Karmienie się Ciałem i Krwią Jezusa Chrystusa

Karmienie się Ciałem i Krwią Jezusa Chrystusa – część 5

Dopóki my obłudnie przychodzimy do Boga, nie chcemy przyjąć tej wartości Chrystusa całkiem, próbujemy przekonać Boga do naszych wartości. Odchodzimy i zżymamy się, że czegoś nie chce nam dać, a to byłoby dobre, gdyby nam dał. Bo gdyby nam dał, to byłoby z nami lepiej i tak dalej i tak dalej. Bóg wie co jest najlepsze, żebyśmy mogli żyć i obfitować – to jest Jego Syn, abyśmy mogli karmić się Nim i mieć życie wieczne.

A więc byli tam ludzie, którzy słuchali tych cennych Słów, w których Jezus powiedział: „Nie możecie żyć beze Mnie. Beze Mnie musicie zginąć, ale przeżyć na tej ziemi i wejść do wieczności możecie tylko dzięki Mnie.” To jest duchowe doświadczenie. Musimy być silni duchowo, aby żyć na tej ziemi i być nieskażeni przez ten świat i potrzebujemy tego pokarmu. Jezus wiedział kim On jest, chodząc po ziemi. Ludzie chodzili i nie wiedzieli.

Dzisiaj tak wielu ludzi chodzi po ziemi i nadal nie wie kim jest Jezus Chrystus. Kiedy wiesz kim jest Jezus Chrystus i kiedy klękasz na swoje kolana, wiesz w czyim imieniu przyszedłeś do Boga i Bóg przyjmuje cię w Jezusie Chrystusie przed swoje Boskie oblicze. Ale kiedy nie wiesz kim On jest dla ciebie, kiedy pozwalasz Mu na jakieś fragmenty swego życia, to wtedy nie wiesz kim jest Jezus, wymawiając to imię. Ale jaki to jest Jezus Chrystus? Na pewno nie ten, którego posłał Ojciec. A więc dlaczego Ojciec miałby wysłuchiwać kiedy ktoś przychodzi w jakimś imieniu Jezusa Chrystusa? To musi być dokładnie Ten, nie inny. Jezus mówi: „wielu Chrystusów wyjdzie i będzie mówić, że ja jestem waszym zbawieniem.” Ale to musi być Ten, który ma prawo, władzę nad tobą we wszystkim, Ten, który jest twoim życiem. Dzięki Niemu dzisiaj żyjesz na ziemi, dzięki Niemu możesz być dzieckiem Bożym i przychodzić przed Ojcowskie oblicze.

Możesz sobie łatwo zobaczyć – tak jak jesz chleb, bierzesz coś do chleba, pijesz, karmisz się tym, nabierasz sił, żyjesz. Tak zawsze trzeba żyć dzięki Jezusowi, takim jakim On jest. Trzeba zawsze być nieobłudnym przed Ojcem, wtedy Ojciec okaże ci więcej w swoim Synu. Pokaże piękno wartości zwycięstwa, chwały i wtedy twoje życie będzie codziennie obfitować w Syna, i będziesz błogosławieństwem dla tych, wśród których przebywasz, nie wywołując tego w sobie, ale będąc tym, kim czyni cię Ojciec. Dlatego w Liście do Rzymian jest napisane, że On kształtuje nas na obraz swego Syna. Więcej i więcej chwały należy się Jemu. I On podjął się to zrobić z takimi ludźmi, ale jedna rzecz, na której zawsze Mu zależy – nie ma być obłudy. On nie uznaje aktorstwa. Najgorszy grzesznik, który jest gotowy przyznać się, uznać się, poddać się Jemu, jest bliższy Jemu niż obłudny chrześcijanin (chrześcijanka) udający tego kim nie jest. Naprawdę. Niebo raduje się z grzesznika, który się upamiętowuje, ale smuci się tym chrześcijaninem, czy chrześcijanką, którzy żyją w obłudzie.

Obłuda jest najgorszą rzeczą. I to musi być ukrzyżowane każdego dnia. Musi być koniec obłudy, koniec udawania kim się nie jest, żeby człowiek mógł przyjmować te skarby w Chrystusie. Kiedy człowiek przychodzi szczerze do Boga, Bóg nie brzydzi się szczerym grzesznikiem, ale brzydzi się obłudnym chrześcijaninem. Dlatego Jezus opowiedział o tym faryzeuszu, religijnym człowieku, który przychodził i mówił: „Boże, dzięki Tobie taki jestem.” Czy dzięki Bogu był taki obłudny?! Nie. To nie było dzięki Bogu, że był obłudny. Bóg nie czynił go obłudnikiem. On uczynił się obłudnikiem, udając tego kim nie jest.

Zobaczcie jakie to jest ważne dla mnie i dla ciebie. Bóg chce nam dawać to, co najpiękniejsze. Chce, żeby twoje życie było obfite, żebyś miał owoc piękna widoczności tego, kim jest Jezus Chrystus. Bóg nie jest skąpy. Nigdy nie był skąpy, jest hojny. Przeszkadza Mu tylko jedna rzecz, jedna, jedna rzecz – obłuda. Jezus mówił: „ostrzegam was, uciekajcie od kwasu, od nauki faryzeuszy i uczonych w Piśmie, w których jest obłuda, fałsz.”

Będę to powtarzał: jeśli jesteś szczery, Ojciec mówi: „nic zdrożnego w nim nie znajduję”, choćby tysiąc oskarżycieli stało i mówiło: „ale jeszcze tu i tu.” „Ja już zapłaciłem, nic w tym człowieku nie znajduje zdrożnego.” Piękne, kiedy Ojciec w niebie może to powiedzieć, dlatego, że jesteś szczery, prawy, prawdziwy (prawdziwa), nie udajesz, nie odgrywasz roli. Jesteś prawdziwy, bo On dał ci taką możliwość, żebyś mógł być prawdziwy i żebyś nie musiał udawać, ponieważ On chce mieć prawdziwego człowieka, nad którym będzie pracować. W Jezusie Ojciec dał nam święty przywilej, jak temu synowi marnotrawnemu, wrócić, przyznać się i doznać radości Ojca, wesela, zadowolenia Ojca. On chce, żeby Jego dzieci były szczęśliwe, otwarte, prawdziwe, piękne. On chce tego, ale nie może tego zrobić dopóki jest gdziekolwiek obłuda, dopóki człowiek wstaje rano i mówi: „o, jestem lepszy niż ten świat.” A w czymże to lepszy? Co dzisiaj zaniesiesz temu światy? Co takiego oni doznają od Boga przez ciebie? Co dasz swoim najbliższym, rodzinie? Czy też zobaczą Boga, czy też spotkają się w tobie z Bogiem? W czym lepszy? W mniemaniu o sobie? Przecież to jest obłuda. Jeśli możemy iść do ludzi i może im nieść, to co Bóg chce im dać - prawdę, to znaczy, że byłeś z Bogiem. I Bóg daje ci swego Syna, jesteś jak Jego Syn na ziemi. Ale jeśli człowiek ma mniemanie o sobie i wywyższa się, pyszni się, to idzie do ludzi z tym kim jest sam (sama). Gdyby Jezus taki przyszedł, to kto z nas mógłby być uratowany? Wszyscy poginęlibyśmy i On też, bo to jest grzech. Jezus nie był obłudny. Zawsze był prawdziwy, czysty, święty Boży Syn, chodzący w mocy swojego Ojca. Chwała Bogu.

Wielu odwróciło się od Pana Jezusa, nie słysząc tych cennych Słów: „Duch ożywia, ciało nic nie pomaga.” Tylko wierz. Tylko wierzmy, że Bóg widzi nas, że On chce mieć nas ze sobą w ten czysty Boże sposób. A więc dzięki Ojcu i Duchowi Świętemu chcemy patrzeć na Bożego Syna i kosztować jak dobry jest On dla nas. Więcej i więcej Jego w nas, tego kim On jest. Przecież wszystko jest Jemu poddane, wszystko należy do Niego. Jak dobrze należeć do Niego w czystości, żeby On czynił nas tymi ludźmi, którymi pragniemy być, żeby dawać innym dobro Chrystusowe, błogosławić, a nie przeklinać. Dzięki Jezusowi żyć dla Jego chwały, nie dzięki mocy i sile swojej, ale dzięki Niemu. W Nim dostaliśmy wszystko.

Nie tylko chciejmy o tym mówić, ale chciejmy czerpać z tego każdego dnia. Ubogaceni w Nim we wszelkie duchowe błogosławieństwo niebios. Czerpmy z tego każdego dnia. Niech będzie widać, że jesteśmy szczerzy wobec Ojca, niech będzie to widać, że jesteśmy szczerzy, że przychodzimy do Boga szczerze i Bóg codziennie daje nam swego Syna, abyśmy mogli żyć dzięki Jego Synowi na tej ziemi. Niech będzie widać, niech będzie słychać, że jesteśmy szczerzy wobec Boga. Bóg nie będzie krępował się pokazać to. Bóg chce to pokazywać. Bóg dał swego Ducha właśnie po to, żeby to pokazywać, żeby On ożywiał nasze martwe ciała, aby było widać, że Bóg ma z nami dobre relacje w Chrystusie Jezusie, że jako Jego dzieci jesteśmy wobec Niego szczerzy. Nie próbujemy przechytrzyć naszego Ojca w niebiesiech, ale wiemy, że On o nas wszystko wie. Potrzebujemy Jego, by nawzajem budować się i radować się Ojcem.

Można powiedzieć w ten sposób: Mam wiarę i dopóki mam wiarę, żyję. Tak jak człowiek, w którym jest dech, to dopóki ma chleb, wodę, powietrze, to żyje. A więc jedzenie, picie, powietrze służą cały czas temu żywemu człowiekowi, żeby żył dalej. Gdy umrze, to ani chleb, ani woda, ani powietrze już mu nie służą, umarł, koniec. Tak dzieje się z człowiekiem, który traci wiarę. Ciało, krew Jezusa, przyobleczenie, nie działa już, chociaż nadal są. Człowiek stracił wiarę i przestało to działać. Nadal jest, ale człowiek jest już martwy, żeby czerpać z tego.

Jan 14:23