp do stołu – szczerość. Bóg nie jest Bogiem nienawistnym, On nie chce śmierci grzesznika. Bóg oczyści i pozwoli dalej karmić się swoim Synem. Wtedy to, co jest nieosiągalne dla ciała, staje się osiągalne dzięki Jezusowi. Tak zawsze się dzieje i będzie dziać się do końca, bo Jezus mówi prawdę. Duch ożywia, ciało tu nic nie pomaga.

1 Piotra 3,18:

„Gdyż i Chrystus raz za grzechy cierpiał, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby was przywieść do Boga; w ciele wprawdzie poniósł śmierć, lecz w duchu został przywrócony życiu”.

Duch ożywia. Zobaczcie jaka to jest potężna prawda. Tak cenny jest dla mnie i dla ciebie Jezus Chrystus. Wiecie, my chcemy być bliscy sobie, chcemy cieszyć się sobą, ale podstawa, to karmić się Jezusem, żyć dzięki Niemu w każdej sytuacji. W każdej chwili żyć dzięki Jezusowi Chrystusowi. Przez wiarę korzystać z tego kim On jest. Patrzeć na Niego zawsze z podziwem, zawsze z wdzięcznością, za to, że Ojciec dał nam Syna, żebyśmy nie musieli żyć już tak, jak żyje świat, ale żebyśmy mogli żyć jak żyją Boże dzieci na tej ziemi. To jest rozkosz, która musi nas przepełniać. Czy kiedy jesz chleb, to czujesz jego smak? Musisz czuć smak Jezusa. To nie jest bezsmakowy chleb z nieba, to jest smak nieba w tobie. Ten smak powoduje, że niebo jest w tobie. Piotr pisze: „skosztujcie jak dobry jest Pan.” A skoro skosztowaliście, że dobry jest Pan, to porzućcie te rzeczy. To musi wywoływać zawołanie: „to jest smak, którego zawsze chciałem kosztować i zawsze było mi to bliskie.” I dzieje się to w cudowny sposób, że Bóg daje nam to ze swojego stołu. Karmmy się tym, ale pamiętajmy, że warunkiem jest szczerość. To jest warunek: szczerość, szczerość.

Nie musimy przekonywać Boga, żeby nas zbawił. On jest przekonany, posłał swego Syna, ale my musimy być szczerymi wobec Niego, żeby On mógł dawać nam to, co jest potrzebne, abyśmy mogli żyć i obfitować. Brzydźmy się obłudą, brzydźmy się udawaniem przed Bogiem kim my jesteśmy. Nieraz możesz powiedzieć swemu Ojcu: „Boże, jakim ja głupcem jestem. Wziąłeś sobie takiego głupiego człowieka i chcesz ze mnie uczynić kogoś, Boże. Taki głupi jestem, tak łatwo marnuję te cenności, które mi okazujesz. Boże, pomóż mi utrzymać je.” Wtedy jest to prawdziwe. Jeśli człowiek przepuszcza cenność Chrystusa, której doznał, a później za parę dni żyje jakby Jezus nie był cenny i biegnie za czymś, gania, to znaczy, że człowiek jest lekkomyślny, pusty. Wtedy musi przyznać się: „Boże, zmień to we mnie. Nie chcę być lekkomyślny. Nie chcę zachowywać się tak, jakby Twój Jezus nie miał już wartości i nie chcę sprzedawać Go za jakieś uznanie w oczach świata. Nie chcę”. Jezus powiedział: „jeśli będziesz nienawidzić samego siebie – to jest początek uczniostwa.”

Chwała Bogu. Fajnie, kiedy bracia i siostry tak żyją i to widać, że to jest pokarm, którym nakarmiliśmy, bo Jezus żyje w nas. Piękny to jest obraz. Wtedy nie musimy nawet mówić, bo to od razu widać kim najedliśmy się dzisiaj. Jak tylko spotkamy się, to widać od razu, co jedliśmy od samego rana, kto był naszym pokarmem. Czy tylko wół, świnia, czy coś tam, czy też Jezus. Tego nie można zatrzymać, to jest coś, co ujawnia się na zewnątrz.

Otwórzmy List do Kolosan 2,12-15:

„Wraz z nim zostaliście pogrzebani w chrzcie, w którym też zostaliście wespół wzbudzeni przez wiarę w moc Boga, który go wzbudził z martwych. I was, którzy umarliście w grzechach i w nieobrzezanym ciele waszym, wespół z nim ożywił, odpuściwszy nam wszystkie grzechy; wymazał obciążający nas list dłużny, który się zwracał przeciwko nam ze swoimi wymaganiami, i usunął go, przybiwszy go do krzyża; rozbroił nadziemskie władze i zwierzchności, i wystawił je na pokaz, odniósłszy w nim triumf nad nimi”.

Zobaczcie, jakie to są cenne, ważne Słowa. Bracie i siostro, to jest właśnie coś, czego nie możemy nigdy stracić. Musimy cenić sobie Słowo Boże. To musi być zawsze dla nas żywe, ponieważ ono jest żywe. Musi to znaczyć dla nas więcej niż wszystkie skarby świata, że Bóg tam w Synu swoim przybił do krzyża wszystkie nasze winy, nasze przestępstwa, wszystko, co byliśmy dłużni. Tam przybił, żebyśmy już byli wolni na tej ziemi, żebyśmy chodzili jak wolni ludzie dla Boga. Paweł pisze: „Ale nie pobłażajcie ciału w tej wolności, abyście nie stracili tego. Korzystajcie z tej wolności, chodźcie w wolności po ziemi”. Chodźmy jak wolni ludzie, mogąc darzyć siebie nawzajem i innych tym, co jest dobre, miłe i pożyteczne, mając z nieba to, co cenne ważne, a nie to co z ziemi: zazdrość, zawiść, szemranie, złośliwości, gniewy. Ludzie chodzą z tym wszystkim, ale człowiek, który nakarmił się Jezusem, nakarmił się pokojem, miłością, łagodnością, przebaczeniem, wstrzemięźliwością, dobrocią, wiernością, wszystkim co piękne. Jezus mówi, że musimy codziennie karmić się Nim, żeby żyć. „Ojcze dawaj nam codziennie tego chleba z nieba, abyśmy mogli żyć i być dla siebie błogosławieństwem. To jest piękne dla nas.

Teraz Jezus, który pokonał śmierć, pokonał krainę umarłych, zwyciężył. Dla kogo zwyciężył? Dla mnie i dla ciebie. Pan Jezus będąc u Ojca, będąc Bogiem, nie musiał czegoś tutaj osiągnąć, ale osiągnął to ze względu na Ojca i na nas, żeby pojednać nas z Ojcem i żebyśmy mogli doznać oczyszczenia z naszych grzechów. Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami. Mogliśmy zobaczyć Boże Słowo. Dlatego tak ważne są wypowiedzi Jezusa, kiedy chodził po ziemi, co On do nas mówi. To są dla nas prawdziwe lekcje.

Otwórzmy Ewangelię Jana 5, 24:

„Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, kto słucha słowa mego i wierzy temu, który mnie posłał, ma żywot wieczny i nie stanie przed sądem, lecz przeszedł ze śmierci do żywota”.

Tam, w szóstym rozdziale, Pan Jezus mówi o karmieniu się Jego ciałem i krwią. Tu mówi o wierze i słuchaniu. Kto słucha Słowa Pana Jezusa i wierzy Temu, który Go posłał, wierzy Ojcu, ten nie stanie przed sądem, lecz przeszedł ze śmierci do żywota. Co więc trzeba? Słuchać Jezusa i wierzyć Ojcu. Jeśli Jezus mówi: „karm się Moim ciałem i pij moja krew”, to trzeba go słuchać. Wtedy mamy życie wieczne. Posłuszeństwo, przyjmowanie tego, co Jezus do nas mówi, darzy nas życiem wiecznym. Jezus jest tym, o którym Ojciec powiedział: „Oto mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie.” Posłuszeństwo Synowi darzy nas życiem wiecznym. Słuchajmy co On mówi i żyjmy tym, to jest karmić się tym, kim On jest. Każdy walor Jego ciała, to jest każde Słowo, które On wyrzekł na ziemi. To jest woń, to jest siła, to jest moc, to jest chwała tego pokarmu. Pan przechodzi przez śmierć i idzie do Ojca, i nadal przemawia, ale już z nieba. Mamy Księgę Objawienia, Pan dociera do mnie, do ciebie.

Jan 14:23