Saul z Tarsu

Saul z Tarsu – część 2

Czytamy tutaj, że po upływie dłuższego czasu Żydzi uknuli spisek na jego życie. W Liście do Galacjan 1,15-18 apostoł mówi:

„Ale gdy się upodobało Bogu, który mnie sobie obrał, zanim się urodziłem i powołał przez łaskę swoją, żeby objawić mi Syna swego, abym go zwiastował między poganami, ani przez chwilę nie radziłem się ciała i krwi, ani też nie udałem się do Jerozolimy do tych, którzy przede mną byli apostołami, ale poszedłem do Arabii, po czym znowu wróciłem do Damaszku. Potem, po trzech latach, poszedłem do Jerozolimy, żeby się zapoznać z Kefasem, i przebywałem u niego dni piętnaście”;

Widzimy, że w tym czasie apostoł opuścił Damaszek i wrócił do Damaszku. To jest ten dłuższy okres czasu. To jest jego praca wykonywana w tym miejscu, także w innym. On już żyje, funkcjonuje. Czy to jest apostoł? Nie, to nie jest apostoł. To jest uczeń Jezusa Chrystusa. Tak żyją uczniowie Jezusa Chrystusa, nie tylko apostołowie. To jest uczeń Jezusa Chrystusa, On jeszcze nie jest apostołem. Musi jeszcze minąć czas, żeby stał się apostołem.

W Dziejach Apostolskich czytamy dalej:

„A gdy przybył do Jerozolimy, starał się przyłączyć do uczniów, ale wszyscy się go bali, nie wierząc, że jest uczniem. Lecz Barnaba zabrał go, zaprowadził do apostołów i opowiedział im, jak w drodze ujrzał Pana i że do niego mówił, i jak w Damaszku nauczał śmiało w imieniu Jezusa. I przestawał z nimi, poruszając się swobodnie w Jerozolimie i występując śmiało w imieniu Pana. Rozmawiał też i rozprawiał z hellenistami, lecz ci usiłowali go zgładzić. A gdy bracia dowiedzieli się o tym, odprowadzili go do Cezarei i wyprawili do Tarsu”. Dz.9,26-30.

A więc po bardzo krótkim pobycie w Jerozolimie już zasłużył sobie na to, aby go zabić. Jest uczniem Jezusa, ale głosi Go żarliwie, głosi Tego, Który stanął na jego drodze i odwrócił jego życie od śmierci do życia. Później Paweł nauczając mówi: „nie oglądałem się do tyłu, patrzyłem na Jezusa, który wskazywał mi jak mam dalej iść, aby został przez Niego osiągnięty cel, który On zamierzył wobec mnie. Przestało się liczyć to, co ja chcę, a zaczęło liczyć się to co chce On.” To jest uczeń Jezusa. Każdy uczeń Jezusa musi patrzeć na to, co chce jego Nauczyciel, jego Mistrz, a nie na to, co ja chcę, czy ty. To jest uczniostwo, kiedy to nie my i nie nasze „ja”, ale to Jezus i Jego decyzje stają się najważniejsze. To jest bycie uczniem. Uczeń ma być jak jego Mistrz.

Saul z Tarsu gorliwie wyznaje swojego Nauczyciela, wyznaje zbawienie w Jezusie, że tylko w tym Imieniu jest zbawienie. Gdziekolwiek wkracza już chcą go usunąć. Za tym człowiekiem nieustannie będzie szło pragnienie zabicia go. Krzyczeli później: „ziemia nie może nosić takiego człowieka!” tylko dlatego, że jest uczniem Jezusa, że wyznaje Go naprawdę i nie wstydzi się tego Jezusa. Żyje dzięki Niemu każdego dnia. Religijni ludzie nienawidzą go, wręcz zwalczają go. Wysyłają później swoich, żeby psuli to, co on zrobi.

A więc widzimy, że Saul, jako uczeń ma około trzech, czterech lat. Jak on potrafił żyć należąc do Jezusa, wyznając Jezusa? Zobaczcie, że to jest zwycięskie życie, które pojawiło się w nim. Później opisuje to w swoich listach, jak Jezus zabrał to, co było złe, a w miejsce uwolnione włożył to, co dobre, czego Saul nie mógł uczynić.

Czytamy, że Saul został odprawiony do Tarsu. W Liście do Galacjan o tym mówi:

„Potem udałem się w okolice Syrii i Cylicji”. Gal.1,21.

Tars leży w Cylicji. A więc Paweł mówi, że potem z Jerozolimy udał się tam. I co on tam robi? Ten uczeń Jezusa żyje tam dalej dla Jezusa. Nie ukrył się gdzieś, bo jest sam i nikt nie widzi go, ale dalej żyje dla swojego Mistrza. On nie umiał już żyć inaczej, jak tylko dzięki Jezusowi. Dla niego nie życie dzięki Jezusowi, to była śmierć.

Zobaczcie ilu ludzi dzisiaj mówi: „żyję”, chociaż są umarli, bo nie ma w nich życia Jezusa. Później w Objawieniu czytamy o tym, kiedy Jezus mówi, żeby ratować się, żeby nie być martwym, żeby powstać i żyć.

A więc widzimy, że Paweł jako uczeń Jezusa funkcjonuje, czy sam, czy w gronie, nieustannie żyje dla Boga. Później czytamy w Dziejach Apostolskich, w 11 rozdziale, że apostołowie, uczniowie Jezusa pracują:

„Tymczasem ci, którzy zostali rozproszeni na skutek prześladowania, jakie wybuchło z powodu Szczepana, dotarli aż do Fenicji, na Cypr i do Antiochii, nikomu nie głosząc słowa, tylko samym Żydom. Niektórzy zaś z nich byli Cypryjczykami i Cyrenejczykami; ci, gdy przyszli do Antiochii, zwracali się również do Greków, głosząc dobrą nowinę o Panu Jezusie. I ręka Pańska była z nimi, wielka też była liczba tych, którzy uwierzyli i nawrócili się do Pana. Wieść o nich dotarła także do uszu zboru w Jerozolimie; wysłali więc do Antiochii Barnabę, który, gdy tam przybył i ujrzał łaskę Bożą, uradował się i zachęcał wszystkich, aby całym sercem trwali przy Panu. Był to bowiem mąż dobry i pełen Ducha Świętego i wiary. Sporo też ludzi zostało pozyskanych dla Pana. Potem poszedł do Tarsu, aby odszukać Saula, a gdy go znalazł, przyprowadził go do Antiochii. I tak się ich sprawy ułożyły, że przez cały rok przebywali razem w zborze i nauczali wielu ludzi; w Antiochii też nazwano po raz pierwszy uczniów Chrystianami”. Dz.11,19-26.

Chrystianami, od Chrystusa. Jest to miejsce, w którym praca Boża wraz z Barnabą i innymi już w zespole, coraz bardziej posuwa jego życie w kierunku docelowej jego służby. Uczy się, wzrasta, rozwija się. Nauczyciel przeprowadza go przez różne doświadczenia, przez różne zagrożenia. Uczy go tego wszystkiego, żeby on mógł uczyć innych. Nawróciło się mnóstwo ludzi, ale oni musieli być wszystkiego nauczeni, potrzebowali nauczycieli, którzy znają Jezusa, jako Nauczyciela swojego codziennego wędrowania, aby przekazać prawdę o Jezusie. Nie byli potrzebni tam mądrzy nauczyciele, którzy pokończyli gdzieś szkołę, potrzebni byli ludzie, którzy przeszli w praktyce chodzenie za Jezusem. Znamy Barnabę i wiemy, że sprzedał wszystko, przyniósł do stóp apostołów, swoje życie poświęcił Jezusowi. Później apostołowie w Jerozolimie mogli wydać świadectwo o Barnabie i Saulu, że to są ludzie, którzy poświęcili życie swoje Jezusowi.

Kiedy teraz mówimy o tym człowieku, to kto nam bardziej podoba się Judasz, czy Saul z Tarsu? Judasz też był przy Jezusie. Judasz też chodził, słyszał Jezusa, ale pożądliwość, pragnienie światowego życia nie było usunięte z jego życia. Judasz podkradał, wykorzystywał dla siebie to, co powinno służyć innym. Natomiast widzimy Saula, że on daje, a ludzie chcą zabić go za to, ale on jest gotów dawać dalej. Dostał darmo i darmo daje innym, żeby inni mogli zobaczyć jego Jezusa. Saul nie próbuje tego zasłaniać, nie próbuje chować tego w ukryciu w szuflady, żeby nikt nie widział, że on jest chrześcijaninem. Daje; darmo dostał, darmo daje. I chociaż groziło mu już, że musiałby skończyć swoją służbę, nadal służy.

I co mówi ten Saul z Tarsu nawracającym się ludziom w Antiochii? On głosi Jezusa jako jedyne zbawienie, głosi upamiętanie, porzucenie starego życia, skończenie ze wszystkim starym, żeby mogło funkcjonować to co nowe, żeby człowiek mógł przejść przez te doświadczenia i żyć. Głosi prawdę. Nie próbuje zmiękczać tego, nie próbuje tego urabiać, żeby podobało się to ludziom. Głosi prawdę, wie, że kto z prawdy, ten ostoi się, a kto nie, to i tak pójdzie swoją drogą. Głosi prawdę i stawia prawdę przed ludźmi, aby wiedzieli, że dzisiaj mają tu doświadczenia cierpienia i przeciwności, ale za tym idzie radość. Jezus też musiał przejść przez to, żeby wejść do radości.

Albo możesz sobie odejść, możesz szukać radości w świecie, ale potem przyjdą cierpienia nie takie, które pozwolą ci oczyszczać się, ale takie, w których już zostaniesz na zawsze. Oni stawiali prawdę prosto przed ludźmi i nie próbowali nikogo kupować. Paweł mówił wyraźnie: „my nie jesteśmy handlarzami Słowa Bożego, nie próbujemy kupować żadnego człowieka. My wiemy, że kiedy ten człowiek nawróci się, będzie musiał przejść przez ogień doświadczeń.” Piotr mówił: „nie dziwcie się, że pali was ten ogień, bo służy to dla waszego dobra.” Nie próbowali oszukiwać ludzi, że jak nawrócisz się, to będziesz miał wspaniałe życie. Będziesz miał wspaniałe życie, ale nie tak, jak ludzie myślą, bo będziesz poznawał prawdziwe Życie, Jezusa Chrystusa.

A więc są w Antiochii, pracują razem, zbór rośnie i ludzie widzą świadectwo w tych ludziach. Praca Saula i innych uwidacznia się na zewnątrz. Ludzie w świecie widzą tych, którzy uczeni są przez apostołów, uczniów i mówią: „to są ludzie namaszczeni”. Bo Chrystus, to znaczy Pomazaniec. To są pomazańcy Boży, to są ludzie, którzy są oddzielenie dla Boga. Takie świadectwo wydał świat, widząc ich życie. Nie tak: „A to podobni do nas, tylko trochę inni. Troszeczkę zmienieni, ale ogólnie to idzie znieść.” Widzieli, że to są inni ludzie, bo ci ludzie byli coraz bardziej wpatrzeni w Chrystusa i coraz bardziej chętni naśladować Jezusa. A pomazańcy to też świadczy, że Duch Boży był w nich i dzieło Boże posuwało się w nich.

Apostoł Paweł w Liście do Rzymian napisał, że zamysł ciała jest wrogi Bogu. Czy zdajesz sobie sprawę, że twój i mój zamysł ciała jest wrogi Bogu? Czy zdajesz sobie sprawę, że twój zamysł jest wrogi Bogu? Możesz myśleć sobie: „nie jestem takim złym człowiekiem”, ale twoje ciało ma zamysły wrogie Bogu. Dlaczego wrogie Bogu? Dlatego, że twoje ciało nie chce żyć dla Boga. Chce żyć dla siebie. A to jest wrogie Bogu, bo Bóg posłał swego Syna, abyś umarł (umarła) wraz z Chrystusem na krzyżu, aby nie żyć już dla siebie, ale dla Boga. A więc żyjąc według ciała jesteś wrogiem Boga, bo żyjesz wbrew Bożej woli. Co musisz więc zrobić, żeby nie żyć wbrew woli Bożej? Bóg dał wyjście. Musisz umrzeć przez wiarę w Jego Synu. Musisz przyjąć własną śmierć dla wszystkiego, aby zacząć być otwartym na to, co przychodzi w Jezusie zmartwychwstałym. Czy wierzysz, że Jezus umarł za twoje grzechy? Jeśli wierzysz, to ty też umarłeś (umarłaś) z Nim na tym krzyżu. Po co? Aby nie żyć już dla siebie, ale dla Boga, żeby nie być wrogiem Boga. Czy wiecie ilu dzisiaj tak zwanych chrześcijan są wrogami Boga? Nadal żyją dla siebie. Nadal idea własnego życia, pragnienie własnego życia, zaspakajanie własnego życia; „to mi nie pasuje, to mi się nie podoba, pokażę, że nie lubię kogoś”. To nadal jest wrogie Bogu, bo Bóg nie posłał po to swego Syna, abyśmy w złości żyli, ale w miłości Bożej, w cieple, w łagodności. O tym też będziemy mówić. Ale co najważniejsze, że mamy tak żyć.

Jan 14:23