Karmienie się Ciałem i Krwią Jezusa Chrystusa

Karmienie się Ciałem i Krwią Jezusa Chrystusa – część 6

Dopóki mamy wiarę w Bożego Syna, takim jakim On jest, dopóty czerpiemy z Niego. Nawet nie myślisz, że musisz co chwilę oddychać, nie myślisz, że musisz jeść na siłę, żeby utrzymać życie. Po prostu doznajesz potrzeby i jesz, pijesz, ubierasz się, oddychasz. Pamiętajmy, że wiara to jest coś, co trzyma nas przy Jezusie Chrystusie i z powodu wiary, Jego ciało, krew, Jego przyobleczenie działa na nas.

Nie jemy fizycznie Jego ciała. Izraelici tak słuchali Pana Jezusa i tak myśleli, ale przez wiarę korzystamy z Jego ciała, Jego krwi, Jego przyobleczenia. Dopóki jest wiara w to kim On jest dla nas, dopóty to działa. Kiedy wiara przestaje patrzeć na Jezusa jako na życie, na codzienny pokarm, napój, na ubranie, aby móc żyć, kończy się. Tak ważna jest wiara, żebyśmy patrzyli i czerpali z Pana Jezusa wszystko co jest potrzebne do życia i pobożności, żeby On był dla nas zawsze życiem, zawsze. Chleb fizyczny już nie wystarczy, woda fizyczna nie wystarczy, ubranie fizyczne już nie wystarczy. Można to wszystko mieć i być duchowo martwym człowiekiem. Ale jeśli masz wiarę, która czerpie z Jezusa Chrystusa, to jesteś żywy (żywą) i to jest piękne.

Pan Jezus pokazał to w ten sposób. Ewangelia Jana 3, 31-36:

„Kto przychodzi z góry, jest ponad wszystkimi, kto z ziemi pochodzi, należy do ziemi i mówi rzeczy ziemskie; kto przychodzi z nieba, jest ponad wszystkimi, świadczy o tym, co widział i słyszał, lecz nikt nie przyjmuje jego świadectwa. Kto przyjął jego świadectwo, ten potwierdził, że Bóg mówi prawdę. Albowiem Ten, którego posłał Bóg, głosi Słowa Boże; gdyż Bóg udziela Ducha bez miary. Ojciec miłuje Syna i wszystko oddał w jego ręce. Kto wierzy w Syna, ma żywot wieczny, kto zaś nie słucha Syna, nie ujrzy żywota, lecz gniew Boży ciąży na nim”.

Kto wierzy w Syna, ma żywot wieczny. Jezus mówi: „kto karmi się moim ciałem i moją krwią, ma żywot wieczny.” A więc w jaki pokarm wierzysz? Przez wiarę ten pokarm przenika ciebie i czyni cię żywym (żywą), człowiekiem napełnionym chwałą, gotowym, promiennym, otwartym, prawdziwym, niosącym wsparcie i pomoc, gotowym do czynienia Bożego dobra na tej ziemi. Bo ten Chrystus, jako pokarm, napełnia cię, ożywia cię, czyni cię gorliwym dla Boga, zadowolonym w Bogu, czyni cię zaspokojonym w Bogu. Ten pokarm wypełnia wszystko, co jest potrzebne, żebyś mógł (mogła) żyć teraz i na wieki. Jest wystarczający.

Jezus mówił do Żydów: „ojcowie wasi jedli mannę i poumierali, ale kto Mnie będzie jadł, żyć będzie na wieki.” Żyj na ziemi tylko dzięki Jezusowi. Żyj, a gdzie nie żyjesz, przyjdź, rozmawiaj z Ojcem, przyznaj się Ojcu do swoich lęków, strachów, niepewności. Rozmawiaj z Nim szczerze, nie udawaj, bo gdy będziesz udawać przed Bogiem, będziesz udawać też przed ludźmi, staniesz się sztucznym człowiekiem. Bóg wszystko wie i tak i tak, ale dla nas jest to ważne, żebyśmy i my też wiedzieli wszystko. Czasami jest tak, że człowiek sam sobie wyrabia taki obraz samego siebie i wydaje mu się, że jest takim człowiekiem. Maluje sam siebie i jego własna wyobraźnie czyni go takim człowiekiem, podczas gdy rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Ludzie, którzy otaczają go mogliby powiedzieć jak wygląda sytuacja, jak ten człowiek reaguje, jak mówi, co robi. A człowiek ma o sobie mniemanie, że jest dobry, że jest w porządku.

A więc widzimy, Pan Jezus mówi: „kto wierzy w Syna ma żywot wieczny”. Poznając Jego jako chleb, jako wodę, poznajemy coraz więcej wartość Chrystusa. Widzimy coraz więcej jak cenny to jest ten pokarm, który pozwala nam żyć na ziemi i coraz więcej doznawać, że naprawdę to chrześcijaństwo jest dzięki Niemu. Nie my siebie robimy chrześcijanami, tylko pokarm czyni nas chrześcijanami. Kiedyś ludzie na wsi jedli dużo. Mogłeś rozeznać osoby, które żyją na wsi od osób, które żyją w mieście. Na wsi byli to surowi ludzie, tacy zdrowi dla oczu. Te kobiety nie były takie ładne jak w mieście, były takie surowe, ale prawdziwe, zdrowe, żywe. Te w mieście były wydelikacone, jakieś białe z powodu jedzenia, stylu życia. I było widać różnicę między tymi, które karmiły się zdrowym jedzeniem, żyły w zdrowych warunkach i tymi, które karmiły się niezdrowym jedzeniem i żyły w niezdrowych warunkach. Można było rozeznać. Co z tego, że na zewnątrz wyglądało to ładniej, skoro tak naprawdę było to już chore.

A więc możemy zobaczyć, że jeżeli żywimi się Chrystusem, to jesteśmy zdrowi. Może nie wyglądamy tak pięknie jak wymalowani chrześcijanie, może surowi, może nasze słowa czasami są surowe, może tak jak u Pana Jezusa, ale jest serce, które kocha. Jest czyste sumienie, jest umysł, który nie nosi w sobie urazy. Żyjemy, jesteśmy zdrowi, bo Chrystus jest w nas. A kiedy człowiek gdzieś wydelikaca się, nosi urazy w głowie i ma coś w sercu, ma zanieczyszczone sumienie, a mówi, że jest fajnym chrześcijaninem, to czyż oszuka Boga? Zostanie w takim stanie do końca swego życia. A więc po co, skoro lepiej być zdrowym (zdrową)? Pięknie. Lepiej być zdrowym dzięki Jezusowi Chrystusowi dla Jego chwały. A więc, kto słucha, kto wierzy w Niego, w kim też działa Duch Chrystusowy, zakon Chrystusowy, ten jest zdrowy.

Zobaczcie, że Pan Jezus, żeby pomóc nam, wszedł we wszystkie pokuszenia i we wszystkich wygrał. Pamiętamy, że kiedy został ochrzczony, zaprowadzony został przez Ducha Bożego na pustynię i był tam kuszony przez szatana i tam wygrał. To jest w Jezusie Chrystusie, jako pokarmie, zwycięstwo nad pokuszeniami. Jeśli karmisz się ciałem i krwią Jezusa, masz zwycięstwo nad pokuszeniami. Zwycięstwo jest tylko w Chrystusie. Ludzie czekają na zwycięstwo, czytając, że Bóg daje wyjście z pokuszenia. Ale musisz najeść się Jezusa, żebyś wyszedł z pokuszenia. Nie tak tylko: „no, ja wierzę w Jezusa”, ale musisz być nakarmiony Jezusem, żeby mieć siły opuścić pokuszenie i być nieskażonym przez pokuszenie. Po to potrzebny jest nam ten pokarm, ciało Chrystusa i krew Jego, żeby mieć siłę przejść przez wszystkie pokuszenia i nie być skażonym. Jeśli zostajesz w pokuszeniach i one skażają cię, to znaczy, że nie karmisz się Jezusem. Wyznajesz wiarę; możesz wyznawać wiarę w jedzenie, ale ono leży na zewnątrz i nie jesz. Jesteś słaby i wystarczy, że ktoś cię popchnie, już polecisz. Ale kiedy jesz ten pokarm, masz siłę i możesz stać. Tym bardziej jest to w sprawach duchowych. Musimy być nakarmieni Jezusem Chrystusem, żeby przejść przez pokuszenia, żeby należeć do Niego.

Musimy zobaczyć też jak zrobił to Pan Jezus, kiedy wszedł w to nasze doświadczenie.

Otwórzmy List do Hebrajczyków 2,14-18:

„Skoro zaś dzieci mają udział we krwi i w ciele, więc i On również miał w nich udział, aby przez śmierć zniszczyć tego, który miał władzę nad śmiercią, to jest diabła, i aby wyzwolić wszystkich tych, którzy z powodu lęku przed śmiercią przez całe życie byli w niewoli. Bo przecież ujmuje się On nie za aniołami, lecz ujmuje się za potomstwem Abrahama. Dlatego musiał we wszystkim upodobnić się do braci, aby mógł zostać miłosiernym i wiernym arcykapłanem przed Bogiem dla przebłagania go za grzechy ludu. A że sam przeszedł przez cierpienie i próby, może dopomóc tym, którzy przez próby przechodzą”.

Wiecie, kiedy czytam ten tekst, to tylko do tych ludzi, którzy są świadomi zagrożenia swojego wiecznego życia, i którzy potrzebują codziennie być silni w Bogu, w Panu Jezusie Chrystusie, żeby mieć tu wieczne życie na tej śmiertelnej planecie, te słowa są ważne i cenne. Tylko dla nich.

Jan 14:23